Awatar yerba

lomo-kto powie więcej?

yerba 242

witam,
zaczęłam interesować się lomografią, jednak chciałabym dowiedzieć się jakie opinie i doświadczenia mają już doświadczeni lomograficy
Co aparaty lomo mają w sobie, że zdążyły pozyskać wielu fanów, zarówno te jedno obiektywowe jak i wielo(poza wieloma obiektywami, intensywnymi kolorami, winietami...
Z góry dziękuję
y.

Odpowiedzi 242

Awatar the-fourth-king
the-fourth-king

wąskie horyzonty . . .
człowiek - mucha ; nie

Post był edytowany 2010-05-12 23:10:10

Awatar janykiel
janykiel

babcia napisał(a):
jab napisał(a):
the-fourth-king napisał(a):
mi się podoba i znam 41 osób , którym również się podoboło


Jedzmy g. Miliony much nie mogą się mylić.:P


eeee nie ladna ta rozmowa sie zrobila, a wstyd tak osadzac koledzy drodzy, nie szufladkujcie ludzi i ich poczynan, co? Babacia ladnie prosi- to jedyne forum gdzie mozna normalnie poobcowac z ludzmi a tu takie swinstwa, a fe!


gdzie tu osądzanie jest, bo nie odnajduję?
Stare powiedzenie, które doskonale oddaje sensowność argumentów opartych na twierdzeniu o tym, że coś znajduje jakąś grupę admiratorów...

Awatar kleszcz
kleszcz

Ja tam pamiętam że dawno temu miałem zdjęcia swoją ideologią bardzo podobne do łomografii, ale nie pamiętam za wiele bo tylko w smienie film się nie urwał. Za chiny ludowe nie powiem że tamte fotki to sztuka, chociaż też były strzelane z biodra, a nawet z poziomu podłogi no i sprzęt Łomo. Może ludzie chcą się wyróżnić wielkim aparatem analogowym. Oglądają galerię łomografików, widać tam zwykłe zdjęcia z winietą, wnioskuję zatem że to winieta leży u podstawy sztuki wyznawanej przez ten nurt? Sam nie potrafię zdjęć zbytnio robić, ale jeśli przez winietę będę artystą to czemu nie :-) chociaż raczej wybrał bym Starta, niż Łomo.

Awatar implicite
implicite

jab napisał:
Sztuka jest wynikiem myślenia, a nie przypadku.

Ta teza to strzał nawet nie z biodra, ale z armaty. Skąd się bierze sztuka? Jeżeli powiemy, że z myślenia, radykalnie ją zubożymy. Jako aktor teatralny, bo i nim kiedyś byłem, miałem okazję poznać od kuchni metody pracy nad spektaklem. Ileż to razy brałem udział w intensywnych ćwiczeniach teatralnych, których jedynym zadaniem było wyłączyć myślenie? Wtedy się dopiero działy rzeczy, że ho, ho... Gdyby nie osoba nadzorująca próbę, bo zawsze taka musiała być, nikt nie wie, czym by się takie ćwiczenia skończyły. Wiecie, ile czasu psychika aktora potrzebowała potem, żeby wyhamować i wrócić do uprzedniego stanu? I chociaż nie roszczę sobie prawa, by powiedzieć, że wskutek naszych działań powstawały rzeczy wybitne, to jednak wskutek takich działań w ogóle, rzeczy wybitne powstawały. Widziałem.

A dadaizm? Dzisiaj użylibyśmy komputera generującego przypadkowe algorytmy, jeżeli w ogóle coś takiego istnieje. Sztuka, czymkolwiek jest, nie musi się opierać na myśleniu, aczkolwiek jest bardziej, niż wskazane, żeby człowiek, który ją tworzy, był istotą myślącą.

Pamiętacie powieść Sinobrody? Powieść rozgrywa się w środowisku impresjonistów abstrakcyjnych, bohaterami są prawdziwi malarze. Główny bohater, postać akurat fikcyjna, sprzecza się w kuchni z żoną, która ma mu za złe, że zamiast malować "prawdziwe" obrazy, wciąż maluje jakieś bohomazy, kreski, kropki i tym podobne - pewnie nie potrafi malować jak "prawdziwi" malarze. Skoro żona mu wsiadła na ambicję, nie wytrzymał: zanurzył kciuk w sadzy z pieca (byli wszak w kuchni) i w pół minuty naszkicował owym kciukiem nader udatne wizerunki ich synów. Zdumiona żona pyta: to dlaczego tak na co dzień nie malujesz? - Bo to kurwa za łatwe i już.

Nie miejmy tedy za złe tym, którzy poszukują i w związku z tym sięgają po prymitywne środki, którymi my, "prawdziwi" artyści, gardzimy. Są różne powody, dla których niektórzy nie chcą uprawiać sztuki "jak Bozia przykazała", którzy w ogóle nie chcą uprawiać sztuki.

Nietzsche niegdyś napisał: "Oto artysta, jakiego lubię; dwóch tylko rzeczy chce w swoim życiu: swojego chleba i swojej sztuki". Są tacy, dla których szczytem obcowania ze sztuką jest zakup prymitywnego aparatu z kolorowymi szkiełkami w miejscu obiektywu. Jakkolwiek by się nam to wydało głupie, uszanujmy to.
lolo napisał:
łomografia opiera się jednak na tym 'CZYM', jest modą, snobizmem, stadnym instynktem. Nie jest sztuką. Ani przez duże, ani przez małe 's'

Znowu: czym jest S(s)ztuka? A przecież jeszcze sto pięćdziesiąt lat temu mieliśmy nader precyzyjne kanony, które pozwalały nam określić, co sztuką jest, a co nie. Dzisiaj? Kanony się zmieniły? Powstała sztuka "nieklasyczna"? Bzdura. Podział na sztukę klasyczną i nowoczesną (postmodernistyczną?) jest fikcyjny. Sztuką jest, zawsze było to, co większość uznawała za sztukę. To dlatego dzisiaj peerelowskie supersamy, produkty wyjątkowej brzydoty i wyjątkowej tandety, są bronione przed wyburzeniem przez studentów-idealistów. Mają nadzieję na stworzenie na tyle silnego lobby, że dla pamięci przyszłych pokoleń (co za bzdurne określenie) uda się ocalić wizerunek komunistycznej galerii handlowej. W Warszawie podobno perełkę tego stylu już wyburzono i na tym miejscu budują jakiś biurowiec.

Współczesność obowiązek nadania sensu dziełu przeniosła z artysty na odbiorcę. To z jednej strony poszerzyło zakres definicji sztuki (sztuką jest to, co się uznaje za sztukę), a z drugiej strony zwolniło artystę z obowiązku bycia zrozumiałym (ja swoje zrobiłem, kwestią zrozumienia mojego działania niech się martwi odbiorca). Dobrą tego stroną jest powstanie sztuki konceptualnej, to znaczy takiej, która uwodzi nas nie zgodnością zapisu z kanonem, ale zmusza do refleksji. Z jednej strony wikła to sztukę w socjologię i czyni ją niebezpiecznie płytką, bo samo "dawanie do myślenia" może być tak oddalone od kanonu, że wręcz nie mieć zn im nic wspólnego (czy "Piramida zwierząt" to sztuka, czy socjologia?). A "Czarny kwadrat na białym tle" Malewicza? Czy artysta, żeby namalować coś, co potrafiłby wykonać dyletant musiał wcześniej udowodnić, że potrafi malować bardziej skomplikowane obrazy? ("Bo to kurwa za łatwe i już"?). A "4:33" Johna Cage'a? Czy artysta musiał wcześniej skomponować utwory uznane za artystyczne, żeby sobie pozwolić na... ciszę? I jak tu odróżnić artystę od hochsztaplera? Jakkolwiek byśmy oceniali rozmycie się klasycznych prawideł rządzących sztuką, to przeniesienie obowiązku usensownienia dzieła na odbiorcę, posiada jedną ważną zaletę. Zmusza odbiorcę do myślenia. Bardziej, niż kiedyś, kiedy wystarczyło do dzieła przyłożyć matrycę, żeby orzec o jego wartości artystycznej.



Wstęp do wątpienia
Awatar rudi
rudi

Jacek Zalewski prowadzi w konkursie. Napisał jak na razie najwięcej.
Królu Złoty konkurs trwa czy ogłaszasz wyniki?




Awatar janykiel
janykiel

jzl napisał(a):
jab napisał:
Sztuka jest wynikiem myślenia, a nie przypadku.

Ta teza to strzał nawet nie z biodra, ale z armaty. Skąd się bierze sztuka? Jeżeli powiemy, że z myślenia, radykalnie ją zubożymy.


Wolne żarty. Zawężasz pojęcie myślenia do czegoś, co można by raczej określić mianem ścisłego planu, algorytmu. Tymczasem chodzi tylko o to, że tam, gdzie decyduje przypadek, a nie myślenie, nie może być mowy o sztuce (przez "S", czy "s" - nieważne) bo żeby do tworzenia doszło musi być myślenie. MUSI. Nie ma możliwości, by go nie było. Zawsze jest pytanie: po co?

To, że coś jest efektem myślenia, jakiegoś zamiaru twórczego, a nie przypadku, nie oznacza, że jest schematyczne. Myślenie nie równa się schematowi.

Post był edytowany 2010-05-12 23:42:42

Awatar the-fourth-king
the-fourth-king

jzl -
super . . . być aktorem teatralnym, to znacznie trudniej jak filmowym

Awatar jac123
jac123

Ludzie dajta już spokój. Definicje sztuki można znaleźć w różnych słownikach, jeśli ktoś nie wie co to jest.
Jak jesteście tacy mądrzy to powiedzcie lepiej, czy zdjęcia które dzisiaj wrzuciłem do galerii to sztuka, czy nie? Jeśli ktoś mnie oświeci stawiam piwo.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar the-fourth-king
the-fourth-king

jab - Ty chyba nie rozumiesz w czym rzecz - przesłałem Ci link ; czy twoim zdaniem przesłany obraz to wynik strzału z biodra ; no chyba nie , pokazany kadr jest efektem wcześniejszych przemyśleń - Autorka z góry wiedziała , co zamierza uzyskać . . . no chyba , że jesteś jednym z tych którzy tylko pozowane sytuacje preferują - a takich jest wielu

Awatar the-fourth-king
the-fourth-king

moim zdaniem tak - Twoje zdjęcie to sztuka , nie koniecznie należy Ci się nagroda w wys. 100 000 euro ; zresztą o tym decyduje bardzo wąskie grono ludzi - nazwijmy ich sędziami , profesorami itd

Awatar janykiel
janykiel

the-fourth-king napisał(a):
jab - Ty chyba nie rozumiesz w czym rzecz


Już dobrze, dobrze... nie ma problemu. Naprawdę. Niech będzie, że nie rozumiem. Zresztą nie dziwota, jednego artystę trudno zrozumieć, a co dopiero cały ruch sztukmistrzów lomo.

Awatar the-fourth-king
the-fourth-king

i tu jestem tego samego zdania co Ty ; Holga - jednemu z drugim wydaje się , że wystarczy pod zdjęciem napisać H/klisza Kodak i już sprawa jest załatwiona . Pozytywy będą spadać z nieba jak grad . Tymczasem zdjęcie zrobione Holgą też musi spełniać jakieś kryteria . Spotykam się z tym na co dzień , na dwóch portalach fotograficznych .
Holga a Holga - to różnica , nie wystarcza sama winieta . Ale o tym na pewno wiesz lepiej niż ja .

Post był edytowany 2010-05-13 00:07:05

Awatar rbit9n
rbit9n

the-fourth-king napisał:
...Autorka z góry wiedziała , co zamierza uzyskać...


czyli kierując się zasadą tzw. złomografii, już jej poczynania złomografią nazwać nie można.

Awatar the-fourth-king
the-fourth-king

dlaczego nie , moim zdaniem można ; nie każdy sportowiec udający się na Olimpiadę wraca z medalem itd

Awatar romek
romek

Z dumą przyznaję że przeczytałem większość wypowiedzi w tym temacie. Bardzo podoba mi się, podejście dzerrego i jarka. Na tyle zgadzam się z takim ogarnięciem tematu, że Ciężko by mi dodać coś więcej.
Szum marketingowy nie za bardzo, ale zdjęcia i sama aktywność twórcza czy nawet te mało dystyngowane narzędzia? Jest ok.

Myślałem, że ostatnia wypowiedź dżerrego pozamiata. Była w 10tke.

Nie użyje w swojej wypowiedzi ani razu TEGO słowa na 'sz...'.
Mam uwagę tylko do jednego. Nurt lomograficzny nie jest ekspresją ulicy. To bzdura.

Jak wszyscy kojarzą u genezy powstania lomografii znajduje się grupka zblazowanych amerykańców, która podczas wakacyjnego tripu po europie natknęła się na kompakcik ze związku radzieckiego i zajarała jego estetyką.
Dla jamochłona spłodzonego w amerykańskiej popkulturze, czerwona koszulka z napisem USRR to szyk i ekstrawagancja.
Aparat zdjęcia robił jak to kiepski kompakt. Proste.
No więc postanowili zrobić na tym niezły hajs. Wiadomo wszystko co ulotne, emocjonalne czy oniryczne w teledyskach przedstawione jest dziś wizualnie jako nieostre, w winiecie, pod światło i w spranych kolorach. W dodatku okres modnego na dziś 'retro', pokrywa się w miarę z epoką kultu plastiku, ułomnych pstrokatych kolorów i świetności idioten kamer na jeden guzik.

Dodajmy do tego przywary konsumpcjonizmu, współczesny język postreklamy i najniższe instynkty twórcze ocierające się o pop art.

Lomografia to twór zręcznie uknuty do tłuczenia mega szmalu.
Winno się zanabyć odpowiedny 'gear' by móc być lomografem.
Target - bananowa młodzież, będąca w stanie odpowiednio dużo zapłacić za kolejny modny gadżet, wypatrzony na jednym z tysięcy kolorowych blogów o dizajnie.
Umówmy się, to jest modne.
Niby-opozycja dla oklepanych i nie wtystarczająco odjechanych pikseli.
Szarych i nudnych w fizycznej formie.

Filozofia jaką do tego dorobiono nie mogła być na zdrowy rozum bardziej skomplikowana niż ów jeden przycisk aparatu i doskonale wpisała się w styl życia grupy docelowej.

Z ulicą ma to niewiele wspólnego.
Lomografia w ometkowanym wydaniu.

Ulica nie szuka indywidualności kosztem prawdy. Wyczuwa się ją pod skórą. Tyczy się to każdej z dziedzin, hip-hopu, panku, skejtbordingu, parkuru, graffitii. A fotografia? może i zwłaszcza fotografia - trash i współczesny uliczny dokument. Wystarczy spojrzeć na te zdjęcia.

Post był edytowany 2010-05-13 01:42:41

Awatar babcia
babcia

czyli babcia jest bananowa mlodziez? Ciekawam jak to jest bo w moim City pani sklepowa w kliszowym sklepie powiedziala, ze wszyscy tutejsi digital juz sa, prawie wszyscy, wiec ona chyba lepiej wie jakie rzesze do niej przychodza po klisze i do czego.
Kolorki lubie w lomo, kojarza mi sie z gazetami z czasow dziecinstwa, ot co. A moze ktos by wzial pod uwage, to ze ja nie sztuke chce robic, tylko pobawic sie bo artystka to ja juz jestem, ale w innych dziedzinach
bardzo mnie koledzy zniechecacie

Awatar rbit9n
rbit9n

małe tylko sprostowanie, to byli Austriacy.

Awatar implicite
implicite

Dyskusje takie jak ta wybuchają spontanicznie co jakiś czas i się rozprzestrzeniają jak pożar w głowie. Spójrzmy na to jako na cechę pozytywną forum, pozwalającego zaistnieć tego rodzaju gorącym dyskusjom. Że temat poniżej godności wielu? Że "nieartystyczny"? Rozmawialiśmy i rozmawiać będziemy na różne tematy, także te szlachetniejszej proweniencji. Poza tym liczy się nie temat, ale sposób, w jaki się do niego zabieramy; lub mówiąc inaczej, nie ma głupich tematów. Są tylko głupie wypowiedzi "na", a przede wszystkim "nie na temat". Wojciech Mann potrafi dyskutować z klasą choćby o pogodzie za oknem lub o jednodniowym przeboju małoletniej szansonistki i jakoś go to nie upokarza. Zatem nie powinniśmy się przejmować, że banalny temat Lomo wywołał dużą dyskusję, bo sama dyskusja banalna nie jest. Jutro być może porozmawiamy o fotografii wielkoformatowej i dopieścimy ego nawet najbardziej wyrafinowanego i subtelnego snoba. Dzisiaj... nawet, jeżeli temat gwałci nasze poczucie estetyki i skłania do wyrażenia swojej niechęci, róbmy to w sposób wyrafinowany i subtelny.

Moje prywatne zdanie o Lomo? Marniutka jest ta lomopatologia. Migoczące błyskotki, których raczej nie pomylimy z klejnotami. A że niektórzy umieszczają te tanie kamyczki w puzderku przeznaczonym na prawdziwe klejnoty? Nie nasza sprawa i doprawdy, ostatnią rzeczą jaką winniśmy robić, to mówić im: nie masz prawa trzymać tej tandety w kuferku na diamenty! Ich kamyczki, ich puzderka ich sprawa - nie nasza.

Nawet jeżeli Lomo zostało wymyślone albo zawłaszczone przez cynicznych sprzedawców, którzy postanowili zbić kapitał na bezmyślności konsumentów, to dzisiaj stało się ono na poły zabawą, na poły ideologią. I osobom stawiającym fotografii nieco ambitniejsze zadania jęło przeszkadzać, że ktoś śmie umieszczać tę tandetę na tej samej płaszczyźnie, co sztuka. Ale, nawiązując do swojej poprzednie wypowiedzi, z jednej nie bardzo już wiadomo czym jest "prawdziwa" sztuka, a z drugiej, nie możemy nikomu zabronić aspirowania do tworzenia z Lomo sztuki. Nawet, jeżeli źródłem tej aspiracji jest naiwność, a efektem - kicz.

Niektórzy, zamiast sięgać do Nietzschego czy Kierkeegarda, poszukują odpowiedzi na problemy metafizyczne studiując powieści Coelho. Prawdziwy filozof się żachnie: filozofia dla ubogich. Nawet, jeżeli prawdziwy filozof ma rację, to po pierwsze, nie zmieni faktu, że Coelho jest czytany przez miliony, po drugie, nie każdy ma obowiązek być "bogaty" duchem. Niektórych po prostu zaspokajają zjawiska kultury masowej. Mnie nie zaspokajają, dlatego wolę studiować klasyków.



Wstęp do wątpienia
Awatar dzerry
dzerry

romek napisał(a):
Nie użyje w swojej wypowiedzi ani razu TEGO słowa na 'sz...'.


I tu jest sedno. Nie wiem po jaka cholere dyskusja zeszla na sztuke. Proby definicji sztuki w kontekscie ZABAWY fotograficznej, prowadzone w dyskusji na forum internetowym to przeciez totalne kuriozum. Po raz klejny to napisze - nie rozumiem skad taka agresja do lomografii. Ze marketing, ze "czym", ze bananowa mlodziez. I kij z tym . Przeciez my wszyscy jestescie tacy sami. Kazdy z nas ma jakis sprzet, ktorego zakup byl po czesci dyktowany emocjami, a nie rozsadkiem. Skad sie biora te emocje? Z powietrza, czy wplywu srodowiska? Kupujemy mamiye, hasselblady, kamery 4x5, 13x18 i wieksze i co? Robimy najczesciej takie same zdjecia jak te, ktore nas sklonily do zakupu tych aparatow. Nie mowcie mi, ze tak nie jest. Czym sie rozni fetysz bokehu i ostrosci z Planara od winiety i kolorow z lomo. Matko, spuscie troche powietrza. Gdyby nie ten przepbrzydly marketing, to wiele osob nigdy w zyciu nie wzieloby do reki filmu srednioformatowego. Przynaleznosc do spolecznosci holgo/lomografow mobilizuje kogos do robienia zdjec i wysilku tworczego. Co w tym zlego? Zal wam dupe sciska, ze ktos na tym zarabia? Ktos wam to kaze ogladac? Pewnie nie, bo gdybyscie sie chociaz troszeczke zainteresowali, to byscie zrozumieli, ze lomografia to nie tylko sprzet, ale przede wszystkim styl i Holga jest tak samo dobra jak Ami, a Lomo jak jednorazowka z przeceny.

http://www.lomography.com/magazine/cameras/list

Post był edytowany 2010-05-13 11:01:11



strawberryfields
Awatar jarek
jarek

dzerry napisał(a):
Czym sie rozni fetysz bokehu i ostrosci z Planara od winiety i kolorow z lomo. Matko, spuscie troche powietrza.


Ja to bym nawet tego zdania w szkołach uczył.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.