Odpowiedzi 89

Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

jac123 napisał(a):
O kimś kto ogranicza się do załadowania filmu do aparatu i naciśnięcia spustu migawki, trudno powiedzieć że zajmuje się fotografią analogową. Owszem zajmuje się ale tylko jej wycinkiem, stosunkowo niewielkim. Sztuką jest następnie dobrze wywołać film i stworzyć piękny obraz pod powiększalnikiem. Aby kiedyś zdać egzamin rzemieślniczy i zdobyć zaszczytne miano FOTOGRAFA (analogowego) trzeba było mieć te wszystkie procesy opanowane praktycznie i teoretycznie.


To o czym my tu mówimy? O fotografach czy o fototechnikach?
To słynni fotografowie, którzy oddawali swoje negatywy printerom nie byli fotografami?

jac123 napisał(a):
Jaskiniarze, jak naświetlamy, co i jak wołamy, jakich wywoływaczy używamy , co tam majstrujemy pod powiększalnikiem itd to kwintesencja fotografii analogowej i wystarczy przejrzeć to Forum aby się o tym przekonać.


Ja zawsze, niemal od początków mojej fotograficznej drogi byłem przekonany, że kwintesencją fotografii jest obraz, ale teraz znowu wychodzi na to, że kwintesencją jest tylko i wyłącznie techniczna strona fotografii. Kto, jak, czym - już nieważne co i o czym.

Post był edytowany 2013-07-13 00:20:30



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar jac123
jac123

Jak to nie piszemy o tym? Piszemy, czasami częściej, czasami rzadziej.
Że większość tu czegoś nie robi, to nie znaczy że trzeba zmienić definicję fotografii analogowej. Ktoś robi cz-b, ktoś kolor, a ktoś tylko naciska spust migawki i oddaje film do labu. Słowem, zapewne większość z nas zajmuje się tylko częścią procesu (tradycyjnego), a mniejszość całym.
Osoby, które robią coś samodzielnie mają wiedzę popartą doświadczeniem, w przypadku fotografii analogowej ma to duże znaczenie. Przykładowo, ktoś może doradzić ten film do krajobrazu, a tamten do portretu. Będzie to wiedza wynikająca z doświadczenia, której nie znajdziesz na ulotce. Dlatego przeżywanie pewnych rzeczy osobiście jest bezcenne.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jac123
jac123

noritsu-koki napisał(a):
jac123 napisał(a):
O kimś kto ogranicza się do załadowania filmu do aparatu i naciśnięcia spustu migawki, trudno powiedzieć że zajmuje się fotografią analogową. Owszem zajmuje się ale tylko jej wycinkiem, stosunkowo niewielkim. Sztuką jest następnie dobrze wywołać film i stworzyć piękny obraz pod powiększalnikiem. Aby kiedyś zdać egzamin rzemieślniczy i zdobyć zaszczytne miano FOTOGRAFA (analogowego) trzeba było mieć te wszystkie procesy opanowane praktycznie i teoretycznie.


To o czym my tu mówimy? O fotografach czy o fototechnikach?
To słynni fotografowie, którzy oddawali swoje negatywy printerom nie byli fotografami?

jac123 napisał(a):
Jaskiniarze, jak naświetlamy, co i jak wołamy, jakich wywoływaczy używamy , co tam majstrujemy pod powiększalnikiem itd to kwintesencja fotografii analogowej i wystarczy przejrzeć to Forum aby się o tym przekonać.


Ja zawsze, niemal od początków mojej fotograficznej drogi byłem przekonany, że kwintesencją fotografii jest obraz, ale teraz znowu wychodzi na to, że kwintesencją jest tylko i wyłącznie techniczna strona fotografii. Kto, jak, czym - już nieważne co i o czym.


Podejrzewam, że wielcy fotografowie zanim stali się wielcy to samodzielnie wołali filmy i robili całą resztę. A jak już stali się wielcy to tak potrafili pokierować laborantem aby uzyskał to co oni chcą, na tym polegała ich wielkość.
Owszem kwintesencją każdej fotografii jest obraz. Ale my tu konkretnie rozmawialiśmy o fotografii analogowej, w której zanim obraz przeleje się na papier (nie na ekran monitora, matrycy itp) to wymaga sporo pracy, która jest istotna (nawet bardzo).
W fotografii "cyfrowej" nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

jac123 napisał(a):
Janku, ...
O kimś kto ogranicza się do załadowania filmu do aparatu i naciśnięcia spustu migawki, trudno powiedzieć że zajmuje się fotografią analogową.


jac123,
Nie znam się na słynnych fotografach, ale oglądam zdjęcia;
Czasem zapadają mi one w pamięć; przywołam dwa (ujęcia)
1. Czas Apokalipsy - kino Moskwa w dniu stanu wojennego
2. Sęp czekający na ginące z głodu Murzyniątko - chyba w Etiopii
o żadnym z tych zdjęć nigdy nie słyszałem żadnych szczegółów dot. techniki (może wiadomo coś nt. apatatu i filmu),
ale je pamiętam, bo to są WSPANIAŁE UJĘCIA; nic dodać nic ująć UJĘCIA
bo to ujęcie jest kwintesencją fotografii
Pozdrawiam, Janek



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar neurotop
neurotop

jac123 napisał(a):
W fotografii 'cyfrowej' nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.


Obawiam się jednak, że obraz wprost z matrycy jest do D i wymaga tak samo jak obraz analogowy sporo pracy aby "wyglądał". I wbrew pozorom można nad jednym zdjęciem siedzieć kilka godzin, łatwo też coś nieodwracalnie spartolić... Jednak większość zadowoli się JPEG-ami wprost z matrycy.

Przyznam, że baryt to wciąż największy sprawdzian dla każdego, kto nazywa siebie samego fotografem. Wielu go nie zdaje... Zbyt wielu.

Awatar jac123
jac123

Janeq-2010 napisał(a):
jac123 napisał(a):
Janku, ...
O kimś kto ogranicza się do załadowania filmu do aparatu i naciśnięcia spustu migawki, trudno powiedzieć że zajmuje się fotografią analogową.


jac123,
Nie znam się na słynnych fotografach, ale oglądam zdjęcia;
Czasem zapadają mi one w pamięć; przywołam dwa (ujęcia)
1. Czas Apokalipsy - kino Moskwa w dniu stanu wojennego
2. Sęp czekający na ginące z głodu Murzyniątko - chyba w Etiopii
o żadnym z tych zdjęć nigdy nie słyszałem żadnych szczegółów dot. techniki (może wiadomo coś nt. apatatu i filmu),
ale je pamiętam, bo to są WSPANIAŁE UJĘCIA; nic dodać nic ująć UJĘCIA
bo to ujęcie jest kwintesencją fotografii
Pozdrawiam, Janek


Janku ...
rozmawialiśmy nie o tym co jest kwintesencją fotografii ...,
tylko o tym co się składa na cały proces tzw fotografii analogowej, a więc że nie tylko naciśnięcie migawki itd ...

Co do ww zdjęć to wartość artystyczną mają mierną, jedyną wartość jaką przedstawiają to wartość dokumentalna, a w przypadku drugiej nieco szokujące zestawienie pewnych obrazów działa na widza.
Jak na Ciebie Janku patrzę to też widzę, że jesteś wspaniałym człowiekiem, ale abyś taki był ktoś musiał się bardzo napracować (miejmy to na uwadze).



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jac123
jac123

neurotop napisał(a):
jac123 napisał(a):
W fotografii 'cyfrowej' nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.


Obawiam się jednak, że obraz wprost z matrycy jest do D i wymaga tak samo jak obraz analogowy sporo pracy aby 'wyglądał'. I wbrew pozorom można nad jednym zdjęciem siedzieć kilka godzin, łatwo też coś nieodwracalnie spartolić... Jednak większość zadowoli się JPEG-ami wprost z matrycy.
...


Chodziło mi o to, że zawsze możesz wrócić do pliku wyjściowego (a więc zapisu "pierwotnego").
Jeśli natomiast przez brak umiejętności zepsujesz definitywnie wołanie filmu to po ptakach - koniec i kropka, pomimo tego że zrobiłeś świetne ujęcie zostało ono stracone.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

jac123 napisał(a):
Ale my tu konkretnie rozmawialiśmy o fotografii analogowej, w której zanim obraz przeleje się na papier (nie na ekran monitora, matrycy itp) to wymaga sporo pracy, która jest istotna (nawet bardzo).
W fotografii "cyfrowej" nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.


Tekst powyżej dowodzi jakiejś fundamentalnej nieznajomości fotografii cyfrowej. W fotografii cyfrowej może być ogromna różnica pomiędzy źródłowym plikiem z matrycy, a wynikowym, końcowym efektem cyfrowej obróbki. Najpierw jest interpretacja fotografii na poziomie edycji pliku RAW, potem dochodzi jeszcze post-processing w photoshopie. "Cyfrowy negatyw" (jak lubią to nazywać na cyfrowych forach) leży bardzo daleko od cyfrowego zdjęcia. I naprawdę, niemałe trzeba mieć zdolności, żeby się w środowisku programów do edycji cyfrowej poruszać biegle. Zaryzykuje stwierdzenie, że nie mniejsze niż przy tradycyjnej ciemni.



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):
Jak to nie piszemy o tym? Piszemy, czasami częściej, czasami rzadziej.
Że większość tu czegoś nie robi, to nie znaczy że trzeba zmienić definicję fotografii analogowej. Ktoś robi cz-b, ktoś kolor, a ktoś tylko naciska spust migawki i oddaje film do labu. Słowem, zapewne większość z nas zajmuje się tylko częścią procesu (tradycyjnego), a mniejszość całym.
Osoby, które robią coś samodzielnie mają wiedzę popartą doświadczeniem, w przypadku fotografii analogowej ma to duże znaczenie. Przykładowo, ktoś może doradzić ten film do krajobrazu, a tamten do portretu. Będzie to wiedza wynikająca z doświadczenia, której nie znajdziesz na ulotce. Dlatego przeżywanie pewnych rzeczy osobiście jest bezcenne.

Pełna zgoda. Tylko jeśli ktoś oddaje filmy do "labu" - to znaczy, że jest wyłącznie "częściowo tradycyjny"? A jeśli w tymże "labie" wykonywana jest tylko jedna składowa z całego szeregu czynności wiodących od naciśnięcia migawki do prezentacji fotografii komuś innemu?
Dlaczego zakładasz, że nie można zdobyć owej wiedzy - wynikającej z doświadczenia na podstawie np. obserwacji efektów własnych działań, przetwarzanych w sposób stały i określony przez innych. To "doradzanie", o którym mówisz jest bardzo cenne, ale głównie dla osób, które po raz pierwszy zabierają się za fotografię...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):

Podejrzewam, że wielcy fotografowie zanim stali się wielcy to samodzielnie wołali filmy i robili całą resztę. A jak już stali się wielcy to tak potrafili pokierować laborantem aby uzyskał to co oni chcą, na tym polegała ich wielkość.

Bardzo to różnie bywało - można dać przykłady na takich, którzy samodzielnie robili wszystko, można na takich, którzy stali "nad głową" laboranta obserwując efekty jego pracy, można wreszcie na takich, którzy oddawali negatywy do wywołania - a później kontrolowali proces edycji
jac123 napisał(a):
Owszem kwintesencją każdej fotografii jest obraz. Ale my tu konkretnie rozmawialiśmy o fotografii analogowej, w której zanim obraz przeleje się na papier (nie na ekran monitora, matrycy itp) to wymaga sporo pracy, która jest istotna (nawet bardzo).
W fotografii 'cyfrowej' nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.

Zepsuć można tak samo ja w fotografii "tradycyjnej". Tyle, że "od razu" można to zobaczyć, choć i tak różnica pomiędzy obrazem widocznym na wyświetlaczu aparatu cyfrowego, a obrazem na monitorze jest kolosalna...
Ale to na marginesie ______________
Jakaż to różnica jest w nośniku obrazu?
Jakiej wielkiej pracy wymaga wykonanie fotografii metodą "tradycyjną" (przed etapem "przelania" na papier), której nie trzeba wykonać w fotografii cyfrowej (przed etapem "przelania" na monitor). Zwłaszcza, że z niezrozumiałych dla mnie przyczyn porównujesz "przelanie" na papier, z "przelaniem" na matrycę. "Przelanie" na matrycę - w "tradycyjnej" fotografii będzie chyba raczej "przelaniem" na film... Ale ja się nie znam...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jac123
jac123

noritsu-koki napisał(a):
jac123 napisał(a):
Ale my tu konkretnie rozmawialiśmy o fotografii analogowej, w której zanim obraz przeleje się na papier (nie na ekran monitora, matrycy itp) to wymaga sporo pracy, która jest istotna (nawet bardzo).
W fotografii 'cyfrowej' nie ma takich etapów, obraz na matrycy powstaje nieomal od razu, więc trudno coś zepsuć.


Tekst powyżej dowodzi jakiejś fundamentalnej nieznajomości fotografii cyfrowej. W fotografii cyfrowej może być ogromna różnica pomiędzy źródłowym plikiem z matrycy, a wynikowym, końcowym efektem cyfrowej obróbki. Najpierw jest interpretacja fotografii na poziomie edycji pliku RAW, potem dochodzi jeszcze post-processing w photoshopie. 'Cyfrowy negatyw' (jak lubią to nazywać na cyfrowych forach) leży bardzo daleko od cyfrowego zdjęcia. I naprawdę, niemałe trzeba mieć zdolności, żeby się w środowisku programów do edycji cyfrowej poruszać biegle. Zaryzykuje stwierdzenie, że nie mniejsze niż przy tradycyjnej ciemni.


Tak jak już powyżej napisałem, może mało zrozumiale.
Po naciśnięciu migawki masz zapis cyfrowy i dalej robisz z plikiem co chcesz.
W przypadku filmu, po naciśnięciu migawki musisz go prawidłowo wywołać inaczej stracisz definitywnie ujęcie. A więc trzeba posiadać umiejętność wołania filmów, która rzutuje na obraz końcowy. Dalsza praca następuje pod powiększalnikiem.
W przypadku cyfry (jeśli już porównujemy) po naciśnięciu migawki nie ma etapu, że z powodu braku umiejętności stracisz definitywnie zdjęcie. Oczywiście pomijając przypadki losowe typu wykasowanie itp.

Porównuję pewne etapy z cyfrą (choć to nie ma może większego sensu), po to tylko aby wykazać, że w fotografii analogowej występuje etap pt wołanie filmu, który to etap poprzez brak umiejętności - doświadczenia może spowodować utratę zdjęcia.
Nie ma takiego etapu (po naciśnięciu migawki) w cyfrze.

Post był edytowany 2013-07-13 01:10:29



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):

Tak jak już powyżej napisałem, może mało zrozumiale.
Po naciśnięciu migawki masz zapis cyfrowy i dalej robisz z plikiem co chcesz.
W przypadku filmu, po naciśnięciu migawki musisz go prawidłowo wywołać inaczej stracisz definitywnie ujęcie. A więc trzeba posiadać umiejętność wołania filmów, która rzutuje na obraz końcowy. Dalsza praca następuje pod powiększalnikiem.
W przypadku cyfry (jeśli już porównujemy) po naciśnięciu migawki nie ma etapu, że z powodu braku umiejętności stracisz definitywnie zdjęcie. Oczywiście pomijając przypadki losowe typu wykasowanie itp.

Ależ to jest dokładnie to samo.
Po naciśnięciu migawki w aparacie "tradycyjnym" - musisz zdjęcie prawidłowo wywołać. Zasady wywołania są proste do bólu. Użycie - odpowiedni sposób - odpowiedniego wywoływacza, przerywacza i utrwalacza.
Po naciśnięciu migawki w aparacie cyfrowym - tak samo musisz zdjęcie prawidłowo wywołać.
Użycie - w odpowiedni sposób - odpowiedniego sprzętu i programu (czyli sekwencji czynności z informacją cyfrową)
Jeżeli sam nie jesteś informatykiem i nie potrafisz napisać odpowiedniego programu - korzystasz z wiedzy i umiejętności innych, którzy taki program napisali i Tobie sprzedali. Przeważnie razem z aparatem
Jeżeli sam nie jesteś biegły w pracy laboratoryjnej, nie znasz się na procesach chemicznych - korzystasz z umiejętności innych, którzy wykonują za Ciebie tę procedurę. Procedury wywoływania negatywu jego producenci też Ci sprzedają wraz z filmem.
Na amatorskim poziomie - a czasem i na bardzo "artystycznym" czy zawodowym - to wygląda mniej więcej tak.



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jac123
jac123

jaskiniar napisał(a):

Zepsuć można tak samo ja w fotografii 'tradycyjnej'. Tyle, że 'od razu' można to zobaczyć, choć i tak różnica pomiędzy obrazem widocznym na wyświetlaczu aparatu cyfrowego, a obrazem na monitorze jest kolosalna...
Ale to na marginesie ______________
Jakaż to różnica jest w nośniku obrazu?


A tak na marginesie to nie dam się wpuścić w boczne uliczki.
Ktoś tu na początku pytał co to jest ta fotografia analogowa, to po chłopsku napisałem że naświetlenie, wołanie filmu i powiększalnik.
Może komuś nie pasować ta definicja i chętnie np. po filmie doda skaner. Mi to rybka.
Ale tak jak napisałem, fotografia analogowa była zanim powstały komputery.
I tego się trzymajmy.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jac123
jac123

jaskiniar napisał(a):
...
Po naciśnięciu migawki w aparacie 'tradycyjnym' - musisz zdjęcie prawidłowo wywołać. Zasady wywołania są proste do bólu. Użycie - odpowiedni sposób - odpowiedniego wywoływacza, przerywacza i utrwalacza.
...


No, a potem w Galerii podziwiać możemy tzw firanki :-).
Oj późno już, miło się gawędziło.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):

A tak na marginesie to nie dam się wpuścić w boczne uliczki.
Ktoś tu na początku pytał co to jest ta fotografia analogowa, to po chłopsku napisałem że naświetlenie, wołanie filmu i powiększalnik.
Może komuś nie pasować ta definicja i chętnie np. po filmie doda skaner. Mi to rybka.
Ale tak jak napisałem, fotografia analogowa była zanim powstały komputery.
I tego się trzymajmy.

Ależ tego nikt nie neguje.
(choć mnie bardziej podoba się określenie "tradycyjna", zwłaszcza, że przedtem była camera obscura - bez żadnego wywoływania filmu i powiększalnika...)



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):
jaskiniar napisał(a):
...
Po naciśnięciu migawki w aparacie 'tradycyjnym' - musisz zdjęcie prawidłowo wywołać. Zasady wywołania są proste do bólu. Użycie - odpowiedni sposób - odpowiedniego wywoływacza, przerywacza i utrwalacza.
...


No, a potem w Galerii podziwiać możemy tzw firanki :-).
Oj późno już, miło się gawędziło.

Oczywiście - można również podziwiać i brak "firanek"...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

jac123 napisał(a):
Janeq-2010 napisał(a):
jac123 napisał(a):
Janku, ...
O kimś kto ogranicza się do załadowania filmu do aparatu i naciśnięcia spustu migawki, trudno powiedzieć że zajmuje się fotografią analogową.


jac123,
Nie znam się na słynnych fotografach, ale oglądam zdjęcia;
Czasem zapadają mi one w pamięć; przywołam dwa (ujęcia)
1. Czas Apokalipsy - kino Moskwa w dniu stanu wojennego
2. Sęp czekający na ginące z głodu Murzyniątko - chyba w Etiopii
o żadnym z tych zdjęć nigdy nie słyszałem żadnych szczegółów dot. techniki (może wiadomo coś nt. apatatu i filmu),
ale je pamiętam, bo to są WSPANIAŁE UJĘCIA; nic dodać nic ująć UJĘCIA
bo to ujęcie jest kwintesencją fotografii
Pozdrawiam, Janek


Janku ...
rozmawialiśmy nie o tym co jest kwintesencją fotografii ...,
tylko o tym co się składa na cały proces tzw fotografii analogowej, a więc że nie tylko naciśnięcie migawki itd ...


No wiem, przecież czytam. Trochę się drażniłem.

jac123 napisał(a):
Co do ww zdjęć to wartość artystyczną mają mierną, jedyną wartość jaką przedstawiają to wartość dokumentalna, a w przypadku drugiej nieco szokujące zestawienie pewnych obrazów działa na widza.


Sztuka sztuką, a pewne zdjęcia (choć może nią nie są) zapadają w pamięć.
Moje własne zdjęcia ze stanu wojennego też dość cenię (sentymentalnie).

jac123 napisał(a):
Jak na Ciebie Janku patrzę to też widzę, że jesteś wspaniałym człowiekiem, ale abyś taki był ktoś musiał się bardzo napracować (miejmy to na uwadze).


Och, dzięki! Jeśli co, to zapewne zasługa moich Rodziców.



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar eRJot
eRJot

jac123 napisał(a):
rozmawialiśmy nie o tym co jest kwintesencją fotografii ...,
tylko o tym co się składa na cały proces tzw. fotografii analogowej, a więc że nie tylko naciśnięcie migawki itd ...

Nikt z tym nie będzie polemizował. Tylko tu się cały czas myli fotografię tradycyjną z fotografią wykonaną tylko tradycyjnym aparatem. Niestety (czy stety?) w dzisiejszych czasach to wystarcza do powstania obrazu. Powtarzam: tradycyjnej fotografii nie da się zamieścić w internetowej galerii. A przecież jedno nie przeszkadza drugiemu, można sobie zarówno digitalizować negatywy, jak i wykonywać z nich odbitki pod powiększalnikiem.

Awatar jaskiniar
jaskiniar

W sumie - mylą te pojęcia jednie niektórzy:
na stronie głównej napisane jest wyraźnie: "Fotografowanie aparatami tradycyjnymi"
a przed zamieszczeniem fotografii pojawia się równie wyraźny i jednoznaczny komunikat:

"Z racji tematyki strony w galerii umieszczamy zdjęcia wykonane aparatami tradycyjnymi. Poprzez aparat tradycyjny rozumiemy aparat, który rejestruje zdjęcie na kliszy. Prosimy nie umieszczać zdjęć wykonanych aparatami cyfrowymi.
Uwaga nowi użytkownicy! Na następnym ekranie w polu "opis zdjęcia" proszę napisać jakim aparatem zostało wykonane zdjęcie. Brak takiej informacji spowoduje usunięcie zdjęcia. Natomiast podanie nieprawdziwej informacji może spowodować usunięcie Twojego konta ze strony www.aparaty.tradycyjne.net."

Wszelkie dyskusje na temat "tradycyjności", techniki, jakości, przyczyn dla których ktoś prezentuje tu akurat swoje fotografie - to wyłącznie chęć udowodnienia przewagi własnej mojszości nad mojszością innych. I wynikają z bardzo różnych powodów.



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar psore
psore

Czytam te Wasze dywagacje i jednego nie mogę zrozumieć.
Po co robić zdjęcia analogowo nie mając ciemni i nie robiąc odbitek.
Czy nie szkoda czasu i pieniędzy?
Chyba jedyny powód dla niektórych to możliwość umieszczenia ich w tej galerii.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.