Awatar czarek

Dzień dobry. Do widzenia

czarek 4611

Tak w ramach merytoryczności pomyślałem sobie, że fajnie by było, gdyby każdy, logujący się AT-eista przywitał się, a przed wylogowaniem pożegnał. Mógłby też napisać słowo czy dwa, jak to przy takich okazjach bywa.

Może właśnie w tym wątku...?

Dzień dobry. Ładna pogoda, prawda? Powidła już praweie zeżarłem, może teraz czas na jagody...?



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.

Odpowiedzi 4611

Awatar DAAD
DAAD

A ja pożegnam dzisiaj wszystkich, takim miłym akcentem.


akcent



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar romek
romek

Fota z fotoradaru jest chyba autorstwa kierowcy. W końcu to on odpowiada za wyzwolenie migawki :]


DAAD napisał(a):
A ja pożegnam dzisiaj wszystkich, takim miłym akcentem.


akcent


uwielbiam to

Post był edytowany 2012-12-09 09:53:29

Awatar Wodzu77
Wodzu77

romek napisał(a):
Fota z fotoradaru jest chyba autorstwa kierowcy. W końcu to on odpowiada za wyzwolenie migawki :]


To w takim razie jestem reżyserem i głównym aktorem w pewnym filmie krótkometrażowym wytwórni objazdowej "fotorapid". Niskobudżetowy 200 zł i 6 pkt

Awatar orwo
orwo

Wodzu77 napisał(a):
To w takim razie jestem reżyserem i głównym aktorem w pewnym filmie krótkometrażowym wytwórni objazdowej 'fotorapid'. Niskobudżetowy 200 zł i 6 pkt


nie tylko, został on zrealizowany z twojego budżetu
ech, przypomniało mi się przysłowie o psie i kąsaniu ręki która go karmi

Awatar implicite
implicite

romek napisał:
Fota z fotoradaru jest chyba autorstwa kierowcy. W końcu to on odpowiada za wyzwolenie migawki :]

Zastanówmy się. O autorstwie zdjęcia przesądza intencja, a co za tym idzie, zaplanowanie i realizacja. Ktoś ustawił aparat i wyreżyserował kadr. Ty tylko wcisnąłeś guzik. Podobnie trudno uznać za autora zdjęcia zwierzę, które nocą w lesie weszło w obszar działania fotokomórki, która z kolei wyzwoliła spust migawki aparatu ustawionego przez autora, który w tym czasie smacznie spał w szałasie obok. Niemniej jednak sytuacja jest teoretycznie ciekawa, bo czy możemy sobie wyobrazić przypadek w którym nie jesteśmy w stanie nikomu przypisać autorstwa danego zdjęcia? Innymi słowy czy jesteśmy w stanie wskazać taki łańcuch przyczynowo-skutkowy prowadzący do powstania zdjęcia, którego początkiem nie była czyjaś intencja?



Wstęp do wątpienia
Awatar Wodzu77
Wodzu77

implicite napisał(a):
czy możemy sobie wyobrazić przypadek w którym nie jesteśmy w stanie nikomu przypisać autorstwa danego zdjęcia? Innymi słowy czy jesteśmy w stanie wskazać taki łańcuch przyczynowo-skutkowy prowadzący do powstania zdjęcia, którego początkiem nie była czyjaś intencja?


może tak być...

aparat jak strzelba.... tyle, że wtedy zazwyczaj buty są na zdjęciach.

Awatar Wodzu77
Wodzu77

Dzień pięćsetny
Już 500 dni się z Wami męczę - miło mi


ps: wyprzedzając wszystkie nietaktowne odpowiedzi:

-a Wam?

Post był edytowany 2012-12-12 08:09:44

Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

Wodzu77 napisał(a):
Dzień pięćsetny
Już 500 dni się z Wami męczę - miło mi


ps: wyprzedzając wszystkie nietaktowne odpowiedzi:

-a Wam?


Hmm, jest OK może być!



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar free2on
free2on

nie narzekam
dzinń-dybry (kto pamięta?)



Alanog na zawsze!
Awatar rouge
rouge

Polecam film.
Dzien dobry!

Awatar rbit9n
rbit9n

dzień dobry!
to że zaspałem to nic. gorzej że stałem pół godziny na mrozie i czekałem na pogotowie ratunkowe. pamiętajcie, zawsze zapinajcie pasy bezpieczeństwa.

Awatar rbit9n
rbit9n

implicite napisał:
Ale że co? Miałeś wypadek?

Jacku, Jacku! myślisz, że w podkarpackich placówkach służby zdrowia jest WiFi? poza tym, jestem najgorszym kierowcą na Podkarpaciu, ale no bez przesady.

było tak. jechałem spóźniony do pracy, już mi zostały dwa kilometry, kiedy zjeżdżając z Królki patrzę, a tu jakiś samochodzik wpada w poślizg, odbija się od rowu, robi beczkę i wpada do drugiego rowu. kiedy dojechałem na miejsce, jedna laska (pasażerka) w nastroju bojowym wyłazi przez okno i wrzeszczy: "gdzie jest moja koleżanka!? jechała tu! ona nie żyje!!!", ale patrze zwłok żadnych nie widzę. zaglądam do środka, leży jakiś tobołek na tylnym fotelu i rusza ręką. ręką? naraz podjechała jeszcze jedna kobieta - pielęgniarka, ona się zajęła zabawianiem dziewcząt, a ja zadzwoniłem na alarmowy. jak ta z tyłu doszła do siebie (wyszła o własnych siłach), pyta mnie się, kto kierował i czy z samochodem będzie ok. zgodnie z prawdą odrzekłem, że ona prowadziła, samochodowi jest kurewsko daleko od bycia ok i spytałem, czy miała pas zapięty. oczywiście nie miała. bo po co zapinać pas, jak się jedzie z Dolnej do Kielnarowej. to tylko przecież 3 km, nie? powaga, laski miały zajebisty fart, że to przeżyły bez grubszego szwanku, nie mając zapiętych pasów.

a zakręt jest byczy! ja tam wpadłem w poślizg w tamtym roku, zaliczyłem rów, ale skończyło się tylko na zerwanej dolnej osłonie silnika. no i w tę środę jak jechałem, też wyciągali typa z rowu, na tym właśnie zakręcie.

Awatar fiakier
fiakier

rbit9n napisał(a):
(...)na mrozie (...)


Hęęęę??

Swego czasu w podlubartowskiej wsi (tamtejsi drogowcy nie lubili nosów spod dachów wychylać) dwie panienki (zwłaszcza kierująca) miały gigantyczne szczęście, że drzewo zechciało przekosić auto na wysokości słupka środkowego a nie 15-20 cm bliżej przodu. Widząc uderzenie zdążyłem rzucić do Małżonki "trup albo inwalida będzie". Na szczęście wyszły bez widocznych uszkodzeń (no, może poza uporczywym "ojciec mnie zabije, buuuuuu...").

rbit9n napisał(a):
dzień dobry!
(...)


Dzień dobry... nieco za ciepły.

Awatar sweetek
sweetek

dobrze, że nic się nie stało.....
Mi się zdarzyło, że jak kiedyś jechałem do pracy to musiałem gościa reanimować i potem cały byłem zawalony syfem, krwią itp. No i dzwonię do firmy, że muszę wracać do domu.... skończyło się tym, ze musiałem swoje godziny po robocie odbębnić!

Awatar rbit9n
rbit9n

fiakier napisał:
rbit9n napisał:
(...)na mrozie (...)


Hęęęę??


stałbyś bezczynnie czekając na przyjazd karetki, zmieniłbyś zdanie. ja wiem, -5°C to nie mróz, ale...

sweetek napisał:
dobrze, że nic się nie stało.....
Mi się zdarzyło, że jak kiedyś jechałem do pracy to musiałem gościa reanimować i potem cały byłem zawalony syfem, krwią itp. No i dzwonię do firmy, że muszę wracać do domu.... skończyło się tym, ze musiałem swoje godziny po robocie odbębnić!


chłopie, widząc całą akcję, myślałem, że będę musiał zweryfikować swoją ocenę bdb z medycyny katastrof.

Awatar mazkicz
mazkicz

sweetek napisał(a):
dobrze, że nic się nie stało.....
Mi się zdarzyło, że jak kiedyś jechałem do pracy to musiałem gościa reanimować i potem cały byłem zawalony syfem, krwią itp. No i dzwonię do firmy, że muszę wracać do domu.... skończyło się tym, ze musiałem swoje godziny po robocie odbębnić!

A czułbyś się lepiej nie udzielając pomocy?

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.