Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 28
I zgadzając się ze stwierdzeniem, że zapewne można było inaczej naświetlić tę fotografię - za każdym razem będę dodawał, że takie uwagi - przynajmniej powinny - zawierać odniesienie do konkretnych warunków
Ale te same warunki robiły ci szanse na fotę. Inna rzecz, że odbiorca ma w nosie warunki, jego interesuje efekt końcowy. Jest takie fajne zdjęcie na blogu McCurry'ego jak robił zdjęcia w monsunowych miesiącach w Indiach: jest na nim po pachy w wodzie. Na zdjęciach które są w tej serii o monsunie nie wiesz, że on tak brodził, chociaż można się domyślać. Efekty są jak to u McCurry'ego raczej z tych wysadzających z kapci.
Pełna zgoda. Warunki stworzyły mi szansę, którą wykorzystałem wedle moich możliwości i umiejętności.
Oczywistą sprawą jest, że odbiorca ma w nosie warunki działania - i "interesuje" go efekt. Ale to zainteresowanie nie powinno się przekładać na - często (piszę w oderwaniu od naszej aktualnej dyskusji) bardzo kategoryczne określenia, opisujące nie odbiór tego efektu (podoba się/nie podoba się/ja zrobiłbym to inaczej/ja zrobiłbym to lepiej), ale waloryzujące działanie Autora: "schrzaniłeś/popsułeś/nie wykorzystałeś/powinieneś. Zresztą stąd biorą się - w większości - późniejsze "burze w szklance wody" i próby udowadniania przewagi mojszości jednej nad drugą
____
Kończąc
Jest to z pewnością "mobilizujące" na przyszłość, ale nie należy przesadzać
ps
dodam jeszcze a propos McCurre'ego - wybierając się na rowerowy spacer w ową niedzielę, nie zakładałem możliwości fotografowania w monsunowych warunkach
Czym - przynajmniej nieco - innym jest nastawianie się na w miarę przewidywalne warunki, czym innym nieomal spontaniczna reakcja
Trzeba o tym pamiętać - bo przez taką spontaniczną reakcję na gwałtowną zmianę w zakładanych i przewidywanych warunkach - straciłem EOS-a 300...
I zgadzając się ze stwierdzeniem, że zapewne można było inaczej naświetlić tę fotografię - za każdym razem będę dodawał, że takie uwagi - przynajmniej powinny - zawierać odniesienie do konkretnych warunków
Ale te same warunki robiły ci szanse na fotę. Inna rzecz, że odbiorca ma w nosie warunki, jego interesuje efekt końcowy. Jest takie fajne zdjęcie na blogu McCurry'ego jak robił zdjęcia w monsunowych miesiącach w Indiach: jest na nim po pachy w wodzie. Na zdjęciach które są w tej serii o monsunie nie wiesz, że on tak brodził, chociaż można się domyślać. Efekty są jak to u McCurry'ego raczej z tych wysadzających z kapci.
Janku - być może prawidłowo opisałeś zasadę działania efektu/opcji, jaką zastosowałem przy opracowaniu wariantu nr 2. Ale w programie nosi on nazwę: film w podczerwieni - i jak zrozumiałem ma symulować użycie negatywu typu 'infrared'...
Nie wiedziałem, że jesteś
...[-]...
3. Niedoświetlenie negatywu (albo utrata nominalnej czułości) prowadzi do utraty szczegółów w cieniach, a przy próbie wyciągnięcia - do nadmiernego ziarna (kaszy gryczanej w kolorze). Jest to widoczne na poprawce #1. Stąd mój wpis o prawdopodobnym niedoświetleniu.
Najciekawsza jest mz poprawka #2, gdzie widać jak leje, a cienie nie są zbyt zaszumione.
...[-]...
Dopiero teraz - ze zrozumieniem - doczytałem pkt. 3.
Janku - być może prawidłowo opisałeś zasadę działania efektu/opcji, jaką zastosowałem przy opracowaniu wariantu nr 2. Ale w programie nosi on nazwę: film w podczerwieni - i jak zrozumiałem ma symulować użycie negatywu typu "infrared"...
Z tego wszystkiego
Grzesiek; przyznaję Ci rację!
Ja to wiedziałem "od początku"
Może nie tyle lepszy - ale mnie się bardziej podoba
Grzesiek; przyznaję Ci rację!
podoba się nieustająco, ale już nie kasuj i nie wstawiaj po raz trzeci
Na razie nie przewiduję jakichkolwiek sytuacji/zdarzeń/czyichś zachowań - które mogłyby mnie skłonić do ponownego usuwania - któregokolwiek ze zdjęć, które zaprezentuję. Oczywiście poza zdecydowanym banem ze strony Administratora
Scena i warunki miały potencjał do świetnego zdjęcia, ale MZ to nim nie jest, za ciemne jest, kontur postaci można było lepiej wyeksponować, no i poczekałbym na moment, w którym kobieta robi krok na ulicę zrobiony z innej perspektywy - takiej żeby jej się nogi nie zlewały. Być może nawet przeskakiwała nad kałużą i można było się pokusić o nawiązanie do HCB. A tak jest klimatyczne zdjęcie, ale mam niedosyt.
W Twojej wypowiedzi - oraz w poprzednich (poza oczywiście tymi chwalącymi - dziękuję
Na czekanie na to, by pani przebiegająca obok mnie zrobiła krok w jakąkolwiek inną stroną raczej szans nie było.
Dla wszystkich Warszawiaków mam propozycję - oczywiście wyłącznie opcjonalną. Przejdźcie się na ulicę Jezuicką, prawie vis a vis ulicy Dawnej (z tym "klimatycznym" podcieniem/bramą). Tam jest brama/wejście do jakiejś instytucji (vis a vis Stołecznego Centrum Edukacji Kulturalnej. Trzy schody do góry, framuga z cegieł wystająca na około 40 cm. To ja właśnie stałem w tej bramie, na tych schodkach i usiłowałem choć minimalnie ochronić przed lejącymi się z nieba strugami wody plecak z aparatami - i przy okazji siebie. To, że w ogóle zrobiłem zdjęcie z tą kobietą, to całkowity przypadek. Udało mi się wyciągnąć Weltaflexa - i próbowałem sfotografować deszcz, ulicę - w kierunku Kanonii (czyli w tę stronę, w którą idzie Pani na zdjęciu - wyjaśnienie dla niewarszawiaków). Bo tam było nieco jaśniej - pomiędzy domami. Zdjęcie całkowicie nie wyszło - mimo długiego czasu i niewielkiej przysłony. I gdy składałem aparat, usłyszałem jakieś chlupoty (w sensie kroki) od lewej strony. Gdy się odwróciłem - Pani była prawie tuż tuż. Czasu starczyło praktycznie na naciągnięcie migawki, przesunięcie - nieco na oślep - dźwigienki od czasu - i już. Pani przeszła i lekceważąc deszcz się oddaliła... Miała parasol!
Przypominam, że wszystko to odbywało się w ulewnym (naprawdę ulewnym deszczu) który okresowo zmieniał się ulewny grad.
Nie piszę tego - bynajmniej - jako jakiekolwiek usprawiedliwienie. Po prostu - pytając o nastawy, przy jakich ktoś inny zabrałby się do robienia takiego zdjęcia - chciałem zwrócić uwagę, na to, że czasem nie ma możliwości gdybania, czekania, zastanawiania się.
I zgadzając się ze stwierdzeniem, że zapewne można było inaczej naświetlić tę fotografię - za każdym razem będę dodawał, że takie uwagi - przynajmniej powinny - zawierać odniesienie do konkretnych warunków
Scenkę komplementuję
Nie użył światłomierza
...[-]...
cóż - poza Weltą - miałem do dyspozycji jedynie cyfrowego Canona...
Pomijając nasze towarzyskie przekomarzanki - chętnie przeczytam jakie nastawy (przysłona i czas) 'powinny' zostać użyte podczas fotografowania (w wąskiej uliczce) w takiej ulewie (zdjęcie zrobione było 9 czerwca podczas tej 'słynnej' ulewy, która zatopiła niektóre kawałki Warszawy.
Grzesiek, DAAD wyraża się b. kategorycznie, ale jest 'helpful'.
1. Strzeliłbym z EOSa, żeby mieć porównanie/odniesienie do rzeczywistości.
2. DAAD pokazuje histogram pozytywu, który zazwyczaj zawiera czerń (=0) i biel (=255) w niezerowej proporcji. Układ jak na zdjęciu 1 skutkuje utratą kontrastu i szczegółów zarówno w cieniach, jak i w światłach. Metoda (0-255) odpowiada max wyciągnięciu świateł i cieni przy wywoływaniu i produkcji odbitek. Normalnie, dla uzyskania porządanego efektu, usuwa się nadmiar kontrastu (i nasycenia kolorów).
Ze względu na katastrofę przy prześwietlaniu, dla cyfrówek Canon ogranicza światła w histogramie o -1EV
3. Niedoświetlenie negatywu (albo utrata nominalnej czułości) prowadzi do utraty szczegółów w cieniach, a przy próbie wyciągnięcia - do nadmiernego ziarna (kaszy gryczanej w kolorze). Jest to widoczne na poprawce #1. Stąd mój wpis o prawdopodobnym niedoświetleniu.
Najciekawsza jest mz poprawka #2, gdzie widać jak leje, a cienie nie są zbyt zaszumione.
Ale wszystko to - to tylko dywagacje 'moim zdaniem', może zostanę za nie 'potępiony', bo na wywoływaniu, ani produkcji odbitek się nie znam.
Pamiętam coś takiego 'naświetlaj na cienie - wywołuj na światła',
Kadr i sytuacja niezmiennie mi się podobają
Pozdrawiam, Janeq
Histogram zrobiłem tylko dla Ciebie, gdyż Cię lubię. Za współczucie dziękuję, miło jest wiedzieć , że ktoś współczuje. Nadal twierdzę, że negatyw spaprałeś.
A to zupełnie inna postać rzeczy.
1. nie twierdzę, że nie można było tej fotografii zrobić lepiej (w sensie przyjętych nastaw) {zaznaczam - że w moim rozumieniu nie jest to jednoznaczne z akceptacją określenia "spaprałeś"}
2. twierdzę, że ani Ty, ani ja - nie możemy wydawać opinii na temat prawidłowości procesu technologicznego w czasie wywoływania tegoż negatywu. Choćby z tego powodu, że nie było nas przy tym
3. twierdzę, że obróbka negatywu - do postaci jaką zaprezentowałem nie daje żadnych podstaw by - na podstawie ostatecznego obrazu wyrokować (w sposób dosyć kategoryczny) na tematy poruszane w punktach 1 i 2.
Muszę na tę chwilę skończyć dzyskusję (właściwie ją przerwać). Mam do odebrania skany z małoobrazkowego negatywu i chciałbym zdążyć na wernisaż fotograficznej wystawy.
pozdrawiam do wieczora...
nie potrafię - a także nie widzę najmniejszego sensu - zamieścić tu histogramów - w kolejności:
pliku RAW - zawierającego negatyw tej fotografii
pliku JPEG - zawierającego negatyw tej fotografii
pliku JPEG - zawierającego pozytyw tej fotografii
pliku JPEG - zawierającego ten zaprezentowany tu obraz.
Możesz mi jedynie wierzyć na słowo, że przesunięcie w lewo zaznacza się wyłącznie na tym ostatnim.
Możesz napisać cokolwiek pod moimi fotografiami
Czy do pozostałych fotografii prezentowanych na AT również - standardowo - stosujesz analizę histogramu, zanim napiszesz, że Ci się podoba?. Bez zastrzeżeń. Jeśli tak - to wybacz szczerość - ale trochę Ci współczuję...
Histogram zrobiłem tylko dla Ciebie, gdyż Cię lubię. Za współczucie dziękuję, miło jest wiedzieć , że ktoś współczuje. Nadal twierdzę, że negatyw spaprałeś.
I znów poproszę o konkrety - zwłaszcza te dotyczące 'technicznych lip'
Co tu Grzesiu tłumaczyć.
DAAD - od kiedy to histogram obrobionego cyfrowo - i w dodatku zdygitalizowanego wcześniej - negatywu - mówi cokolwiek o technice wykonania tegoż negatywu??? Litości
Bawić się - w ciemni cyfrowej lub "tradycyjnej" można do woli:
Pozwól, że zacytuję jednego z bardziej cenionych AT-eistów...
Kochani.. błagam... oglądajmy zdjęcia, czytajmy je.. zastanawiajmy się ... ale na litość!!! .. nie wiem jak to nazwać... czy ująć, ale .. czy na wystawie fotograficznej naprawdę trzeba pytać autora ..czy stosował multiekspozycje/pomiar strefowy/balans bieli/bracketing/czy maskował papierkiem, czy lizakiem.. czy biorąc do ręki książkę zastanawiacie się jaką farbę drukarską i jakie techniki druku były wykorzystane?? czy po to pokazuje się zdjęcia? organizuje wystawy?!!
Czy do pozostałych fotografii prezentowanych na AT również - standardowo - stosujesz analizę histogramu, zanim napiszesz, że Ci się podoba?. Bez zastrzeżeń. Jeśli tak - to wybacz szczerość - ale trochę Ci współczuję...
Przy każdym można sobie zadać kilka prostych pytań: co autor chciał pokazać, jak to zrobił i po co to pokazał, a potem można się bawić dalej w czytanie kolejnych warstw interpretacyjnych każdej foty lub całości, zależy jak traktujemy te zestawy.
I tak dalej, itp, itd, itp...
I znów poproszę o konkrety - zwłaszcza te dotyczące 'technicznych lip'
Co tu Grzesiu tłumaczyć.
Scenkę komplementuję
Nie użył światłomierza
...[-]...
cóż - poza Weltą - miałem do dyspozycji jedynie cyfrowego Canona...
Pomijając nasze towarzyskie przekomarzanki - chętnie przeczytam jakie nastawy (przysłona i czas) "powinny" zostać użyte podczas fotografowania (w wąskiej uliczce) w takiej ulewie (zdjęcie zrobione było 9 czerwca podczas tej "słynnej" ulewy, która zatopiła niektóre kawałki Warszawy.
Fajna scenka, niestety technicznie lipa okrutna.
I znów poproszę o konkrety - zwłaszcza te dotyczące "technicznych lip"
Fajna scenka, niestety technicznie lipa okrutna.
Scenkę komplementuję
Nie użył światłomierza
Dlatego odstawiłem Flexareta VII Automat
Zeissem Ikontą 6x9 czasem coś zrobię, ale przez sentyment to aparatu z lat szkolnych mojego Taty.
Zenity, to mój własny sentyment, okupiony ostatnio 'stratą' fajnego ujęcia
Najbardziej pasują mi EOS 5 i EOS 3 (oraz cyfry z tej samej stajni i półki)