Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 27
Ładnie
Wróciłem do tematu aby dodać jedną notkę na swoją obronę w kwestii kolorystyki mojej Provii
Miarą wydajności pracy polaryzatora jest współczynnik ekstynkcji, czyli iloraz natężenia światła przechodzącego przez układ z ortogonalnie ustawionymi płaszczyznami polaryzacji (“pełna” polaryzacja) oraz światła przechodzącego przez układ z płaszczyznami polaryzacji ustawionymi równolegle (brak polaryzacji- filtr tak obrócony, że jego działanie jest niewidoczne). Także im mniejszy współczynnik ekstynkcji, tym wydajniej pracuje filtr. Praca polaryzatora do zastosowań fotograficznych jest optymalizowana dla mniej więcej środka spektrum światła widzialnego. I tu właśnie pojawia się problem. Sama wartość współczynnika ekstynkcji z definicji zależy od długości fali. Także nie sposób oczekiwać, aby wydajność polaryzatora była taka sama na przegach jak w środku spektrum światła widzialnego.
I tak oczywiście jest. W praktyce, polaryzatory wykazują zbliżone wartości współczynników ekstynkcji dla długości fal odpowiadających rejonom barw zielonych
i czerwonych, “niedomagają” natomiast w obszarze krótkich długości fal- kolor niebieski. Dlatego filtr polaryzacyjny tak mocno akcentuje silny błękit nieba i morza, gdyż jego wydajność dla tych długości fal jest niższa niż dla pozostałych, które są blokowane skuteczniej.
Chciałbym podkreslić, że wykonanie powyższych kadrów na materiale odwracalnym bez wykorzystania polaryzacji wydaje mi się niemożliwe przy tym oświetleniu ze względu na zbyt wysokie kontrasty. Zawsze można robić zdjęcia rano lub wieczorem, oczywiście- tak jest poprawnie, ale zimą oglądając slajdy z rzutnika chętniej oglądam sceny letnie, pełnię słońca, wodę, niż najlepiej nawet wypracowane, mgliste poranki... brrrr
i efekty halo wokół błyszczących przedmiotów itd. Slajdy kochają polara. Na zestawie podstawowych obiektywów Zuiko, które zabieram ze sobą w plener: 300, 135, 50, 28, na każdym jest polar, i juz nie pamiętam nawet kiedy z któregoś z nich go zdejmowałem.
Na zdjęciu powyżej, efekt polaryzacji jest szczególnie silny, ze względu na kąt pomiędzy osią optyczną obiektywu a padaniem promieni słońca będącego w zenicie wynoszący 90 stopni. W takich warunkack polaryzator pracuje najwydajniej,
i faktycznie, można go trochę "odpuścić".
Natomiast przy fotografowaniu na slajdach w słoneczny dzień ale w cieniu, potrzebny jest co najmniej skylight 1B lub filtr ocieplający.
To są oczywiście moje własne obserwacje, dotyczące materiałów Fujichrome, może macie inne doświadczenia?
'(...)...dla mnie nawet za niebiesko...(...)'
Co prawda to prawda, trzeba było 'odpuścić' polara o ćwierć obrotu
Dzięki
"(...)...dla mnie nawet za niebiesko...(...)"
Co prawda to prawda, trzeba było "odpuścić" polara o ćwierć obrotu
Dzięki
I znowu drażnisz dobrym napojem