Awatar bavarsky

Co właśnie czytacie?

bavarsky 784

Ha!, a ja właśnie skończyłem czytać zajmujący -acz przykrótki - artykuł rotmistrza 7 pułku ułanów Bronisława Rakowskiego, o bitwie z Litwinami pod Kodzi, 22 września 1922 r.
Ciekawe są wnioski uczestnika owych zdarzeń iż to "Żołnierz litewski górował natomiast lepszą bronią palną i wyszkoleniem strzeleckim" - no i burzy mi to utarty światopogląd.
Z tym że parę zdań potem... równowaga dochodzi do stałego pionu ot bowiem po natarciu 3 szwadronu na ową wiochę, wyparł tenże podparty 4 szwadronem pododdziały 8 pp litewskiej. I tak droga do Kopciowa przez strumyk Marycha biegła otworem

I tylko dziw bierze gdy sobie nucę mą żurawiejkę o "siódemce":
A pułk siódmy to zasrańce,
Pogubili w boju lance.

Z nosacizny konie giną,
Ale chodzą z dumną miną.

Albośmy to jacy tacy,
My ułani - Beliniacy.

Rąbią szablą w każdym ścisku,
Siódmy - dzielny, stoi w Mińsku.

Mazowszaki, czy wy wiecie,
Kto w galopie robi dziecię?

Odpowiedzi 784

Awatar implicite
implicite

"Occupy. Sceny z okupowanej Ameryki". "Nie ma już bogatych krajów. Są tylko bogaci ludzie" (Naomi Klein); "Coś jest nie tak ze światem w którym obiecują ci nieśmiertelność, ale nie mogą wydać trochę więcej pieniędzy na służbę zdrowia" (Slavoj Żiżek)



Wstęp do wątpienia
Awatar bavarsky
bavarsky

A dzisiaj właśnie przyszła do mnie paczka; a w niej m.in. Ludwig von Mises, Socjalizm, Kraków 2009.

Jest to pierwsze wydanie polskie, z drugiego wydania Misesa z 1932 roku, pt. Die Gemeinwirstschaft: Untersuchungen uber den Sozialismus.

Ze wstępu:
"W połowie XIX wieku wydawało się, że porzucono już ideały socjalizmu. Nauka wykazała jego bezwartościowość poprzez zastosowanie logiki, a jego zwolennicy nie byli w stanie przytoczyć nawet jednego skutecznego kontrargumentu.
Wtedy pojawił się Marks. Jako że był adeptem dialektyki heglowskiej - systemu, który łatwo mogą nadużywać ci, którzy chcą zdominować myśl poprzez arbitralne, fantastyczne i metafizyczne wywody - nietrudno było mu znaleźć drogę wyjścia z dylematu, wobec jakiego stanęli socjaliści. Gdy nauka i logika obaliły socjalizm, trzeba było wymyślić system, który mógłby obronić go przed przykrą krytyką.
Marksizm podjął się tego zadania. Działał na trzy sposoby.
Po pierwsze, zaprzeczył istnieniu logiki obowiązującą całą ludzkość i niezależnie od czasu. Uważał, iż myśl jest zdeterminowana przynależnością klasową myślicieli; myśl była w rzeczywistości "ideologiczną superstrukturą" ich interesów klasowych.

Sposób myślenia, który odrzucał socjalizm, został "zdekonspirowany" jako rozumowanie "burżuazyjne", jako apologia kapitalizmu.[...]" [w:] Ibidem, s. 15, 16.

W sumie to ostanie zdanie, pięknie podkreśla moje wcześniejsze przypuszczenia; przypomina mi oburzenie kolegi socjalistą się mieniącego, który gdy wspomniałem mu nad refleksją "marksizmu przed Marksem", zirytował się.

A gdy napomknąłem, iż można przecież mówić o pozytywizmie przed Comtem, o filozofii egzystencji przed Jaspersem, słuchał poirytowany? dalej;

Otóż pozornie zda się, że sytuacja marksizmu na pozór wygląda odmiennie, jako że nazwa kierunku wywodzi się po prostu od nazwiska.
Prądy myślowe, których powstanie jest ściśle przywiązane do jednej osoby, mają jednak zawsze prehistorię własną, to znaczy zasób pytań, które wcześniej się pojawiły lub zasób sugestii wypowiadanych już dawniej z oddzielna, a przez jedną wybitną umysłowość związanych w całość i przez to ustających do nowego zjawiska w kulturze.

Nie to jednak, go ubodło, ubodło go gdy napomknąłem iż Marks to "dziecko" Kanta i Hegla! Wychowanek klasycznej filozofii niemieckiej.

Marks został wychowany w duchu liberalno-demokratycznym. Edukacja uniwersytecka pozwoliła mu przyjrzeć się konfliktowi między heglowskim racjonalizmem a konserwatywną doktryną tak zwanej historycznej szkoły prawa.
To bunt przeciw myśli Hegla, wykuta i przedstawiona przed nosem Marksa na berlińskim uniwersytecie w pracowni profesora Friedricha Carla von Savigny.

Pozdr.
M.

Post był edytowany 2012-08-24 20:20:07

Awatar hobbes
hobbes

no, ciekaw jestem.. Twej opinii kiedy przeczytasz już tę książkę ... a ja gryzę się z dość wymagającą książką .. Erika von Kuehnelt-Leddinha "Ślepy Tor, ideologia i polityka lewicy 1789-1984"; lektura zajmująca, aczkolwiek nie pozbawiona błędów, co świetnie i skrzętnie jednak wychwyciła redakcja i tłumacz! - czyta się więc wyśmienicie..

.."W przeciwienstwie do Austriakow, Węgrzy nigdy nie porzucili myśli o odzyskaniu ziem, które poza przerwą związaną z okresem panowania Turków, należały do nich od 896 r. W godle państwa widniały cztery główne rzeki: Dunaj, Cisa, Sawa i Drawa - i trzy pasma górskie Tatry, Matra i Fatra oraz podwójny krzyż apostolski. W dyktacie pokojowym w Trianon siły "postępu" surowo ukarały "reakcyjne" Węgry: pozwolono im zachować jedynie 28,6 procent dotychczasowej powierzchni i 36,5 procent mieszkańców. Samej tylko Rumunii oddano więcej terytorium niż wynosiła powierzchnia "nowych Węgier". Pod pewnym względem, sytuacja przypominała Polskę, której największe umysły pochodziły z utraconych wielojęzycznych ziem na wschodzie. [..] Przykładem, może być choćby Bela Bartok. Genialny kompozytor urodził się w dzisiejszej Rumunii, pierwszy raz wystąpił na dzisiejszej sowieckiej Ukrainie, studiował w obecnej Czechosłowacji, a umarł na emigracji w Stanach Zjednoczonych." Okrojone Węgry (Csonkamagyarorszag).


..a w międzyczasie M.Porwit i Jego Komentarze...

Awatar implicite
implicite

bavarsky napisał:
W sumie to ostanie zdanie, pięknie podkreśla moje wcześniejsze przypuszczenia; przypomina mi oburzenie kolegi socjalistą się mieniącego, który gdy wspomniałem mu nad refleksją 'marksizmu przed Marksem', zirytował się.

A gdy napomknąłem, iż można przecież mówić o pozytywizmie przed Comtem, o filozofii egzystencji przed Jaspersem, słuchał poirytowany? dalej;

Otóż pozornie zda się, że sytuacja marksizmu na pozór wygląda odmiennie, jako że nazwa kierunku wywodzi się po prostu od nazwiska.
Prądy myślowe, których powstanie jest ściśle przywiązane do jednej osoby, mają jednak zawsze prehistorię własną, to znaczy zasób pytań, które wcześniej się pojawiły lub zasób sugestii wypowiadanych już dawniej z oddzielna, a przez jedną wybitną umysłowość związanych w całość i przez to ustających do nowego zjawiska w kulturze.


Przypomniało mi się, że wiele lat temu opublikowałem w "Twórczości" esej o filozofii akademickiej. Pisałem tam mniej więcej w tym samym duchu. Tekst szczęśliwie zachował się na dysku, oto stosowny fragment (przepraszam, jeżeli kogoś znudzi, nie ma obowiązku czytania do końca):
"Dzisiaj przepisuje się książki zgodnie z regułami sztuki, resp. techne; dzisiaj filozof musi być technologiem przerobu idei – wielu zresztą osiąga w tym daleko posuniętą specjalizację i po mistrzowsku zarządza historią idei. Żeby była jasność: nie idzie mi o odcięcie się od przeszłości – nawet gdybyśmy chcieli, jest to niestety, niemożliwe. Rzecz w tym, że nie ma potrzeby świadomie się z nią wiązać i co pięć minut ją przywoływać. Siłą historycznej inercji tkwimy w strumieniu idei. Nawet pisząc swoje książki na bezludnej wyspie czy w odległym zakątku kosmosu, nigdy nie słysząc o Platonie, Kartezjuszu czy Husserlu – i tak mieścilibyśmy się w jakimś paradygmacie. Łatwo wręcz wyobrazić sobie nieznaną planetę, na której uprawia się myślenie – nasi specjaliści bardzo szybko zidentyfikowaliby paradygmat w jaki się ono wpisuje. Jeżeli zatem gdzieś w odległym zakątku Wszechświata uprawia się filozofię – bez wątpienia są tam „platonicy”, „nietzscheaniści”, a kto wie – „tomiści” może również? Historyk filozofii nie będzie miał żadnego problemu z odpowiednim zakwalifikowaniem także i naszych idei, nie ma tedy potrzeby czepiać się na siłę kontekstu, myśl z natury swojej jest i tak kontekstowa. Poza niedorzecznymi wymogami akademickimi nie ma doprawdy najmniejszego powodu, ażeby pisząc swoje rozprawy odwoływać się do historii tematu. Już, co prawda, słyszę owe głosy, które zgodnie podniosą protest, że znajomość historii problemu jest obowiązkowa, żeby nie wyważać otwartych drzwi. Znajomość – owszem. Ale nie niewolnicze przywiązanie. Dyletant, który ogłosiłby dziś światu rewelację cogito, ergo sum naraziłby się na śmieszność – choć przecież z powodu swojej filozoficznej przenikliwości zasługiwałby na najwyższy szacunek, jako dla współczesnego Kartezjusza. Ale takie rzeczy się nie zdarzają. Każdy, kto uprawia filozofię, owo minimum historycznej wiedzy tak czy owak posiada: nie żyjemy, niestety, na bezludnych wyspach czy odległych planetach. Z drugiej jednak strony – myślenie niespekulatywne, mające swój fundament w egzystencji jednostki, nigdy nie będzie wtórne. Kierkegaard, nawet w eremie stworzyłby oryginalną filozofię. Nietzschemu, poza wczesnym wpływem Schopenhauera, dość było przyglądać się ludziom, dość było żyć. Dzisiaj to już niemożliwe. Kto chce filozofować przyglądając się ludziom, żyjąc – dla tego znajomość pism Niemca obowiązkowa. Ale to drobiazgowe wnikanie w odyseję tematu, byle tylko nie być posądzonym o niekompetencję… "



Wstęp do wątpienia
Awatar bavarsky
bavarsky

hobbes napisał(a):
M.Porwit i Jego Komentarze...


A Prowit, świetnie wchodził, chociaż później już nie tak bezkrytycznie :> I o ile pamiętam to na pierwszym roku go przeżułem.
Wrzesień, to temat smutny; zaobserwować możemy upadek legend z 1920 roku.

Przykładowo:
Dąb-Biernacki był nazywany egzekutorem myśli Marszałka, tj. co ten sobie wymyślił ten wykonał, a przypomnę robił to z niezwykłą finezją [Zagon motorowy na Żytomierz sam twórca idei użycia broni pancernej Fuller -przecież nie Guderian-, ekscytował się i na łamach prasy brytyjskiej pisał, że to wzór nowoczesnej wojny]... nastał 1939 i wiemy co było.

Kolejny absztyfikant - Śmigły - w 1920 r. pokazał klasę dowódcy wysokiego szczebla, który pozostając w odcięciu operacyjnym z przedmościem kijowskim i armią konną na tyłach, z nieprecyzyjnym rozkazem Naczelnego Wodza, z przerwanym połączeniem zarówno radiowym, naziemnym [Żytomierz się ewakuował] jak i swoimi "przyjaciółmi" na skrzydłach [zwłaszcza 6 armią] zdołał nie posiadając oglądu w sprawy całego polskiego frontu, wydać rozkazy które później po odzyskaniu połączenia ze Sztabem Głównym pokryły się w prawie całości zarządzeniom wysłanym do 3 armii co do dalszych jej poczynań.

Książka Rutkowskiego, nauczyła mnie dość dużej pokory w ocenie działań dowódców wysokiego szczebla na wojnie 1920 roku.

Pozdr!
Marcin

Awatar hobbes
hobbes

bavarsky napisał(a):
hobbes napisał(a):
M.Porwit i Jego Komentarze...


A Prowit, świetnie wchodził, chociaż później już nie tak bezkrytycznie :> I o ile pamiętam to na pierwszym roku go przeżułem.
Wrzesień, to temat smutny; zaobserwować możemy upadek legend z 1920 roku.

Przykładowo:
Dąb-Biernacki był nazywany egzekutorem myśli Marszałka, tj. co ten sobie wymyślił ten wykonał, a przypomnę robił to z niezwykłą finezją [Zagon motorowy na Żytomierz sam twórca idei użycia broni pancernej Fuller -przecież nie Guderian-, ekscytował się i na łamach prasy brytyjskiej pisał, że to wzór nowoczesnej wojny]... nastał 1939 i wiemy co było.

Kolejny absztyfikant - Śmigły - w 1920 r. pokazał klasę dowódcy wysokiego szczebla, który pozostając w odcięciu operacyjnym z przedmościem kijowskim i armią konną na tyłach, z nieprecyzyjnym rozkazem Naczelnego Wodza, z przerwanym połączeniem zarówno radiowym, naziemnym [Żytomierz się ewakuował] jak i swoimi 'przyjaciółmi' na skrzydłach [zwłaszcza 6 armią] zdołał nie posiadając oglądu w sprawy całego polskiego frontu, wydać rozkazy które później po odzyskaniu połączenia ze Sztabem Głównym pokryły się w prawie całości zarządzeniom wysłanym do 3 armii co do dalszych jej poczynań.

Książka Rutkowskiego, nauczyła mnie dość dużej pokory w ocenie działań dowódców wysokiego szczebla na wojnie 1920 roku.

Pozdr!
Marcin


No! im więcej człowiek czyta tym więcej pokory w osądach.. poza tym wiesz - 1920 to nie 1939, a 1989 to nie 2011 .. często się można "złapac" na ocenie tych samych ludzi, ale nie TAKICH samych...

Awatar bavarsky
bavarsky

implicite napisał(a):
Kierkegaard, nawet w eremie stworzyłby oryginalną filozofię. Nietzschemu, poza wczesnym wpływem Schopenhauera, dość było przyglądać się ludziom, dość było żyć.


A przypomniało mi się zdanie Julesa Micheleta, który miał w zwyczaju rozpoczynając swoje wykłady o historii Anglii od cytacji: "Panowie, Anglia jest wyspą!”.
-Zamiast Anglii podstawić erem; chociaż w przypadku Micheleta, chodziło o reperkusje historycznego podziału pomiędzy kontynentem, a... Anglią; wyspą.

Bardzo interesujący tekst Jacku.

Pozdr.
Marcin

Awatar implicite
implicite

bavarsky napisał:
implicite napisał:
Kierkegaard, nawet w eremie stworzyłby oryginalną filozofię. Nietzschemu, poza wczesnym wpływem Schopenhauera, dość było przyglądać się ludziom, dość było żyć.


A przypomniało mi się zdanie Julesa Micheleta, który miał w zwyczaju rozpoczynając swoje wykłady o historii Anglii od cytacji: 'Panowie, Anglia jest wyspą!”.
-Zamiast Anglii podstawić erem; chociaż w przypadku Micheleta, chodziło o reperkusje historycznego podziału pomiędzy kontynentem, a... Anglią; wyspą.

Bardzo interesujący tekst Jacku.

Pozdr.
Marcin

Dziękuję, to tylko mały fragment. A to zdanie z Micheleta przypomniało mi Bernarda Shawa, który jedno ze swoich przemówień na wyspie rozpoczął od stwierdzenia, że Anglików i Amerykanów dzieli wspólny język.



Wstęp do wątpienia
Awatar harry
harry

implicite napisał(a):

Nawet pisząc swoje książki na bezludnej wyspie czy w odległym zakątku kosmosu, nigdy nie słysząc o Platonie, Kartezjuszu czy Husserlu – i tak mieścilibyśmy się w jakimś paradygmacie. Łatwo wręcz wyobrazić sobie nieznaną planetę, na której uprawia się myślenie – nasi specjaliści bardzo szybko zidentyfikowaliby paradygmat w jaki się ono wpisuje. Jeżeli zatem gdzieś w odległym zakątku Wszechświata uprawia się filozofię – bez wątpienia są tam „platonicy”, „nietzscheaniści”, a kto wie – „tomiści” może również? '


Czyli "konflikt człowieka pracującego na wiertarce z człowiekiem pracującym na obrabiarce" dotyczy całego wszechświa?

Awatar implicite
implicite

harry napisał:
implicite napisał:

Nawet pisząc swoje książki na bezludnej wyspie czy w odległym zakątku kosmosu, nigdy nie słysząc o Platonie, Kartezjuszu czy Husserlu – i tak mieścilibyśmy się w jakimś paradygmacie. Łatwo wręcz wyobrazić sobie nieznaną planetę, na której uprawia się myślenie – nasi specjaliści bardzo szybko zidentyfikowaliby paradygmat w jaki się ono wpisuje. Jeżeli zatem gdzieś w odległym zakątku Wszechświata uprawia się filozofię – bez wątpienia są tam „platonicy”, „nietzscheaniści”, a kto wie – „tomiści” może również? '


Czyli 'konflikt człowieka pracującego na wiertarce z człowiekiem pracującym na obrabiarce' dotyczy całego wszechświa?

Nie wiem. Ja pracuję na tokarce.



Wstęp do wątpienia
Awatar harry
harry

implicite napisał(a):
harry napisał:
implicite napisał:

Nawet pisząc swoje książki na bezludnej wyspie czy w odległym zakątku kosmosu, nigdy nie słysząc o Platonie, Kartezjuszu czy Husserlu – i tak mieścilibyśmy się w jakimś paradygmacie. Łatwo wręcz wyobrazić sobie nieznaną planetę, na której uprawia się myślenie – nasi specjaliści bardzo szybko zidentyfikowaliby paradygmat w jaki się ono wpisuje. Jeżeli zatem gdzieś w odległym zakątku Wszechświata uprawia się filozofię – bez wątpienia są tam „platonicy”, „nietzscheaniści”, a kto wie – „tomiści” może również? '


Czyli 'konflikt człowieka pracującego na wiertarce z człowiekiem pracującym na obrabiarce' dotyczy całego wszechświa?

Nie wiem. Ja pracuję na tokarce.

Na bezludnej wyspie?

Awatar bavarsky
bavarsky

A tak; już mam namiar; Twórczość 11/2005.

W poniedziałek tekst będę miał na biurku.

Pozdr.
M.

Awatar implicite
implicite

bavarsky napisał:
A tak; już mam namiar; Twórczość 11/2005.

W poniedziałek tekst będę miał na biurku.

Pozdr.
M.

Tutaj jest recenzja tekstu. Autor recenzji uparcie nazywa mnie Jerzym Zalewskim. Nawet wysłałem maila ze sprostowaniem, ale autor nie zareagował. Wtedy zrozumiałem, że cykliści to odrębna sekta.



Wstęp do wątpienia
Awatar harry
harry

implicite napisał(a):
bavarsky napisał:
A tak; już mam namiar; Twórczość 11/2005.

W poniedziałek tekst będę miał na biurku.

Pozdr.
M.

Tutaj jest recenzja tekstu. Autor recenzji uparcie nazywa mnie Jerzym Zalewskim. Nawet wysłałem maila ze sprostowaniem, ale autor nie zareagował. Wtedy zrozumiałem, że cykliści to odrębna sekta.


Cykliści są z innej planety
Wstawiaj "emotiki", życie stanie się prostsze.

Awatar implicite
implicite

Slavoj Żiżek z książki "Occupy! Sceny z okupowanej Ameryki". Dobrze jest mieć takiego skurczybyka po swojej stronie.

"Pamiętajcie, problemem nie jest korupcja czy chciwość. Problemem jest system. Zmusza was do zepsucia. Obawiajcie się nie tylko wrogów, ale także fałszywych przyjaciół, którzy już pracują nad tym, bo rozcieńczyć to, co się dzieje. Tak samo jak macie kawę bez kofeiny, piwo bez alkoholu, lody bez tłuszczu, będą próbowali zrobić z tego nieszkodliwy moralny protest. Protest bezkofeinowy. Ale my jesteśmy tutaj dlatego, że mamy po dziurki w nosie świata w którym zbieranie puszek do recyklingu, dawanie paru dolców na biednych albo cappuccino w Starbucksie, z czego 1% idzie na głodujące dzieci w Trzecim Świecie wystarczy, by sprawić że się dobrze czujemy. Po tym, jak zrobiliśmy outsourcing pracy i tortur, gdy agencje matrymonialne outsourcingują teraz nasze życie miłosne, możemy dostrzec, że od dawna już pozwalaliśmy na to, by outsourcingowane było też nasze życie polityczne. Chcemy go z powrotem.

Nie jesteśmy komunistami, jeśli komunizm oznacza system, który zawalił się w 1990 roku. Pamiętajcie, że dzisiaj komuniści są najbardziej wydajnymi, bezwzględnymi kapitalistami. W Chinach mamy kapitalizm, który jest nawet bardziej dynamiczny niż amerykański, a nie potrzebuje demokracji. Oznacza to, że gdy krytykujecie kapitalizm, nie pozwólcie się szantażować, że jesteście przeciwko demokracji. Małżeństwo kapitalizmu i demokracji właśnie się rozpadło. Zmiana jest możliwa.

Co się dzisiaj rysuje jako możliwe? Popatrzcie na media. Z jednej strony w technologii i seksualności wszystko wydaje się możliwe. Możecie polecieć na Księżyc, możecie być nieśmiertelni za pomocą biogenetyki, możecie uprawiać seks ze zwierzętami czy czymkolwiek innym. Ale popatrzcie na sferę społeczną i ekonomiczną. Tutaj prawie wszystko uważa się za niemożliwe. Chcecie zwiększyć trochę podatki dla bogatych… mówią wam, że to niemożliwe, bo traci się konkurencyjność. Chcecie trochę więcej pieniędzy na służbę zdrowia… mówią wam: to niemożliwe, bo to oznacza państwo totalitarne. Coś jest nie tak ze światem w którym obiecują ci nieśmiertelność, ale nie mogą wydać trochę więcej pieniędzy na służbę zdrowia”



Wstęp do wątpienia
Awatar bavarsky
bavarsky

implicite napisał(a):
Nie jesteśmy komunistami, jeśli komunizm oznacza system, który zawalił się w 1990 roku. Pamiętajcie, że dzisiaj komuniści są najbardziej wydajnymi, bezwzględnymi kapitalistami. W Chinach mamy kapitalizm, który jest nawet bardziej dynamiczny niż amerykański, a nie potrzebuje demokracji. Oznacza to, że gdy krytykujecie kapitalizm, nie pozwólcie się szantażować, że jesteście przeciwko demokracji. Małżeństwo kapitalizmu i demokracji właśnie się rozpadło. Zmiana jest możliwa.


Zarówno ci, którzy za marksistów się uważają, jak i ich przeciwnicy, pospolicie rozważają pytanie: czy komunizm współczesny, zarówno w ideologii, jak w instytucjach, jest prawomocnym dziedzicem Marksa?

Trzy najpospolitsze postawy w stosunku do tego pytania są, w uproszczeniu następujące [wg Kołakowskiego]:
[1] Tak, komunizm współczesny jest doskonałym wcieleniem doktryny marksistowskiej, co też dowodzi, że doktryna ta jest nasieniem niewolnictwa, tyranii i zbrodni.
[2] Tak, komunizm współczesny jest doskonałym wcieleniem doktryny marksistowskiej, co też dowodzi, że doktryna ta przyniosła ludzkości nadzieję wyzwolenia i szczęścia.
[3] Nie, komunizm jest głęboką deformacją oryginalnej Ewangelii Marksa, zdradą podstawowych założeń Marksistowskiego socjalizmu.

Pierwsza odpowiedź należy do tradycyjnej ortodoksji antykomunistycznej,
druga do tradycyjnej ortodoksji komunistycznej,
trzecia do różnego rodzaju marksistów krytycznych, rewizjonistów, marksistów „otwartych” etc.

I wg tego samego Kołakowskiego, pytanie , na które te trzy postawy są odpowiedzią, jest niewłaściwie postawione i nie warto próbować na nie odpowiadać.
Ściślej, nie można odpowiedzieć ani na pytanie „w jaki sposób rozwiązać różne problemy współczesnego świata zgodnie z marksizmem?”, ani „co Marks by powiedział, gdyby zobaczył dzieło swoich wyznawców?” Oba pytania są jałowe i nie ma racjonalnej metody odpowiedzenia na żadne z nich.

Marksizm nie zawiera żadnej sprecyzowanej metody rozwiązywania pytań, których Marks sam sobie nie stawiał, albo które w jego czasach nie istniały.
Gdyby Marks żył o 90 lat dłużej, niż żył faktycznie, musiałby się zmienić w sposób, którego nikt nie jest w stanie się domyśleć.

Ci natomiast, którzy sądzą, że komunizm jest „zdradą” lub „zniekształceniem” marksizmu pragną uwolnić niejako Marksa od odpowiedzialności za czyny tych, którzy się mienią jego duchowym potomstwem.

Podobnie heretycy i schizmatycy XVI i XVII stulecia krytykowali kościół rzymski za zdradę pierwotnego posłania i podobnie usiłowali uniewinnić świętego Pawła ze związków z korupcją Rzymu. W ten sam sposób rozumowali ci, którzy chcieli oczyścić imię Nietzschego z ponurych powiązań z ideologią i praktyką niemieckiego nazizmu. Toż nie bez kozery naziści kazali swoim nadludziom czytać „Wolę mocy” i nie wystarcza powiedzieć, że był to nieważny przypadek – jak gdyby mogli na to miejsce, z równym skutkiem, polecić „Krytykę praktycznego rozumu.”

Mamy pod dostatkiem doświadczeń, aby wiedzieć, że wszystkie ruchy społeczne muszą być tłumaczone wieloma okolicznościami i że źródła ideologiczne, na które się powołują i którym chcą dochować wierności, są tylko jednym z czynników, przyczyniających się do ich formy, ich sposobów działania, ich sposobów myślenia.

Awatar hobbes
hobbes

implicite napisał(a):
[..]
Oznacza to, że gdy krytykujecie kapitalizm, nie pozwólcie się szantażować, że jesteście przeciwko demokracji. Małżeństwo kapitalizmu i demokracji właśnie się rozpadło. Zmiana jest możliwa.
[..]


Ja bym powiedział, nie pozwólcie się szantażować, że jesteście przeciwko wolnemu rynkowi, gdy krytykujecie demokrację

Awatar analogowiec
analogowiec

Ja właśnie wertuję książkę i czuję się przy tym jakbym ją wyciągnął z półki Hobbesa :
Mikołaj Iliński "Materiały fotograficzne czarno-białe". Nabyłem ją w mieście przodownika niniejszego wątku

Awatar DAAD
DAAD

A ja po latach obserwacji stwierdziłem. Czy kapitalista czy demokrata jedni i drudzy psa warci.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.