Odpowiedzi 179

Awatar HenrykKwinto
HenrykKwinto

Ja, kiedy czasem stoję z moim Hasselem zapiętym na statywie, kierowcy zdejmują nogę z gazu i przez to jest bezpieczniej na drodze. A kiedy w małym obrazku zmieniam film na mieście, to zwyczajnie laski na mnie lecą. No to jaki jest sens przechodzenia na cyfrę?

Awatar rbit9n
rbit9n

musimy kiedyś zrobić kaskadę. może w super nowinach napiszą o znaczącej poprawie bezpieczeństwa na podkarpackich drogach.

Awatar maciejka
maciejka

Cyfra to nierzadko brutana skutecznosc ....
a analog to ... ta chwila "pieknego zastanowienia" przed wykonaniem zdjecia.

Czsami musi byc skutecznie, a czasami jest czas na zastanowienie sie, to decydje, ktory aparat wyciagam z torby.

Milo pozdrawiam Maciek.



Foma 400 z wyboru ... bo najgorsza !
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

I ja lubię to co tu czytam.
Na przełomie XIX i XXw było dużo dysput, że fotografia wyprze / zniszczy malarstwo. I co?, i nic. Istnieją obie formy wyrazu. Dyskutowano, czy telewizja nie zniszczy kina. I co? I nic!
Fotografia kliszowa różni się od cyfrowej (sami podaliście różnic ze sto). Obie będą współistnieć i stanowić różne formy wyrazu - czy artystycznego, to ocenią krytycy, którzy zawsze skrytykują!!!).
I tyle...



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar DAAD
DAAD

marek1953 napisał(a):
że w USA wzrosła zauważalnie sprzedaż aparatów fotograficznych analogowych.


Papugują po nas, amerykanie tak mają



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar flonidan
flonidan

W ostatnim FOTO jest krótki felieton jakiegoś fotografika(zapomniałem nazwiska)który z błotem miesza fotografię b&w.A to ,że to archaiczny środek wyrazu,że teraz bez koloru zdjęcie jest martwe,że 70% niby dobrych prac to nic nie warte kicze,że wyznawcy analoga powinni złożyc swoje aparaty do muzeum.Że my analogowcy jesteśmy śmieszną formacją ,która broni tego czego obronic się nie da.Zgadzacie się z tym -bo mnie facet wkurzył ,sam mam 4 cyfry i robię nimi zdjęcia bardziej rodzinne ,z wycieczek.

Awatar Bruno
Bruno

flonidan napisał(a):
W ostatnim FOTO jest krótki felieton jakiegoś fotografika(zapomniałem nazwiska)który z błotem miesza fotografię b&w.A to ,że to archaiczny środek wyrazu,że teraz bez koloru zdjęcie jest martwe,że 70% niby dobrych prac to nic nie warte kicze,że wyznawcy analoga powinni złożyc swoje aparaty do muzeum.Że my analogowcy jesteśmy śmieszną formacją ,która broni tego czego obronic się nie da.Zgadzacie się z tym -bo mnie facet wkurzył ,sam mam 4 cyfry i robię nimi zdjęcia bardziej rodzinne ,z wycieczek.

Widac nie-po-kolei-ma... Albo nigdy nie pracowal w ciemni. Albo moze byl zbyt leniwy by opanowac warsztat i lepiej mu teraz wychodzi z cyfry? Mnie to nie wkurza, raczej zenujacy jest fakt, ze jakis edytor/red. naczelny cos takiego dopuscil do obiegu. Nie czytalem zreszta calosci - moze i lepiej, bo ostatnio tetnie dobrym humorem. Nie wiem sam z jakiego powodu.

Awatar tomaszt81
tomaszt81

Też już prowadziłem wiele dyskusji na ten temat. Zawsze kończyło się na wnerwie obu stron. Ja po prostu lubię "rzeczy" analogowe. Instrumenty akustyczne (wnerwia mnie stosowanie w muzyce filmowej sampli udających orkiestrę) płyty analogowe, zegarki automatyczne, pióra... Lubię rzeczy z czymś czego nie da się zdefiniować (niektórzy nazywają to duszą). Choć używam także lustrzanki ff z Lkami to jednak gdzie się da przemycam analog Przypisywanie jakiejś ideologi do tego nie ma dla mnie znaczenia. Po prostu, LUBIĘ TO!

Awatar flonidan
flonidan

Bruno napisał(a):

Widac nie-po-kolei-ma... Albo nigdy nie pracowal w ciemni. Albo moze byl zbyt leniwy by opanowac warsztat i lepiej mu teraz wychodzi z cyfry? Mnie to nie wkurza, raczej zenujacy jest fakt, ze jakis edytor/red. naczelny cos takiego dopuscil do obiegu. Nie czytalem zreszta calosci - moze i lepiej, bo ostatnio tetnie dobrym humorem. Nie wiem sam z jakiego powodu.


Zapomniałem dodac ,że potem autor tego felietonu dodał ,że nie wyobraża ,żeby wielu klasyków fotografii miało by zrobic swoje doniosłe dzieła w kolorze-ale zaraz ripostuje,że przedwojenny Paryż czy Nowy York to były szare i straszne miejsca dlatego tak pięknie zagrała fotografia b&w ale teraz używanie b$w to herezja i głupota bo obecnie kolor rządzi dzisiejszą rzeczywistością.Po swojemu dodam ,że chyba nasi sadownicy niech przerzucą się na hodowlę bananów bo jabłka są mało kaloryczne i mniej smaczne.

Awatar bowie
bowie

flonidan napisał(a):
Zapomniałem dodac ,że potem autor tego felietonu dodał ripostuje,że przedwojenny Paryż czy Nowy York to były szare i straszne miejsca dlatego tak pięknie zagrała fotografia b&w


Skoro gość pamięta przedwojenny paryż czy Nowy Jork (ależ bywalec! bywał w świecie, że hoho!), to obawiam się, że mamy do czynienia z poważnym zaburzeniami wynikajacymi z sędziwego już wieku. Należy współczuć dziadziowi... I podziwiać, że pomimo zaawansowanego wieku nauczył się obługiwać cyfrę

Post był edytowany 2011-05-29 19:40:46

Awatar Bruno
Bruno

flonidan napisał(a):
ripostuje,że przedwojenny Paryż czy Nowy York to były szare i straszne miejsca dlatego tak pięknie zagrała fotografia b&w ale teraz używanie b$w to herezja i głupota bo obecnie kolor rządzi dzisiejszą rzeczywistością.

Każdy głupi wie, że przed wojną nie było kolorów.

Awatar DAAD
DAAD

Gupie gadanie, na długo przed wojną było monidło



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Pet
Pet

bowie napisał(a):
flonidan napisał(a):
Zapomniałem dodac ,że potem autor tego felietonu dodał ripostuje,że przedwojenny Paryż czy Nowy York to były szare i straszne miejsca dlatego tak pięknie zagrała fotografia b&w


Skoro gość pamięta przedwojenny paryż czy Nowy Jork (ależ bywalec! bywał w świecie, że hoho!), to obawiam się, że mamy do czynienia z poważnym zaburzeniami wynikajacymi z sędziwego już wieku.


Z oczywistych względów gościu nie był osobiście w przedwojennym Paryżu i Nowym Jorku... ale za to widział te miasta... na zdjęciach. Wszystkie były czarno-białe. Stąd już tylko krok od wysnucia wniosku, że miasta owe były szare!

Awatar orwo
orwo

Bruno napisał(a):
Widac nie-po-kolei-ma... Albo nigdy nie pracowal w ciemni. Albo moze byl zbyt leniwy by opanowac warsztat i lepiej mu teraz wychodzi z cyfry?


albo jest sponsorowany przez sony pierdzony

Awatar flonidan
flonidan

weesee napisał(a):
Bruno napisał(a):
Widac nie-po-kolei-ma... Albo nigdy nie pracowal w ciemni. Albo moze byl zbyt leniwy by opanowac warsztat i lepiej mu teraz wychodzi z cyfry?


albo jest sponsorowany przez sony pierdzony


Ja też mam takie przeczucie.Mój brat ma sklep z cyfrówkami i mówi ,że jakby się nie przebranżowił to byłby zupełny klops ,bo po prostu nic się nie sprzedaje i nie tylko on cierpi- wszystkie sklepy z cyfrówkami kuleją.Natomiast oskarża się fora analogowców że przyparli ostry atak krytyki w internecie,po prostu przyparli zmasowany atak na cyfrowców używając najróżniejszej argumentacji i obrażliwych słów.A teraz przyjemna informacja -w USA sprzedaż aparatów analogowych wzrosła o 45% a cyfry spadła o 2%.

Post był edytowany 2011-05-31 18:58:52

Awatar maciusza666
maciusza666

W stalowej, w jednym z zakładów foto żartowałem ze sprzedawcą o przyszłości cyfry. Sprzedawca stwierdził, że kiedyś ktoś wymyśli wirus, który zniszczy każdą cyfro-komórkę aparatu
A tak poważnie, to i cyfra i analog nie umrą nigdy. Każdy z nich ma swoje zalety i wady. Cyfra to przede wszystkim monopol na kasę, ale nie zarzucam tego producentom. Wydam te 3 tyś. raz, ale dobrze. Będę pstrykał kilka tysięcy zdjęć, efekty zawsze pooglądam na komputerze. Karty pamięci są szeroko dostępne, akumulatorki długo trzymają itp. Musi w tym coś być, skoro produkcja cyfr idzie w setkach tysięcy rocznie (tak zakładam), bo ludzie tak durni nie są by je kupować ze względu na Martynę Wojciechowską z alphą w Afryce. Męczące jest latanie wywołać film po każdej wycieczce i płacić i płacić, chociaż w rzeczywistości koszty takiego latania i wywoływania w porównaniu z cyfrą za ok. 2tyś. zwracają się dopiero po wystrzeleniu około 70 rolek filmu. Czyli dla przeciętnego kowalskiego fotografia na co najmniej 3 lata. Ja sam nie strzelam więcej niż 10 rolek rocznie, chyba że na Chorwację odłożę kasę
Jeśli chodzi o analog, to już to mówiło tysiąc osób przede mną, ale i ja powtórzę. To ma duszę. Myślisz o zdjęciu. I to jest największa zaleta analoga. Choć z drugiej strony na pewno znajdą się i tacy ludzie, którzy myślą przed pstryknięciem cyfrą. Ale są tak samo wyjątkowi jak ludzie z tego forum

Awatar Niunias
Niunias

Witam wszystkich. Mam na imię Michał to mój pierwszy post na tym portalu i myślę, że temat jest odpowiedni, żeby coś napisać o sobie i napisać dlaczego fotografuję aparatami na kliszę

Powodów jest kilka.
1.Uwielbiam prostotę analogowych aparatów z lat 80-tych. Canon AE-1 Program, którego głównie używam i stałka 50mm zaspokajają 90% moich potrzeb. Nie ma w nim absolutnie nic zbędnego, nic co mogło by mi przeszkadzać.
Przesuwam mały pstryczek koło naciągu, patrzę w wizjer, ustawiam ostrość i robię zdjęcie. To wszystko. Program automatycznej ekspozycji jest mądrzejszy ode mnie i rzadko muszę dokonywać korekty, a jakby co to jest przycisk blokady ekspozycji. W 100% mogę skupić się na ustawianiu kadru i ostrości.
2. Nie muszę ładować baterii. Jest to ogromna zaleta. Lubie mieć wolność, a nie planować wypady tak żeby trafić na gniazdko z prądem. Z analogiem mogę na rok zaszyć się w lesie i robić zdjęcia!
3. Klimat, ziarno, kolory analogowych fotografii są nie do podrobienia
4. Kompletnie nie znam się na elektronice. Dla mnie to czarna magia. Aparatu cyfrowego nie rozumiem.
5. Mam od tygodnia Flexaret'a VII i to jest najpiękniejszy sprzęt mechaniczny jaki widziałem! No i kadrowanie na matówce 6x6 cm - rewelacja.
6. Stać mnie na wysokiej jakość sprzęt fotograficzny. Co z tego, że mający ponad 30 lat, ale mnie stać

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.