Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 64
Dziadkowie, cztery lata po ślubie, rok 1924. Autor fotografii Jerzy Braumberger Lwów. Nowe ramki z palisandru wykonane we własnym zakresie. Szkło stare, z wszystkimi wadami produkcyjnymi tamtych czasów.
A to ich córki
O czym wtedy mysleli ? piekne zdjecie.
Zapytam tak z ciekawości. Kto z nas ma w domu na ścianie, swój portret ślubny.(...)
Brzydki byłem - teraz jestem ładniejszy
(...)Kto z nas ma jakiekolwiek zdjęcie wykonane przez siebie, wiszące na ścianie. Ciekawe?
Ściana mi się kończy. Gniotki, ale podobające mi się gniotki a weryfikatorzy WARTOŚCI ARTYSTOWSKICH u mnie nie bywają
Pozdrawiam.
Zapytam tak z ciekawości. Kto z nas ma w domu na ścianie, swój portret ślubny.(...)
Brzydki byłem - teraz jestem ładniejszy
(...)Kto z nas ma jakiekolwiek zdjęcie wykonane przez siebie, wiszące na ścianie. Ciekawe?
Ściana mi się kończy. Gniotki, ale podobające mi się gniotki a weryfikatorzy WARTOŚCI ARTYSTOWSKICH u mnie nie bywają
Pozdrawiam.
Minął cały dzionek i niewielu nas się uzbierało. Odwiedzając południe Europy, ciężko znaleźć dom lub kafejkę nie obwieszoną fotografiami. Ciekawe skąd to wynika ?
Nie wiem... zastanawiałem się nad tym wiele razy... Troszkę (choć tylko troszkę) winiłbym za to tzw. czynniki zewnętrzne. Co tu dużo ukrywać - od czasów powojennych - do dnia dzisiejszego - interpretacje historii - tej dotyczącej zwykłych ludzi - są zmieniane odgórnie mniej więcej raz na 4 lata...
Poza tym - zmienia się model życia rodzinnego...
A co do rejestracji ważnych zdarzeń - to po co wieszać cokolwiek na ścianie -zwłaszcza, że wykonanie odbitki+ramka itd. - to czas i kasa. Przecież "wszyscy mają" standardowy album weselny/komunijny/etc. - wykonany przez profesjonalistę. No i najważniejsze - mają kasetę/płytkę - z filmem.
Minął cały dzionek i niewielu nas się uzbierało. Odwiedzając południe Europy, ciężko znaleźć dom lub kafejkę nie obwieszoną fotografiami. Ciekawe skąd to wynika ?
Nie wiem... zastanawiałem się nad tym wiele razy... Troszkę (choć tylko troszkę) winiłbym za to tzw. czynniki zewnętrzne. Co tu dużo ukrywać - od czasów powojennych - do dnia dzisiejszego - interpretacje historii - tej dotyczącej zwykłych ludzi - są zmieniane odgórnie mniej więcej raz na 4 lata...
Poza tym - zmienia się model życia rodzinnego...
A co do rejestracji ważnych zdarzeń - to po co wieszać cokolwiek na ścianie -zwłaszcza, że wykonanie odbitki+ramka itd. - to czas i kasa. Przecież "wszyscy mają" standardowy album weselny/komunijny/etc. - wykonany przez profesjonalistę. No i najważniejsze - mają kasetę/płytkę - z filmem.
Czyli przyczyna identyczna, jak budowanie ciemnych kuchni w blokach
Czyli przyczyna identyczna, jak budowanie ciemnych kuchni w blokach
Czyli przyczyna identyczna, jak budowanie ciemnych kuchni w blokach
Czyli przyczyna identyczna, jak budowanie ciemnych kuchni w blokach
Minął cały dzionek i niewielu nas się uzbierało. Odwiedzając południe Europy, ciężko znaleźć dom lub kafejkę nie obwieszoną fotografiami. Ciekawe skąd to wynika ?
Na razie nadrabiamy stracone lata i zachłystujemy się gadżetami. Fajne auto, tv i takie tam. Nie mamy czasu przysiąść i podumać sobie na naszym żywotem. Żyjemy trochę bezrefleksyjnie. Ale i na to przyjdzie kiedyś pora. Tylko czy nie będzie za późno ...
Minął cały dzionek i niewielu nas się uzbierało. Odwiedzając południe Europy, ciężko znaleźć dom lub kafejkę nie obwieszoną fotografiami. Ciekawe skąd to wynika ?
Na razie nadrabiamy stracone lata i zachłystujemy się gadżetami. Fajne auto, tv i takie tam. Nie mamy czasu przysiąść i podumać sobie na naszym żywotem. Żyjemy trochę bezrefleksyjnie. Ale i na to przyjdzie kiedyś pora. Tylko czy nie będzie za późno ...
Minął cały dzionek i niewielu nas się uzbierało. Odwiedzając południe Europy, ciężko znaleźć dom lub kafejkę nie obwieszoną fotografiami. Ciekawe skąd to wynika ?
Bardzo proste. To efekt 'zamętu społecznego czasów wojny i powojnia. Wielkie zmiany nie służyły utrzymywaniu tradycji. Nowy Człowiek tamtych czasów żył jak przelotny ptak, z dnia na dzień. Nie zakładał siedziby, nie znał i nie uznawał standardów. Śluby były, ale nikt nie potrafił wyjaśnić po co ta rejestracja, dziećmi i tak miało zajmować się i wychowywać państwo. Człowiek pracy miał pracować. I już...
Skąd więc potrzeba powieszenia zdjęć, a zwłaszcza ślubnych, na ścianie?
Minął cały dzionek i niewielu nas się uzbierało. Odwiedzając południe Europy, ciężko znaleźć dom lub kafejkę nie obwieszoną fotografiami. Ciekawe skąd to wynika ?
Bardzo proste. To efekt 'zamętu społecznego czasów wojny i powojnia. Wielkie zmiany nie służyły utrzymywaniu tradycji. Nowy Człowiek tamtych czasów żył jak przelotny ptak, z dnia na dzień. Nie zakładał siedziby, nie znał i nie uznawał standardów. Śluby były, ale nikt nie potrafił wyjaśnić po co ta rejestracja, dziećmi i tak miało zajmować się i wychowywać państwo. Człowiek pracy miał pracować. I już...
Skąd więc potrzeba powieszenia zdjęć, a zwłaszcza ślubnych, na ścianie?
Zapytam tak z ciekawości. Kto z nas ma w domu na ścianie, swój portret ślubny. Kto z nas ma jakiekolwiek zdjęcie wykonane przez siebie, wiszące na ścianie. Ciekawe?
Portretu ślubnego nie mam - bom rozwodnik. Mam natomiast kilka portretów moich Rodziców, mojej Lepszej Połowy, mojej córki. Fotografii mojego autorstwa na ścianach mam kilkanaście, także w pracy. O mieszkaniu mojej Lepszej Połowy i niektórych znajomych - nie wspomnę... Nie wszystkie są tradycyjnie zrobione (fotografie z cyfrowego aparatu, albo wydruki na papierze fotograficznym)