Awatar rafaln70

Mroczek książka o fotografowaniu

rafaln70 108

Witam ! Ciekawy ogromnie jestem dlaczego książka o fotografowaniu p.Mroczka osiąga tak wysokie ceny ( nawet 300 zł na allegro ) . Może ktoś ją czytał i odpowie na to pytanie . Rozumiem że książki Dederków ( ojca i teraz syna ) mają wysoką cenę bo to klasyka i wiedza olbrzymia ale cena i tak jest kilka razy niższa .Osobiście mam kilka swoich ulubionych książek o fotografii np Kurt Dieter Solf " Fotografia" , Wacław Żdżarski "Fotografujemy Zorką" , Eugeniusz Szmidtgal "Aparat Fotograficzny" czy choćby Zbigniew Pękosławski "Fotografia w praktyce amatorskiej" . I żadna z tych świetnych książek nie osiąga nawet 20 zł na licytacjach . Może są stare ale przecież aż tyle się nie zmieniło w tej sztuce aby płacić 300 zł za książkę . Jeśli macie swoje ulubione książki o fotografi , proszę napiszcie o nich .



śnię o melonie, śpię na peronie pod wiatr

Odpowiedzi 108

Awatar twilights
twilights

posiadam kilka ksiazek, tytulow nie pamietam, przytaczal wiec nie bede. co lubie w dobrej ksiazce o fotografii to duzo zdjec w srodku im starsze tym lepsze, moze dlatego ze ogladam obrazki zamiast czytac moje zdjecia wygladaja tak jak wygladaja, :P

Awatar bmm
bmm

a tu taniej jeśli w sklepie odbierzesz



nic nie muszę, mogę wszystko
Awatar Filet
Filet

Można jeszcze taniej, bo Helion rozdaje kupony rabatowe za byle co i dzięki temu dyszka w dół. W dodatku przy zakupie tej książki dostajesz jeszcze jedną dla większego tonażu. Jest lista makulatury, która się nie sprzedała więc rozdają na rozpałkę za free. Ja jednak wśród tej listy znalazłem coś przydatnego
A co do książki, to ciężko się ją czyta. Jest za dużo paplaniny, która czasem bywa zabawna, ale często drażni bo się sedna doczytać nie można. Niby to taki album o niczym, a jednak poutykane są gdzie nie gdzie przydatne informacje. Nie czytałem wczesniejszych edycji, ale uświadamiano mnie już, że były dużo lepsze. W książce panuje chaos i podział na rozdziały wydaje mi się bezcelowy...równie dobrze mogłoby ich nie być. W sumie najwięcej informacji można spotkać przy rozległych opisach przy zdjęciach. W okolicach tychże zdjęć przeważnie pałęta się po tekście rozwinięcie tego opisu, zazwyczaj wraz ze zbyteczną anegdotką. Czasem bywają w książce wyjaśnienia łopatologiczne, a czasem poważny temat ginie gdzieś w gąszczu bredni. No i poza tym druzgocącą dla Helionu uważam ogromną ilość błędów drukarskich. Ale jakoś tak już bywa że pierwsze egzemplarze są nimi usłane.
Pieniędzy nie żałuję bo nie znałem wcześniejszych wypocin Mroczka, ani też wielu innych, ale po takich zachwytach nad wcześniejszymi wydaniami, oczekiwałem więcej.

Awatar darioosh
darioosh

dnia 2009-02-02 08:57:07, użytkownik Filet napisał(a):
W dodatku przy zakupie tej książki dostajesz jeszcze jedną dla większego tonażu. Jest lista makulatury, która się nie sprzedała więc rozdają na rozpałkę za free.

Po przeczytaniu tego zdania pękałem ze śmiechu
Te wszystkie różne promocje w zasadzie do tego właśnie się sprowadzają
Ale wracając do rzeczy. Jutro będę w jakimś empiku to obejrzę to najnowsze wydanie

Awatar bmm
bmm

'przeleciałem' trzecie wydanie po godzinnym posiedzeniu stwierdziłem że to nie dla mnie, wpadło mi tam w oko wiele o fotografii cyfrowej a ja tego nie chce w 'mej książce o fotografii'



nic nie muszę, mogę wszystko
Awatar jacek_slopek
jacek_slopek

Jestem po lekturze pierwszego rozdziału (dot. wyboru aparatu) z III wydania. Autor faktycznie pisze sporo o fotografii cyfrowej, ale chyba nie można się temu dziwić. W końcu nie można zaprzeczać, że fotografia cyfrowa zdobywa sobie coraz więcej zwolenników i co więcej profesjonaliści, którzy zarabiają pieniądze na robieniu fotografii (fotoreporterzy, pracownicy i właściciele pracowni fotograficznych, czy studio fotoraficznych), muszą z czystego rachunku ekonomicznego przesiąść się na aparaty cyfrowe. Takie wymogi stawia przed nimi życie i działanie na konkurencyjnym rynku pracy.

P. Mroczek pisze też o aparatach analogowych, ale podkreśla fakt, że obecnie jedynie fotoamatorzy i miłośnicy fotografii mogą pozwolić sobie na odrobinę ekstrawagancji i nie zwracać uwagi na koszty swojego hobby. Rozumiem ten punkt widzenia i nie sposób się z nim nie zgodzić - jeśli cyfrowe aparaty kompaktowe to koszt porównywalny z zakupieniem i wywołaniem kilku(nastu) rolek filmów, to prędzej czy później każdy zaczyna się zastanawiać, "czy warto". Ponieważ traktuję fotografię jako przyjemny sposób spędzania czasu, ale nie robię tego nadzwyczaj często, to ekonomicznie jest mi wszystko jedno. Gdybym jednak miał wydawać krocie na klisze, wywoływanie, skanowanie i obróbkę, to pewnie odłożyłbym trochę grosza na jakiegoś cyfraka. Póki co mój Zenit nie ma się o co martwić. No chyba, że zastąpię go korpusem o lepszych możliwościach

Jak tylko znajdę wolną chwilę na lekturę kolejnych rozdziałów, chętnie napiszę coś więcej.

A propos zakupów przez internet - książkę kupiłem w księgarni on-line Heliona a korzystając z promocji mogłem dobrać za darmo sobie kolejną książkę o fotografii, Pedro Meyera "Prawda i rzeczywistość w fotografii"

Post był edytowany 2009-03-21 10:34:00



Polski Fiat w walce o rekord!
Awatar czarek
czarek

Widzę odgrzany wątek, a że ciekawy, to pozwolę sobie zabrać głos.

Tym wszystkim, którzy ściągają lub rozprowadzają nielegalne pdfy i usprawiedliwiają się na siłę, chciałbym powiedzieć, że jest w Polsce 15 bibliotek, które na pewno mają każdą, wydaną obecnie książkę. Taki jest obowiązek wydawcy - każda pozycja ma być przesłana do wyznaczonych bibliotek; do niektórych nawet po dwa egzemplarze. Znam też takiego wydawcę, który po wydaniu kolejnej, fotograficznej książki, ogłasza w internecie, że da za darmo egzemplarze każdej bibliotece, stowarzyszeniu, szkole czy nawet do kółka fotograficznego... i - może to dziwne - daje ;->



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar Tomaszka
Tomaszka

Zainspirowany topikiem zassałem sobie pdfa ze starszym wydaniem "Książki o fotografowaniu" i:

* Autor pisze dużo o aparatach wielkoformatowych. Ilu amatorów, bo to do nich adresowana jest książka posługuje sie nimi? Ilu z nich stać na zabawę z WF? Owszem WF ma olbrzymie zastosowanie w fotografii, ale dla mnie w tym przypadku to takie ględzenie. Poczyta się i nie wykorzysta.
* Autor obrzydza PRL czytelnikom. Co ja pamiętnik czytam czy co? Bądźmy poważni. Miało być o fotografowaniu a nie o tym ze autor nie potrafił powiedzieć patrolowi co robi. To ze autor nie znal kierownika fotooptyki to nie powód do książkowych zali 20 lat po fakcie.
* Paplanina. Za 1zl (jeden zloty polski) pod koniec lat 90ych kupiłem w księgarni "o fotografowaniu" i mimo ze przeczytałem ja juz kilka razy dalej czyta sie ja przyjemnie. Język książki jest po prostu fajny. W nowej jest potok slow. Przykro mi, ale ja jakoś Malo jestem w stanie z niej zapamiętać.
* Fotopan HL umarł. Owszem. Mam szereg negatywów w koszulkach podpisanych HL. Najnowsze pochodzą prawie sprzed dekady. Ale fotografia czarno biała żyje. Nie dopatrzyłem sie jakoś ani jednego czarnobiałego zdjęcia. Jakiejś poważnej zmianki. Full color.
* Gdybym miął komuś polecić którąś z książek Mroczka wybrałbym "o fotografowaniu". Przystępniejsza, traktuje o rzeczach realnych. Takich, z których amator na pewno Bedzie miał pożytek i przeczyta ją z przyjemnością.
* Bardzo sie cieszę ze p2p wciąż żyje. Jakbym miał korzystać z internetu, w którym za wszystko trzeba płacić niewirtualnymi pieniędzmi byłby to stosunek przerywany, po ciemku i od tylu. Dzięki temu że tak nie jest juz wiem ze książki Mroczka nie kupie. Moim zdaniem nie warto. I nie musiałem jeździć po mięście. A osobom używającym slow "kradzież" i "złodziej" z nadzwyczajna lekkością radze zapoznać sie z ich definicjami i definicją słowa oszczerstwo.
* Mroczek za "O fotografowaniu" dostanie ode mnie cmoka w łysinę, jeżeli los pozwoli. Może sie bronić i tak jestem silniejszy Ta książka była kompletnie inna od reszty dostępnych w Polsce podręczników fotograficznych. Wprowadziła cos nowego. "Książka o fotografowaniu" jest niestety tylko podobna.
* I tak pewnie przeczytam (zapewne w Traffiku, bo maja wygodne fotele ) "najnowszego Mroczka”, ale juz chyba tylko z rozpędu.
* Cena. Jak płaca w/g stawek ZPAF to może i 70 zł to mała suma. Ale można było ja wydać taniej nie rezygnując z fotografii. Na allegro "nowa biblia" juz za 53zl wraz z przesyłką. Nie rozumiem, co za idiota dał/żądał za nią lub którakolwiek książkę Mroczka 300zl.

Awatar FlatEric
FlatEric

Tomaszka napisał(a): A osobom używającym slow 'kradzież' i 'złodziej' z nadzwyczajna lekkością radze zapoznać sie z ich definicjami i definicją słowa oszczerstwo.

A ja tam zachęcam do zapoznania się z przydługim dziełem pt. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 Nr 24 poz. 83 z późniejszymi zmianami, ze szczególnym uwzględnieniem Oddziału 3.

A tak na poważniej - mam od nowości "O fotografowaniu", mam 3. wydanie "Książki..." - i jednak, mimo całego gawędziarskiego tonu, który może się nie podobać, uważam, że to książka dobra, oferująca w skondensowanej i przystępnej formie szereg bardzo użytecznych informacji, zebranych w jednym miejscu i czasie. Tak praktycznych, jak i teoretycznych.

Pzdr

Grzesiu

Post był edytowany 2009-03-23 21:36:23



Gdy wicher się zrywa...
Awatar czarek
czarek

Tomaszka napisał(a):

> Nie rozumiem, co za idiota dał/żądał za nią lub którakolwiek książkę Mroczka 300zl.


To ja. Miło mi poznać :-) Kilkanaście ostatnich egzemplarzy "Książki o fotografowaniu" sprzedało się po 300 zł. Przedostatnia sprzedała się za 400, a ostatnią, z odręczną gwarancją Mroczka, że jest to ostatni egzemplarz z nakładu, jeden pan kupił za 999 zł. Jak sam powiedział - na prezent.



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar Tomaszka
Tomaszka

@czarek
Nie chcialem urazic. I w razie czego przepraszam ale... dla mnie to glupie jak jasna cholera. Ostatnie egzemplarze to beda ale za jakies 200 lat kiedy papier na ktorym je wydrukowano bedzie sie rozpadal.

@FlatEric
W prawie autorskim sie orientuje. I wystarczy ze ja od Ciebie pozycze i juz moge ja zeskanowac. I to zgodnie z prawem. Pzynajmniej z muzyka/filmami to ma dzialac

Awatar czarek
czarek

Tomaszka napisał(a):
@czarek
Nie chcialem urazic. I w razie czego przepraszam ale... dla mnie to glupie jak jasna cholera. Ostatnie egzemplarze to beda ale za jakies 200 lat kiedy papier na ktorym je wydrukowano bedzie sie rozpadal.


Wcale nie czuję się urażony, nie musisz przepraszać :-) Dla mnie też pewne rzeczy są głupie, np. to, że książką jest na rynku 6 lat, w cenie 56-90 zł (II wydanie poszło w miękkiej okładce, więc było tańsze), przez sześć lat ludzie mają szansę ją kupić i nie robią tego. Jak nakład się kończy, to cena idzie w górę - normalna sprawa, sami chcieliście kapitalizmu :-) i zaczynają się narzekania - co za skurwiel, ile on chce za tę książkę!
Pamiętaj, że są ludzie, dla których wydać tysiąc złotych to tak, jak dla innych kupić kajzerkę na śniadanie. Prawie sześć tysięcy Mroczków poszło w normalnych cenach. Ludzie, którzy kupili ostatnie egzemplarze, czują się wyróżnieni, nawet cieszą się z tego, że zapłacili 200 czy 300 zł, bo jest się czym pochwalić.
Nie oceniam i nie sądzę, żeby był sens podchodzić do tego emocjonalnie
Towar tani nie ma wartości. Zobacz, co się dzieje z ostatnią książką Mroczka, wydaną przez Helion. Cena na okładce - 69 zł; na Allegro po 49, a nawet znalazłem za 43. Uważam, że Helion zmarnował tę pozycję, także przez szatę graficzną. Ale książka jest tania, macie szansę ją kupić za niewielkie pieniądze, więc proszę nie narzekać :->
A za 200 lat, to będą białe kruki :-)



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar orwo
orwo

Tomaszka napisał(a):
Nie rozumiem, co za idiota dał/żądał za nią lub którakolwiek książkę Mroczka 300zl.



ale klient się znalazł.
jedna z reguł wolnego rynku mówi nam o tym ze dany towar jest wart tyle ile dany klient jest w stanie za niego zapłacić.

Awatar janus
janus

No, to jak już się pogodziliśmy, to sięgnę do innej beczki. Była już o tym mowa, ale nikt dotąd nie przyznał się, że czytał. "Fotografia Wielkoformatowa" Leonarda Karpiłowskiego. Co to jest i czy warte uwagi? Nakład tak czy śmak wyczerpany, ale miło by wiedzieć, co to za książka.

Awatar Tomaszka
Tomaszka

czarek napisał(a):
... sprawa, sami chcieliście kapitalizmu :-) i zaczynają się narzekania - co za skurwiel, ile on chce za tę książkę!

Ja za matka Partia to i w ogien

A za 200 lat, to będą białe kruki :-)

Obawiam sie ze wszystkie rozpadna sie do tego czasu

Post był edytowany 2009-03-24 16:08:42

Awatar fernando
fernando

Jak dla mnie 250-300 pln za książkę (co by to nie było) to chyba jakiś żart.Ja się nie usprawiedliwiam i będę ściągał pdf'y przy każdej okazji bo czemu mam za coś płacić jak mogę mieć zadarmo choć nie do końca bo za neta płacę.Więc wychodzi na to ,że tak czy inaczej zapłaciłem za pdf'a.Wracając do tematu nie czytuje książek z przed 50 czy 100 lat o fotografii jak mam coś przeczytać to nowe wydawnictwo.Sztuka sama w sobie jest niewiele inna teraz a 100 lat temu ale materiały i sprzęt(większość) cały czas rozwijają się z postępem techniki.Nie zamierzam skrobać żyletką zdjęcia i paprać tuszami bo od tego mam Gimpa,Photoshopa i inne programy.Nie uważam by te archiwa mi się do tego przydały.Oczywiście stare zdjęcia mnie interesują ale jak ktoś "w kotle wodę gotował" by sporządzić miksturę do ich wołania mnie nie interesi.



"Problemem fotoamatora jest to, że nie ma on powodów do robienia zdjęć"
Awatar pattom
pattom

fernando napisał(a):
Jak dla mnie 250-300 pln za książkę (co by to nie było) to chyba jakiś żart.Ja się nie usprawiedliwiam i będę ściągał pdf'y przy każdej okazji bo czemu mam za coś płacić jak mogę mieć zadarmo choć nie do końca bo za neta płacę.Więc wychodzi na to ,że tak czy inaczej zapłaciłem za pdf'a.Wracając do tematu nie czytuje książek z przed 50 czy 100 lat o fotografii jak mam coś przeczytać to nowe wydawnictwo.Sztuka sama w sobie jest niewiele inna teraz a 100 lat temu ale materiały i sprzęt(większość) cały czas rozwijają się z postępem techniki.Nie zamierzam skrobać żyletką zdjęcia i paprać tuszami bo od tego mam Gimpa,Photoshopa i inne programy.Nie uważam by te archiwa mi się do tego przydały.Oczywiście stare zdjęcia mnie interesują ale jak ktoś 'w kotle wodę gotował' by sporządzić miksturę do ich wołania mnie nie interesi.


o Boże . . .



pattom
Awatar orwo
orwo

fernando napisał(a):
będę ściągał pdf'y przy każdej okazji bo czemu mam za coś płacić jak mogę mieć zadarmo


delikatnie rzecz ujmując, wiesz że to jest bardzo skuteczny sposób na to aby następna książka/płyta/film więcej się nie ukazały? nie twierdzę że sam nie korzystam z plików pobranych z sieci, ale często to robię poglądowo, a oryginalne książki i płyty nabywam drogą kupna, może nie wszystkie, ale każda z kapel których muzykę lubię ma u mnie swoje przynajmniej jedno oryginalne wydawnictwo.
przypuśćmy że zrobiłeś bardzo dobre zdjęcie, nawet zdjęcie życia. ciekawi mnie Twoja mina jak np wydawca stwierdził ze po co ma Ci płacić za prawa do publikacji skoro może sobie ściągnąć z netu.

fernando napisał(a):
Nie zamierzam skrobać żyletką zdjęcia i paprać tuszami bo od tego mam Gimpa,Photoshopa i inne programy


no ale to już nie jest fotografia tradycyjna

Awatar fernando
fernando

"... wydawca stwierdził ze po co ma Ci płacić za prawa do publikacji skoro może sobie ściągnąć z netu." no cóż bo ten sam wydawca zadbał o swój portfel jak nakłada cenę na wydawnictwo a te wg. mnie są chore 60zł za książkę z drukiem na "papierze toaletowym" który zostaje na palcu po dotknięciu i okładką która odkleja się po tygodniu ? Nigdy nawet 10 zł nie zapłacę.A co do programów graf. to chyba narzędzie do obróbki fotografii(kiedyś owa żyletka czy inne)a nie fotografia.Jak to jest ,że w naszym "Ciemnogrodzie" się nie opłaca porządnie wydać książki za przyzwoitą cenę a np. w Anglii (tam kupiłem kilka książek) wydawcy nie mają z tym problemu?



"Problemem fotoamatora jest to, że nie ma on powodów do robienia zdjęć"
Awatar Tomaszka
Tomaszka

@weesee
Owszem jednak trzeba pamietac ze autorzy/muzycy/filmowcy/wydawcy itp tez s***a we wlasne gniazdo. Olewaja internet jako kanal dystrybucji swojej tworczosci. A u nas w Polsce internet postrzegany jest wrecz jako zagrozenie. Gdyby nowego mroczka puszczac w necie w formacie .pdf za 5-10 zl sciagnelo by go naprawde wiele osob. Ja zapewne tez. Ksiazki i tak lepej czyta sie w formie papierowej wiec naklad i tak by sie sprzedal.
Nie widzilem jej na oczy w wersji papierowej ale podejrzewam ze cena sugerowana jest mocno zawyzona. Za jakis czas czesc nakladu i tak pewnie wyladuje na straganie za pare zlotych.
Osobiscie korzystam z p2p i tym podobnych dosc czesto. Rzeczy ktore sa naprawde fajne i moge je bez problemu kupic kupuje. Ale bez wariactw.
Kiedys sciagnolem z jednej strony duzo instrukcji sprzetu foto. Webmajster prosil o symboliczne wsparcie to podeslalem mu to co akurat lezalo mi na paypalu. Bez zalu
Internet umozliwia ludziom mniej zasobnym w gotowke badz mieszkajacym na zadupiach uniknac zapasci kulturalno-naukowej. Za rzadow Rakowskiego (z tego co pamietam) wprowadzono "dozwolony uzytek" do prawa autorskiego wlasnie z tego powodu. Mimo negatywnych komentarzy roznych specow od praw autorskich.

Post był edytowany 2009-03-24 21:46:37

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.