Awatar janus

Coś jak siedemnastowieczny dylemat

janus 51

Człowiek przemieszcza się z lewej strony w prawą. Szybko. Załóżmy, że po grani wzgórza (żeby było bardziej siedemnastowiecznie). Na dole, w dużej odległości, ustawiony jest fotograf z prototypowym aparatem (niech będzie, że Kepler, żeby było bardziej siedemnastowiecznie) i za chwilę zrobi mu zdjęcie.

Wiemy, że:
1) obiekt na zdjęciu jest najbardziej poruszony właśnie wtedy, gdy przemieszcza się w linii równoległej do położenia negatywu, oraz że
2) wrażenie ruchu maleje wraz ze wzrostem odległości.

Pytanie: Czy jeśli odległość jest odpowiednio duża (bardzo duża), a możliwości dokładnego odwzorowania obiektu na negatywie nieograniczone, to ruch człowieka zostanie "zamrożony" nawet przy długim czasie, dajmy na to, przy jednej sekundzie lub dłużej?

Wydaje mi się mianowicie, że tak chyba właśnie powinno być. Z drugiej strony, jeśli to prawda, to niesie to ze sobą niesamowite implikacje w obrębie samej zależności czasu i przestrzeni. O czym - być może - później, bo nie chcę nikomu psuć gwizdka. Znaczy: gwiazdki.

PS: Nie edytowałem, chociaż chciałem. Przepraszam.

Odpowiedzi 51

Awatar franz12
franz12

świnia na sośnie mi zaginęła, a o tym była...,

Awatar Yoonson
Yoonson

tak, Leon Gumański. miałem z Nim Logikę Formalną na UMK.

Awatar Kian
Kian

Wprawdzie język filozofii jest językiem na ogół zrozumiałym, żeby nie rzec potocznym, a rzeczy o tyle są zrozumiałe, o ile dają się opowiedzieć prosto, jednak jakaś dyscyplina terminów musi być zachowana. Inaczej pojęcie zmienia się w drewno i zaczynamy gadać - np. o Wcieleniu jakby miało ono stać w sprzeczności z odwiecznością Boga ("Syn Boży" pisząc przy tym z małej litery), a zasadność religii podporządkowujemy "logice" tzw. "naukowego" (a więc indukcyjnego) poznania, zupełnie jakby to fizyka była. Zawiłość - czasem zwyczajnie nie daje się jej uniknąć. Poza tym, nie oszukujmy się, że książki filozoficzne czytają niefilozofowie. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale - kto dla przyjemności czytał "Bycie i czas"?

A co się tyczy ks. Tischnera, nie bardzo widzę ten przekład w przypadku choćby jego (aksjologicznej) interpretacji mitu jaskini. Fachowych terminów nie sposób uniknąć i chyba nie należy tego za wszelką cenę czynić.

jzl, zdradź tajemnicę - o czym książka była?

Post był edytowany 2009-12-30 23:50:50

Awatar implicite
implicite

Kian napisał(a):
A co się tyczy ks. Tischnera, nie bardzo widzę ten przekład w przypadku choćby jego (aksjologicznej) interpretacji mitu jaskini.

A fces w kufe?
Od razu zobaczysz wszystkie gwiazdy i tę, która świeci dla nas najjaśniej.

A książka jest o sceptycyzmie.



Wstęp do wątpienia
Awatar Kian
Kian

a za co?

a gadajom, co to filozofy som nieagresywne, ze takie delikaktne chłopy ze hej... ale - to te filozofy z Krakowa, dyć syćko jasne
notabene, zobaczymy, jaka będzie pod wzgledem prostoty moja (druga) książeczka (wreszcie mnie do niej zagonili)

Post był edytowany 2009-12-31 00:04:07

Awatar Steuermann
Steuermann

Kian napisał(a):

A co się tyczy ks. Tischnera, nie bardzo widzę ten przekład w przypadku choćby jego (aksjologicznej) interpretacji mitu jaskini. Fachowych terminów nie sposób uniknąć i chyba nie należy tego za wszelką cenę czynić.


Nie było mnie jakiś czas.
Sądzę, że zdecydowanie masz rację. Przypominają mi sie okoliczności Wielkiej Schizmy, kiedy wysłany z Konstantynopola do Rzymu list dotyczący różnić doktrynalnych był napisany w taki sposób, że jego przetłumaczenie z greki na łacinę było niemożliwe; spowodowane to było ubóstwem łaciny w stosunku do greki.
Spotkałem się z opinią (nie jestem w stanie podać autora), że Rzym nie miał dokonań filozoficznych z powodu ubóstwa językowego (łaciny). Sądzę, że gwara góralska jest nieco uboższa od łaciny. Od wniosków odstępuję.



Dick Laurent is dead.
Awatar Kian
Kian

Akurat tej opinii nie potrafię zweryfikować, ale istotnie, jest tu coś na rzeczy, bo większość łacińskich terminów pojawia się dopiero od czasu namysłu nad Objawieniem (partystyka), a ściślej, nawet dopiero od św. Augustyna. Pojawiają sie kalki z greki; choćby takie terminy jak "uosia" czy "prosopon" znajdują powoli swoje odpowiedniki w łacinie. I Augustyn i Boecjusz, o ile kojarzę, stosowali jeszcze greckie terminy (na pewno w De Trinitate "prosopon" poddany jest próbie nowego objaśnienia, a potem oczywiście u Boecjusza w Traktatach teologicznych). Całkiem nowym w stosunku do greki terminen byłoby bez wątpienia "creatio" (u Augustyna, bo wcześniej był to termin dosyć bełkotliwy).
To tylko takie "rzuty okiem" ad hoc, bo nigdy nie zastanawiałem się, przyznaję, nad tą rzeczą szczególnie.

Awatar implicite
implicite

Steuermann napisał(a):
Przypominają mi sie okoliczności Wielkiej Schizmy.


Hmm, to ile Ty masz lat? Przypomina mi się tekst Kołakowskiego zaczynający od słów: "Aniśmy się obejrzeli, a minęło czterysta lat od narodzin Kartezjusza".



Wstęp do wątpienia
Awatar Steuermann
Steuermann

jzl napisał(a):
Czas T nie istnieje.

To jest Twoja wypowiedź sprzed tygodnia. W związku z nią nie mam w ogóle lat.
Trawestując Lema: Jestem tym, który stoi na granicy dwóch czasów; przeszłości i przyszłości(bodaj "Opowieści o Pilocie Pirxie"). Tu odsyłam np. do Ingardena, który rozważał problem chwili bieżącej dochodząc do interesujących wniosków.
Z drugiej strony, postawiłeś ciekawy problem. Ile lat ma człowiek, który porusza się w obrębie jakiegoś przedziału czasu myśli ludzkiej, sięgającego daleko wstecz?
Uprzedzając odpowiedź: mam dowód osobisty, sprawdzę.



Dick Laurent is dead.
Awatar rbit9n
rbit9n

jzl napisał(a):
Kiedy zapytano Derridę dlaczego pisze w sposób równie zawiły odpowiedział, że to o czym pisze jest zawiłe. I że równie dobrze można by wymagać, żeby fizyk kwantowy pisał w sposób zrozumiały dla ludu.
...


fizyk kwantowy rozprawia o materii i energii, która jest niepojęta dla zwykłego zjadacza bułki pszenicznej jak hadron lub co gorsza neutrino, a filozof ponoć wyjaśnia życie, radio gra głośniej... i tam dalej. moim zdaniem nie ma porównania.

aha 1, rozumiem że każda dziedzina nauki, musi się posługiwać językiem fachowym, ale cóż, ja zamiast spektrów, receptorów, trankwilizatorów i spazmolityków jestem w stanie użyć polskich wyrazów, zachowując sens i przejrzystość, a Wy koledzy filozofowie? wytłomaczycie babie granatem od krowy oderwanej, co zacz metafizykalnym aksjomatem azaliż jest? oczywiście tak żeby zrozumiała i do tego jeszcze kontenta odeszła.

aha 2, wspominałem o eskalacji w jednym studentem filozofii w Ikarze? wspominałem, moim zdaniem to owce w wilczej skórze, już wolałem mieć do czynienia z kibicami Motoru

Awatar Steuermann
Steuermann

To nie jest tak, ja piszesz. Stosowanie języka wysoko specjalistycznego ma tę zaletę, że zapis jest krótszy. To tak, jak notacja matematyczna. Albo zastosowanie rachunku operatorowego w fizyce. Zapisy są eleganckie i klarowne. Pozwalają natychmiast dostrzec ideę bez obciążenia balastem tłumaczeń. W każdym wyrażeniu zdefiniowane są jednoznacznie pojęcia, które w przypadku zastosowania języka potocznego wymagają obszernych omówień.
Odnoszę wrażenie, że docieramy do semiotyki. I to nie do końca trzeźwi (mówię za siebie).



Dick Laurent is dead.
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.