Awatar bavarsky

Co właśnie czytacie?

bavarsky 784

Ha!, a ja właśnie skończyłem czytać zajmujący -acz przykrótki - artykuł rotmistrza 7 pułku ułanów Bronisława Rakowskiego, o bitwie z Litwinami pod Kodzi, 22 września 1922 r.
Ciekawe są wnioski uczestnika owych zdarzeń iż to "Żołnierz litewski górował natomiast lepszą bronią palną i wyszkoleniem strzeleckim" - no i burzy mi to utarty światopogląd.
Z tym że parę zdań potem... równowaga dochodzi do stałego pionu ot bowiem po natarciu 3 szwadronu na ową wiochę, wyparł tenże podparty 4 szwadronem pododdziały 8 pp litewskiej. I tak droga do Kopciowa przez strumyk Marycha biegła otworem

I tylko dziw bierze gdy sobie nucę mą żurawiejkę o "siódemce":
A pułk siódmy to zasrańce,
Pogubili w boju lance.

Z nosacizny konie giną,
Ale chodzą z dumną miną.

Albośmy to jacy tacy,
My ułani - Beliniacy.

Rąbią szablą w każdym ścisku,
Siódmy - dzielny, stoi w Mińsku.

Mazowszaki, czy wy wiecie,
Kto w galopie robi dziecię?

Odpowiedzi 784

Awatar Pet
Pet

hobbes napisał(a):
Pet napisał(a):
Bawełna w czekoladzie!


- Tak, Yossarian. Słusznie. Yossarian. Jaki znowu Yossarian? Czy to jego nazwisko? Yossarian? Co to za nazwisko, do cholery?
Porucznik Scheisskopf miał wszystkie fakty w małym palcu.
- To nazwisko Yossariana - wyjaśnił.


Do moich ulubionych cytatów nalezy ten, który pokazuje jasno, że Heller był wieszczem i przewidział nadejście UE):

"Ojciec majora Majora był trzeźwo myślącym, bogobojnym człowiekiem (...). Jego specjalnością była lucerna i żył z tego, że jej nie uprawiał. Rząd płacił mu dobrze za każdy korzec lucerny, którego nie zebrał. Im więcej lucerny nie uprawiał, tym więcej pieniędzy dostawał od rządu i za każdy nie zarobiony grosz kupował ziemię, aby zwiększyć ilość nie uprawianej lucerny. Ojciec majora Majora pracował bez wytchnienia nad nieuprawianiem lucerny. Długie zimowe wieczory spędzał w domu nie naprawiając uprzęży i codziennie skoro południe zrywał się z łóżka, aby dopilnować, czy nic nie zostało zrobione. Mądrze inwestując stał się wkrótce najpoważniejszym nieproducentem lucerny w okolicy. Sąsiedzi przychodzili do niego po radę w najróżniejszych sprawach, gdyż dorobił się sporej fortuny, co było dowodem mądrości.
– Jako posiejecie, tako będziecie zbierać – radził niezmiennie, na co sąsiedzi niezmiennie odpowiadali „Amen”."

...i jeszcze:

"Pułkownik Cargill, prawa ręka generała Peckema, potężny, rumiany mężczyzna, przed wojną był czujnym, bezwzględnym i energicznym dyrektorem handlowym. Pułkownik Cargill był złym handlowcem. Był tak okropnym handlowcem, że wyrywały go sobie firmy zmuszone ze względów podatkowych wykazać straty. W całym cywilizowanym świecie, od Battery Park do Fulton Street, znano go jako człowieka, na którym można polegać, kiedy chodzi o szybkie obniżenie stopy podatkowej. Jego usługi były drogie, gdyż niepowodzenia są często trudne do osiągnięcia. Musiał zaczynać od szczytu i torować sobie drogę w dół, a kiedy się ma przyjaciół w rządzie, niełatwo jest robić złe interesy. Wymagało to nieraz miesięcy ciężkiej pracy i nieomylnie błędnego planowania. Człowiek dezorganizował, podejmował błędne decyzje, nie doglądał, wszystkie drzwi zostawiał otworem, a kiedy się zdawało, że już zrobił swoje, rząd dawał mu jezioro albo las, albo pole naftowe i psuł całą robotę. Jednak na pułkowniku Cargillu można było polegać. Nawet w tak niesprzyjających okolicznościach potrafił zrujnować najlepiej prosperujące przedsiębiorstwo. Doszedł do tego własną pracą i swoje niepowodzenia zawdzięczał wyłącznie sobie."

Post był edytowany 2012-08-14 10:52:25

Awatar hobbes
hobbes

fakt.. bardzo prorocze. Szkoda.

Awatar Yoonson
Yoonson

jesteście dobrym oficerem aprowizacyjnym!










a jaka jest aktualna cena podków?

Awatar Pet
Pet

Aż przez Was zacząłem pokątnie czytać w godzinach pracy.

Jeśli ktoś chciałby się przyłączyć to zapraszam: http://www.kaczewiak.pl/Ebooki/Heller.pdf

Post był edytowany 2012-08-14 12:57:58

Awatar DAAD
DAAD

O dzięki, skopiuję sobie na jebuka.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Yoonson
Yoonson

a by Cię dunder...





— On wrócił! — wrzeszczał Dunbar. — On wrócił! On wrócił!
Yossarian stanął jak wryty, porażony zarówno niesamowitą piskliwością w głosie
Dunbara, jak i znajomym, białym, patologicznym widokiem żołnierza spowitego od stóp
do głów w gips i bandaże. W gardle Yossariana zabulgotał dziwny, drżący, mimowolny
odgłos.
— On wrócił! — wrzasnął znowu Dunbar.
— On wrócił! — zawtórował mu zarażony jego strachem pacjent majaczący w gorączce.
Sala w mgnieniu oka zamieniła się w dom wariatów. Tłum chorych i rannych zaczął
bełkotać niezrozumiale, biegać i skakać w przejściach, jakby w budynku wybuchł pożar.
Pacjent z jedną nogą i z jednym szczudłem kuśtykał szybko w tę i z powrotem w panice
krzycząc:
— Co się dzieje? Co się dzieje? Pali się? Pali się?
— On wrócił! — krzyknął mu ktoś w odpowiedzi. — Nie słyszałeś? On wrócił! On wrócił!
— Kto wrócił? — krzyczał ktoś inny. — Co się dzieje?
— Co to ma znaczyć? Co mamy robić?
— Czy to pożar?
— Wstawajcie i uciekajcie, do cholery! Wszyscy wstawajcie i uciekajcie!

Awatar hobbes
hobbes

..a kto pamięta kanoniera Vierbeina i bombardiera Ascha?

Awatar Yoonson
Yoonson

i policzki wypchane rajskimi jabłuszkami

Awatar Pet
Pet

...i dziwkę, która tłukła Orra obcasem po głowie ku jego wielkiej uciesze.

Awatar hobbes
hobbes

i kota Hubble'a..

Awatar Gata
Gata

ło matko, przez Was będę musiała to przeczytać

Awatar Pet
Pet

hobbes napisał(a):
i kota Hubble'a..


... z którym pojedynkował się na pięści Joe Głodomór.

Awatar implicite
implicite

Gata napisała:
ło matko, przez Was będę musiała to przeczytać

Łomatko, absolutnie koniecznie zgoła jednak!



Wstęp do wątpienia
Awatar Yoonson
Yoonson

Joe Głodomór!!!!
o, to to!

Awatar Gata
Gata

implicite napisał:
Gata napisała:
ło matko, przez Was będę musiała to przeczytać

Łomatko, absolutnie koniecznie zgoła jednak!


było w domu i się zadziało...

Awatar bavarsky
bavarsky

Chyba naszła mnie ochota na Paragraf. Chociaż, Imię Róży, Eco chodzi mi po głowie.

Post był edytowany 2012-08-14 20:53:36

Awatar MartaW
MartaW

bavarsky napisał:
... Imię Róży, Eco chodzi mi po głowie.

Jeden z rzadkich przypadków, gdy ekranizacja dorównała literackiemu oryginałowi.



opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Awatar MartaW
MartaW

Gata napisał:
implicite napisał:
Gata napisała:
ło matko, przez Was będę musiała to przeczytać

Łomatko, absolutnie koniecznie zgoła jednak!


było w domu i się zadziało...

Lukę uzupełnić!



opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Awatar Pet
Pet

MartaW napisał(a):
bavarsky napisał:
... Imię Róży, Eco chodzi mi po głowie.

Jeden z rzadkich przypadków, gdy ekranizacja dorównała literackiemu oryginałowi.


Oj, polemizowałbym! Jakkolwiek film bardzo lubię, to jednak w stosunku do książki został bardzo mocno okrojony i to nie tylko z kacji, ale także z kliku wątków będących "równoległymi" do wątku kruyminalnego.


To już raczej wskazałbym na inny przypadek (o tyle ciekawszy, że ekranizacja przerosła pierwowzór literacki) - "Skazani na Shawshank"

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.