Awatar Shah

Zachorowałem.... LF

Shah 81

No właśnie. Stało się. Zobaczyłem, pomacałem drewnioka 13x18, nie chciał się odkleić od ręki. Uszczypnąć się?

Odpowiedzi 81

Awatar Shah
Shah

To, że wiąże się to z kosztami to wiem, wszak mały obrazek też kosztuje. Gdzie to wywołam? Mam gdzie. Co do odbitek to chciałbym robić stykówki. Na początek kupiłbym tylko aparat i obiektyw. Chcę zobaczyć z czym to się je. Jeśli zobaczę, że to nie dla mnie do odłożę na półkę. Jestem w takiej sytuacji, że nie muszę kupować tanków, powiększalnika itp?

@taxus 5x7 cala

Awatar Bruno
Bruno

nie kus Ito, bo jeszcze Cie wymecze o przenosny zestaw...

Awatar barteess
barteess

sIc napisał(a):
A dlaczego ja nie zaopatrze sie w LFa? Bo duze to jak jasna cholera. Jak biore 2 maluchy i 4 obiektywy, statyw, filtry i ten caly swoj balagan to juz mnie przegina na druga strone, wiec nawet o srednim nie mysle. Dla mnie widocznie mobilnosc jest wazniejsza niz obraz...
no sciany odbitkami tapetowac nei bede, max 30x40 robie a najczesciej 20x30 - do tych rozmiarow maluch jest stworzony - jakby dla mnie. Ale podziwiam ludzi, ktorzy dzwigaja po to by miec obraz. Takie misterium, troche jakby pokuta przed strzeleniem obrazka. To juz nawet nie filozofia, ale religia obrazu. Wyzwolenie migawki jest poprzedzone skomplikowanym, wyczerpujacym rytualem. Wiec, Panowie i Panie, jestescie sekciarzami, a ja Wam skromnie kibicuje.


Moja torba z 4x5'' zawierająca 12 dwustronnych kaset, 4 obiektywy, światłomierz, wężyki, filty itp waży mniej niż moja druga torba zawierająca DSLRa z 4 jasnymi szkłami. LF nie jest znowu taki ciężki

Co innego kamery 5x7 czy 8x10'', które ważą już znacznie więcej. Te już są mało mobilne i nie chce mi się z nimi spacerować.

Nie wiem też skąd to przekonanie, że LFa używa się po to, żeby robić duże odbitki. Po co ... To nie o to chodzi. Kamer LF używam tylko dlatego, że ich konstrukcja nie jest sztywna, co daje większe pole do popisu i zabawy. Poza tym szkła wielkoformatowe maja inną plastykę.

Ja utożsamianie robienia zdjęć LF z jakimś misterium traktuję ostrożnie. Jedyna różnica to taka, ze zrobienie zdjęcia - czasem - zajmuje trochę więcej czasu niż ma to miejsce w przypadku małego czy średniego obrazka.

Nie ma co więc przesadzać w żadną stronę. Format dobiera się do konkretnej potrzeby, wizji. Nie wszystko co da się zrobić np. Mamiyą RZ67/Rolleiem 6x6 czy Hasslem da się zrobić 4x5'' czy większym ... i odwrotnie ... Najgorsze co można zrobić, to zarzucić klapki na oczy i ślepo podążać przed siebie ...

Post był edytowany 2009-10-31 16:20:52




barteess
http://bartoszkoszowski.com/
http://barteess.blogspot.com/
Awatar hobbes
hobbes

No dobra Barteessie bez klapek na oczy, oczy wiscie (i wisialy.. na plocie)... ale tez nie splycajmy fotografii przez kolekcjonowanie wielu formatow naraz podyktowym potrzeba chwili i jakims pojedynczym konceptem ze "tego to sie nie da mamiya RZ".. fotografia tez jest sztuka kompromisu - bo wszedzie jest k..wa cos za cos, tak? Wiec nie pitolmy (za przeproszeniem), ze dotkniecie LFa to lapanie Pana Boga za nogi.. (Czarku, z calym szacunkiem..) Staszku.. a teraz sprobuj w 10 sekund opedzic te obie kieszenie, bo tyle czasu trwal moment, ktory w przeblysku, albo dotkniecia absolutu ) wlasnie wypatrzyles )) pozdro dla wszystkich od 35mm do 8x10 i wiecej! Robmy swoje Panie i Panowie, tylko bez pitolenia ze "leee szkoda ze nie 4x5".. bo to brzmi jak tekst z portalu z PL w nazwie "szkoda ze nie w kolorze"

Awatar barteess
barteess

hobbes napisał(a):
Wiec nie pitolmy (za przeproszeniem), ze dotkniecie LFa to lapanie Pana Boga za nogi..


Właśnie Ja osobiście w LFie nic magicznego nie widzę. Ot narzędzie pełne zalet ale i nie pozbawione wad. Nigdzie nie napisałem, żeby do każdego zadania kompletować sprzętu od podstaw ... tylko nie starajmy się wszystkiego robić na siłę kamera wielkoformatową ... nie tędy droga. Pewnie, że się da zrobić zdjęcia aparatem 4x5'' na meczu koszykówki ... tylko czy na pewno jest sens??

Post był edytowany 2009-10-31 18:17:50




barteess
http://bartoszkoszowski.com/
http://barteess.blogspot.com/
Awatar implicite
implicite

Przepraszam panowie, że się wtrącam, ale w takim razie gdzie szukać magii? Jeżeli wykluczymy sprzęt oraz akt fotografowania, to pozostaje jeszcze do wyboru akt wywoływania fotografii lub sama fotografia. Jeżeli tym, co magiczne jest wywoływanie, to jestem niepocieszony, albowiem sfera magii nie dotyczy tych, którzy nie wywołują (wołają) samodzielnie, a cyfracy w ogóle nie mają do niej dostępu. Więc magiczne miałoby być jedynie obcowanie z fotografią? A jeżeli tak, to musi być papierowa odbitka, czy wystarczy plik wyświetlony na monitorze?

Nie chciałbym być posądzony o czepianie się, ale to, że przestrzeń fotografii jest poniekąd "magiczna" to dla mnie aksjomat. Wy natomiast tę magię konsekwentnie eliminujecie z kolejnych "przegródek" tej przestrzeni. Z Waszych wypowiedzi wynika, że jesteście pragmatyczni do bólu sprowadzając rzecz do relacji narzędzie-efekt. Nie bardzo chce mi się w to wierzyć...



Wstęp do wątpienia
Awatar czarek
czarek

Hobbes: są tacy zboczeńcy, którzy zamiast szukania momentu, tworzą go Mnie fotografia wielkoformatowa daje coś, czego żadna inna mi nie da - ciągłość obrazu. Po prostu, poza pewnymi wyjątkami, nie trawię pryszczatych zdjęć. Więc fotografuję wielkim formatem co tylko mogę.

Jzl: dla mnie, magia w fotografii i w całej sztuce, jest tam, gdzie umieścił ją Huxley; są obrazy, potrafiące umysł wędrowca przetransportować na jego antypody. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby pryszcze mogły coś transportować



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar romek
romek

sIc napisał(a):
To juz nawet nie filozofia, ale religia obrazu.


czarek napisał(a):
są tacy zboczeńcy, którzy zamiast szukania momentu, tworzą go

Awatar keraltok
keraltok

Dorzucę i swoje trzy grosze do dyskusji .
Praca z LF daje najwięcej satysfakcji . Ciężki to sprzęt , ale jak się go już zatarga np w góry , to potrafi się odwdzięczyć fotografią o nieporównywalnej jakości . 13x18 stykowe pięknie się prezentuje , ale można niewielkim nakładem wykonać powiększalnik ( właśnie z tego samego LF ). Odbitka wlk 50x60 bez uciążliwego ziarna w przyjemnych miękkościach . W tej chwili razem z synem jesteśmy w fazie wykonania LF o formacie 8x10 . Tej wlk odbitki będą jeszcze ciekawsze i można będzie próbować innych technik obróbki . Tu stykówka jest już formatem , który można oglądać na ścianie . Jeżeli chodzi o fotografię dziurkową , to chyba nie wrócę do formatu mniejszego jak 13x18.

Awatar Yoonson
Yoonson

no dobra!
niech mi ktoś powie jak?
jak z aratatu LF zrobić powiększalnik?
na jak?

Awatar temol
temol

A na przykład tak...
http://users.libero.it/qua.fabio/cam3.htm
albo tak - http://www.vimeo.com/7160760
http://pig.sty.nu/wiqi/large-format-enlargement.html

Pozdrawiam,
T.

Awatar Keek
Keek

Wiecie co jest niebezpieczne w wielkim formacie? Zaslepienie forma - chociaz nie, to zle powiedziane bo moze oznaczac cos innego w innym przypadku - moze wiec jakoscia. Mozecie zrobic nudne zdjecie i podziwiac kazdy listek na drzewie, i piekna plastyke, i dynamike zdjecia. A przeciez jakosc techniczna powinna byc dodatkiem do tresci zdjecia. Taka wisienka na torcie - czy jak to zwal. Tak jak z ksiazka. Oprawione w skore, piekne wydanie swietnej powiesci cieszy bardziej niz te w miekkich okladkach, ale cudne zlocenia z grafomanskimi wypocinami to juz chyba tylko tych, ktorzy uwazaja, ze miejsce ksiazki powinno byc na polce. Podobnie z filmami. Co daja swietne efekty specjalne bez fabuly? Pomyslecie, w wiekszoci przypadkow "cywilny" odbiorca wcale nie zauwazy roznicy. Oczywiscie to uwaga do tych, ktorzy w fotografii szukaja zdjec. Bo jesli chodzi o sam fotografowania, obcowanie z takim aparatem moze dawac niezaprzeczalna frajde. No i oczywiscie swietnie sie z nim wyglada:



Post był edytowany 2009-11-05 13:13:10



DZIWNE - CZESC ZDJEC PRZYPADKIEM ZROBILEM APARATAMI TRADYCYJNYMI

NOWOSCI NA FACEBOOKU
Awatar hobbes
hobbes

o to chodziło Robercie.. momenty można sobie dostrzec i z mju w garści..

Awatar troniu
troniu

hobbes napisał(a):
o to chodziło Robercie.. momenty można sobie dostrzec i z mju w garści..


Tak, właśnie o to chodzi , że dla każdego z tych sprzętów jest miejsce, czas i najbardziej sprzyjające okolycznosci przyrody.
Nie wyszedłbym raczej na ulice z LF, gdyż do tego używam najbardziej sprawdzające się w tych warunkach Oly XA, oraz Łomo Horizona 202.
LF zabieram tylko na dłuższe wyjazdy, ale takie, gdzie mogę go wykorzystać do 30tu metrów max. odległości od bagażnika samochodu, nigdy nie miałem zamiaru dźwigać go w plecaku.
Ponadto w studio, lub jakiejś fabryce reklam,....i to by było na tyle odnośnie LF.
Najbardziej wszechstronnym jest jednak format średni. Stosuję go równolegle w w/w sytuacjach, nie zwracając uwagi na obciążenie plecaka

Awatar Yoonson
Yoonson

cześć Henry!
mam kilka pytań, mogę?
po pierwsze - rozumiem, że zamiast matówki trzeba jakoś umiejscowić negatyw - jak? myślałem, zeby może cos wydumać z kasety - ale jak?
po wtóre -źródło świata - jakie?
po trzecie - rozproszenie światła?
po czwarte - co z kondensacją światła?
po piąte - jak filtrować światło? czy tylko pozostają mi filtyry podobiektywowe?

marudzę?
możliwe, bardzo możliwe...

Awatar keraltok
keraltok

Witam .Pozwolę się wtrącić.
-Zamiast matówki - płytka aluminiowa z otworem , do której przyklejam szitkę (w narożnikach)
- Żarówka 150W bez napisów , im dalej od negatywu tym mniejsza winieta ,
- matówka z wypiaskowanej szyby , stosowałem również mleczną plexę ale zabiera zbyt dużo światła ,
- nie stosuję papierów wielogradacyjnych i puki co koloru , tak że nie rozpatrywałem problemu szuflady na filtry , ale to nie problem .
Oczywiście największym problemem jest jednolite światło i to rozproszone i kierunkowe .

Awatar Henry
Henry

Keraltok większość napisał. Ja mocowałem negatyw w ramkach zrobionych z kartonu do passe-partout (mniejsze ryzyko zarysowania negatywu, sztywny, łatwo się go klei "kropelką" i maluje czarną farbą). Zrobiłem dwie części-ramki spinane klipsem do papieru i pomiędzy nie szedł negatyw Źródłem światła była lampka pokojowa. Najważniejszy jest "dyfuzor" - u mnie to był karton wyklejony folią alu i dwoma rozpraszaczami z białej folii (na dwóch poziomach, matówki nie miałem pod ręką).
Filtrowałem pod obiektywem (choć większość testów robiłem na papierze stałogradacyjnym) bo miałem filtry za małe żeby umieścić gdzieś ponad negatywem.
Jedyny "błąd" jaki popełniłem to za mały karton - na odbitce jest winieta. Można ją było zmniejszyć stosując obiektyw o dłuższej ogniskowej, ale do tego miałem za mały wyciąg miecha.
Jakby zastosować LEDy to może odpadł by problem z filtracją dla multigrade, a całość by była poręczniejsza (to było wysokie i raz lampka zaliczyła podłogę ;-) )

Awatar janus
janus

Na jednym filmiku w sieci czlowiek umieszcza filtr bezposrednio przed obiektywem. Takie cos chyba popsuje jakosc, prawda? Jesli jednak chciec wkladac filtry pomiedzy matowke a negatyw, to ich rozmiar musi byc przynajmniej rowny rozmiarowi matowki. Pytanie: Czy filtry takiej wielkosci sa w ogole dostepne?

Awatar Yoonson
Yoonson

kiedyś w labowych maszynach była taka folia w trzech kolorach: żółty, amarantowy i niebieski. pamiętam, bo kiedyś dostałem końcówki rolek - tak, ta folia była w rolkach... uzywaem jej jako filtrów do cz-b negatywów naciągając ją na gumkę recepturkę na obiektyw.
gdyby zdobyć takią folie, to po naklejeniu jej na ramki z kartonu byłyby już filtry...

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.