Awatar orwo

Poziom zdjęć w naszej Galerii

orwo 545

Koleżanki i koledzy moi szanowni!
przeglądam sobie galerię i od jakiegoś czasu zauważam ogólny spadek poziomu. Proszę Was, bądźcie bardziej krytyczni wobec własnej twórczości. Popatrzcie na swoje zdjęcie bardziej krytycznym okiem, włóżcie je do szuflady i wyjmijcie po kilku dniach. Czy dalej twierdzicie że jest takie dobre? Nie róbmy z naszej galerii drugiego plfoto, bo ciężko będzie się przebić przez ilość aby dotrzeć do jakości. Te dwa zdjęcia dziennie traktujmy jako przywilej, nie obowiązek. Druga sprawa to przygotowanie do prezentacji. Dbajcie o to, aby oprócz treści na zdjęciu była również obecna technika. Rozumiem że fotografujemy analogami i nie sprawia nam grzebanie w PSie, ale niestety skanerom daleko do ideału i trzeba je niestety poprawiać.
Nie kieruję swoich słów do konkretnego użytkownika, ale do nas wszystkich. Nasza galeria jest naszą wizytówką, a co się z tym wiąże niech każdy sobie sam odpowie.

Odpowiedzi 545

Awatar orwo
orwo

yoonson napisał(a):
może firanki zasłaniają mi oczy


jeszcze się pojawiają?

rbit9n napisał(a):
a ja piszę na przykład recenzje aparatów tradycyjnych, których nikt nie czyta.



a wyproszę sobie, nie tylko że czytam, czasem nawet się czepiam
a tak w ogóle to poziom spadnie jak tylko ciemniuchę rozłożę i gniotów naprodukuję, strzeżcie się narody.

Awatar Pet
Pet

...a wracając do tematu:

Poszedłem sobie wczoraj wieczorkiem do Empiku. Buszowanie zacząłem w dziale z prasą... Oczywizda, moje kroki skierowały się do półki z napisem "fotografia". Tamże w ślipka wpadł mi pewien periodyk, którego tytułu nie pomnę. Kwartalnik jakiś czy coś. Zagramaniczny. Twarda okładka, kredowy papier, mało tekstu, po jednym zdjęciu na stronę, mało znani (ale już "kultowi") twórcy, zawrotna cena. Czujecie ten klimat? Art as fuck. Przekartkowałem, pooglądałem, podumałem i odłożyłem na półeczkę. Następnie skierowałem swe kroki na pięterko do działu książkowego. Tam oczywiście też oparłem się o dział fotografia. W oko wpadł mi mały, różowy albumik. Okazało się, że jest to projekt jakiegoś gościa, który polega na tym (projekt, a nie gościu), że zostały w jego ramach zebrane zdjęcia umieszczane przez użytkowników na "popularnym portalu aukcyjnym". Do wyboru, do koloru: samochody, kombinezony motocyklowe, skarpetki prezentowane na muskularnych, męskich nogach, tudzież bielizna damska zapodana w taki sposób, że wygląda to jak wstęp do leciwego, amatorskiego pornosa z lat 70-tych powstałego w odmętach czerwonych dzielnic Amsterdamu. Do tego kolekcje żołnierzyków, kolejki i jakieś rupiecie bliżej nie znanego przeznaczenia. Tak. Pani w futrze i foliówce na głowie tez była. Przejrzałem dośc wnikliwie, podumałem i wiecie co zauwazyłem? Zauważyłem kompletny brak różnicy pomiędzy tymi zdjęciami, które oglądałem dwa piętra niżej w "artystycznym" periodyku, pełnym "sztuki", a zdjęciami prezentującymi gacie, samochody po dachowaniu i zabawki pamiętające czasu PRL-u. Te same przypadkowe kadry, te same nieostrości, te same ujęcia tematów. Oczywiście "nienamacalna" różnica polegała na tym, że te pierwsze zdjęcia robili samozwańczy "artyści", święcie przekonanii o tym, że tworzą "sztukę", a te drugie drobni handlarze, marzący jedynie o tym, żeby z zyskiem upłynnić oferowany przez siebie towar. Ale jakie dla mnie, jako odbiorcy ma znaczenie? Przecież widzę dokładnie te same knoty/dzieła sztuki.

I tu przypomniało mi się jedno z ulubionych zdjęć Jarka:



Możemy sobie je nazywać gniotem/knotem czy jak nam się tam jeszcze spodoba, ale wystarczy wydrukować je na dużym arkuszu kredowego papieru, dać dyskretny podpis typu "Untitled #1" 18x15 cm i wsadzić w ramy takiego artystycznego (albo "artystycznego") wydawnictwa i zaraz zleci się rój "znawców" (a kto wie, może i znawców bez "") i zaczną odmieniać słowo "sztuka" przez wszystkie przypadki i doszukiwać się drugiego, trzeciego i czwartego dna, przekazu, symboliki i czego tam jeszcze.

Jaki z tego popłynął dla mnie morał?

Ano dwojakiego rodzaju:
Pierwszy jest taki, że twór zwany "sztuką" to zdecydowanie przereklamowana sprawa.
Drugi, że samo słowo "sztuka" jest obarczone takim chaosem semantycznym, że w zasadzie podejmując temat nie za bardzo wiadomo o czym się rozmawia. Teoretycznie trza by się uciec do jakieś stałej definicji pojęcia, ale jak wiadomo "sztuka" sama w sobie nie została zdefiniowana, a to z kolei zdecydowanie utwierdza mnie w przekonaniu, że morał nr 1 jest głęboko słuszny.

Post był edytowany 2011-10-12 09:07:42

Awatar Yoonson
Yoonson

zupełnie nie tędy droga
sztukę tworzy idea
pojedyncze zdjęcia z aukcji nie tworzą sztuki
ale idea, która je zespala i pozwala dostrzec emocje - już tak...
sztuka nakazuje Ci się zatrzymać, coś przeżyć, dostrzec uczucia

Awatar Pet
Pet

yoonson napisał(a):
zupełnie nie tędy droga
sztukę tworzy idea
pojedyncze zdjęcia z aukcji nie tworzą sztuki
ale idea, która je zespala i pozwala dostrzec emocje - już tak...
sztuka nakazuje Ci się zatrzymać, coś przeżyć, dostrzec uczucia


Mam wrażenie, ze poruszasz tutaj dwie odrębne kwestię. Mówiąc o idei podchodzimy do dzieła od strony twórcy, to on realizując swoją pracę stara się ją świadomie (co ważne!) nasycić jakimś przekazem. I w tym rozumieniu ten allegro-albumik to faktycznie forma sztuki, ktorą to formę nadał jej ten, który zebrał te zdjęcia.

...ale, mówiąc o tym, że coś każe się zatrzymać, przeżyć, dostrzec uczucia, gryziemy już temat od strony odbiorcy. I w tym punkcie zgadzam się z Tobą, bo dla mnie osobiście to też jest wyznacznik tego, czy obcuję ze sztuka, czy nie (to oczywiście czysto subiektywna klasyfikacja). Tyle tylko, że moje zainteresowanie i doznanie wcale nie musza iść w parze z intecjami twórcy. Przykładzik: moją uwagę może przykuć właśnie zdjęcie z allegro (nie ujęte w ramy żadnego świadomego przedsięwzięcia, tylko zwyczajnei podpatrzone w jakimśmiejscu typu allegro, czy inna nasza-klasa), ktorego twórcy przyświecała jedynie idea zilustrowania sprzedawanego towaru, lub pokazaniu rodzinie i znajomym zdjęcia z wycieczki.

I akurat przeglądajac ten album, o którym wyżej trafiłem na takie właśnie zdjęcie, ktore cały czas siedzi mi w głowie - armia różnokolorowych, plastykowych żołnierzyków ustawiona na czarnym blacie. Kolory, kompozycja, symbolika - wszystko tam do mnie gadało. Czy gdybym trafił na to zdjęcie przeglądając jakąś aukcję, a nie album miałbym prawo powiedzieć, że to sztuka? Wg mojego rozumienia - owszem. Według ogólnie przyjętego wzorca, mówiacego, ze sztuka jest tworzona przez artystów, których intecją jest przekazanie jakiejś treści - już nie. No i masz babo placek.

Post był edytowany 2011-10-12 10:20:45

Awatar Yoonson
Yoonson

Pet napisał(a):
No i masz babo placek.

i wracamy.
idea i oderwanie od rzeczywistości, abstrakcja słowem jednym
bez tego zdjęcie, o którym piszesz jest tylko narzędziem sprzedaży, nie sztuką...

Awatar bolas
bolas

Pet napisał(a):
... I tu przypomniało mi się jedno z ulubionych zdjęć Jarka:



Im częściej je widzę, tym bardziej mi się podoba. Ciągle się zastanawiam cóż się tam działo



Łódź okiem przechodnia
Awatar Pet
Pet

yoonson napisał(a):
Pet napisał(a):
No i masz babo placek.

i wracamy.
idea i oderwanie od rzeczywistości, abstrakcja słowem jednym
bez tego zdjęcie, o którym piszesz jest tylko narzędziem sprzedaży, nie sztuką...


OK. Ale w takim razie należało by przyjąć, że wszystkie zdjęcia w naszej galerii są swojego rodzaju sztuką. Lepszą, gorszą, działająca na nas pozytywnie, lub negatywnie, ale sztuką. Czy nie?

PS:
bolas napisał(a):
Im częściej je widzę, tym bardziej mi się podoba. Ciągle się zastanawiam cóż się tam działo


A to znaczy, że to zdjęcie zaczyna działać na Ciebie jak rasowe dzieło sztuki.

Post był edytowany 2011-10-12 10:24:49

Awatar WoWa
WoWa

Z dużą "radością" przeczytałem od początku wszystkie wypowiedzi. Naprawdę - dużą. Dyskusja przez duże "D"! Bo nie zaczęła się na tym portalu przed 1276. dniami, a wieki temu i... końca nie widać. Jest bardziej akademicka niż akademik na Kickiego w Warszawie. A jedyną konkluzją może być stwierdzenie: "nie to ładne, co ładne, a co się komu podoba". Można nobilitować, można postponować, promować, deprecjonować, wpadać w zachwyt, opluwać lub w ogóle nie zwracać uwagi - co kto lubi.
Pozdrowienia dla wszystkich!

Awatar DAAD
DAAD

WoWa masz u mnie duże



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar janus
janus

Kontynuując...

Idę se parę dni temu środkiem miasta Poznania. Wtem patrzę: plakat. Baner, właściwie. Że biennale. Biennale to wartość niemal sama w sobie, więc zatrzymuję się i już czuję, jak rośnie we mnie entuzjazm. Cały napis głosi: "Biennale fotografii 'MARGINESY?'" Znak zapytania trochę niepokojący, ale myślę se, wejdę, co mam nie wejść...

Muszę przyznać, że ja też nie rozumiem. A moje nierozumienie jest podobnej natury, co nierozumienie Peta. Fotografie (?), które zobaczyłem na wystawie, można by opatrzyć jednym wspólnym credo: Nie ważne, że do dupy. Ważne, że wydrukowane w mega dużym formacie.
Oczywiście nie mówię tu o dużym formacie negatywu. Jak sądzę, zdjęcia prezentowane w Poznaniu nawet nie leżały obok aparatu na film (co zresztą nie przesądza).

Większość zdjęć pokazanych na Biennale jest po prostu szkaradna: artystycznie i rzemieślniczo.
Artystycznym chwytem (sposobem? metodą?) miał być tu chyba jakiś post-post-konceptualizm. Widzimy bowiem m.in.:
a) cykl, gdzie dziewczyna pstryka samej sobie zdjęcia na drzewach;
b) cykl ukazujący przygody sklepowego wózka na tle brytyjskich suburbiów;
c) cykl, gdzie kawałek kolorowej szmatki zwisa i powiewa z bezlistnej gałązki (szmatka jest oczywiście nieostra, a jak!);

Rzemiosła chyba nie należałoby w ogóle wplątywać w komentarz na temat Biennale. Prace autorów prezentowanych (w sercu, k-wa, Poznania!) są często - choć nie zawsze - technicznie tak żenujące, że przez moment wahałem się, czy przy wyjściu nie poprosić w kasie o zwrot pieniędzy za bilet.

Tytuł "Marginesy?" początkowo zachęcił mnie, bo formy graniczne są dla mnie z natury rzeczy pociągające. Ale - jak Bogackiego - jedyne marginesy, jakie tam zauważyłem, to te, które stanowiły fizyczne granice powywieszanych zdjęć.

Post był edytowany 2011-10-12 12:13:46

Awatar Pet
Pet

janus napisał(a):
b) cykl ukazujący przygody sklepowego wózka na tle brytyjskich suburbiów;


Baj de łej!

Przeca ja podobnego rodzaju dyskusję próbowałem rozpocząć onym zdjęciem.

Jak się okazuje, otarłem się wtedy o sztukę swoim niezgrabnym cielskiem.

PS: Jakby kto mi zarzucił, brak przekazu, to się będę zarzekał, że fotografując tego druciaka, myślałem o stworzeniu symbolu wyalienowanowania jednostki w konsumpcyjnym świecie. Będzie artystycznie enaf?

Post był edytowany 2011-10-12 12:21:29

Awatar janus
janus

Pet (gdzie indziej i kiedy indziej) napisał:

"Fotka będaca przyczynkiem do rozważań: W jakich okolicznościach (w jakim kontekście rozgrywającym się poza kadrem), ew. przez kogo musiało by być wykonane to zdjęcie, aby zdobyło główną nagrodę WPF, a jego odbitka osiągnęła na nowojorskich aukcjach rekordową cenę pierdyliarda dolarów amerykańskich."

Jak sam rzekłeś. Moim zdaniem Twoja fota musiałaby zostać osadzona w jakimś kontekście. Tu aż się prosi o kontekst społeczny. W końcu wózek jest do pchania (tak jak bejzbol do zabijania). Ktoś ten wózek przecież musi pchać. Jeśli kontekst społeczny, to najlepiej chyba sprzedaje się bieda, marazm, ogólny brak perspektyw oraz bezrobocie (w dowolnej kolejności). Może być też narkomania, ale to ryzykowne, bo dość nudne. Chyba że narkomania pod hipermarketem. Zderzenia światów też świetnie się sprzedają. Więc może tędy bym szedł.
Jeśli dobrze rozszyfrowałem Twój skrót, to World Press Foto jest hydrą, która żre same superlatywy. Bez superlatyw tam nic nie ma prawa się wydarzyć. Musiałbyś sprawić, żeby Twój cykl zdjęć o wózku był w jakiś sposób "naj". I to tak najbardziej na maksa "naj".

Awatar Pet
Pet

janus napisał(a):
Jeśli dobrze rozszyfrowałem Twój skrót, to World Press Foto jest hydrą, która żre same superlatywy. Bez superlatyw tam nic nie ma prawa się wydarzyć. Musiałbyś sprawić, żeby Twój cykl zdjęć o wózku był w jakiś sposób 'naj'. I to tak najbardziej na maksa 'naj'.


Musiałbym się postarać o złocony wózek i narkomana z pięknymi białymi zebami, żeby ładnie mu uśmiech na zdjęciach wychodził.

Awatar janus
janus

Też dobry pomysł.
Z kolei do drugiego cyklu możesz zaprząc bardzo brudny i stary wózek oraz brudnego i prawie nieżywego Murzyna.
Potem zestawisz oba cykle w całość i nazwiesz po angielsku.
Albo z greki, podpatrzyłem w Poznaniu, to chyba też modne.
Taka dychotomia nie tylko wzbudzi zainteresowanie, ale i szacunek wobec osiągnięć Autora.

Awatar xrog
xrog

bolas napisał(a):
Pet napisał(a):
... I tu przypomniało mi się jedno z ulubionych zdjęć Jarka:



Im częściej je widzę, tym bardziej mi się podoba. Ciągle się zastanawiam cóż się tam działo


Nie znam się na sztukach walki, ale mi wygląda na to, że ten skaczący pan próbuje 'nożycowym' krokiem 'podciąć' tego drugiego pana.

Awatar MirekM
MirekM

A ja myślałem że wybuchnął na minie.

Awatar bolas
bolas

xrog napisał(a):
Nie znam się na sztukach walki, ale mi wygląda na to, że ten skaczący pan próbuje 'nożycowym' krokiem 'podciąć' tego drugiego pana.


Mi to ewidentnie pachnie klimatem Franko

Post był edytowany 2011-10-12 14:01:43



Łódź okiem przechodnia
Awatar orwo
orwo

xrog napisał(a):
bolas napisał(a):
Pet napisał(a):
... I tu przypomniało mi się jedno z ulubionych zdjęć Jarka:



Im częściej je widzę, tym bardziej mi się podoba. Ciągle się zastanawiam cóż się tam działo


Nie znam się na sztukach walki, ale mi wygląda na to, że ten skaczący pan próbuje 'nożycowym' krokiem 'podciąć' tego drugiego pana.



kung fu, albo dżudo

Awatar Grisza
Grisza

Pet napisał(a):
janus napisał(a):
Jeśli dobrze rozszyfrowałem Twój skrót, to World Press Foto jest hydrą, która żre same superlatywy. Bez superlatyw tam nic nie ma prawa się wydarzyć. Musiałbyś sprawić, żeby Twój cykl zdjęć o wózku był w jakiś sposób 'naj'. I to tak najbardziej na maksa 'naj'.


Musiałbym się postarać o złocony wózek i narkomana z pięknymi białymi zebami, żeby ładnie mu uśmiech na zdjęciach wychodził.


Mieszanie WPF ze sztuką to jest nieporozumienie MZ. Fotografia dokumentalna czy też reporterska ma raczej zupełnie inne cele i treści do przekazania niż sztuka jako taka.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.