Awatar jedrolek

czy jest jeszcze miejsce na analog?

jedrolek 136

Temat ten "wałkowany " był wielokrotnie ale czy nie jest czas aby ktoś powiedział analog umiera i czas na cyfrę> Chciałbym się mylić ,gdyż mam tu sentyment proszę o pomoc abym nie sprzedawał mego revueflexa

Odpowiedzi 136

Awatar W-wolf
W-wolf

Co kto lubi

Ja poza zakupem EOSA350D pół roku szukałem Praktiki MTL50, a ponad rok KIEVA60 oba dorwałem, i ze zdjęć z Praktiki jestem zadowolony, a zKieva 60 jestem nieziemsko zadowolony żadna cyfra (w rozsadnej cenie) nie da jakości takiej jak średni format



"Jedyna z klatek dla wolnych ludzi, która nie więzi, ale budzi, przygważdża tylko czas i fakt Stop! Widzisz strzępy prawd, spada migawka jak gilotyna I oto wieczność się zaczyna. Grymas obiektyw miał za świadka - Stop klatka!"
Awatar arche
arche

Co do cyfry jeśli robisz bardzo dużo zdjęć to cyfra się opłaci.
Jeśli zdjęć robisz mało a zależy ci na jakości to analog,
z materiału światłoczułego mając dobry skaner wyciągniesz znacznie więcej niż z najlepszej cyfry.
Z tego powodu nie korzystam z 1d2 tylko z analoga.

Awatar romek
romek

tyle ze wiekszosc osob uzywa amatorskich materialow i nie skanuje na ow 'dobrym skanerze' o posiadaniu takiego nawet nie wspominajac bo to mniej istotne dla efektu. sie okazuje ze sukcesywny odplyw gotowki uzyskuja bardzo przecietny obrazek w dodatku nad ktorym nie maja kontroli jezeli chodzi o kreacje w barwach kontrastachi tak dalej.

Awatar feurstick
feurstick

Jak najbardziej Romek ma rację. Żeby uzyskiwać super efekty z klisz: czyli dobry skaner oprogramowanie same negatywy i optyka to praktycznie cyfra zawsze wyjdzie bardziej ekonomiczna no cóż tak jednak jest

Post był edytowany 2007-05-11 11:40:05

Awatar usunięty
usunięty

Analog juz wyszedl z mody, kto z nas nie posiada cyfrowki??Mimo ze kochamy nasze aparaty to i tak wiecej zdjeci wiekszosc z nas robi pewnie cyfra, ale cyfra nie daje takiej satysfakcji z robienia zdjec...Ograniczaja nas tez pieniadze bo np ja gdybym mial wiecej kasy to z pewnoscia robilbym zdjecia tylko analogiem, no ale wiadomo jak to jest...teraz analogow uzywaja tylko ludzie ktorzy poprostu to lubia i sprawia im to satysfakcje...Takie moja skromne zdjanie...

Pozdrawiam

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Tak naprwdę to dla ambitnego amatora opłaca się analog w postaci średniego formatu. Jakość znacznie przewyższa to co oferują lustrzanki małoobrazkowe i ich cyfrowi następcy z matrycami APSC. Problem w tym że dobra jakość skanów ze średniego formatu to niezła skarbonka i o zakupie odpowiedniego skanera o znakomitej jakości, amator raczej może zapomnieć. Rozdzielczość, drobne ziarno i wspaniała rozpiętość tonalna to jednak zalety o jakich nawet najlepsza amatorska cyfra może narazie zapomnieć. Ponadto na śrrednim formacie nie trzaska się aż tylu fotek co cyfrą czy nawet małym obrazkiem. Wynita to nie tylko z przyczyn ekonomicznych, ale sama konstrukcja aparatu zmusza do staranniejszej, powolniejszej i bardziej przemyślanej pracy. W efekcie mamy mniej klatek i więcej dobrych zdjęć. Na małym obrazku zdażało mi się że z 36 klatek może 2 -3 były warte dużych powiększeń. Cyfrą na 100 zdjęć może 3 były by warte przelania na papier. Jednak robiąc średnim formatem też przynajmniej 3 fotki były niezłe ale na zaledwie 12 klatek! Osobiście lubię ograniczenia prostego sprzętu, jak np. lustrzanki manualne na M42. Lubię też średni format za jego powolność. Jeśli chodzi o cyfrę to po kilku miesiącach używania podręcznego Canona A700, zamieniłem go na Olka SP-350. Canon był o wiele szybszym aparatem, z lepszym menu, lepszym AF, lepszą optyką itd. Oferował jednak tylko zapis jpg który może nie był zły, ale nie dawał rady już przy 30x40cm. Olek SP-350 jest powolny, ma wiele słabych stron w porównaniu z Canonem, ale oferuje zapis RAW z matrycy o nieco większej powierzchni i rozdzielczości. Jeden rawik zapisuje się na karcie ponad 10s. i zajmuje 10MB więc nie można pozwolić sobie na bezsensowne pstrykanie. Oczywiście takie focenie nie sprawdzi się przy szybkiej ulicznej reporterce, ale robiąc 7x mniej zdjęć i tak mam lepsze efekty w postaci rawików. To trochę tak, jakbym właśnie przeszedł z małego obrazka na średni format. (nie zrozumcie mnie wspak). Czasem więcej trzaśniętych fotek nie oznacza że znajdzie się wśród nich więcej dobrych zdjęć. Dlatego mimo wszystko zachęcam do średniego formatu - na spokojnie



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar romek
romek

osbior i swiadomosc widza juz obyl sie z plastyka jaka daje cyfrowa scianka, bo cyfrowe zdjecia spotyka dzis na kazdym kroku.

Arche napisales ze to powod dla ktorego nie uzywasz 1d mkII. tyle ze twoje zdjecia [1],
[2] ostroscia i dynamika tonow znajduja sie gdzies pomiedzy telefonem komorkowym 0,7mpix a kompaktem do 2mpix tyle ze pierwsza rzecz to wydatek ok paru zlotych w abonamencie a druga ok 60-80zl z drugiej reki bo obecnie tak slabych matryc w segmencie ap. cyfrowych sie juz nie produkuje. z calym szacunkiem dla twoich prac i dobrodziejstw nastaw manualnych taka jest szara rzeczywistosc. rosterki fotoamatora zwrocone sa w kierunku portwela.

pozdrawiam serdecznie

Awatar dre
dre

Dlatego myślę że paradoksalnie średni format będzie dłużej używany niż mały obrazek, łatwo i przyjemnie przesiąść się na cyfrę, ale prawdziwą przyjemność focenia analogiem daje średni format, gdzie sam fakt że ma się tylko 12 klatek wymusza więcej myślenia nad kompozycją zdjęcia, nie wspominając o jakości takich fotografii. Średnioformatowe aparaty to często piękne i ponadczasowe konstrukcje, które przeżyją jeszcze wiele cyfrówek. Oczywiście ograniczeniem głównie finansowym jest porządne skanowanie, ale to się zapewne zmieni z czasem, poza tym pamiętajmy że skanowanie negatywów, zwłaszcza średniego formatu robi się głównie na potrzeby np. publikacji fotografii w necie, a jeśli chcemy ze średniego formatu mieć podgląd wszystkich klatek na pozytywie to można zrobić jedno zdjęcie stykowe ze wszystkimi klatkami i dopiero z takiej stykówki wybrać np. 2-3 klatki do powiększenia.



the man who wasn't there
Awatar Yoonson
Yoonson

za Dre
ostatnio na moim Kiev'e 88 pstrykam na slajdach, wywołuję i oglądam: albo na podświetlarce ze szkłem powiększjącym, albo na rzutniku do formatu 6x6 - i dopiero później deceduję o skanowaniu w labie ( no bo dobra jakość skanu to nawet 10pln za klatkę...)

Awatar feurstick
feurstick

Jak najbardziej średni format. Jeżeli dorobię się cyfrowego dslra to zapewnie zakupię przy najbliższej okazji średnioformatówę.

Awatar zenit-amato
zenit-amato

Ja tam jestem za analogiem i brzydze sie cyfry i mimo tendencji wiecej zdjec robie analogiem niz cyfra i mysle ze sie to nie zmieni nawet jesli moja Zona nadal bedzie sie krzywic ze pol godziny nastawiam zanim trzasne bo po prostu to kocham.

Awatar piotrrodzoch
piotrrodzoch

drogi autorze posta...

ja powiem tak.. pojechalem ze szkola na plener foto... pykalem cyfra.. i po powrocie do domu powiedzialem sobie ze koniec z tym elektroniczmym swiatlomierzem z wbudowanym apartem

kupilem ilfordy 35mm i 6x6 CIEMNIA CIEMNIA I JESZCZE RAZ CIEMNIA



granicą obiektywności jest nasz gust
Awatar Henry
Henry

Cyfra doszła już do tego etapu, że nie trzeba się jej wstydzić. Sam bym sobie kupił EOS 5D i przestał myśleć o średnim formacie. Tyle że to moje hobby więc zamiast niego kupiłem Nikkora do powiększalnika i skaner żeby mieć coś na www. A Revueflexa sprzedaj i kup sobie bardziej zaawansowany korpus lub coś ze średniego formatu.

Post był edytowany 2007-05-12 09:44:47

Awatar mmikucki
mmikucki

Wszyscy piszecie o ograniczeniach finansowych, skanerach za niebotyczne kwoty, o programach do obrobki zdjec i umiejetnym ich obrabianiu a na tym forum rozmawiamy o fotografii TRADYCYJNEJ w ktorej niema skanerow itp. syfu tu jest aparat plus film i do tego ciemnia zeby to wywolac moim zadniem zeby podzielic sie zdjeciami w necie nie potrzebny jest skaner za 1 z conajmniej czteroma zerami i jakas super obrobka komputerowa wtedy to juz jest zdjecie cyfrowe ja robie zdjecia cyfra tylko wtedy jak Zona mnie o to poprosi w innym przypadku nawet tego czegos nie dotykam wiec prosze nie piszcie o skanerach za tysiace i itp.zabawkach bo ja zamiast skanera bede wolal kupic jakis aparacik na sredni format plus dobry powiekszalnik a skanowal dalej bede odbitki bo mi szkoda ''tysiecy'' na dobry skaner do negatywow i jeszcze lepszy komputer ktory da rade przy obrobce zdjecia.

Awatar feurstick
feurstick

Nię bądźmy ignorantami Przecież skanery i obróbka komputerowa weszły już dawno do fotografi analogowej. Czy to jest ciemnia cyfrowa czy analogowa to nie znaczenia to tylko narzedzie. Patrzac jednak na koszta i realia lepiej zainwestować w dobry skaner i kompa No chyba, że ktoś ma duży dom i kupę kasy

Post był edytowany 2007-05-12 14:02:34

Awatar Henry
Henry

dnia 2007-05-12 11:58:31, użytkownik mmikucki napisał:nie piszcie o skanerach za tysiace i itp.zabawkach bo ja zamiast skanera bede wolal kupic jakis aparacik na sredni format plus dobry powiekszalnik a skanowal dalej bede odbitki bo mi szkoda ''tysiecy'' na dobry skaner do negatywow i jeszcze lepszy komputer ktory da rade przy obrobce zdjecia.


No widzisz - a ja wydałem tysiące na wielki format i kasety do średniego i teraz szkoda mi skanować to byle jak. Poza tym robiąc średnim formatem w kolorze nie mam jak zrobić odbitki bez skanowania - w labie knocą strasznie - wolę poskanować sam (małe slajdy i tak oddaję do skanowania usługowo, bo mi się bardziej opłaca). A poza tym w domu bywam raz na 1,5 miesiąca - ostatnio nawet nie tknąłem powiększalnika - a efekty swojego fotografowania chciało by się widzieć (skanować mogę oglądając film z żoną). Racja jednak że to kosztuje - ja ograniczyłem koszty nie inwestując w swój komputer - pożyczam notebooka żony ;-)

Awatar usunięty
usunięty

Ktoś powiedział, że najważniejsze dla dobrego zdjęcia jest to co fotograf ma w głowie, a sprzęt może pomóc ale nie zastąpi myślenia w fotografii. Przekonałem się o tym sam, choć jestem tylko amatorem. Byłem miesiąc w Brazylii, nastraszony przez media i przewodnik nie wziąłem mojej ukochanej Minolty700si, żeby nie rozstać się z nią na pierwszym spacerze . Zabrałem cyfrowy kompakt Fuji z trochę ambitniejszymi nastawami (m. innymi manual), taki co to w kieszeni sie zmieści a i żal po stracie mniejszy, do tego jeszcze dużą (jak dla mnie) kartę . Zdjęć narobiłem jak głupi, bo rozzuchwaliła mnie świadomość pojemności karty. Tylko, że jak później je przejrzałem, to coś warte bo przemyślane zmieściły by się na dwóch filmach po 36 klatek Dla mnie płynie stąd wniosek może dla innych banalny: analog zmuszając do dyscypliny zbliża (a przynajmniej może) fotografującego do sztuki, cyfra zaś grozi tandetą. To coś jak wykwintny obiad w dobrej restauracji kontra glutowata kanapka w fastfoodzie.
Pozdrowienia dla wszystkich użytkowników.

Post był edytowany 2007-05-12 19:45:52

Awatar mmikucki
mmikucki

dnia 2007-05-12 19:29:13, użytkownik boomer napisał(a):
Dla mnie płynie stąd wniosek może dla innych banalny: analog zmuszając do dyscypliny zbliża (a przynajmniej może) fotografującego do sztuki, cyfra zaś grozi tandetą. To coś jak wykwintny obiad w dobrej restauracji kontra glutowata kanapka w fastfoodzie.
Pozdrowienia dla wszystkich użytkowników.


Bardzo ladnie powiedziane POPIERAM!!!

Awatar zubryn
zubryn

Dla mnie używanie cyfry sprowadza się do tego co powiedział Flawiusz, czyli mając cyfraka pstrykamy setki zdjęć z których później i tak tylko co najwyżej kilka jest wartych utrwalenia.

Uważam, iż cyfra strasznie rozleniwia, jeśli chodzi o kompozycję zdjęcia - choć to tylko moje zdanie. Ale nie znam posiadacza cyfranki, który by nie pstrykał masy zdjęć, "bo przecież najwyżej się wywali". A potem efekt jest taki, że z wakacji wracasz z 400-600 zdjęciami na karcie pamięci. Nie masz czasu tego przejrzeć by zrobić selekcję i wywołac najlepsze, więc zgrywa się wszystkie te zdjęcia do kompa lub na płytkę. Tylko kto ogląda zdjęcia sprzed kilku lat na kompie ????

Poza tym jeszcze jedna rzecz, októrej ludziska nie pamiętają. Nośniki cyfrowe się zmieniaja. Ilu z Was pamieta dyskietki 5 cali ?? teraz nikt już tego nie uzywa i pewnie diablo trudno byłoby odcztac dane z takiej dyskietki. Podobnie bedzie z płytami CD, DVD czy jakimkolwiek innym nośnikiem cyfrowym. Za 7-10 lat beda przeżytkami, z których nikt nie bedzie umiał odczytac danych. I co wtedy ze zdjęciami ???

A przeciez cała przyjemnośc oglądania zdjęć to sięgnięcie do nich po jakimś czasie. Wówczas nieważne jakiej są jakości, że nieostre itd. - ważne że ujęcia są nie do powtórzenia i przypominają nam dawne czasy i SĄ WYWOŁANE I W ALBUMIE !!!!!!!

I tu klisza jest niezastąpiona, bo dobrze przechowywana wytrzyma dzisiątki lat i czy obróbką w ciemni, czy też skanowaniem lub co tam wymyślą za kilkadziesiat lat będzie można uzyskać odbitki.



Pentax MZ-M, MZ-6,
ob. Pentax: SMC-M 2.8/28, SMC-A 1.7/50, SMC-M 3.5/135, ob Mir 3.5/20,
ob. Pentacon: 2.8/29, 1.8/50, 2.8/100, 4/200
CZJ: Tessar 2.8/50
PRAKTISIX + ob.4/50, 2.8/80, 2.8/120
Awatar fernando
fernando

Czego by nie używać cyfry czy analoga to jest to aparat fotograficzny i jedno i drugie ma wady i zalety.Jeżeli ktoś traktuje fotografie jako hobby (amatorsko czy profesjonalnie) to nie musi lecz powinien próbować wszystkiego.Wybierać co uważa za lepsze i wygodniejsze dla niego samego,jest kilku świetnych fotografów pracujących na cyfrach jak i na analogach wartością zdjęcia nie jest sprzęt który użyto do wykonania tylko obraz nań utrwalony.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.