Awatar Yoonson

dziwactwa

Yoonson 86


fot.Ewa Brzozowska

co myślicie o takich dziwacznych kadrach, takich cieciach?
nie chodzi mi tu o przypadkowe obrazki, czy takie - które robione w pośpiechu, pokrojone są jak jeden tort na 40-stu rozbójników (nie licząc Pani Ali).
myślę raczej o celowym amputowaniu, z premedytacją
mi się to w portrecie bardzo podoba...
kiedyś, kilkadziesiąt lat temu byłoby to nie do przyjęcia (no, chyba że w zepsutym awangardowym środowisku, pełnym zboczeńców, hippisów i odmieńców wszelkiej maści)
a dziś? dziś to nie dziwi! (no, może nie wszystkich)

hy?

Odpowiedzi 86

Awatar Yoonson
Yoonson

lubię czytać (nie tylko romanse i kryminały)
dzięki.

Awatar xrog
xrog

yoonson napisał(a):
co myślicie o takich dziwacznych kadrach, takich cieciach?
(...)


W swojej książce o portretach Roman Burzyński przytacza anegdotkę o jednookim, jednonogim karle. Pomysłowy fotograf zrobił mu portret na koniu, gdy spoglądał on przez lunetę - wszystkie wady zostały ukryte. Takie wady dotyczą wszystkich, bo nikt (no może poza supermodelkami) nie ma symetrycznej twarzy. Gdy twarz oświetlimy z jednej strony i ukryjemy w cieniu drugą połowę, to arbitralną decyzją kształtujemy wizerunek portretowanej osoby. Można też być oryginalnym i ciachnąć twarz ramką kadru, czemu nie, może druga połowa twarzy jest zmasakrowana, albo coś... Ale to są rzeczy warsztatowe, a w portrecie chodzi chyba o coś więcej, czyż nie? Trzeba starać się pokazać kawałek prawdy o osobie na zdjęciu, a nie kawałek nomen omen wystudiowanej pozy.

Ale nie..., po raz drugi, o nie! Przecież dyskutujemy o dziele sztuki a nie o zwykłym portrecie. I jeśli to jest sztuka, bo autorka jest przecież artystką, no to ja już kończę te dywagacje i wracam do swego kąta.

Awatar rouge
rouge

czarek napisał(a):
Czytać pewno też nie, ale napiszę, może innym się przyda.
Na Slow Photography jest zamieszczony tekst Mariana Schmidta 'Kierunki wrażliwości w procesie fotografowania'. Dla łatwiejszego opanowania, został podzielony na trzy części. W części II można m.in. przeczytać:
[/url]


Tak naprawdę, to każdy z autorów, których książki, artykuły czytałem ma swoją filozofię. Filozofie te w swoich ogólnych założeniach są oczywiście dość spójne, tak w szczegółach potrafią być odmienne. Jest mi to trudno wszystko ożenić i wyciągnąć jakieś uniwersalne prawdy. No może oprócz jednego wniosku - nie przejmować się "fanaberiami" tych autorów. Z resztą na moim poziomie, przejmowanie się tymi różnicami to nie ma zwyczajnie sensu, gdyż po prostu za słabo widzę. Każdy z nich ma inne podejście. Np. do tego co się nazywa banał albo do tego co jest użyteczne a co bezużyteczne. O tym co wywołuje emocje i jakie to ma konsekwencje.

Awatar czarek
czarek

Bo, w większości przypadków, autor ma mniejszy wpływ na odbiór dzieła niż widz. Czyli, zasadą naczelną powinno być "noli mittere margaritas ante porcos", albo, bardziej zrozumiale: "Μетать бисер перед свиньями".

Post był edytowany 2010-05-23 10:29:54



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar rudi
rudi

czarek napisał(a):
Bo, w większości przypadków, autor ma mniejszy wpływ na odbiór dzieła niż widz. Czyli, zasadą naczelną powinno być 'noli mittere margaritas ante porcos', albo, bardziej zrozumiale: 'Μетать бисер перед свиньями'.


Sztuka dla sztuki?
Kiedyś jeden gość chciał mnie sprowadzić do ziemi w pewnej jałowej dyskusji, i zadał mi pytanie cyt.: "Co to jest sztuka?". Leżałem na łopatach...Do dzisiaj nie wiem. To znaczy mam podejrzenia, ale nic pewnego.




Awatar Grisza
Grisza

Mnie nie pytaj o takie sprawy bo ja uwielbiam Pellegriniego, d'Agatę i Ackermanna - więc dziwaczność to coś co mi nie przeszkadza a wręcz odwrotnie. Co do ogólnego toku dyskusji to argumenty o niedoskonałościach cery i ich niezamaskowaniu jako przewodnim motywie pierwszego zdjęcia są tak samo chybione jakbym ja napisał że portret Holoubka to przeestetyzowany obrazek, za którym nic nie ma poza samą estetyką. Bo to MZ świadczy że odbiór jest powierzchowny - wrażeniowy, a nie został podparty żadną analizą treści. W moim przekonaniu należy przyjmować zabiegi estetyczne i formalne autorów jako część ich wypowiedzi artystycznej, tak samo ważnej jak to co jest na zdjęciu - czy jest BW czy w kolorze, plus całą masę innych czynników np. tło kulturowego, trendy w sztuce, czy sytuację społeczną w trakcie tworzenia danego zdjęcia, bo chcąc nie chcąc to wszystko w mniejszym bądź większym stopniu zostaje odzwierciedlone w sztuce. No i przede wszystkim starać się czytać zdjęcia i je interpretować.

Awatar czarek
czarek

rudi napisał(a):Sztuka dla sztuki?


Moim zdaniem tak, ale nie o to mi chodziło w tej wypowiedzi
Sztuka dla sztuki, w sensie, że nie powinno się robić sztuki w celu przekazania pewnych treści; sztuka nie dla przekazu, ale z wewnętrznej potrzeby.

'Co to jest sztuka?'


Pytanie, oczywiście, idiotyczne, bo sztuka nie ma definicji a opisywać ją można w nieskończoność, co zresztą czyniono i czyni się nadal. Można spytac, co dla Ciebie jest sztuką i wtedy da się dyskutować. Jednak taka dyskusja będzie miała sens, jeśli interlokutor będzie miał odpowiednie wykształcenie estetyczne, bo jak chcesz z dresem dyskutować o takim choćby uniźmie?

Władysław Strzemiński - kompozycja unistyczna.



Albo o pejzażu... :->
Władysław Strzemiński - Pejzaż łódzki (1932)



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar jarek
jarek

Definicji sztuki nie znam, jednak zaryzykowałbym stwierdzenie, że przeciwieństwem stuki jest moda.
Uzasadnił bym to tak, sztuka raczej tworzy nowe pojęcia i wyznacza kierunki poszukiwań, moda natomiast przyswaja te owoce sztuki i przerabia na masę z dodatkiem "pop". Przewaga którejś z dziedzin świadczy trochę o charakterze epoki.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar rouge
rouge

czarek napisał(a):
Bo, w większości przypadków, autor ma mniejszy wpływ na odbiór dzieła niż widz. Czyli, zasadą naczelną powinno być 'noli mittere margaritas ante porcos', albo, bardziej zrozumiale: 'Μетать бисер перед свиньями'.


W związku z tym powiedzeniem, też toczą się dyskusje pomiędzy artystami. Dederko gdzieś napisał, że dzieło choćby najbardziej wybitne, które leży w szufladzie, a którego nikt nie ogląda jest bezwartościowe. Ponieważ takie dzieło w nikim nie wywołuje emocji.
Tak jak pisałem wcześniej: mało ogarniam z tej wymiany zdań. Oczywiście to mój dialog wewnętrzny. Może z czasem zrozumiem więcej.
Myślę sobie jeszcze, że istnieje niebezpieczeństwo pójścia na skróty. Czasem ironizuję mówiąc, że mogę w każdej chwili zostać wybitnym fotografem. Wystarczy, że przestanę robić zdjęcia. Albo widzę więcej w związku z tym nie widzę niczego godnego sfotografowania. Albo, że moje foty są w szufladzie, bo i tak by ich nikt nie zrozumiał. To czystej wody megalomania. Oczywiście wiem, że rozmawiamy o zupełnie innym poziomie i o ludziach, którzy się po prostu na tym znają
Wczoraj oglądałem w nocy piątą część Geniusza fotografii. Wiele ciekawego usłyszałem i zobaczyłem. Jeden z wywiadów jednak mnie troszkę rozbawił. Kiedy wybitny fotograf zastanawiał się jak inny wybitny fotograf mógł skrytykować jego zdjęcie za obcięte ramię. Nie mógł w to uwierzyć, że wybitny fotograf - jak sam go nazwał - nie skumał zupełnie jego foty. Pomyślałem sobie, że pewne dyskusje toczą się niezależnie od tego kto o tym dyskutuje.

Awatar jarek
jarek

rouge napisał:
Dederko gdzieś napisał, że dzieło choćby najbardziej wybitne, które leży w szufladzie, a którego nikt nie ogląda jest bezwartościowe. Ponieważ takie dzieło w nikim nie wywołuje emocji.

Czyli co, można na podstawie tego zdania stworzyć wzór ; x = ilość odbiorców / ilość odczutych emocji. I oto mamy równanie obliczające wybitność dzieła.
Ja, proszę o wybaczenie, ale to jakiś bełkot.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar rouge
rouge

jarek napisał(a):
Czyli co, można na podstawie tego zdania stworzyć wzór ; x = ilość odbiorców / ilość odczutych emocji. I oto mamy równanie obliczające wybitność dzieła.
Ja, proszę o wybaczenie, ale to jakiś bełkot.


Nie, nie można na podstawie tego zdania ułożyć równania na wybitność dzieła. Nie ma tam mowy o ilości odbiorców a wybitność nie jest podważana.

edit, nie ma też mowy o ilości i jakości emocji.

Post był edytowany 2010-05-23 13:27:36

Awatar jarek
jarek

W zasadzie masz słuszność, nie wybitność a wartość. Te dane są
a) - nikt nie ogląda. Niech obejrzy 100 osób
b) - emocje. Tu wystarczy poprosić oglądającego o skalę w przedziale 1 - 5
Czyli wartość będzie równa ilości oglądających przez sumę "emocji".
Oczywiście trochę żartuję, ale nie zgadzam się do końca z tym zdaniem Dederki.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar czarek
czarek

rouge napisał(a):

Dederko gdzieś napisał, że dzieło choćby najbardziej wybitne, które leży w szufladzie, a którego nikt nie ogląda jest bezwartościowe. Ponieważ takie dzieło w nikim nie wywołuje emocji.


Nie pisałem, że w ogóle nie pokazywać, ale nie pokazywać każdemu. Żeby nie wyszło tak, jak z tym facetem, oskarżonym o pobicie prostytutki... Wysoki Sądzie, wychodzę z pracy, późno w nocy, a ta stoi w bramie i mówi: "jak dasz dwie dychy, to pokażę ci piczkę". Miałem wyjątkowo ciężki dzień, sześćdziesiąt pacjentek, a jestem ginekologiem...



Czasem ironizuję mówiąc, że mogę w każdej chwili zostać wybitnym fotografem. Wystarczy, że przestanę robić zdjęcia.


Coś w tym jest Dojrzałość w fotografii, to nie umiejętność wykonania dobrego zdjęcia, ale umiejętność powstrzymania się przed zrobieniem knota

Wczoraj oglądałem w nocy piątą część Geniusza fotografii.


A co to jest...?



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar czarek
czarek

jarek napisał(a): Oczywiście trochę żartuję, ale nie zgadzam się do końca z tym zdaniem Dederki.


Ja się w ogóle nie zgadzam W książce Przedmiot rzeczywisty i jego obraz Dederko twierdzi: "wykpiony jeleń na rykowisku więcej dał kulturze niż wystawy współczesnych malarzy". Może to i prawda, ale czy o taką "sztukę" chodzi?



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar rouge
rouge

jarek napisał(a):
W zasadzie masz słuszność, nie wybitność a wartość. Te dane są
a) - nikt nie ogląda. Niech obejrzy 100 osób
b) - emocje. Tu wystarczy poprosić oglądającego o skalę w przedziale 1 - 5
Czyli wartość będzie równa ilości oglądających przez sumę 'emocji'.
Oczywiście trochę żartuję, ale nie zgadzam się do końca z tym zdaniem Dederki.


Spoko, ja konfrontuję tutaj troszkę swoich przemyśleń zastrzegając, że nie wszystko pewnie rozumiem prawidłowo. Bo i nie mam wiedzy ani doświadczenia. Mi się wydaje, że chodzi bardziej o pewną funkcję i czy ona istnieje gdy brakuje jakiegoś elementu zwanego np. widzem.

W artykule, który przytoczył Czarek jest takie zdanie:
"Od dobrego fotografa wymagane są prace zarazem osobiste i uniwersalne. Osobiste - w sensie odkrywania innego spojrzenia na świat. Uniwersalne - w podwójnym sensie: docierania do szerszego (niekoniecznie licznego) grona odbiorców oraz wytrzymania próby czasu." i dalej "Niezwykle ważna jest również pokora i autokrytyka - patrząc krytycznie na swoje zdjęcia lub pokazując je osobom, do których fotograf ma zaufanie, można ocenić, które z nich są słabsze, mniej ekspresyjne."

Przyznam, że tego całego fotografowania właśnie najbardziej ciekawią mnie te "filozofie". Jaką rolę ma do spełnienia autor i widz, jaką pracę nad sobą musi wykonać autor itd.

Awatar jarek
jarek

Tu jest parę ciekawych spostrzeżeń.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar rouge
rouge

czarek napisał(a):

Wczoraj oglądałem w nocy piątą część Geniusza fotografii.


A co to jest...?


Od pewnego czasu na Via Sat History leci taki cykl pod tym tytułem. Wczoraj film był poświęcony fotografom, którzy fotografowali ludzi.

Awatar Henry
Henry

czarek napisał(a):
'Co to jest sztuka?'


Pytanie, oczywiście, idiotyczne, bo sztuka nie ma definicji a opisywać ją można w nieskończoność, co zresztą czyniono i czyni się nadal.

Ma: "sztuką jest to, co się za sztukę uważa". Czyli po prostu jest pojęciem otwartym.
I przez to się zdewalułowała, bo coś co ma tak szerokie znaczenie nie znaczy nic konkretnego. Tak jak wasza dyskusja - nic z niej nie wyniknie.

czarek napisał(a):
Jednak taka dyskusja będzie miała sens, jeśli interlokutor będzie miał odpowiednie wykształcenie estetyczne, bo jak chcesz z dresem dyskutować o takim choćby uniźmie?

Ale to coś jest nie tak z dresem że nie zrozumie, czy z unizmem że jest zbyt wydumany? A może po prostu powszechne zarozumialstwo artystów uważających się za kogoś lepszego i a'priori zakładających że "byle kto ich nie zrozumie"?

Awatar jarek
jarek

Henry :
nie tak z dresem że nie zrozumie, czy z unizmem że jest zbyt wydumany? A może po prostu powszechne zarozumialstwo artystów uważających się za kogoś lepszego i a'priori zakładających że 'byle kto ich nie zrozumie'?


Przesada.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.