Awatar rafaln70

Mroczek książka o fotografowaniu

rafaln70 108

Witam ! Ciekawy ogromnie jestem dlaczego książka o fotografowaniu p.Mroczka osiąga tak wysokie ceny ( nawet 300 zł na allegro ) . Może ktoś ją czytał i odpowie na to pytanie . Rozumiem że książki Dederków ( ojca i teraz syna ) mają wysoką cenę bo to klasyka i wiedza olbrzymia ale cena i tak jest kilka razy niższa .Osobiście mam kilka swoich ulubionych książek o fotografii np Kurt Dieter Solf " Fotografia" , Wacław Żdżarski "Fotografujemy Zorką" , Eugeniusz Szmidtgal "Aparat Fotograficzny" czy choćby Zbigniew Pękosławski "Fotografia w praktyce amatorskiej" . I żadna z tych świetnych książek nie osiąga nawet 20 zł na licytacjach . Może są stare ale przecież aż tyle się nie zmieniło w tej sztuce aby płacić 300 zł za książkę . Jeśli macie swoje ulubione książki o fotografi , proszę napiszcie o nich .



śnię o melonie, śpię na peronie pod wiatr

Odpowiedzi 108

Awatar mbs
mbs

Czy dostępność dzieł w Internecie jest szkodliwa...
Zapewne, gdy mamy na myśli tantiemy z ilości sprzedanych egzemplarzy, możemy widzieć poważny problem. Z drugiej jednak strony, dostępność taką możemy postrzegać jako formę popularyzacji dzieła - owszem, drogą ze względu na wspomniane straty w tantiemach, ale czy ta cena nie jest wyolbrzymianą? Patrząc na ceny książek - od 40 do 59 zł za nowe wydanie Dederki, czy Mroczka, możemy stwierdzić, że różnica w marży sprzedawcy to prawie dwadzieścia złotych, czyli 30% ceny najwyższej, a 50% ceny najniższej.
Jaka jest faktyczna realna marża sprzedawcy taniego?
Cena minus podatek, minus marża to koszt sprzedawcy. W tym koszcie jest dostawa, podatek pośrednika, marża pośrednika i koszt dostawy i zakupu z drukarni. Drukarnia to podatek, koszt papieru, druku, oprawy i reklamy. Ile więc dostanie autor - zeta?
Można powiedzieć, że każde pobranie z Internetu to kradzież zeta autorowi. Jednakże jest także inna opcja - jest to oszczędność na pioruńsko drogiej reklamie.

Właśnie przeczytałem zassanego z sieci "Dederkę" i w poniedziałek idę do księgarni - chcę mieć tą książkę w oryginale!



Praktica Super ; Pentax SP; Pentax SP-F;
Takumary: SMC3.5/28 ; SMC 1.4/50; 2.8/105; SMC3.5/135; 1.9/85;
Awatar Tomaszka
Tomaszka

Marza detaliczna w tym kraju wynosi okolo 40%. Rzadko kto puszcza taniej bo po co? Kolega bierze 40, konkurent, prawie kazdy. W sklepach hobbystycznych jest jeszcze lepiej. Sklepowalem sie kiedys to wiem jak zwykly zjadacz chleba jest robiny w konia zanim ten chleb zje.
Mi nie zal dystrybutorow, hurtownikow, panow prezesow i calej tej otoczki.
Slyszeliscie kiedys o autorze, muzyku czy aktorze ktory zbankrutowal? Ja nie. No chyba ze jakas gwazda kupila na haju wille za kilkadziesiat milionow i wyszlo na to ze ja nie stac.

Awatar mbs
mbs

Co do całej warstwy pośredników - pełna zgoda. Doją bez opamiętania i wiecznie narzejaką, że im krzywda się dzieje. Autor dzieła to jednak inna strona medalu - jego należność powinna stanowić gro ceny - niestety jest odwrotnie.
Czy autor, muzyk, aktor - może zbankrutować?
W pewnym sensie może - gdy jego praca przestanie być należycie opłacana, przestaje być autorem, siada cichutko przy straganie i sprzedaje marchewkę. Fakt - nie zbankrutował w sensie ekonomicznym. Ale czy mamy pewność, że stragan z marchewką jest dla niego właściwym miejscem? Może to nie on, a my tracimy? Tracimy możliwość pozyskania kolejnych jego dzieł, które być może były by powodem do dumy, że on jest spośród nas?



Praktica Super ; Pentax SP; Pentax SP-F;
Takumary: SMC3.5/28 ; SMC 1.4/50; 2.8/105; SMC3.5/135; 1.9/85;
Awatar Tomaszka
Tomaszka

Niby tak ale...
Najwiekszy krzyk podnosza gwiazdy i ich przydupasy. Piractwo i p2p w najwiekszym stopniu dotyczy wlasnie tych super gwazdeczek z palacami i Bentleyami. I mimo internetu, oprogramowania p2p czy ruskiej mafii w mlodym wieku kwakifikuja sie do psychologa lub psychiatry poniewaz z bogactwa szajba im odbija. Nie wszyscy ale znjadzie sie duza grupa
Artysci niezalezni, niszowi czesto "daja sie sciagac" nie w calosci ale to zawsze cos.
Zreszta taki prawdziwek z pasja po sesji sprzedawania marchewki zajmie sie tym co naprawde kocha.

Post był edytowany 2009-06-14 23:08:09

Awatar mbs
mbs

To, co kto robi z własnym gniazdem, świadczy o nim samym
Zaś kwestia Internetu i jego postrzegania, jest zależna od świadomości mocy informacji.
Wspomniałeś o Rakowskim... - coś tam otworzył, ale jednocześnie informacje gospodarczo-polityczne były strzeżone jak największy skarb. Po zaszczepieniu tego rodzaju podejścia do informacji, chcesz by ktoś udostępnił dzieło za 20% ceny?...- przecież niejeden tego nie przeżyje!

A sam Internet? Znam fundację, która zamknęła własne forum, gdy pojawiły się na nim "treści nieprzyzwoite". Znam przypadki ludzi, którzy choć samotni nie pokażą swojej twarzy w "Skype" - ba! nawet nie porozmawiają z innymi, choć na skutek własnych narzekań, dostali wyraźne zaproszenie...

Z jednej strony mamy więc ewidentną konserwę, a z drugiej - niestety całą rzeszę osób uważających, że w necie są anonimowi, więc wolno im wszystko.

Pytanie czy taką wolność należy popierać, czy raczej wolność, której towarzyszy pełna świadomość. Ja jestem zwolennikiem wolności, w ramach której szereg rzeczy jest dostępnych ale dla dobra nauki.
Ktoś chce przeczytać książkę? - prosze bardzo - jest - może ją kupi...
Podobnie z płytami - ileż warte są MP3? - ja odbieram to jak dźwięk z zepsutego radia. Ale owszem, znając zawartość płyty prędzej ją kupię. Tyle, że to, mogę poznać z radia jadąc samochodem, zaś książki nie!
Faktycznie - gdyby np. Mroczek wystawił swoją książkę w necie za rzeczone 10 zeta i wiedział bym , że niemal całość opłaty wpada do jego kasy - nie ma sprawy. Jeżeli do tego dodać upust w cenie zakupu wersji drukowanej - to również bym kupił i jak sądzę nie byłbym sam.



Praktica Super ; Pentax SP; Pentax SP-F;
Takumary: SMC3.5/28 ; SMC 1.4/50; 2.8/105; SMC3.5/135; 1.9/85;
Awatar czarek
czarek

Wszystko pięknie, ale nie bierzecie pod uwagę wydawcy. Oczywiście, ten element nie jest niezbędny, książkę może wydać każdy sobie sam i sprzedawać ją w Internecie czy na giełdzie w Stodole. Dodatkowo powinien nauczyć się składu, zakupić odpowiedni program, skończyć studia polonistyczne, nauczyć się robić korektę i takie tam różne bzdury...

W praktyce, to nawet sobie nie wyobrażacie, co autor potrafi przynieść do wydawnictwa. Praca nad jednym tytułem może trwać nawet kilka miesięcy. Jak ocenicie, czy zysk, który wzięło dla siebie wydawnictwo jest adekwatny do włożonej pracy?

Rozprowadzając książki w formie elektronicznej doprowadzacie do tego, że wydawcom nie będzie się opłacać wydawanie książek (płyt, filmów itp.), autorzy będą chcieli pisać, więc pojawią się w Internecie kolejne bzdury, za to tanie, lub nawet za darmo.



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar Yoonson
Yoonson

aż mi się nie chciało zabierać głosu, ale na szczęście Czarek napisał, co napisał - a ja (ale ze mnie leń!) mogę się pod tym podpisać.
o!

Awatar hobbes
hobbes

bzdur Ci w internecie do niemiara.. wystarczy przejrzeć blogi.. na.. dowolny temat

Awatar czarek
czarek

Dzięki :-) Ale, w takim razie, żeby nie było nieporozumień, dodam: sam jestem wydawcą No,ale chciałem tu występować prywatnie, bez jawnej czy ukrytej autoreklamy



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar Yoonson
Yoonson

chyba jestem niedzisiejszy... lubię bowiem kupić płytę w sklepie, a nie zassać em pe trujkę; lubiękupić książkę i poczuć jej zapach. wychodzę z prostego algorytmu:
twórca->dzieło->odbiorca->środki dla twórcy->kolejne dzieło->bardziej zadowolony odbiorca->i t d
no dobra! przyznaję, niekiedy zasysam z sieci jakiś album, albo książkę - ale tylko w dwu wypadkach: kiedy nie jestem pewien, czy warto wspomóc twórcę moimi pieniędzmi(i zassania z netu to jedyny sposób by to rozstrzygnąć) i po wtóre, kiedy nie mam fizycznie możliwości zakupienia (np albumu No Sound z przed 10 lat).
niemniej wyznaję zasadę, że twórca, wydawca korektor, inżyner dźwięku i cała masa ludzi o których nie wiemy, że uczestniczą w tworzeniu czegoś co nas podnieca (o tak! tak to nazwę - P o d n i e c a ! ! ! ) - wszyscy Ci zasługują na wynagrodzenie...
kto myśli inaczej niech pierwszy wysika kamień! (z lewej nerki)
o! a co?

Awatar rbit9n
rbit9n

podpisuję się pod tymi słowami
obydwiema moimi nerkami
w których nie ma kamieni
i nic tego nie zmieni

Awatar czarek
czarek

Na zmiany w nerkach polecam kompot z rabarbaru.



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar rbit9n
rbit9n

a to zależy jakie zmiany. bo rabarbar urynę zakwaszając może spowodować wytrącenie się tamże igiełek szczawianu, co może prowadzić do mikroskopijnych ran nerek, a co za tym idzie do krwiomoczu. lepiej regularnie pić perłę chmielową.

Awatar czarek
czarek

E, perła to na usunięcie zmian, rabarbar na ich powstanie :-)



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar rbit9n
rbit9n

teraz rozumiem, coś jak yin i yang.

Awatar mbs
mbs

czarek napisał(a):
Wszystko pięknie, ale nie bierzecie pod uwagę wydawcy.... Praca nad jednym tytułem może trwać nawet kilka miesięcy....

Cyzmże to jest w porównaniu do stworzenia treści?
czarek napisał(a): Jak ocenicie, czy zysk, który wzięło dla siebie wydawnictwo jest adekwatny do włożonej pracy?

Wydawnictwo wzięło na siebie, czy sobie - zysk? - to, jak mi się zdaje są dwie całkiem inne rzeczy - no... - chyba, że zysk jest dla wydawcy ciężarem...
Poza tym, pisałem o kosztach wydawcy... i raczej podkreślałem zawyżone zyski pośredników...Wydawcę lokuję jako końcowy etep tworzenia - adekwatnie do właożonej pracy i w końcu jadnak pewnej kwoty inwestycji, zarobek się należy.
czarek napisał(a):Rozprowadzając książki w formie elektronicznej doprowadzacie do tego, że wydawcom nie będzie się opłacać wydawanie książek (płyt, filmów itp.), autorzy będą chcieli pisać, więc pojawią się w Internecie kolejne bzdury, za to tanie, lub nawet za darmo.

Jeżeli wydawcy będą drukować bzdury, pozycje niskiego lotu, to ich sprawa. Ja wyraźnie napisałem, że na kupno książki zdecydoweałem się po jej przeczytaniu w necie...
Jest coś w tym złego? Czy Czarku opublikowanie w necie części, lub nawet całości książki z możliwością jej czytania po opłaceniu jakiejś drobnej kwoty, nie jest przypadkiem budowaniem rynku wydawnictwa? Zawsze możesz dać opcję zakupu wersji drukowanej z bonifikatą co najmniej równą wniesionej już opłacie.



Praktica Super ; Pentax SP; Pentax SP-F;
Takumary: SMC3.5/28 ; SMC 1.4/50; 2.8/105; SMC3.5/135; 1.9/85;
Awatar hobbes
hobbes

Przydalaby sie platforma Amazon-u na ksiazki w Polsce ..chociaz przez cholerne podatki i tak bedzie drogo :> dlatego wlasnie na USowym amazon.com album Kenny kosztuje $49.95 + przesylka, a u nas w 250PLN i wiecej..
Na Amazonie moge przejrzec spis tresci ksiazki, poczytac recenzje, czasem w formie dosc pasjonujacych dyskusji..i zdecydowac o zakupie. Zreszta ja lubie lazic po ksiegarniach i siedziec tam calymi godzinami zanim cos kupie ..i nawet Amazon mi tej przyjemnosci nie daje

Awatar czarek
czarek

mbs napisał(a):
Cyzmże to jest w porównaniu do stworzenia treści?


Czasem większym wysiłkiem :->


Jeżeli wydawcy będą drukować bzdury, pozycje niskiego lotu, to ich sprawa.


Tak, będą, bo na to jest popyt, to się sprzedaje, z tego jest kasa. Będzie tego coraz więcej.


Ja wyraźnie napisałem, że na kupno książki zdecydoweałem się po jej przeczytaniu w necie


To jesteś chwalebnym wyjątkiem ;-)

Jest coś w tym złego?


Nie wiem, nie potrafię ocenić, mam za mało danych.

Czy Czarku opublikowanie w necie części, lub nawet całości książki z możliwością jej czytania po opłaceniu jakiejś drobnej kwoty, nie jest przypadkiem budowaniem rynku wydawnictwa? Zawsze możesz dać opcję zakupu wersji drukowanej z bonifikatą co najmniej równą wniesionej już opłacie.


Nie sądzę, żeby to zadziałało w Polsce. Może, za dwa-trzy pokolenia... Ale myślę nad tym :-) Na pewno nie zrobię tego na książce wydanej na licencji - za duża byłaby strata; mógłbym to zrobić na książce, którą sam napiszę ;-)



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar czarek
czarek

Hobbes: na książki nie ma podatków; na wszystkie, które mają ISBN jest 0 VAT. Nie wiem czy jest jakieś cło z USA, bo nie importuję, ale z UE na pewno nie ma.



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar MartaW
MartaW

yoonson napisał(a):
chyba jestem niedzisiejszy...

statystycznie rzecz ujmując jesteśmy tu w większosci niedzisiejsi



opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.