Awatar Shah

Zachorowałem.... LF

Shah 81

No właśnie. Stało się. Zobaczyłem, pomacałem drewnioka 13x18, nie chciał się odkleić od ręki. Uszczypnąć się?

Odpowiedzi 81

Awatar hobbes
hobbes

A to też jest bardzo ciekawe podejście Natomiast nie rozumiem argumentu, że w LF to można oglądać i celebrować każde ujęcie, a w MF czy w 35mm to już nie można

Awatar sej
sej

Dorzucę swoje 5-groszy do tej dyskusji.
Format 35 jest najbardziej technologicznie rozwinięty.
Następnie świat fotografii popychał średni format.
Wiem na pewno, że mistrzowskie wykorzystanie formatu 35
daje wspaniale efekty. Skąd wiem. Ano stąd, że wielu
wielkich na świecie nie wypuszcza z rąk leici czy canona.
Ba, są i tacy którzy nadal pracują analogiem - spece od mody
na ten przykład. W średnim formacie producenci współcześni
produkują aparaty cyfrowe tylko ze względu na prestiż marki.
Myślę, że wszystko zależy od tego co chcemy robić.
Właśnie pytanie co chcemy robić, determinuje odpowiedź - czym.
Należy pamiętać, że wiele parametrów ekspozycji i kompozycji obrazu,
jest dostępne tylko w systemie 35 i niektórych 120.

Awatar czarek
czarek

sej napisał(a):
Należy pamiętać, że wiele parametrów ekspozycji i kompozycji obrazu, jest dostępne tylko w systemie 35 i niektórych 120.


Mógłbyś podać przykłady? Jakoś nie wyobrażam sobie, czego mi brakuje bądź czego nie mógłbym zrobić swoim HauMiau



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar Keek
Keek

ito napisał(a):
ale tu nie jakość jest najważniejsza,ja z mojej Minoltiny też zrobię 40x50cm.
Mnie chodzi o samo misterium,(nie wiem jak to nazwać)fotografowania.
Całe przygotowanie,kadrowanie,później wołanie...eee!trzeba spróbować samemu


Ale misterium fotografowania moze byc w momencie kiedy bezszelestnie podchodzisz do czule calujacej sie pary, oswietlonej w nocy tylko swiatlem padajacym z okna nocnej jadlodajni. I masz zdjecie tej czulosci na pierwszym planie i na drugim, zamyslona, samotnie siedzaca kobiete przy drinku ze wzrokiem beznamietnie przebijajacym sie przez papierosowy dym w strone lustra. Zwalniasz migawke, ciche pyk aparatu dalmierzowego i niezauwazony, wrecz nieobecny oddalasz sie w poszukiwaniu...

Troche nie do osiagniecia Shen Hao, Tachihara czy innym Sinarem.



DZIWNE - CZESC ZDJEC PRZYPADKIEM ZROBILEM APARATAMI TRADYCYJNYMI

NOWOSCI NA FACEBOOKU
Awatar czarek
czarek

Ale Graflexem jak najbardziej. Jednak to też dalmierzowiec, więc chyba się nie liczy.



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar Grisza
Grisza

Dla mnie jednak najistotniejszy w tej zabawie jest efekt końcowy w postaci gotowego do pokazania, w jakikolwiek sposób zdjęcia i tylko to co na nim i jakie to coś wywołuje emocje, skojarzenia, reakcje, myśli ma znaczenie reszta to tylko narzędzia do osiągnięcia celu.

Awatar jaca
jaca

Ciekawy wątek - wniosek, ilu fotografujących tyle różnych zdań na temat. To i swoje 3 grosze dodam.

Mnie też zaciekawił temat LF. Poczytałem trochę w sieci, m.in. na stronach Czarka bardzo fajne wprowadzenie w temat. Mnie LF zainteresował głównie z powodu pokłonów jakie łatwo w LF uzyskać. Jednak po chłodnej analizie kosztów oraz wymogów logistycznych odpuszczam temat. Po pierwsze musiałbym zmienić/dokupić oprócz aparatu/szkieł/kaset również prawie całą resztę sprzętu: koreks lub tank, powiększalnik, aż po skaner. Mnie proces hybrydowy klisza-skan-wydruk nie interesuje. A powiększalnik do 4x5 trzeba mieć gdzie ustawić i to raczej na stałe. Puki więc nie będę miał domu ze stałą ciemnią - to mogę zapomnieć (teraz mieszkam na wynajmowanym i rozstawienie ciemni z Opemusem w roli głównej, a to już niezła zabawa)

Jak pisałem - mnie interesuje pokłon i to głównie w krajobrazie. Może rozwiązaniem jest rollkaseta na 120-kę, czytałem też o jakimś Graflexie 6x9 ale z przednim standardem kręconym jak w typowym LF.

Zastanawiam się też czy obiektyw TS w małym obrazku ma sens? Czy na tak małej matówce da się zapanować nad pokłonem? Ma ktoś jakieś doświadczenia?

Awatar czarek
czarek

A co chcesz uzyskać pokłonem w krajobrazie?
Mam tilt&shift do mikrofilmu, Nikkor PC Micro 85 mm f 2,8, zresztą zupełnie przypadkiem do sprzedania Robi takie zdjęcia:



Nie opowiedziałem o doświadczeniach :-)

W porównaniu z Sinarem, to nie ma co porównywać ale, jak trzeba, to nie ma większego problemu z kontrolą na mikrofilmie. Robiłem też D70, więc niepełna klatka; też się dało.

Post był edytowany 2009-10-30 17:21:40



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar jaca
jaca

Czarku, co można taką 85-ką w studio to mniej więcej wiem. Nie robię takich zdjęć więc narazie nie potrzebuję. A nie masz może 24mm albo starego 35mm?

W krajobrazie do objęcia GO bardzo bliskiego pierwszego planu i tego dużo dalszego, czasami brakło mi GO lub nie mogłem się wstrzelić choć niby 24mm jak przymknąć to GO olbrzymia. Ale jak się przymknie więcej niż f/11 to już rozdzielczość mocno spada. No to się naczytałem o tiltach i tak mi po głowie chodzi.
Do tego takie 24 TS nadało by się do architektury, której prawie w ogóle nie robię, bo nie lubię walących się ścian...

Dlatego rozważam takiego TSa do F100/D700. Niestety do Bronki nic nie ma...

Awatar Bruno
Bruno

czarek napisał(a):
czego nie mógłbym zrobić swoim HauMiau

Pewno cwir, cwir.

Awatar czarek
czarek

Miałem Nikkora PC 28 mm, ale sprzedałem. Wziął mój kolega, który przerzucił się na średni format, więc chyba jest znów do sprzedania :-) Jeśli byłbyś zainteresowany, mogę się go spytać.

Problem jest w tym, że szeroki kąt nie nadaje się do fotografowania architektury. Stosuje się go powszechnie, bo przeważnie nie ma jak podejść z czymś dłuższym. Jednak porównanie dwóch zdjęć - wykonanych szerokim i dłuższym - wyraźnie pokazuje, że te z szerokiego są mocno zniekształcone; bryła traci formę.

Jeśli chodzi o krajobraz, to ja również używam pokłonów. Jednak pamiętaj, że służą one do zmiany płaszczyzny ostrości, a nie do zwiększenia głębi ostrości. Więc może się zdarzyć, że pierwszy i ostatni plan będzie ostry, a środek nie



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar jaca
jaca

Czarku, dzięki za cenne uwagi.

Tak, miałem na myśli "pokłanianie" płaszczyzny GO, ale nie pomyślałem, że środkowy plan może wyskoczyć, choć pewnie przymykając do f/8-11 najczęściej się uda.

kończymy ten OT, reszta o szkiełku na priv.

Awatar Shah
Shah

Trzymając go w łapkach miałem wrażenie, że jest lżejszy od mojego F90x. Może to tylko złudzenie, bo byłem tak podekscytowany. Co do odbitek to chciałbym to robić stykowo. Miałbym gdzie... zobaczę może jednak mi przejdzie.

Awatar taxus
taxus

Witam! Ja też chciałbym wtrącić swoje trzy grosze.Jeżeli dobrze zrozumiałem shah zafascynował się WF w wydaniu 8 na 10 cali.Natomiast pewna liczba Panów stara się go do tego zniechęcić / niepotrzebnie ironizując/, że mały obrazek lub średni format jest czymś lepszym.Nie zgadzam się z tym poglądem.Jeżeli shah zamierza zabrać się za coś nowego, z czym nie miał być może do tej pory do czynienia to powinniśmy Go w tym zamiarze wspierać /powiedzmy duchowo/.Niech poeksperymentuje, byleby sprawiało Mu to radość.Albo się w to bardziej wciągnie albo zrezygnuje.Jedno albo drugie hańby nie przyniesie.A fotografia wielkoformatowa nie jest czymś gorszym od każdej innej i warto ją poznać...To tylko wybór narzędzia.Pozdrawiam.

Awatar viper1986
viper1986

Ja bym się dobrze zastanowił, przed wykonaniem tak radykalnego kroku jakim jest przejście z negatywu małoobrazkowego na LF: po pierwsze to przemyślenia rozpocząć należy od kwestii: ile będzie mnie kosztował zakup aparatu,obiektywu, materiału światłoczułego do niego. Następnie: gdzie ja ten negatyw wywołam (a tu już radykalna zmiana kultury pracy z koreksu na... nie wiem, nie znam się), jak wykonam odbitki( bo chyba nie chciał byś pozostać na stykówkach choć są LF?), czym je powiększę, w czym wywołam, jak wysuszę i obrobię dla poprawnego efektu końcowego. W efekcie manii zakupów (jak to Piotr nazwał "onanizmu sprzętowego"), czytania i doskonalenia techniki przejścia z M-obrazka na LF możesz zapomnieć jak wykonać poprawne zdjęcie, a wtedy powstanie coś w stylu: mam sprzęt, umiejętności a zdjęć brak.

P.S Może moje myślenie opiera się na stereotypie, że to nie aparat, nawet nie najdoskonalszy obiektyw, i materiał z najwyższej półki pozwala nam zrobić zdjęcie... ale czy tak nie jest? Sam przeżyłem manię zakupów, zrzucania winy na aparat, obiektyw, materiał gdy zdjęcia mi nie wychodziły... Terapii trwa a zdjęcia mniej-lub więcej doskonałe staram się prezentować w galerii. Bo nareszcie "coś" mi wychodzi, a największa satysfakcja z klęczenia przy powiększalniku godzinami nad jednym powiększeniem - to jest to!

Idę połazić po bezdrożach bo słoneczko dziś u mnie dopisało

Awatar czarek
czarek

Viper, jak długo fotografujesz wielkim formatem?

Ja nie będę rozstrzygał co dla kogo lepsze, napiszę tylko, że wielki format, to po prostu inna filozofia fotografowania. A właściwie bardziej filozofia niż fotografowanie; żeby coś wychodziło, trzeba przerobić podstawy sztuki itd. Doskonale opanowana technika jest punktem wyjścia, a nie celem.

U mnie odbywało się to tak, że fotografując na mikrofilmie, szukałem Graala; kupowałem najdroższe obiektywy, najnowsze filmy, wywoływacze, czytałem, myślałem, końbinowałem... i hovno :-> Na szczęście los postawił na mojej drodze pewnego człowieka, który wysłuchawszy moich wyżaleń, uśmiał się i powiedział: wielki format. Spróbowałem - i wszystkie problemy, które były nie do przeskoczenia w mikrofilmie czy średnim, okazały się śmieszne, nieistniejące.

Reasumując - nie ma sensu brać się za wielki format, "bo wielki". Trzeba przejść pewną drogę i mieć dobry powód. Nie taki, że "ma pokłony", ale np. taki, że "brak mi możliwości zmiany płaszczyzny ostrości". Trzeba mieć problem, którego rozwiązaniem będzie wielki format.



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar aprzyb
aprzyb

Jeśli wolno mi dorzucić coś ze swojego, w sumie dość niewielkiego jak dotąd, doświadczenia z LF-em... Stykówka to już zdjęcie- najbardziej plastyczne i nasycone treścią jakie zdarzyło mi się oglądać. Każde powiększenie, nawet z wielkiego formatu, jest już rozdmuchaniem, rozrzedzeniem obrazu. Niektórzy nie powiększają swoich prac w ogóle i wcale nie dlatego, że nie mają powiększalnika.

Awatar romek
romek

szachu, wtrace swoje odczucia, moze okaza sie przydatne. bo dobrej i jednej odp. raczej ni ma.

bardzo dlugo nie moglem sie przekonac do kamery wielkoformatowej. odnosze wrazenie, ze wiekszosc entuzjastow wielkiego formatu jakich mialem okazje poznac w tzw 'realu', ma po prostu jakies problemy na tle seksualnym. coz, ponoc kazda forma kompensacji jest dobra.

bo co zabawne, to ze obraz jest na matowce odwrocony do gory nogami i nie ma (z paroma wyjatkami) pomiaru ttl nie czyni automatycznie z wielkiego formatu swiatyni dumania, sprowadzajac maly obrazek do urzadzenia dla nieczytajacych ksiazek, nieznajacych sie na zadnej z dziedzin sztuki, humanistycznych i artystycznych tumanow. ale to byl tylko niepotrzebny sarkazm.

cenie sobie to, ze fotografia jest b.blisko mnie i mojego zycia, ze aparat moge miec zawsze pod reka. nie interesuja mnie zadne misteria grzebania w tym czy w tamtym. rozumiem i wielce cenie takie podejscie, lecz jestem zdecydowanie z ludzi, snujacych wizje o idyllicznym, niewidzialnym i nieinwazyjnym narzedziu fotografowania. nieabsorbujacym i gladkim. opozycyjnym do mysli 'niewinne oko nie istnieje'.

doglebne ciagniecie tego watku jest zbednie, Robert ladnie, opisowo przedstawil. i polemika na zasadzie: a graflexem to tez by sie dalo, bo costam, a z horsmanem to juz w ogole... to argumenty na zasadzie poboznych zyczen. po co?

czarku, pamietasz swoj komentarz nt graflexa na stronie (twojej z reszta) odnosnie propagowania vel. dystrybuowania shen-hao? ot, to.

meritum jest dosc proste. dylematow w tej kwesti, przynajmniej od czasow cartier-bressona mysle nie ma. :]

***

znalazlem natomiast wielki format tam gdzie go szukalem.
bodziec do zglebienia tematu byl prozaiczny. zobaczylem zdjecie, ktore mnie zahipnotyzowalo. i nie byla to mysl na zasadzie; swietne, chcialbym takie zrobic. to bylo zupelnie innego. odpowiedz.
o tym jak malarstwo podalo sobie reke z fotografia.
w warunkach, nazwijmy to gornolotnie 'studium portretu', potrzebowalem czegos.. i uprzedzamm bez gownianej demagogii i dolepiania nie wiadomo jakiej filozofii do kawalka narzedzia (jak ktos mawial, zwyklym hasslbladem tez da sie zrobic dobre zdjecie), wielki format daje po prostu duza wolnosc, swobode - koncepcyjna i technologiczna. nazywajmy rzeczy po imieniu.

viperze, z calym szacunkiem piszesz farmazony. owszem, myslec zawsze trzeba ale radykalne kroki..? radykalna zmiana wywolywania w koreksie na wywolywanie w koreksie?
koszta tez nie sa radyklane i proste do skalkulowania. wielkoformatowy aparat mozna kupic i za cene sredniej lustrzanki maloobrazkowej. materialy, coz. tu sprawa jest rownie prosta. mianowicie, WF nie jest dla ludzi, dla ktorych wiazacym rece problemem jest nieznajomosc podstaw eksponometrii. bracketing wychodzi ciut nieekonomicznie.
aparat mozna na chama wykorzystac tez jako powiekszalnik.
ktos sie skrzywil na skanowanie, ale to zadne bluznierstwo. wiem, ciupanie w komputerze nie jest hmm, specjalnie fascynujace i sam tez nie lubie tego robic, ale bez pieprzenia. wystarczy rzucic okiem na wydruki na barytach z profesjonalnego epsona. rzecz totalnie wystawowa i archiwalna.

zazdroszcze natomiast sloneczka, we wroclawiu kolokwialnie mowiac - pizdzi.

Post był edytowany 2009-10-31 12:44:31

Awatar implicite
implicite

Nie sądziłem, że mój głos znajdzie się na forum dotyczącym apratów wielkoformatowych...

Widząc efekty pracy na tych potworach mogę tylko żałować, że nie posiadam "problemów na tle seksualnych", które mógłbym sobie w ten wyrafinowany sposób skompensować. Ale poszukam solennie i kto wie, jeżeli coś znajdę, może od razu przerzucę się na LF z pominięciem średniego obrazka.

Życzę Ci też Romku, żebyś dożył czasów, kiedy aparat będzie można zamontować na siatkówce oka. Wtedy robienie zdjęć będzie radykalnie transparentne i nieinwazyjne. I proste jak mrugnięcie okiem.



Wstęp do wątpienia
Awatar Bruno
Bruno

nie wiem jak Ty jzl, ale ja bym se nie dal wstawic cmosa w oko. Nawet w tylek. A przewijanie filmu uchem tez byloby ciezkie do przegryzienia.
Co do kompleksow - ja watpie by to mialo taki sens, moze w jakichs jednostkowych przypadkach. Ja widze taki sens - standard LFa obejmuje taka przestrzen, ze maly obrazek sie chowa. Po prostu jakosc jakosc jakosc. Co do przygotowania merytorycznego - sa swiatlomierze zewnetrzne, wiec niczego niezwyklego nie trza wiedziec. A dlaczego ja nie zaopatrze sie w LFa? Bo duze to jak jasna cholera. Jak biore 2 maluchy i 4 obiektywy, statyw, filtry i ten caly swoj balagan to juz mnie przegina na druga strone, wiec nawet o srednim nie mysle. Dla mnie widocznie mobilnosc jest wazniejsza niz obraz... no sciany odbitkami tapetowac nei bede, max 30x40 robie a najczesciej 20x30 - do tych rozmiarow maluch jest stworzony - jakby dla mnie. Ale podziwiam ludzi, ktorzy dzwigaja po to by miec obraz. Takie misterium, troche jakby pokuta przed strzeleniem obrazka. To juz nawet nie filozofia, ale religia obrazu. Wyzwolenie migawki jest poprzedzone skomplikowanym, wyczerpujacym rytualem. Wiec, Panowie i Panie, jestescie sekciarzami, a ja Wam skromnie kibicuje.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.