Awatar Shah

Zachorowałem.... LF

Shah 81

No właśnie. Stało się. Zobaczyłem, pomacałem drewnioka 13x18, nie chciał się odkleić od ręki. Uszczypnąć się?

Odpowiedzi 81

Awatar janus
janus

Jak najszybciej!!!

Awatar Shah
Shah

Ło matko. Kobita mnie z chałpy wyrzuci jak go zwlekę.

A tak luźno już to mały obrazek mnie troszkę już drażni. Wolałbym chyba jednak zrobić te ~20 zdjęć w roku, miałbym większą satysfakcję. Oby to był dobrze obrany kierunek.

Post był edytowany 2009-10-29 20:17:47

Awatar janus
janus

Ja napisalem w sumie dosc na serio, zebys sie uszczypnal. A to dlatego, ze w przyplywie animuszu kupilem sobie swego czasu 13x18, no i, gdy go juz pomacalem, doszedlem do wniosku, ze w mojej sytuacji zadna wycieczka z nim nie wchodzi w gre. Raz z nim wyszedlem. Jakies piecset metrow. Duzy plecak nie zmiescil wszystkiego, co potrzebne. Kasety niosla za mna dziewczyna, w osobnej torbie (kasety, ma sie rozumiec, nie dziewczyna).

Jesli jednak masz samochod lub cos podobnego, a przy tym posture niedzwiedzia oraz entuzjazm mlodego bejsbolisty, to tak duzy format jak najbardziej polecam, bo to jest naprawde zupelnie inna beczka smiechu. Ja mam teraz maluszka (9x12) i to jest piekna rzecz, w sam raz dla mnie. Chowam do plecaczka i poruszam sie jak motylek, bo leciutkie to-to jak piorko. I tego sie bede trzymal.

Awatar Bruno
Bruno

dlatego ja zostaje przy maluchu. Bo jestem maly, chudy, krzywy i piegowaty. Czy aby dobrze Cie Janusie rozumiem?

Awatar janus
janus

Eee... pol na pol. No bo ja tez jestem raczej mikrusowaty jamnik vel chuchro. Chodzilo mi raczej o to, ze na poczatku wsiadlem na konia, ktory mnie co prawda nie zrzucil, ale o maly wlos zniechecil. 4x5 to dobry poczatek. Albo nawet 6x9, czemu nie? Byle aparat byl ruchomy, bo to jest naprawde fest zabawa. Zreszta, niech sie inni wypowiedza, ja tam g___o wiem.

Awatar taxus
taxus

Nie Ty jeden Shahu zostałeś zarażony, bo ja też.Ale Janus ma rację: na wypady w plener to chyba tylko 4 na 5 cala.A drewniaki bywają śliczne !

Awatar Yoonson
Yoonson

13x18 to kawał bestii

a nie lepiej popularne 4x5"?
mniejsze
mobilne

Awatar sadowski25
sadowski25

Ta LF i LF.
Czy ktokolwiek z forum wyciągnął maksimum z 35mm ?
A potem z typu 120?
Nie należy zapominać że LF to bardzo wysokie wydatki jak i też inna para kaloszy.

Moja rada taka:

Pierwsze opanuj mały obrazek, potem leć na wielki format.

Awatar slawoj
slawoj

sadowski25 napisał(a):
Ta LF i LF.
Czy ktokolwiek z forum wyciągnął maksimum z 35mm ?
A potem z typu 120?
Nie należy zapominać że LF to bardzo wysokie wydatki jak i też inna para kaloszy.

Moja rada taka:

Pierwsze opanuj mały obrazek, potem leć na wielki format.



Ja po latach focenia średnim formatem przeszedłem na mały obrazek. Właśnie ze względu na jego mobilność i dostępność optyki.
Jeśli zachowa się odpowiednie standardy: sprzęt/materiał/praca, to do końcowego formatu odbitki 30x40cm śmiało można konkurować jakością z większymi negatywami.

Post był edytowany 2009-10-29 22:20:28

Awatar Bruno
Bruno

ja tam ostatnio myślałem o profesjonalnej grze w bierki. Ale potem jak pomyslałem ile musi kosztować komplet profesjonalnych bierek [o odpowiedznij gętkości i elektrostatycznosci i kosmologiczności] to pomyślałem, że ja jednak zostanę przy fotografii. A jak chciałem średniaka to wystarczyło mi jedno spojrzenie ukochanej abym ten pomysł na czas najbiliższy porzucił. Dlatego o szaleństwie "doresztnym" czyli LFie nawet nie myśle, bo jeszcze coś wymyślę.

Awatar slawoj
slawoj

ito napisał(a):Mnie chodzi o samo misterium,(nie wiem jak to nazwać)fotografowania.

Ale to misterium, także może być z małym obrazkiem.
Wystarczy statyw, aby z fotoreportera przejść na pejzażystę.

Ja czasami jadę przed robotą na plażę, tylko po to aby złapać interesujący mnie kadr, a potem zwijam graty i jadę do roboty.

Następnie taki slajd rzucasz sobie spokojnie na ścianę i podziwiasz obraz 2x3m.



Ps. nie zniechęcam do LF, tylko pokazuję możliwości małego obrazka.

Post był edytowany 2009-10-29 23:12:33

Awatar janus
janus

Nie moge powiedziec, ze wycisnalem w swoim zyciu malucha jak cytryne, ale patrze i szpekam (sorry, jestem z Koziolkowa, a u nas naprawde sie tak mowi), gdzie sie da. Roznica pomiedzy malym obrazkiem a srednim (nawet 6x4,5) jest kolosalna. Nie da sie jej nie zauwazyc. I zadna Leica tego nie przeskoczy, no bo niby jak. O legendarnej juz plastyce sredniego formatu nie ma nawet co wspominac.

Poza wszystkim Staszek ma racje: misterium rosnie w miare zwiekszania formatu. Tak przynajmniej dzieje sie w moim przypadku. A jesli ktos radykalnie zwieksza wydatki z powodu uzytkowania wielkoformatowca, to faktycznie powinien zawrocic, bo oznacza to, ze chyba zbytnio sie spieszy. Zatem przy okazji, wrazenie misterium wzrasta ze zmniejszeniem czestotliwosci naciskania migawki. Jak sadze.

Awatar rafaln70
rafaln70

W całej tej dyskusji na tym forum o LF rzadko ktoś napisze co dalej robić z negatywem ? Zakup powiększalnika wielkoformatowego to całkiem spory wydatek. Poza tym musimy posiadać stałą ciemnię czyli zajmujemy pomieszczenie w domu, co też kosztuje. Rozkładanie takiego kolosa na jedno posiedzenie w łazience jest chyba sporą przesadą ( o ile w ogóle możliwe ).
Więc jak ? Kupuje LF , dwa obiektywy , zacinam się finansowo i podziwiam perfekcyjne stykówki 9x12 ?



śnię o melonie, śpię na peronie pod wiatr
Awatar apate
apate

Skan negatywu i wydruk na Epsonie w rozmiarze ściany , np



Apate
Awatar hobbes
hobbes

Noo.. nie można zapomnieć też o pułapce, którą zastawia LF na każdego nuworysza, skuszonego drewienkiem, urokiem osobistym i celebrą w robieniu fotek - a pułapką mianowicie taką, że WSZYSTKO sfotografowane LFem jest PIEEEEKNE...(coś jak z tymi Holgami i innymi wynalazkami tego typu).. kawałek chodnika nabierają uroku Marleny Dietrich, samotna osika staje się conajmniej 1000-letnim baobabem, ba! marny listek jest czymś więcej, wszystko k..na jest od razu "czymś" więcej - itp. Ileż już widziałem byle-czego-..byle-LF-em. 35mm i średniak naprawdę może dużo i wokół tego też można odstawiać tańce Swiętego Wita, też można doczepić wężyk, też potem spędzić dwa dni w ciemni - o ile mamy duży garaż/hangar/inną_budę na powiększalnik wielkości małego reaktora i resztę zabawek.. bo kupować LF do skanowania czy tylko do stykówek?
moje 3 niewymienialne-ciurliki..

Awatar Yoonson
Yoonson

ano...
jednak - dobrze naświetlona stykówka z 8x10", ładnie oprawiona - to już format do pokazywania...
a nad stykówką też można druikiem tu i tam machnąć

poza tym masz rację Dominiku, ja bym jeszcze dorzcił do tego magalomanię otworkowców - znaczy obrazek byle ławki w byle parku jest strasznie straszną sztuką przez duże sztu.

lubię LFa, ale średni kwadrat ma chyba dla mnie największe znaczenie - wiadomo! być jak M.Kenna...

Awatar dadanmafak
dadanmafak

owszem, z malego obrazka mozna wycisnac strasznie duzo - taki adox 20 robiony super obiektywem i przepuszczony przez porzadny powiekszalnik potrafi wywolac wielkie poruszenie na ogladajacym odbitke ale maloobrazkowe obiektywy nie dadza nigdy tego co wielkoformatowe, sam proces tez jest z innej bajki, to jakby osobne dziedziny
z kosztami powiekszalnika tez bym nie przesadzal - za 2 tys mozna kupic - a to tyle co plastkiowy dslr klasy low-end...

Awatar hobbes
hobbes

Ok, ok.. Staszku i Dadanmafaku, ja tylko rzuciłem spostrzeżenie, że to o czym piszecie "..ale maloobrazkowe obiektywy nie dadza nigdy tego co wielkoformatowe" i że to "inna bajka" ..to dla wielu osób może być warunkiem wystarczającym do rzucania się na wielką wodę, tylko po to aby potem skanować i stykować To co robisz Ty Staszku - to inna inszość.

DOPIZKA:
Ja też przez chwilę złapałem sie na ten fenomen, celebrowałem każde zdjęcie, szitki wywoływały się w małym wiaderku..ale jakoś się połapałem zadając sobie pytanie - czy aby na pewno już umiem wszystko, czy mój aparat pojęciowy, wiedza, umiejętności pozwolą mi opanować tego wielkiego bydlaka, któremu tak miło z oczka pięknego xenarowego patrzy?

Post był edytowany 2009-10-30 12:22:34

Awatar janus
janus

To ciekawe, co mowisz, i ja po duzej czesci rozumiem.
U mnie, co ciekawe, mechanizm jest wlasnie odwrotny: Odkad zaczalem przygladac sie temu, co w skrocie nazywamy tu fotografia wielkoformatowa, bardzo wiele sie dowiedzialem i nauczylem o fotografii jako takiej. Mam wrecz wrazenie, ze wielki format w swojej zlozonosci pozwala odkryc i zrozumiec mechanizmy fotografii w sposob praktyczny i namacalny. Kazdemu zdjeciu mozemy przyjrzec sie na kazdym etapie jego powstawania z osobna. To jest wielki komfort i plynie z tego wielka nauka. Przestalem zastanawiac sie nad calym szeregiem spraw, ktore w aparatach o mniejszym formacie byly dla mnie kiedys istotne, typu: z lampa czy bez lampy, gdzie sie wklada bateryjke, czy da sie zrobic wielokrotna ekspozycje itd. Teraz widze, ze to byly tematy zastepcze, ktore czasem mogly nawet zachwycic zmyslnoscia rozwiazan konstrukcyjnych, ale z fotografia, jak ja pojmuje dzis, nie mialy de facto wiele wspolnego.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.