AGFA PankineK
sądzę teraz, że ziarnistość to sprawka mojego skanera EOS-5 + EF 28-135IS + AGFA PankineK 50ASA + D76 1+3 18min 20C + MicroTek i800
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Komentarze 59
[ciach...]
Janeq wprost mówi, że nie chodzi mu o jakąś hi-endową jakość obrazu (przy czym zakładam, ze gdyby niechcący tą hi-endowa jakość jednak uzyskał, to nie miał by nic przeciwko temu), tylko o zabawę. I bardzo dobrze. Jego prawo.
Gorzej, jeśli do obrazków robionych na 'patologicznym' materiale o gównianej jakości zaczyna być dorabiana 'ahtystyczna filozofia', że 'ziarno jest dobre'. Owszem. Jest. Ale tylko wtedy, kiedy dzięki niemu obraz zyskuje nowy wyraz, a nie wtedy, kiedy zwykły, banalny widok robi się mniej czytelny.
Muszę iść na zajęcia - więc nie mogę odpowiedzieć tak jakbym chciał.
Przynajmniej w tej rozmowie nie zauważyłem - jak dotychczas - dorabiania do fotografii (widniejącej powyżej) "ahtystycznej filozofii", do innych również. Nie rozumiem również konieczności używania określeń typu: gówniana jakość - zwłaszcza bez cudzysłowu, skoro takiegoż cudzysłowu użyłeś przy określeniu "patologiczny"
Masz wiele racji w tym co piszesz. Problemem jest określenie/uznanie - czy to Autor decyduje o tym w jakim przypadku zechce 'walnąć' ziarno wielkości pomidorków koktajlowych. Jednocześnie to chyba też Autor decyduje o prezentacji tych 'koktajlowych pomidorków' bez względu w jaki sposób doszło do tego, że są one widoczne.
Artykuł ciekawy, przypuszczam, że spora część dyskutujących znała go już wcześniej.
Autor - na początku wyraźnie zaznacza: 'Od paru lat staram się zbliżyć do pewnego ideału - chodzi o formę odbitki.'. Jest to jego prawo
Oczywiście. Podstawowym elementem jest ŚWIADOMY wybór. Hubert w felietonie wyraźnie pisze, że ziarno było tym czego chciał, a nawet usilnie szukał (w jego wypadku była to wręcz konkretna jakość/postać ziarna). Co więcej - on to ziarno chce wykorzystywać tylko do konkretnych obrazów (bo jednocześnie potrafi wykonać negatyw z minimalną wielkością ziarna)
Teraz weźmy przypadek Janqa. Czy gdyby nagle, jakimś magicznym zrządzeniem losu, wszystkie jego pozostałe PanekineKi zaczęły dawać piękne, tonalne obrazy i z malutkim ziarnem, to pozbył by się ich, bo nie zapewniałyby mu jakości obrazu o jaką mu chodzi? Raczej nie. I w tym rzecz.
Janeq wprost mówi, że nie chodzi mu o jakąś hi-endową jakość obrazu (przy czym zakładam, ze gdyby niechcący tą hi-endowa jakość jednak uzyskał, to nie miał by nic przeciwko temu), tylko o zabawę. I bardzo dobrze. Jego prawo.
Gorzej, jeśli do obrazków robionych na "patologicznym" materiale o gównianej jakości zaczyna być dorabiana "ahtystyczna filozofia", że "ziarno jest dobre". Owszem. Jest. Ale tylko wtedy, kiedy dzięki niemu obraz zyskuje nowy wyraz, a nie wtedy, kiedy zwykły, banalny widok robi się mniej czytelny.
A jeszcze gorzej, kiedy zaczyna się głupawe ironizowanie o "technicznych purystach" wskazujące, że autor ma raczej nikłe pojęcie o tym co pisze.
[ciach...]
Nikt nie mówi, że duża ziarnistość obrazu jest zła sama w sobie. Owszem, duże ziarno, w niektórych przypadkach jest mile widziane, a nawet pożądane. Ale tylko w niektórych. Rzecz w tym, żeby umieć dopasować formę do treści. Walenie wszystkich zdjęć na jedno kopyto (czy to portret, krajobraz, architektura, martwa natura, czy jeszcze co innego) z ziarnem wielkości pomidorków koktajlowych tylko dlatego, ze inaczej się nie umie/nie chce nie robi z nikogo piktorialisty, a jego zdjęciom nie doda 'z automatu' dodatkowego uroku.
Masz wiele racji w tym co piszesz. Problemem jest określenie/uznanie - czy to Autor decyduje o tym w jakim przypadku zechce "walnąć" ziarno wielkości pomidorków koktajlowych. Jednocześnie to chyba też Autor decyduje o prezentacji tych "koktajlowych pomidorków" bez względu w jaki sposób doszło do tego, że są one widoczne.
Artykuł ciekawy, przypuszczam, że spora część dyskutujących znała go już wcześniej.
Autor - na początku wyraźnie zaznacza: "Od paru lat staram się zbliżyć do pewnego ideału - chodzi o formę odbitki.". Jest to jego prawo
Cały czas się zastanawiam nad jedna rzeczą.
Czemu ziarnistość obrazu jest uznawana za tak wielką wadę?
Bo techniczni puryści chcą robić powiększenia 2x3m
i oglądać je z bliska przez lupę jubilerską x10
Może zanim następnym razem zaczniesz bez sensu ironizować co chcą robić techniczni puryści, przeczytaj ten felieton napisany przez technicznego purystę właśnie.
Nikt nie mówi, że duża ziarnistość obrazu jest zła sama w sobie. Owszem, duże ziarno, w niektórych przypadkach jest mile widziane, a nawet pożądane. Ale tylko w niektórych. Rzecz w tym, żeby umieć dopasować formę do treści. Walenie wszystkich zdjęć na jedno kopyto (czy to portret, krajobraz, architektura, martwa natura, czy jeszcze co innego) z ziarnem wielkości pomidorków koktajlowych tylko dlatego, ze inaczej się nie umie/nie chce nie robi z nikogo piktorialisty, a jego zdjęciom nie doda "z automatu" dodatkowego uroku.
I rozdeptuje ci babeczki
rozdeptują babeczki - DAAD się zapłacze
Czemu ziarnistośc obrazu jest uzanawane za tak wielką wadę?
Zrób sobie powiększenie 20x25 cm z mikrofilmu i styk z 8x10', nie będziesz się zastanawiał.
No racja jest po stronie Czarka.
Ziarno się nadaje w specyficznych zastosowaniach, ewentualnie gdy zapanuje moda na ziarno. Jak jest moda na coś to wtedy to coś jest cool.
Ale żeby tak cały czas?
Ale akurat mnie niespecjalnie przeszkadza.
Czemu ziarnistośc obrazu jest uzanawane za tak wielką wadę?
Zrób sobie powiększenie 20x25 cm z mikrofilmu i styk z 8x10", nie będziesz się zastanawiał.
Robisz sobie babki z piasku, piękne, że hej! Cudo!
A tu podchodzi drugi człek, i mówi - TO MA BYĆ BETON?!! Tak się nie robi BETONU!!!
No i z zabawy nici, tłumaczysz, że to babki z piasku, a ten drugi już robi próby na ściskanie i krzyczy, że kiedyś to może był beton, ale nawet ph się nie zgadza.
I rozdeptuje ci babeczki.
Tragedia.
ps . cytatów nie widać...
ale to jak sam mówisz zabawa...
i właśnie o to chodzi - a wesele i tak cyfrą
No właśnie, zabawa! Zapomniałem, że o to chodzi.
A ja głupi myślałem, że zapodany problem Janqa jest poważny.
Przysięgam, że już się nie dam na to nabrać.
Nawet chciałem zasugerować błąd w rozumowaniu w Twojej
odpowiedzi na moje sugestie. Allle bym się wygłupił!
kto z was robił 500 szt tej samej odbitki pod powiększalnikiem...
ale to chyba B&W, bo z barwników po takiej ekspozycji już by chyba nic nie zostało
ale to jak sam mówisz zabawa...
i właśnie o to chodzi - a wesele i tak cyfrą
ale dlaczego:
- czasem dostaję to ziarno, a czasem nie?
Myślę, że dużym przyczynkiem do problemu jest brak powtarzalności przy pomiarze światła i doborze parametrów ekspozycji.
Możesz Olku mieć rację! Czyli, że przyczyn należałoby upatrywać w niedoświetleniu?
Z uwagą czytałem kiedyś Twoje wyjaśnienia dotyczące procesu wywołania.
Rozumiem, że cienie, jeśli są niedoświetlone, to mimo że wywołają się prędko, i tak nie osiągną głębi czerni.
Natomiast, żeby światła wywołały się na jasno trzeba dobrać czas wywoływania i ew rozcieńczenie wywoływacza.
Przetestuję zatem również ten wątek - dzięki za zwrócenie uwagi.
Janku, nie ma czegoś takiego jak korygowanie juz na etapie skanowania. Sterownik skanera nie ma żadnego wpływu na sam proces skanowania w skanerach płaskich. Wszystkie operacje dokonywane sa już na gotowym pliku, ktory z danego typu skanera zawsze będzie wygladal tak samo. To czy wygląda lepiej lub gorzej zależy już tylko
i wyłącznie od wydajności i jakości algorytmów użytych do manipulacji plikiem.
To był skrót myślowy - dlatego chcę zmienić soft skanujący na SilverFast
U mnie - gdy do minolty wrzucam zapisane wcześniej ustawienia dla Fomy 100, bez wyostrzania jest ok, a z wyostrzeniem (nawet delikatnym) jest ziarno zauważalne.
Na innym skanerze tego nie ma. A ustawienia te same. (mam dwie minolty).
Według mojego "coś mnie się widzi" winne jest oprogramowane-sterownik jednego z modeli. To samo gdy po prostu skanuję z automatu - bez wpisywania ustawień.
Czyli może być różnie.
Mam jeszcze dwa płaskie skanery, to sprawdzę i na nich, tak dla spokojności.
Edycja:
Trochę zbełtałem. Chodzi mnie o to, że te same ustawienia na jednym skanerze wyostrzają bez zauważalnego pogorszenia jakości, a na drugim już pogorszenie jakości widać - przy tych samych ustawieniach. W obu skanerach obraz pobrany z pliku.
- natomiast jeśli go skoryguję już na etapie skanowania, ziarno potrafi się pojawić (albo i nie)
Janku, nie ma czegoś takiego jak korygowanie juz na etapie skanowania. Sterownik skanera nie ma żadnego wpływu na sam proces skanowania w skanerach płaskich. Wszystkie operacje dokonywane sa już na gotowym pliku, ktory z danego typu skanera zawsze będzie wygladal tak samo. To czy wygląda lepiej lub gorzej zależy już tylko
i wyłącznie od wydajności i jakości algorytmów użytych do manipulacji plikiem.