Awatar theatrePFF

Niższe nad Wyższym, Wyższe nad Niższym.

theatrePFF 69

Zakładam ten wątek, ponieważ wierzę jeszcze, że są tu osoby nie mające problemu z łączeniem technik tworzenia obrazu z wykorzystaniem starego i nowego, ale bez problemu udowadniania co lepsze a co gorsze. Być może jest ktoś, kogo bawi babranie się w formie bez obrażania się i wykazywania lepszości czy gorszości. Być może jest ktoś, kto nie obraża się za proste pytania? Być może jest ktoś, kto lubi dyskusje na ten temat, nawet burzliwe, ale mając odrobinę własnego, a nie kursowego oleju w głowie unika stwierdzeń typu omijam Cię bo cuchniesz? O co chodzi? Chodzi o znalezienie małej grupy osób zainteresowanych wykorzystaniem technik klasycznych bez wstrętu do nowoczesnych technologii.

Odpowiedzi 69

Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

Podziwiam Pietrka, że chce mu się przywoływać temat, o który już nie raz koty były darte i krew się lała, nie tylko na tym forum. Mam na myśli pierwotny temat wątku, a nie zboczenie w stronę lamp i gramofonów.



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar implicite
implicite

Mnie się ten skok w bok bardzo podoba. Audiofile mogliby tu sobie założyć wysoce snobistyczny kącik, który czytałbym z przyjemnością.



Wstęp do wątpienia
Awatar jaskiniar
jaskiniar

implicite napisał(a):
Mnie się ten skok w bok bardzo podoba. Audiofile mogliby tu sobie założyć wysoce snobistyczny kącik, który czytałbym z przyjemnością.

Mnie również. Nie wiem czy jestem audiofilem - czy wyłącznie miłośnikiem muzyki, ale się podoba...
I tak nie ma nic lepszego niż muzyka - zwłaszcza symfoniczna - na żywo. I tu z pewnością "do przodu" są/będą Ci, który mają "wejścia" do MET, czy innych takich. Zawsze możemy podyskutować - oczywiście jako "milutki off-top" o tym, czy 47 takt uwertury do "Strasznego Dworu" słuchany z poziomu 3 rzędu w amfiteatrze brzmi lepiej - czy gorzej niż ten sam takt słuchany z płyty "puszczonej" na adapterze Mister Hit Stereo...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Adriano
Adriano

jaskiniar napisał(a):
na adapterze Mister Hit Stereo...


Gramofonie ....a tak mnie moje starsze dziecko postrzega



Post był edytowany 2015-12-21 20:41:33 przez Adriano

Awatar jaskiniar
jaskiniar

albo grafomanie wręcz...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

jaskiniar napisał(a):
[...]


a gdyby puścić na adapterze Bambino



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar m6nj
m6nj

Janeq-2010 napisał(a):
jaskiniar napisał(a):
[...]


a gdyby puścić na adapterze Bambino


Jeśli szukasz najlepszej drogi do zniszczenia płyty to właśnie ją znalazłeś.

Adriano malunek MISTRZOWSKI!!

A co do Twojego mentora to wielki szacunek!



http://64asa.wordpress.com/
Awatar epoxy1
epoxy1

Wczoraj MODERATOR rozłozył mnie na łopatki. Zapisuję się do wątku.
Mam cyfrowy i analogowy sprzęt. Oba dwa się uzupełniają w takim stopniu, że zazdraszczają mi znajomi z zestawami za ciężkie pieniądze.

Lubię obie technologie, i w życiu i w fotografii.

Dopisuję: nie chodzi Koledze o GRAFOMANIĘ tylko o GRAMOFANIĘ.

Post był edytowany 2015-12-21 21:58:06 przez epoxy1

Awatar jaskiniar
jaskiniar

Janeq-2010 napisał(a):
jaskiniar napisał(a):
[...]


a gdyby puścić na adapterze Bambino

Do Bambino lepiej pasują pocztówki dźwiękowe...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Marian
Marian

z nagranym modunio



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

jaskiniar napisał(a):
Janeq-2010 napisał(a):
jaskiniar napisał(a):
[...]


a gdyby puścić na adapterze Bambino

Do Bambino lepiej pasują pocztówki dźwiękowe...



a gdyby na adapterze Bambino puścić 47 takt uwertury do "Strasznego Dworu"



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar theatrePFF
theatrePFF

Dyskusja zeszła na hajendowy szpan. Dobrze. Praktycznie nie zrobiłem chyba półobrazka bez muzyki. Wrócę do tematu, który, mam nadzieję wbrew temu, co napisał noritsu, nie wywoła mordobicia. Nie chodzi przecież o to, by kogokolwiek przekonać do własnej wizji obrazu ostatecznego. Chodzi o to, by gonić króliczka. O to, by zastanowić się, czy drążenie fotografii na zasadzie "być jak" ma jakikolwiek sens na dłuższą metę. Czy potrafimy odróżnić inspirację od naśladownictwa.

Awatar DAAD
DAAD

theatrePFF napisał(a):
Czy potrafimy odróżnić inspirację od naśladownictwa.


Oczywiście, że potrafimy.
Tylko naśladować jest łatwiej a i tak nikt do tego się nie przyzna.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Polon
Polon

theatrePFF napisał(a):
Dyskusja zeszła na hajendowy szpan.



Piotrek, przy audio zawsze jest takie ryzyko

Z tego powodu wyleczyłem się skutecznie z forów audio, gdyż tam ludzie tylko o żonglowaniu drogimi klockami, nic o samej muzyce itd. Do tego potężna dawka siły sugestii potrafiąca sprawić głuchymi nawet dość spore grupy ludzi

m6jn ma rację, że lampa daje nieprawdopodobne możliwości “modelowania” charakteru brzmienia. Zmiana ustawień prądów spoczynkowych oraz wymiana samych lamp może całkowicie zmienić charaterystykę. Dlatego ważne jest aby słuchać i wiedzieć czego się chce, a nie zdać się na opinie innych (najczęściej totalnie nieosłuchanych filozofów forumowych)

W kwestii audio używam odtwarzacza płyt kompaktowych, gdyż współczesne nagrania audiofilskie
z muzyką dawną są nieporównie lepszej jakości, zarówno akustycznie jak i artystycznie (technika nagrań, instrumentarium z epoki itd.), także z mojego punktu widzenia słuchanie z analoga to niepotrzebne odgrodzenie się od najlepszych rarytasów dostępnych współcześnie dla melomanów
(na przykład płyt wytwórni Linn, Alpha, Mirare, a nawet nasz Polski Bearton).

Jeśli wzmacniacz lampowy jest dobrze zaprojektowany, wykonany z wysokiej jakości podzespołów, pracuje w czystej klasie A w układzie single-ended bez sprzężeń zwrotnych, stopień zasilania jest “wyrzucony” poza obudowę, to czy winyl czy płyta kompaktowa to jest to raczej tylko i wyłącznie kwestia gustu moim skromnym zdaniem, nie da się uczciwie wskazać przewagi jednego nad drugim zakładając tę samą (wysoką) jakość źródła (przedwzmacniacz gramofonowy(!), DAC(!)), jak i nagrania (a jak wspomniałem, realizacja nagrań na audiofilskich płytach CD jest obecnie fantastyczna; no może z niewielkimi wpadkami czasem).

W fotografii natomiast uważam, że podejście “hybrydowe” jest trochę bez sensu
Jak robić analoga to “rżnąć do końca” odbitki albo slajdy (póki są!!!).
Reszta to zawracanie dupy
Skaner fatalnie rysuje ziarno emulsji srebrowej. Widzę to mając bezpośrednie porównanie pomiędzy skanerami Nikona z odpowiednio 2700 dpi oraz 4000 dpi. Dla tych urządzeń są to faktyczne wartości optycznie (nie wzięte z sufitu jak w plaszczakach) także można już pokusić się o wyciąganie wniosków. Różnica w ilości szczegółów na skanie pomiędzy tymi skanerami jest bardzo niewielka (dla amatora bez znaczenia), natomiast skany na 4000 dpi mają znaaacznie mniejsze ziarno. Wynika to bezpośrednio z charakterystyki lampy i sensora. Wykonując powiększenie zawsze pracujemy w limicie nieskończonej rozdzielczości. Powiększenie optyczne z tej samej klatki zawsze ma znacznie mniejsze ziarno i lepszą gradację tonów niż wydruk skanu (oczywiście zależy jakiej wielkości są finalne odbitki ). Wynika z tego wprost, że skanując godzimy się na to, że dajmy na to połowa informacji zawartej na kliszy nigdy nie zostanie odczytana i wykorzystana.
Myślę, że stawianie jednego (cyfra) nad drugim (analog) nie ma sensu.
Pamiętajmy jednak, że analog to wiedza i włożona praca, i taki Canon 5D III czy jaki Nikon D800 za parę lat będą warte tyle co skrzynka kiepskiej wódki, natomiast rzetelnie wykonane powiększenie czarno-białe lub cibachrome będzie wiecznie piękne
i drogie
Nie można zacząć tworzyć teorii np. skraplania czasu zanim nie pozna się najpierw gruntownie obecnego stanu fizyki, gdyż inaczej ktoś o coś zapyta i dupa blada.
Tak samo uważam, że moralne prawo do porównań cyfra/analog posiadają Ci, którzy osiągnęli wysoki stopień wtajemniczenia w analogu, dla których nie ma już praktycznych ograniczeń technicznych.
Oby tylko chcieli się tu z nami tą wiedzą dzielić



Olympus OM System

Awatar jaskiniar
jaskiniar

mam pytanie - do praktyków (do teoretyków również - choć "nie nachalnie"). Czy ktoś z Szanownych Kolegów przeprowadził studia porównawcze pomiędzy skanowaniem negatywu, a przefotografowaniem negatywu. I czy te zależności są takie same, czy też różne w zależności od "wielkości" negatywu.

Post był edytowany 2015-12-22 14:04:55 przez jaskiniar



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Marian
Marian

ja się aleksandrze nie zgodzę. analog daje gotowy preset. ta sama klisza, ten sam lab, ten sam skaner... symulacja takiego samego efektu na hajendowej cyfrze to jest właśnie gonienie króliczka, nota bene właśnie kupiłem takiego kilo dwadzieścia i śmietanę, gdyby łatwo się zmieniało charakterystykę cyfry to pal sześć. ale w zasadzie masz raw z matrycy i obróbkę. dla mnie jeszcze ważna metalowość i prostota korpusu i szkła. to razem w małej cenie. jasność wizjera... używałem bardzo drogich aparatów cyfrowych do celów dokumentacyjnych, służbowo, no i po godzinach pstryki. włosy można policzyć, stabilizacja działa cuda, duże iso... ale pentax daje obraz pentaksowy, sony sonowy... z sigmy byłem zadowolony, ale ergonomia kulała. i wybór szkieł. tak że na razie fudżisto plus flektogon plus revue sc 2 to zestaw mnie zadowalający. że kolory nieprawdziwe, nie slajd... cóż, ale powtarzalne. widzę co będzie i raczej in plus zaskoczenia. tylko czarkową radę jeszcze zaimplementować i powstrzymywać się więcej...



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar theatrePFF
theatrePFF

Polonie- masz rację. Skan zawsze zabiera sporą ilość informacji. Przy powiększeniach rzędu 60x90 cm nie ma to większego znaczenia ( mówię o epsonowskich skanach ze średniaka). Nie jestem fizykiem, nie znam się , i nie zamierzam wnikać w szczegóły. Wiem, że to co pokazuje choćby tutaj, znacznie różni się od obrazu wydrukowanego. Na niekorzyść obrazu prezentowanego w sieci. Jakoś przy dużym powiększeniu i ziarno jest inne , i całokształt. Tonalność i wysycenia są bez zmian, ale maczki drukarni i mój są tak samo skalibrowane, więc przekłamań nie mam. Co do rozdzielczości- z tego, co mi mówił drukarz wartości powyżej 300 dpi są interpolowane. Osobiście skanuję na 1200. Odpowiada mi to jakościowo i czasowo. Myśle, że nie bredzę, bo jak mówiłem- to dziedziny mi obce, i chcę, by obcymi pozostały. Interesuje mnie obiekt ostateczny.
Jaskiniarze- ostatnie lity, jakie pokazałem skanowałem bezpośrednio, bo nie sa jeszcze oprawione. Myślę, że dobre sfotografowanie cyfrą byłoby lepsze. Kolejny projekt tak bedzie prezentowany... nie wejdzie w skaner

Awatar Spomasz
Spomasz

implicite napisał(a):
Mnie się ten skok w bok bardzo podoba. Audiofile mogliby tu sobie założyć wysoce snobistyczny kącik, który czytałbym z przyjemnością.


A ja czytam ten zbaczający się wątek, czytam i nagle doznałem odkrycia
Odkryłem część wspólną zbioru audiodeb... znaczy tych, no, audiofili i zbioru fotografistow tradycyjnych To co ktoś kiedyś niezwykle trafnie nazwał woodooaudio musi mieć jakieś głębsze korzeie, gdzieś w predyspozycjach psychicznych tkwiące.

Awatar Marian
Marian

i papierowe książki. z epuba lepiej a na pewno taniej...

ps. drewniane ołówki też się łapią, pióra, nakręcane zegarki, samochody bez elektroniki...

Post był edytowany 2015-12-22 15:34:56 przez marian



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar DAAD
DAAD

marian napisał(a):

ps. drewniane ołówki też się łapią, pióra, nakręcane zegarki, samochody bez elektroniki...


Poczułem się wyróżniony.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.