ze smażalni jaskiniara #2
zdjęcie wykonane na filmie Fortepan Super z datą 1974r o czułości 80ASA naświetlanym na 50ASA pochodzącym ze smażalni jaskiniara - wynik starań niestety niezbyt zachęcający - film o większej czułości wykazuje w porównaniu do Fortepanu 40ASA daleko poważniejszą utratę parametrów (kadry powtarzałem na AGFA PankineK - nie przepadły) Canon EOS-5 EF 28-135IS FortepanS 80@50ASA FX-37 1+7 7:30min 22C MicroTec i800
Komentarze 93
Jeśli Autor (ukłony) SAM wywołał swój negatyw, to umiejętności posiada.
Sama umiejętność namoczenia kliszy w dwóch płynach, nie jest umiejętnością wywoływania tylko moczenia kliszy w dwóch płynach.
O umiejętności wywoływania, mówią jego efekty.
Tu z całym szacunkiem efekty milczą, a wręcz zaprzeczają.
A już całkiem na marginesie, gdyby Janek świetnie fotografował na świeżych materiałach, rozumiał bym Jego odjazdy fotograficzne na badziewiu.
Jest jednak inaczej, więc uważam to za rodzaj schizofrenii.
To cos jak pisanie poezji w języku, którego zupełnie się nie zna.
1. czy Autor uzyskał efekt oczekiwany czy nie?
2. jaki efekt chciał uzyskać Autor?
3. czy umiejętności Autora są wystarczające by mógł - samodzielnie - wywołać przeterminowany negatyw?
4. jak ocenić owe umiejętności, skoro nie wiadomo, czy Autor uzyskał efekt, który zamierzał uzyskać?
5. kto mógłby - ewentualnie - ocenić, czy Autor posiada umiejętności wystarczające by samodzielnie wywoływać przeterminowany negatyw, skoro NIKT - poza Autorem takiego negatywu nie wywoływał?
itd...
Ja napisałem wyraźnie, że autor oczekiwał innego efektu. Proszę czytać uważnie.
Jeśli Autor (ukłony) SAM wywołał swój negatyw, to umiejętności posiada. Kropka.
Czytanie ze zrozumieniem to spory kłopot, ale tym razem chyba podołałem. Nadmienię przy tym (jeszcze większe ukłony), że pisząc o umiejętnościach nie miałem na myśli umiejętności merdania koreksem. SAMEMU.
Ja napisałem wyraźnie, że autor oczekiwał innego efektu. Proszę czytać uważnie.
Jeśli Autor (ukłony) SAM wywołał swój negatyw, to umiejętności posiada. Kropka.
jeśli faktycznie oczekiwał cudów na kiju, to znaczy, że nie powinien się "bawić" w fotografię.
Jeśli Autor (ukłony) SAM wywołał swój negatyw, to umiejętności posiada. Kropka.
Jeśli chcesz, to chętnie pokażę Ci goły tyłek.
Poczekajmy do jutra. Jeżeli z takich powodów będziemy łamać regulamin, to dopiero znajdziemy się w czarnej dupie.
mnie interesują gołe tyłki, ale raczej nie będę pokazywał.
Jeśli chcesz, to chętnie pokażę Ci goły tyłek. Musisz tylko powiedzieć, bo musiałbym usunąć ostatnie zdjecie, albo poczekać do jutra.
Ale publiczność nie jest przygotowana na zdjęcia z natury wykonane na materiale już historycznym. Choć na świecie urządza się wystawy takich właśnie zdjęć. Bitterfeld to świat? Raczej tak, a tam aż trzech autorów wystawiało fotografie wykonane na historycznych (i patologicznych) materiałach. Z podejściem jakie mamy zawsze będziemy w czarnej dupie.
Kolego, po zastanowieniu na pewno się zgodzisz, że powinieneś napisać nie "z podejściem", ale "z umiejętnościami". Tylko, że to odwróci sens Twojej wypowiedzi. Bo tu nie chodzi o materiały patologiczne.
Ambaras ze zdjęciem polega na tym, że Autor (ukłony) zakładał, że wyjdzie lepsze.
Ale jest jakie jest i zostało zaakceptowane do opublikowania. Czyli walor estetyczny posiada.
Ale publiczność nie jest przygotowana na zdjęcia z natury wykonane na materiale już historycznym. Choć na świecie urządza się wystawy takich właśnie zdjęć. Bitterfeld to świat? Raczej tak, a tam aż trzech autorów wystawiało fotografie wykonane na historycznych (i patologicznych) materiałach. Z podejściem jakie mamy zawsze będziemy w czarnej dupie.
Nie obrażaj się przypadkiem Janqu.
Mój głos tu zupełnie nic nie znaczy,
bo gdyby znaczył strach pomyśleć.
Brawo jaskiniar! To się właśnie liczy.
Ja jednak jestem silnie przekonany, że zdjęcie Janqa jest do czarnej dupy.
Tak jest - to tekst DAADa - jaki pan, taki kram.
[ciach...] ja jednak jestem silnie przekonany, że zdjęcie Janqa jest do czarnej dupy.
O tym to najlepiej dyskutować - w obecności Janka - przy piwie
brawo, brawo, brawo. nie chcemy świeżych filmów.
Całkiem poważnie. Nie uważam, byśmy chcieli/nie chcieli takich czy innych filmów/negatywów/technik/opracowań własnych. To znaczy - ja nie chcę. Za innych nie odpowiadam. Fotografujemy tym co mamy, czym lubimy, na tym do czego mamy dostęp. Taki czy inny.
Z podnieceniem i wypiekami na twarzach czytamy informacje, że gdzieś tam odnaleziono negatywy zdjęć zrobionych trzydzieści, pięćdziesiąt, sto lat temu. Podziwiamy zarówno kunszt fotografów jak i tych, którzy "odtwarzają" te obrazy. Najczęściej w formie cyfrowej. Ale - gdy pod bokiem pojawia się - zdjęcie zrobione współcześnie na przypadkiem zachowanym materiale sprzed tych 30, 40 - lat, współcześnie skadrowane, naświetlone, wywołane i przedstawione w formie cyfrowej - piszemy, że jest "tragiczne" bo "nic nie widać" (choć to nieprawda) albo, że "nie wykazuje oznak włożonej w nie pracy" (ja wiem, że to był taki dowcip kol. DAAD-a, ale nie wszyscy tego typu dowcipy rozumieją...)
Brawo jaskiniar! To się właśnie liczy.
Jaskiniar na prezydenta albo i samego prezesa.
Wytłumaczy wszystko wszystkim, ja jednak jestem silnie przekonany, że zdjęcie Janqa jest do czarnej dupy.