Awatar feurstick

Lustrzankę małoobrazkową jakiej marki używasz?

feurstick 109

Ponieważ w kwestii negatywów mamy już jasność przyszedł czas na korpusy. Pytanie dotyczy lustrzanek małoobrazkowych. W sondzie są wymienione marki najczęściej dostępne na rynku. Ponieważ jest ograniczenie do 10 więc są te najpopularniejsze. Tak więc zapraszam do głosowania.

ps

Chciałem zaznaczyć, że celem sondy nie jest wskazanie najlepszego systemu albo udowadnianie że coś jest lepsze od czegoś. Celem jest pokazanie czym fotografujemy.

Odpowiedzi 109

Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

TomaszK napisał(a):
Ale pisząc 'Sony' masz chyba na myśli cyfrę? Ankieta dotyczy lustrzanek analogowych...


Nie nie chodzi o cyfrę a o obiektywy - następców MAFa.

To bezpośrednie nawiązanie do Twej wypowiedzi o obiektywach Minolty, hę?

Cyfra to syf - cyfry w sztuce nie uznaję, o!

Awatar eleroo
eleroo

EOS EOS über alles!



Czasem długo siedzę w nocy. Czasem noc długo siedzi we mnie.
Awatar Fotomanek
Fotomanek

eleroo napisał(a):
EOS EOS über alles!

Czy ja wiem? Być może, jednak na pewno nie będzie to aparat wyjątkowy.

Dla zatwardziałych kanoniarzy mam inną propozycję. Jedyną w swoim rodzaju, że tak powiem.
Chodzi o krótko produkowanego (1973-1975), tuż przed pojawieniem się modelu A1, Canona EF.
Dlaczego Canon EF? Zanim to wyjaśnię, to poproszę by nie mylić tego modelu aparatu z nazwą mocowania obiektywów EF, które Canon wprowadził wraz aparatami nowej, autofokuśnej generacji, czyli właśnie EOS-ów, o których tak entuzjastycznie wyraża się eleroo.

Zatem, jakie miody można spijać, gdy postanowimy wyszukać, kupić i fotografować Canonem EF?

Miody emocjonalne.

- rzadkość!
Ze względu na bardzo krótki okres produkcji, liczba tych aparatów na rynku wtórnym jest bardzo ograniczona.
Rodzi się oczywiście pytanie, dlaczego Canon EF produkowany był tak krótko? Czyżby był nieudany lub awaryjny?
Otóż NIE! Był zbyt drogi w produkcji, zatem w czasach gdy wszystkie wiodące firmy fotograficzne zaczęły intensywnie oszczędzać, tak droga produkcja była nieuzasadniona ekonomicznie.
- piękno!
Canon EF był ostatnią lustrzanką firmy, którą zaliczamy do klasycznych SLR! Następca, czyli A1, a tym bardziej T90, już się nie zaliczają do tej grupy.
- prestiż!
Jakby nie patrzeć, EF był aparatem klasy półprofesjonalnej i na dodatek, chyba pierwszym w stajni Canona.
Zatem był duży i ciężki - typowy czołg, co można stwierdzić natychmiast po wzięciu aparatu do ręki.
O jakichkolwiek oszczędnościach materiałowych, technicznych i technologicznych, w wypadku EF nie było mowy.
Dosłownie wszystko co w nim zamontowano było NAJnowocześniejsze i NAJlepsze.

Miody techniczne.

- praca hybrydowej, mechaniczno-elektronicznej migawki, oraz wewnętrznego światłomierza, zasilana jest z dwóch guzikowych baterii 1,5 V, dostępnych powszechnie, także i dziś.
Zatem, żadnych kłopotów związanych z innym woltażem zasilania!
- migawka Copal, o pionowym przebiegu lamelek, zapewnia bardzo dokładne odmierzanie czasów naświetlania.
- wewnętrzny światłomierz wyposażony w celę SBC, radzi sobie praktycznie w każdych warunkach, pomimo tylko jednego, centralnie ważonego sposobu pomiaru światła.
- pełna informacja o warunkach ekspozycji w celowniku, na dodatek wyjątkowo dużym i jasnym, stwarzającym wręcz komfortowe warunki kadrowania.
- automatyka typu S, czyli automatyczny dobór przysłony do wstępnie ustawionego czasu naświetlania.
- pamięć pomiaru, realizowana przyciskiem na górnym pokładzie korpusu.
- wstępne podnoszenie lustra za pomocą funkcji dźwigni samowyzwalacza.
- diodowa kontrola stanu baterii, dostępna nawet przy wyłączonym aparacie.
- zakres czułości stosowanego filmu, od 12 do 3200 ASA/ISO.
- dostępność szerokiej gamy doskonałych i stosunkowo tanich obiektywów z mocowaniem FD.

No i niech ktoś mi zacznie marudzić, że czegoś mu jeszcze brakuje.



Prawdę powiedziawszy, trudno zrozumieć dlaczego tak wspaniała konstrukcja musiała ustąpić miejsca kolejnym modelom, które wcale nie były od niej lepsze.

***

Post był edytowany 2015-03-25 16:08:11 przez Fotomanek

Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

O tu zestaw obiektywów FL (i one wszystkie pewnie były produkowane dla amatorów rodzinnego fotografowania - ciekawe że Kodak wcześniej nie splajtował


Focal length(s) Aperture range Macro
55-135mm 3.5 No No
85-300mm 5 No No
100-200mm 5.6 No No

Wide-angle[edit]
Focal length(s) Aperture range Macro
19mm 3.5 No No
19mm R 3.5 No No
28mm 3.5 No No
35mm 2.5 No No
35mm 3.5 No No
P 38mm 2.8 No No

Normal[edit]
Focal length(s) Aperture range Macro
50mm 1.4 No No
50mm 1.4 I No No
50mm 1.4 II No No
50mm 1.8 I No No
50mm 1.8 II No No
50mm 3.5 Yes Yes
55mm 1.2 No No
58mm I 1.2 No No
58mm II 1.2 No No

Telephoto[edit]
Focal length(s) Aperture range Macro Super Spectra Coating (SSC)
85mm 1.8 No No No No
100mm 3.5 No No No No
M 100mm 4 Yes Yes No No
135mm 2.5 No No No No
135mm 3.5 No No No No
200mm 3.5 I No No No No
200mm 3.5 II No No No No
200mm 4.5 No No No No
300mm 2.8 No No Yes Yes
300mm 5.6 No No No No
400mm 5.6 No No No No
500mm 5.6 No No No No
600mm 5.6 No No No No
800mm 8 No No No No
1200mm 11 No No No No

Post był edytowany 2015-03-25 15:40:52 przez RagnarokIII

Awatar romek
romek

Canon EF ładny aparacik.
Z daleka miał przypominać porządny F1.
Użytkowo nie oferował nic ponad sprzęt dekadę starszy. Tyle, że wciśnięto trochę elektroniki.

Sprzęt bardzo dobry. Z dwóch zasadniczych powodów.
Rzadki - Ja mam, sąsiad nie ma.
Duży i ciężki. Typowy czołg. - Atrakcyjny dla wszystkcih użytkowników systemowo osadzonych myślą wokół maszyn rolniczych.

Post był edytowany 2015-03-26 00:36:07 przez romek

Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

romek napisał(a):
Canon FL ładny aparacik.


EF chyba

Bo FL nie było, system FL Składał się z:
Canon FX (1964)
Canon FP (1964)
Canon Pellix (1965)
Canon FT QL (1966)
Canon Pellix QL (1966)
Canon TL (1968)

Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

Fotomanek poleciał do Tatusia na skargę, a Tatuś skasował moje merytoryczne sprostowanie jego błędnej wypowiedzi na temat sprzętu.

Tak więc powtórzę: Fotomanek zapomniał o systemie FL pisząc o 'chyba pierwszym aparacie półprofesjonalnym Canona' zapomniał o całej dekadzie.

A Fotomanek nie dość że wiedzę ma wybiórczą i wprowadza w błąd innych to jeszcze kapusta jest.

Awatar Fotomanek
Fotomanek

romek napisał(a):
Canon EF ładny aparacik.
Z daleka miał przypominać porządny F1.

To wielce krzywdząca opinia, gdyż EF nie ustępował solidnością wykonania profesjonalnemu F-1 ani na jotę!
Świadczy o tym choćby porównanie wymiarów, mas oraz cen obu aparatów.
F-1 > 147 x 99 x 43 mm, 820 g. cena 100 000 jenów z obiektywem 1,4/50 mm. SSC
EF > 147 x 96 x 48 mm, 760 g. cena 89 500 jenów z obiektywem 1,4/50 mm. SSC
Już samo porównanie cen świadczy o rzetelności mojego twierdzenia o stanowczo zbyt wysokich kosztach wytwarzania modelu EF, skoro cena tego modelu była zaledwie o 10,5% niższa od w pełni profesjonalnego F-1.

romek napisał(a):
Użytkowo nie oferował nic ponad sprzęt dekadę starszy. Tyle, że wciśnięto trochę elektroniki.

Chyba sobie żartujesz! Canon EF został wdrożony do produkcji w 1973 roku i był szczytowym osiągnięciem firmy w rozwoju konstrukcji małoobrazkowych aparatów lustrzanych.
10 lat wcześniej, czyli w 1963, nie było nawet serii F z której model EF się wywodzi!
Wcześniejsza seria R - historycznie pierwsza seria SLR produkowana przez Canona, miała całkiem inny system mocowania obiektywów R i nie posiadała nawet wewnętrznego światłomierza, choć bezspornie była bardzo solidnie wykonana.
Canon EF z pomiarem SBC przy pełnym otworze obiektywu, pamięcią pomiaru i automatyką typu S, bił lustrzanki serii R na głowę.

romek napisał(a):
Sprzęt bardzo dobry. Z dwóch zasadniczych powodów.
Rzadki - Ja mam, sąsiad nie ma.
Duży i ciężki. Typowy czołg. - Atrakcyjny dla wszystkich użytkowników systemowo osadzonych myślą wokół maszyn rolniczych.

Jeżeli chodzi o upodobania, to rzeczywiście możesz mieć rację - tyle - że to jest racja na dzień dzisiejszy, gdy staramy się wyszukać na rynku wtórnym odpowiednio zaawansowany i porządny aparat analogowy.
Wtedy, czyli na początku dekady lat 70-tych sprawa była oczywista. SLR z wyższej półki musiała być ciężka i porządna niczym czołg.

***

Post był edytowany 2015-03-26 11:44:17 przez Fotomanek

Awatar cracusiac
cracusiac

Ciekawe czy jakis milosnik Pentaxa ma Pentaxa LX?

Awatar Fotomanek
Fotomanek

cracusiac napisał(a):
Ciekawe czy jakis milosnik Pentaxa ma Pentaxa LX?

Sądzę, że każdy miłośnik firmy Asahi Pentax, ma Pentaxa LX.
Jest to bowiem wyjątkowy, pierwszy w pełni profesjonalny korpus Pentaxa. Powstał w 1980 roku, równolegle z profesjonalnym Nikonem F3 i bez trudu dotrzymywał mu pola, podobnie zresztą jak i Canonowi F-1N, który wszedł na rynek rok później.

Pentax LX słynął z niezwykle dokładnego i innowacyjnego pomiaru światła, zbieranego z powierzchni filmu! Zatem, pomiar był możliwy niezależnie od zastosowanego, wymiennego celownika, których firma oferowała aż 10 (w tym 12 typów matówek!)
Jak na tamte czasy, Pentax LX miał wszystko, co współcześni mu zawodowcy uważali za konieczne i tylko jedną poważniejszą wadę, czyli czas synchronizacji z fleszem wynoszący 1/75 sekundy.

Już sam okres produkcji (1980 - 2001) świadczy o tym, że Pentax LX odniósł wielki sukces rynkowy, co wcale nie oznacza, że stał się popularny wśród zawodowców.
Na przeszkodzie stanął rynek opanowany przez dwóch wielkich producentów, czyli Nikona i Canona.
O ile Canonowi udało się na ten rynek wedrzeć w 1971-szym, modelem F-1, to 9 lat później firmie Asahi Pentax już się ta sztuka nie udała.

Za to zaawansowani (i zamożni!) fotoamatorzy oraz semiprofesjonaliści mogli się cieszyć przez długie lata w pełni zawodowym korpusem, mniejszym, lżejszym, poręczniejszym i równie zaawansowanym, jak flagowe modele Nikona i Canona.

Dla tej samej grupy odbiorców, zarówno Canon jaki i Nikon produkował aparaty klasy półprofesjonalnej, czyli nieco tańsze i niewiele ustępujące możliwościami odpowiedniki modeli przeznaczonych dla zawodowców.
Trzeba przyznać, że w tej klasie aparatów Canon wykazał znacznie większą inwencję.
Obok zawodowego Canona F-1 i F-1N produkowano bowiem kolejno - EF (nieco przypadkiem, krótko i w ramach reklamy), A1 oraz T90.
Natomiast Nikon wyprodukował swój pierwszy aparat semipro dopiero w erze autofokusa, czyli w 1988 roku i był to słynny model F-801, o dziwo nowocześniejszy i bardziej zaawansowany niż jego profesjonalny odpowiednik, Nikon F4.
Wcześniejsze, mechaniczne korpusy Nikona, czyli FM, FM2 i FM2n, przynajmniej nigdy nie zostały nazwane półprofesjonalnymi, choć oczywiście pełniły podobną rolę w stajni Nikona, jak wspomniane wyżej Canony u konkurencji.

***

Post był edytowany 2015-03-26 14:49:29 przez Fotomanek

Awatar olowek74
olowek74

cracusiac napisał(a):
Ciekawe czy jakis milosnik Pentaxa ma Pentaxa LX?

Nie miałem,nie mam i mieć nie będę.Dla mnie ceny korpusów nadal są zbyt wysokie.Z ME Super czy MX-em też sobie radzę więc nie mam parcia na zakup.

Awatar Fotomanek
Fotomanek

olowek74 napisał(a):
cracusiac napisał(a):
Ciekawe czy jakis milosnik Pentaxa ma Pentaxa LX?

Dla mnie ceny korpusów nadal są zbyt wysokie.

A co by Ci się marzyło, że tak nieśmiało zapytam?

olowek74 napisał(a): Z ME Super czy MX-em też sobie radzę więc nie mam parcia na zakup.

MX to niezwykle fotomankowy aparat. Dobra informacja w jasnym celowniku, wymienne matówki, dokładny światłomierz. Bez wątpienia miał aspiracje semiprofesjonalne i zawsze tak właśnie był klasyfikowany.

***

Post był edytowany 2015-03-27 12:06:57 przez Fotomanek

Awatar Polon
Polon

Pozwolę sobie zabrać głos w sondzie. Nie zamierzam wskazywać wyższości jednego sprzętu nad drugim, gdyż w przypadku lustrzanek małoobrazkowych wybór jest ogromny, a każdy ma inne preferencje oraz gusta- jeden woli plastik-fantastik z autofocusem, inny znów w pełni metalowy, manualny sprzęt. Chciałbym podzielić się tylko własnymi uwagami.

Zanim postanowiłem “osiąść” na mieliźnie jednego małoobrazkowego systemu, starałem się wyrobić sobie opinię, na temat jak największej ilości aparatów poprzez chodzenie po komisach, spotykanie ludzi z ogłoszeń i “macanie” oraz “przymierzanie” najróżniejszych korpusów. Tutaj w Szwecji jest masa pięknego sprzętu w rękach prywatnych. Od początku głównym kryterium była jasność oraz jakość wizjera, oraz jakość wykonania samego sprzętu (optyka w przypadku większości producentów i tak osiągnęła poziom, który zadowoli każdego fotoamatora). Jestem zdania, że w tym przypadku dwa systemy są wybitne: Contax oraz Olympus OM. Korpusy Contax RTS oraz Olympus OM wyposażone w oryginalne matówki typu Lumi Micron mają bezdyskusyjnie najlepsze wizjery wśród lustrzanek małoobrazkowych. Pozostałem przy Olympusie ze względu na kompaktowość korpusów oraz optyki, a także dla modelu OM4 Ti, który (oprócz tego, że jest najprecyzyjniejszym światłomierzem jaki widziałem- manualny pomiar punktowy z pamięcią do ośmiu pomiariów zapewnia totalną kontrolę nad ekspozycją) synchronizuje błysk ze wszystkimi czasami migawki do 1/2000s włącznie, oraz dysponuje pomiarem światła odbitym od powierzchni filmu przy czasach otwarcia migawki do 4 minut. Poza tym (ale to moja zupełnie subiektywna opinia) krótkie teleobiektywy Zuiko (85/2, 135/2.8) lepiej radzą sobie na bliższych odległościach ogniskowania od ich odpowiedników T*

Pozdrawiam



Olympus OM System

Awatar DAAD
DAAD

Pozwolę sobie głosu w sądzie nie zabierać.
Używałem i używam wszystkich dostępnych lustrzanek, nawet sowieckich.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar olowek74
olowek74

Fotomanek napisał(a):
A co by Ci się marzyło, że tak nieśmiało zapytam?

Wysokopłatna,zdrowa emerytura
Żart oczywiście.
Jako fotoamator,bez "parcia na szkło",mam już chyba wszystko czego mi potrzeba.Oczywiście można i trzeba,w miarę możliwości,zmieniać "dobre" na "lepsze",ale bez przesady.Mi akurat doskwiera brak czasu,a nie sprzętu.Więc marzę o "wolnym".Po prostu.

Awatar Fotomanek
Fotomanek

olowek74 napisał(a):
Wysokopłatna,zdrowa emerytura
Żart oczywiście.

A to każdy tak ma, przynajmniej od pewnego wieku. I to wcale nie jest żart!

olowek74 napisał(a):
Jako fotoamator,bez 'parcia na szkło',mam już chyba wszystko czego mi potrzeba.

Też kiedyś tak uważałem ale nie wytrwałem w przekonaniach, że tak powiem.

W sumie, warto mówić o swoich hobbystycznych fantazjach na głos.
Po pierwsze, nie ma się czego wstydzić.
Po drugie, to wielce ciekawe i zajmujące dla hobbystycznego otoczenia.
Po trzecie, wreszcie - nigdy nic nie wiadomo - opatrzność czuwa!

Polon napisał(a):
Pozwolę sobie zabrać głos w sondzie.

Polon! Tak, dla przekazania ciekawostki przyrodniczej.
Wiele dziesiątek lat temu stałem sobie w sklepie Pewexu i śliniłem się do półeczki z aparatami fotograficznymi.
Stały tam dwa chromowane cacka, które już z daleka nie wyglądały na wytwór jedynie słusznego i sprawiedliwego ustroju.
Pierwsze z cacek - mniejsze, nosiło na górnym pokładzie dumny napis Olimpus a obok oznaczenie OM-1.
Drugie - większe, z logo Pentax na pryzmacie i obok K1000.
Jak dziś pamiętam ceny! Olimpus kosztował równe 500 $. K1000 zaledwie 160!

***

Post był edytowany 2015-03-27 23:27:15 przez Fotomanek

Awatar olowek74
olowek74

Fotomanek napisał(a):
W sumie, warto mówić o swoich hobbystycznych fantazjach na głos.
Po pierwsze, nie ma się czego wstydzić.
Po drugie, to wielce ciekawe i zajmujące dla hobbystycznego otoczenia.
Po trzecie, wreszcie - nigdy nic nie wiadomo - opatrzność czuwa!

Pewnie,że warto czasem pogadać i nie ma mowy o wstydzie,tylko że ja małomówny raczej jestem. Z reguły.

Awatar Fotomanek
Fotomanek

olowek74 napisał(a):
.... ja małomówny raczej jestem. Z reguły.

Małomówność ogólna nie stanowi o małomówności konikowej, że tak to ujmę.

***

Awatar Fotomanek
Fotomanek

Miłośnikom precyzyjnej techniki fotograficznej szczerze polecam jedyne w swoim rodzaju małoobrazkowe aparaty lustrzane japońskiej firmy Miranda.
To nadzwyczaj ciekawa marka, znana przede wszystkim z tego, że wszystkie kolejno produkowane modele prezentowały jednakowy, wysoki poziom wykonania i bezkompromisowy dobór materiałów.



Jak łatwo się domyślić oglądając powyższe zdjęcie, aparaty Miranda wzorowane były na niemieckiej Exakcie.
Niemniej jednak, już od pierwszego exaktopodobnego modelu, praktyczni Japończycy przenieśli spust migawki na prawą stronę korpusu, odwracając jednocześnie kierunek transportu filmu.
Podobnie jak Exakta, wszystkie podstawowe modele tego producenta miały wymienny układ celowniczy, oraz wiele dodatkowych akcesoriów pozwalających zakwalifikować markę do precyzyjnych aparatów systemowych.
W 1978 roku zakończono produkcję lustrzanek Miranda. Przyczyna? Zbyt kosztowna produkcja, nieopłacalna wobec równolegle wprowadzonych do sprzedaży odchudzonych i tańszych serii aparatów konkurencji.

Zatem, jaki model Mirandy kupić, zamiast siermiężnego Zenita lub niewiele bardziej wyrafinowanej Praktiki?
Moim zdaniem każdy, ładnie zachowany model sprawi nam wielką radość, a im starszy, tym lepszy, bardziej niespotykany i piękniejszy.
Trzeba bowiem obiektywnie przyznać, że choć wszystkie klasyczne aparaty lustrzane są dziś pięknymi przedmiotami dekoracyjnymi, to lustrzanki Miranda mają pod tym względem absolutnie wyjątkowy status.

***

Post był edytowany 2015-03-28 14:54:48 przez Fotomanek

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.