Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 35
...
no to jak uważasz
Ale o co chodzi?
Och, nie studiujesz gender?
Na I roku studiowałem kierunek ekonomia społeczna...
Teraz znowu mamy powrót do pseudonauki.
Ale w przedszkolu nie musiałeś co drugi dzień
...
no to jak uważasz
Ale o co chodzi?
Och, nie studiujesz gender?
Na I roku studiowałem kierunek ekonomia społeczna, niestety po I roku został zlikwidowany (niestety, gdyż był dość łatwy, tak mnie się zdawało), ponieważ za bardzo trącił ideologią (a był to koniec komuny, przynajmniej teoretycznie).
Teraz znowu mamy powrót do pseudonauki.
Ale polecę Ci film (nakręcony przez skandynawów), jeśli to masz na myśli ...
Gender Quality Paradax
...
no to jak uważasz
Ale o co chodzi?
Och, nie studiujesz gender?
...
no to jak uważasz
Ale o co chodzi?
...
Jeśli zwracam się do kogoś - nawet obcego - per:... towarzyszu,
Zwrot towarzyszu zastąpił formę osobową pan - pani, to coś takiego jak obywatelu. Forma bezosobowa używana przez czerwonych, wszyscy są równi więc nie można mówić on albo ona. Oczywiście żadne więzi towarzyszy nie łączyły.
Pochodzenie słowa łatwo sprawdzić i wtedy można napisać wiarygodne informacje, nie trzeba innych wprowadzać w błąd.
a po upowszechnieniu idei gender
Janqu już tak gdzieniegdzie jest. Są np. przedszkola w krajach skandynawskich gdzie zwracasz się bezosobowo, nie można powiedzieć on albo ona. No ale miejmy nadzieję, że obronimy się przed tą zarazą.
Jeśli jednak chodzi o 'towarzysza' to płeć miała drugorzędne znaczenie, bardziej chodziło o wyeliminowanie słów pan-pani, ze względu na ich konotacje, np. pan na włościach. Źle się to kojarzyło.
no to jak uważasz
...
Jeśli zwracam się do kogoś - nawet obcego - per:... towarzyszu,
Zwrot towarzyszu zastąpił formę osobową pan - pani, to coś takiego jak obywatelu. Forma bezosobowa używana przez czerwonych, wszyscy są równi więc nie można mówić on albo ona. Oczywiście żadne więzi towarzyszy nie łączyły.
Pochodzenie słowa łatwo sprawdzić i wtedy można napisać wiarygodne informacje, nie trzeba innych wprowadzać w błąd.
a po upowszechnieniu idei gender
Janqu już tak gdzieniegdzie jest. Są np. przedszkola w krajach skandynawskich gdzie zwracasz się bezosobowo, nie można powiedzieć on albo ona. No ale miejmy nadzieję, że obronimy się przed tą zarazą.
Jeśli jednak chodzi o "towarzysza" to płeć miała drugorzędne znaczenie, bardziej chodziło o wyeliminowanie słów pan-pani, ze względu na ich konotacje, np. pan na włościach. Źle się to kojarzyło.
...
Jeśli zwracam się do kogoś - nawet obcego - per:... towarzyszu,
Zwrot towarzyszu zastąpił formę osobową pan - pani, to coś takiego jak obywatelu. Forma bezosobowa używana przez czerwonych, wszyscy są równi więc nie można mówić on albo ona. Oczywiście żadne więzi towarzyszy nie łączyły.
Pochodzenie słowa łatwo sprawdzić i wtedy można napisać wiarygodne informacje, nie trzeba innych wprowadzać w błąd.
a po upowszechnieniu idei gender
...
Jeśli zwracam się do kogoś - nawet obcego - per:... towarzyszu,
Zwrot towarzyszu zastąpił formę osobową pan - pani, to coś takiego jak obywatelu. Forma bezosobowa używana przez czerwonych, wszyscy są równi więc nie można mówić on albo ona. Oczywiście żadne więzi towarzyszy nie łączyły.
Pochodzenie słowa łatwo sprawdzić i wtedy można napisać wiarygodne informacje, nie trzeba innych wprowadzać w błąd.
To ci, którzy ewentualnie mieliby używanie - są - przez Ciebie - uznawani za Twoich towarzyszy???
ależ to oceń już sam
Jeśli zwracam się do kogoś - nawet obcego - per: bracie, kolego, przyjacielu, towarzyszu, wspólniku - to zarówno w stronę tej osoby, do której się zwracam, jak i w stronę ewentualnych postronnych słuchaczy kieruję jasną i logiczną informację - łączy mnie z tym, do kogo się odzywam jakaś więź. Podzielam jego poglądy, wyznaję te prawdy, w które i on (jak domniemywam) wierzy, te same wartości są dla mnie cenne. Czasem - łączą mnie z tym kimś nie tylko więzy ideologiczno-towarzyskie, ale wręcz więzy krwi lub wiara.
Oczywiście, temu komuś taka fraternizacja, bratanie się - może nie odpowiadać, zwłaszcza gdy jest "na siłę" albo bratający się jest kimś nieznanym osobiście. Ale raczej przyjmuje się takie zachowanie "za dobrą monetę"
zrób!
żeby towarzysze
kadr i ten świąteczny klimat .