Awatar Szymonyee

Lustrzanka cyfrowa

Szymonyee 110

Witam!
Mierze się z zamiarem kupna lustrzanki cyfrowej. Aparat byłby używany nieco bardziej profesjonalnie. Niestety kwota którą dysponuje to nie więcej niż 1500zł. Prosiłbym o propozycje z konkretnymi modelami. Wspomnę jeszcze że używana nie wchodzi w grę.

Odpowiedzi 110

Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

tomaszt81 napisał(a):
I za to masz u mnie ogromnego plusa. Ja też tak uważam. Najlepszy aparat to taki, który akurat przy sobie masz.


Ja myślę, że ze mnie jest niezły aparat. Chyba jestem na uprzywilejowanej pozycji. Zawsze się mam przy sobie.



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar tomaszt81
tomaszt81

noritsu-koki napisał(a):
tomaszt81 napisał(a):
I za to masz u mnie ogromnego plusa. Ja też tak uważam. Najlepszy aparat to taki, który akurat przy sobie masz.


Ja myślę, że ze mnie jest niezły aparat. Chyba jestem na uprzywilejowanej pozycji. Zawsze się mam przy sobie.

a nie pomyliłeś z preparatem? :P

Awatar Bruno
Bruno

tomaszt81 napisał(a):
noritsu-koki napisał(a):
tomaszt81 napisał(a):
I za to masz u mnie ogromnego plusa. Ja też tak uważam. Najlepszy aparat to taki, który akurat przy sobie masz.


Ja myślę, że ze mnie jest niezły aparat. Chyba jestem na uprzywilejowanej pozycji. Zawsze się mam przy sobie.

a nie pomyliłeś z preparatem? :P

W avatarze ma jakieś śledzie. A wiadomo - skoro rybka lubi pływać, to może być tylko jednym preparatem.

Awatar tomaszt81
tomaszt81

Bruno napisał(a):
tomaszt81 napisał(a):
noritsu-koki napisał(a):
tomaszt81 napisał(a):
I za to masz u mnie ogromnego plusa. Ja też tak uważam. Najlepszy aparat to taki, który akurat przy sobie masz.


Ja myślę, że ze mnie jest niezły aparat. Chyba jestem na uprzywilejowanej pozycji. Zawsze się mam przy sobie.

a nie pomyliłeś z preparatem? :P

W avatarze ma jakieś śledzie. A wiadomo - skoro rybka lubi pływać, to może być tylko jednym preparatem.


Awatar black666
black666

A Canon 10D?
Wydaje się odpowiedni na przedstawione wymagania do 1500zł, cyfrowy i prawie pro?

Awatar Bruno
Bruno

black666 napisał(a):
A Canon 10D?
Wydaje się odpowiedni na przedstawione wymagania do 1500zł, cyfrowy i prawie pro?

10d muli, i jednak ma małą matrycę a 20d jest śmiesznie tani.

Awatar DAAD
DAAD

black666 napisał(a):
A Canon 10D?


To była moja pierwsza lustrzanka cyfrowa. Stosunkowo szybko zmieniłem ją na 20D, którą notabene mam jeszcze do dzisiaj.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar DAAD
DAAD

Jasne, że można nawet nieźle wychodziły.





"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Bruno
Bruno

DAAD napisał(a):
Jasne, że można nawet nieźle wychodziły.

Chyba na ISO H robiłeś.

Awatar DAAD
DAAD

Bruno napisał(a):
Chyba na ISO H robiłeś.


W pomieszczeniach najczęściej, to oczywiście zrobione "z ręki"



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Bruno
Bruno

DAAD napisał(a):
Bruno napisał(a):
Chyba na ISO H robiłeś.


W pomieszczeniach najczęściej, to oczywiście zrobione 'z ręki'

Rozumiem "jeść komuś z ręki", ale żeby "robić komuś z ręki"?

Awatar DAAD
DAAD

Bruno napisał(a):
Rozumiem 'jeść komuś z ręki', ale żeby 'robić komuś z ręki'?


Kolego najgorsze jest robić komuś "przy dupie"



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar implicite
implicite

Z głupia frant zapytam czym się w dzisiejszych czasach różnią lustrzanki amatorskie od profesjonalnych? Czy chodzi jedynie o przedłużoną trwałość wynikającą z zastosowania odporniejszych materiałów czy też o to tajemnicze "coś", co sprawia że sprzęt profi kosztuje nie dwa, a dziesięć tysięcy? Przecież za dzisiejszego amatorskiego EOS-a dziesięć lub dwadzieścia lat temu niejeden zawodowy fotograf dałby sobie odciąć palec u stopy.



Wstęp do wątpienia
Awatar Pet
Pet

implicite napisał(a):
Z głupia frant zapytam czym się w dzisiejszych czasach różnią lustrzanki amatorskie od profesjonalnych? Czy chodzi jedynie o przedłużoną trwałość wynikającą z zastosowania odporniejszych materiałów czy też o to tajemnicze 'coś', co sprawia że sprzęt profi kosztuje nie dwa, a dziesięć tysięcy? Przecież za dzisiejszego amatorskiego EOS-a dziesięć lub dwadzieścia lat temu niejeden zawodowy fotograf dałby sobie odciąć palec u stopy.


Pełna klatka, uszczelnienia, trwałość migawki. Wymieniać dalej czy na razie wystarczy?

Awatar romek
romek

Pod względem jakości obrazu tonalność, szum, rozdzielczość.. jasne że taki 10d czy 20d czyli nazwijmy to sprzęt 'półprofesjonalny' dla zaawansowanego amatora nie ma startu z współczesną ultra low-end lustrzanką typu Canon 1100d, którą przy dobrych lotach na promocji w sklepie można kupić za 1500zł. Przepaść prawie dekady.

A czym się różnią w dzisiejszych czasach amatorskie od profesjonalnych? Tym samym co 10-20 lat temu Od jakości wykonania, przez ergonomię, stopień zaawansowania funkcji jak moduł AF, pomiaru, konfugurowania presetów, szybkości. po jakość obrazu

Post był edytowany 2012-06-15 21:43:58

Awatar Niunias
Niunias

W profesjonalnych aparatach najważniejsze funkcje są sterowane dedykowanymi przyciskami i przełącznikami. W amatorskich sprzętach, żeby zmienić ustawienia trzeba grzebać w menu. Liczy się szybkość dostępu do najważniejszych funkcji i najlepiej jak można je przełączać bez odrywania wzroku od wizjera.
Współpraca z lampami błyskowymi i osiąganie powtarzalnych, dobrych ekspozycji z każdym razem z lampą to podstawa w profesjonalnym sprzęcie.

Taki D3 i D4 ma np. możliwość robienia notatek głosowych do każdego zdjęcia. Dla fotoreportera to super sprawa.

Awatar implicite
implicite

Tak, macie rację panowie. Zresztą temat był już niejednokrotnie wałkowany i brak oczywistej odpowiedzi sprawia, że wciąż będzie wracał. Powód jest implicite zawarty w odpowiedzi Romka: „profesjonalny” i „amatorski” to określenia kontekstowe i przechodnie. Nie zapominajmy przy tym, że „profesjonalny” odsyła do sprzętu eksploatowanego zawodowo, jego wyższa jakość jest tedy, że tak powiem, skutkiem ubocznym jego „profesjonalności”, a nie przyczyną. Jest też godne uwagi, że stare profesjonalne aparaty analogowe z większym trudem degradowały swój status, niż ich cyfrowe odpowiedniki, którym wystarcza dekada, a może i mniej, żeby z klasy profi przejść w ręce amatora. Również jest godne uwagi, że spora część profesjonalnego sprzętu analogowego zestarzała się tak szybko, że nawet nie zdążyła się załapać na klasę amatorską. Jak dzisiaj definiować na przykład Mamiyę C330? Albo stare kamery wielkoformatowe? Tak, etymologicznie to teraz sprzęt amatorski, to znaczy używany jedynie przez miłośników fotografii, jednak w potocznym znaczeniu tych słów nie jest ani taki ani taki.

Niunias, w moim amatorskim 400D też wszystko, co najważniejsze mam pod ręką. Ale nawet, jeżeli Twoja definicja jest na dzień dzisiejszy prawdziwa, to jutro będzie to standardem także w sprzęcie klasy amatorskiej.



Wstęp do wątpienia
Awatar Niunias
Niunias

Implicite: Wiesz, nie jestem do końca przekonany, przynajmniej jeśli chodzi o przyciski. Teraz nowym gadżetem w aparatach staje się ekran dotykowy. Zauważyłem, że w wielu aparatach, powiedzmy bardziej zaawansowanych np. Sony NEX 5n, przyciski systematycznie znikają i więcej funkcji przechodzi do menu.
Miałem Starego Sony V-1, z 2003r który był na swoje czasy zaawansowanym kompaktem, i miał on więcej dedykowanych przycisków niż nowa lustrzanka Pentax K-r mojej siostry.
O ile "osiągi" aparatów amatorskich systematycznie przejmują je ze sprzętu profesjonalnego to widać obsługa i ergonomia rozwijają się niezależnie w zupełnie innym kierunku.

Post był edytowany 2012-06-15 22:29:25

Awatar Jacot
Jacot

implicite napisał(a):
Powód jest implicite zawarty w odpowiedzi Romka: „profesjonalny” i „amatorski” to określenia kontekstowe i przechodnie.


Ano tak to przecież jest. Podziały na te wszystkie "profi", "entry" i "Levele" to zresztą głównie sprawka marketingowców. "Profesjonaliści" tj. ludzie zarabiający na chleb fotografowaniem mają bardzo różne potrzeby względem sprzętu w zależności od "niszy" w ktorej funkcjonują i tylko w niektórych z nich "prezencja" wysuwa się na plan pierwszy. Kapitalnie opisał to w czasach przecie głęboko "przedcyfrowych" mój ulubiony Benno Wundshammer a propos historii pewnego teleobiektywu, którego prototyp wzbudził zachwyt zawodowców (w tym przypadku raczej reporterów, jednak do produkcji nie wszedł, albowiem specjaliści od markietingu uznali, że obiektyw z światłem 6,3 będzie się kiepsko sprzedawał.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.