Awatar czarek

Dzień dobry. Do widzenia

czarek 4611

Tak w ramach merytoryczności pomyślałem sobie, że fajnie by było, gdyby każdy, logujący się AT-eista przywitał się, a przed wylogowaniem pożegnał. Mógłby też napisać słowo czy dwa, jak to przy takich okazjach bywa.

Może właśnie w tym wątku...?

Dzień dobry. Ładna pogoda, prawda? Powidła już praweie zeżarłem, może teraz czas na jagody...?



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.

Odpowiedzi 4611

Awatar czarek
czarek

Dorzucę sześćset szósty, a co mi tam, nie będę skąpił.



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar czarnobialykwadrat
czarnobialykwadrat

Bry,
zimno,
Kupiłem sqai "uszkodzoną", za 20 funciaków.
Uszkodzenie to była odkręcona śrubka blokująca zębatkę przewijania filmu.
Ciekawe za ile pójdzie na jebaju
do widzenia.

Awatar DAAD
DAAD

Ten z kolei jest sześćset siódmy.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar czarek
czarek

Daad, niestety, był sześćset ósmy; jakoś będziesz musiał z tym żyć...



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar DAAD
DAAD

Jak zwykle, ludzie to mają szczęście, tylko nie człowiek



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar peludito
peludito

Dzień dobry.
Urywa mi łeb, ale spoglądając w niezbyt odległą przeszłość nie ma się czemu dziwić...
kefiiiiruuuu...



http://www.flickr.com/photos/peludito/
Awatar cichy70
cichy70

Dzień Dobry. mam nadzieję.

Awatar janus
janus

Dzień dobry.
Dobrze, że nie pada.
Chociaż Jacek pewnie się nie zgodzi (a. z tym, że dobrze; b. z tym, że nie pada; c. - fakultatywnie - z tym, że dobry).

Awatar janus
janus

Nie przejmuj się. Prawdopodobnie po prostu zbierasz siły na później.

Awatar implicite
implicite

Mam nadzieję. Bo już się obawiałem, że oznacza to kres mojej witalności. Pocieszają mnie słowa Nietzschego, że robiąc krok w tył, niekoniecznie się cofamy. Możemy po prostu brać rozpęd do skoku.



Wstęp do wątpienia
Awatar janus
janus

Ba, zgodnie z bliskim mi skądinąd ostatnio poglądem barona Münchhausena, zawrócić możesz nawet jeszcze w locie, kiedy zorientujesz się, że rozpęd, jaki wziąłeś, nie był wystarczający.

Awatar implicite
implicite

To mi przypomina dowcip, krążący kiedyś w kręgach neolacanistów (taka psychoanaliza, której nikt nie rozumie poza neolacanistami). Pacjentowi wydaje się, że jest groszkiem. Przechodzi terapię w szpitalu i po jakimś czasie jest wzywany na konsylium celem wydania orzeczenia. Kim pan jest? - Groszkiem... Pacjent wraca na terapię. Po kilku miesiącach kolejne konsylium... Groszkiem... Etc. Powtarza się to kilka razy. Za którymś razem na pytanie kim jest, pacjent jednak odpowiada: Jestem człowiekiem, a to, że mi się wydawało, że jestem groszkiem, było skutkiem choroby... Pacjenta wypisano. Po chwili wraca, cały roztrzęsiony: panie doktorze, nam na zewnątrz, jest kura! Cóż z tego, przecież wie pan dobrze, że nie jest groszkiem. Ja wiem, panie doktorze, ale czy kura wie!???

Bo nie chodzi o to, żeby nasza świadomość coś zaakceptowała. Musi to jeszcze zaakceptować nasza nieświadomość.

619



Wstęp do wątpienia
Awatar DAAD
DAAD

Nietzsche i Münchhausen są przereklamowani



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar janus
janus

No tak. Przyzwyczajenie to nie na darmo "druga natura". Każdemu przydałby się na dłuższą metę jakiś regresywny Pawłow.

Nie wiem, co to 619, ale na wszelki wypadek odpowiadam: 489.

Seks jest przereklamowany. Ale tak jak filozofię, musimy go uprawiać, nie mamy wyboru.

Awatar implicite
implicite

Siadaj, pała! 623.

Nikt nie powiedział, że filozofia jest łatwa. Rozumiał to nawet ten prawiczek Kant, któremu się zdarzyło raz odwiedzić burdel. Nietzsche i Schopenhauer byli jego stałymi bywalcami. Burdelu, nie Kanta.



Wstęp do wątpienia
Awatar janus
janus

Czyli jak zszedłeś do podziemia, to policzyłeś wszystkie posty w wątku i teraz triumfujesz, 624?!

Ja też raz odwiedziłem burdel. Napiłem się soku z czarnej porzeczki, bo w tamtych czasach była to największa rozkosz, jaką mogłem sobie wyobrazić. Po czym wyszedłem. Zero w tym było filozofii.

Awatar implicite
implicite

Przyznaję bez ogródek, że nigdy nie byłem w burdelu. A przecież powinienem, skoro chcę zostać prawdziwym filozofem. Jednak czy naprawdę chcę?

A sok z czarnej porzeczki jest dla mnie do dzisiaj jedną z największych rozkoszy, jakie sobie potrafię wyobrazić.



Wstęp do wątpienia
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.