Diakoni
Święcenia diakonatu w poznańskiej katedrze, V 2011. Tu chyba w czasie modlitwy wstawienniczej. Revueflex SC-1, Pentacon 50 lub 29 mm, statyw, Rollei Superpan 200 w R09. Skan cyfrą, trochę wykontrastowane w Irfanie i zwiększyłem lekko ostrość, nie wiem czy słusznie.
Komentarze 163
A to, że jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika.
No właśnie że nie mógł. Poczytaj tę historię (książka Morrisa).
Chodzi Ci o to, że film był przerzucony poza obszar frontu i Capa, nie miał świadomości w jakim stanie opublikowano to zdjęcie?
W skrócie:
- film trafił do Londynu, technik zapomniał o suszarce i filmy się usmażyły, po wyjęciu uratowali kilkanaście klatek, czy nawet kilka, nie pamiętam; klatki były ze spływającą emulsją (vide cytowane przez Ciebie zdjęcie)
- Capa nie miał świadomości nawet, że jego rolki zostały usmażone, zdjęcia zobaczył po publikacji\
- co gorsze, wydrukowany komentarz do zdjęć pominął spapranie fot, zaś ich niedoskonałość tłumaczył tym, że fotografowi się ręce trzęsły ze strachu podczas bycia na 1. linii...
- co zrozumiałe, Capie się zagotowało... (notabene, zabolało tak, że nawet tytuł książki, jaką napisał po latach brzmi 'Slightly Out Of Focus')
W świetle powyższych faktów nie stawiałbym znaku równości między zdjęciem cytowanym przez Ciebie a zdjęciem niniejszym.
No to o tych faktach akurat wiedziałem (różne źródła podają różną liczbę ocalałych klatek - od 8-miu do 10-ciu). Nie mniej, o ile się nie mylę, Capa nie odżegnał się od tego zdjęcia i w jego autorskich albumach było ono publikowane.
PS. Nie mam tak radykalnego stosunku do tej fotografii jak koledzy, mi tam ona leży. Nie leży jednak porównanie. Jeśli mamy wpływ na techniczną poprawność foty, to powinniśmy do niej dążyć. Jeśli z jakichś względów fota nie jest poprawna, ale nie ma wyboru i dokumentuje historyczną chwile, to fota się obroni ze względu na jej treść.
Oczywiście masz rację, ale trzeba pamiętać, że nie ma czegoś takiego jak "minimalny poziom świadomości/doświadczenia użytkownika AT", który uprawnia do prezentowania tu zdjęć. To, że ktoś na swoim aktualnym poziomie wiedzy wstawia zdjęcie, które zrobił według swoich możliwości i umiejętności uprawnia oczywiście bardziej doświadczonych kolegów do wytknięcia mu błędów warsztatowych, ale nie do tego (a moim zdaniem to właśnie miało tu miejsce), żeby zgłaszać pod jego adresem pretensje, że zdjęcie zrobił tak jak zrobił i że je publikuje.
PS.2. Nie każdy z nas jest Bressonem, wg mnie trzeba próbować i pokornie przyjmować krytykę jako korzyść z publikacji w dalszym samorozwoju. Wierzę, że Autor pozostawi tę fotografię mimo części nieprzychylnych komentarzy.
O to to.
A to, że jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika.
No właśnie że nie mógł. Poczytaj tę historię (książka Morrisa).
Chodzi Ci o to, że film był przerzucony poza obszar frontu i Capa, nie miał świadomości w jakim stanie opublikowano to zdjęcie?
W skrócie:
- film trafił do Londynu, technik zapomniał o suszarce i filmy się usmażyły, po wyjęciu uratowali kilkanaście klatek, czy nawet kilka, nie pamiętam; klatki były ze spływającą emulsją (vide cytowane przez Ciebie zdjęcie)
- Capa nie miał świadomości nawet, że jego rolki zostały usmażone, zdjęcia zobaczył po publikacji\
- co gorsze, wydrukowany komentarz do zdjęć pominął spapranie fot, zaś ich niedoskonałość tłumaczył tym, że fotografowi się ręce trzęsły ze strachu podczas bycia na 1. linii...
- co zrozumiałe, Capie się zagotowało... (notabene, zabolało tak, że nawet tytuł książki, jaką napisał po latach brzmi "Slightly Out Of Focus")
W świetle powyższych faktów nie stawiałbym znaku równości między zdjęciem cytowanym przez Ciebie a zdjęciem niniejszym.
PS. Nie mam tak radykalnego stosunku do tej fotografii jak koledzy, mi tam ona leży. Nie leży jednak porównanie. Jeśli mamy wpływ na techniczną poprawność foty, to powinniśmy do niej dążyć. Jeśli z jakichś względów fota nie jest poprawna, ale nie ma wyboru i dokumentuje historyczną chwile, to fota się obroni ze względu na jej treść.
PS.2. Nie każdy z nas jest Bressonem, wg mnie trzeba próbować i pokornie przyjmować krytykę jako korzyść z publikacji w dalszym samorozwoju. Wierzę, że Autor pozostawi tę fotografię mimo części nieprzychylnych komentarzy.
A to, że jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika.
No właśnie że nie mógł. Poczytaj tę historię (książka Morrisa).
Chodzi Ci o to, że film był przerzucony poza obszar frontu i Capa, nie miał świadomości w jakim stanie opublikowano to zdjęcie?
W skrócie:
- film trafił do Londynu, technik zapomniał o suszarce i filmy się usmażyły, po wyjęciu uratowali kilkanaście klatek, czy nawet kilka, nie pamiętam; klatki były ze spływającą emulsją (vide cytowane przez Ciebie zdjęcie)
- Capa nie miał świadomości nawet, że jego rolki zostały usmażone, zdjęcia zobaczył po publikacji\
- co gorsze, wydrukowany komentarz do zdjęć pominął spapranie fot, zaś ich niedoskonałość tłumaczył tym, że fotografowi się ręce trzęsły ze strachu podczas bycia na 1. linii...
- co zrozumiałe, Capie się zagotowało... (notabene, zabolało tak, że nawet tytuł książki, jaką napisał po latach brzmi "Slightly Out Of Focus")
W świetle powyższych faktów nie stawiałbym znaku równości między zdjęciem cytowanym przez Ciebie a zdjęciem niniejszym.
PS. Nie mam tak radykalnego stosunku do tej fotografii jak koledzy, mi tam ona leży. Nie leży jednak porównanie. Jeśli mamy wpływ na techniczną poprawność foty, to powinniśmy do niej dążyć. Jeśli z jakichś względów fota nie jest poprawna, ale nie ma wyboru i dokumentuje historyczną chwile, to fota się obroni ze względu na jej treść.
PS.2. Nie każdy z nas jest Bressonem, wg mnie trzeba próbować i pokornie przyjmować krytykę jako korzyść z publikacji w dalszym samorozwoju. Wierzę, że Autor pozostawi tę fotografię mimo części nieprzychylnych komentarzy.
Zdjęcie obejrzałem z zainteresowaniem, a najwięcej uwagi skupiłem, nie wiedzieć czemu, na podeszwach butów dwóch diakonów.
A to, że jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika.
No właśnie że nie mógł. Poczytaj tę historię (książka Morrisa).
Chodzi Ci o to, że film był przerzucony poza obszar frontu i Capa, nie miał świadomości w jakim stanie opublikowano to zdjęcie?
A to, że jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika.
No właśnie że nie mógł. Poczytaj tę historię (książka Morrisa).
Chodzi Ci o to, że film był przerzucony poza obszar frontu i Capa, nie miał świadomości w jakim stanie opublikowano to zdjęcie?
A to, że jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika.
No właśnie że nie mógł. Poczytaj tę historię (książka Morrisa).
A to, że jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika.
No właśnie że nie mógł. Poczytaj tę historię (książka Morrisa).
No.
Nietrafione porównanie, to zdjęcie nie jest technicznie spaprane przez fotografa, a przez technika (chyba znana historia, nie będę opisywał). Jest zaś jednym z kilkunastu klatek, które się uchowały mimo usmażenia ich w suszarce, jedynymi klatkami z D-Day. Dlatego jest kultowe. Coś jak foty z Auschwitz, czy Getta Warszawskiego - są jakie są, ale pełnią rolę dokumentu.
Chyba nikt, kto widział całokształt twórczości Capy, nie posądzi go denne klatki... ??
:-)
Przecież nie chodziło o to, żeby dowodzić, ze i Capie zdarzały się denne klatki, tylko o podważenie bezwzględnej słuszności następującego podejścia:
"od tego zaczyna się pierwsza selekcja - wadliwe techniczne klaty na szmelc, później dopiero pojawiają się pytania o kompozycję, nastrój i emocje."
A to, że klata jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika. Co do kwestii nietrafności porównania w odniesieniu do wartości fotografii i kontekstu w jakim została zrobiona odsyłam kilka postów wyżej.
No.
Nietrafione porównanie, to zdjęcie nie jest technicznie spaprane przez fotografa, a przez technika (chyba znana historia, nie będę opisywał). Jest zaś jednym z kilkunastu klatek, które się uchowały mimo usmażenia ich w suszarce, jedynymi klatkami z D-Day. Dlatego jest kultowe. Coś jak foty z Auschwitz, czy Getta Warszawskiego - są jakie są, ale pełnią rolę dokumentu.
Chyba nikt, kto widział całokształt twórczości Capy, nie posądzi go denne klatki... ??
:-)
Przecież nie chodziło o to, żeby dowodzić, ze i Capie zdarzały się denne klatki, tylko o podważenie bezwzględnej słuszności następującego podejścia:
"od tego zaczyna się pierwsza selekcja - wadliwe techniczne klaty na szmelc, później dopiero pojawiają się pytania o kompozycję, nastrój i emocje."
A to, że klata jest spaprane technicznie Capa mógł ocenić dopiero po wywołaniu i nie miało znaczenia czy jest spaprane przez niego czy przez technika. Co do kwestii nietrafności porównania w odniesieniu do wartości fotografii i kontekstu w jakim została zrobiona odsyłam kilka postów wyżej.
No.
Nietrafione porównanie, to zdjęcie nie jest technicznie spaprane przez fotografa, a przez technika (chyba znana historia, nie będę opisywał). Jest zaś jednym z kilkunastu klatek, które się uchowały mimo usmażenia ich w suszarce, jedynymi klatkami z D-Day. Dlatego jest kultowe. Coś jak foty z Auschwitz, czy Getta Warszawskiego - są jakie są, ale pełnią rolę dokumentu.
Chyba nikt, kto widział całokształt twórczości Capy, nie posądzi go denne klatki... ??
:-)
No.
Nietrafione porównanie, to zdjęcie nie jest technicznie spaprane przez fotografa, a przez technika (chyba znana historia, nie będę opisywał). Jest zaś jednym z kilkunastu klatek, które się uchowały mimo usmażenia ich w suszarce, jedynymi klatkami z D-Day. Dlatego jest kultowe. Coś jak foty z Auschwitz, czy Getta Warszawskiego - są jakie są, ale pełnią rolę dokumentu.
Chyba nikt, kto widział całokształt twórczości Capy, nie posądzi go denne klatki... ??
:-)
Moim zdaniem 'w tym kościele' wydarzyło się właśnie 'COŚ szczególnego'. Ale ja to zacofany ciemnogrodzki moher jestem.
Myślę, że to cudowna wymówka dla fotografów okolicznościowych. Do tego kilka ujęć R.Capy nosić w kieszeni. Dla mnie bomba.
Że nie umiem ale to ma sens!
Hę?? No patrz Pan - bywam niejednokrotnie na uroczystościach religijnych, czasem mam aparat przy sobie, częściej nie. Ale o zdjęciach Capy w kieszeni nie pomyślałem. Może dlatego, że w takich sytuacjach skupiam się na innych niż robienie "okolicznościowych zdjęć" czynnościach.
Zechcesz może zauważyć, że uwaga o CZYMŚ szczególnym już nie zdjęcia dotyczyła.
Pozdrawiam.
Moim zdaniem 'w tym kościele' wydarzyło się właśnie 'COŚ szczególnego'. Ale ja to zacofany ciemnogrodzki moher jestem.
Myślę, że to cudowna wymówka dla fotografów okolicznościowych. Do tego kilka ujęć R.Capy nosić w kieszeni. Dla mnie bomba.
Że nie umiem ale to ma sens!
Hę?? No patrz Pan - bywam niejednokrotnie na uroczystościach religijnych, czasem mam aparat przy sobie, częściej nie. Ale o zdjęciach Capy w kieszeni nie pomyślałem. Może dlatego, że w takich sytuacjach skupiam się na innych niż robienie "okolicznościowych zdjęć" czynnościach.
Zechcesz może zauważyć, że uwaga o CZYMŚ szczególnym już nie zdjęcia dotyczyła.
Pozdrawiam.
Moim zdaniem 'w tym kościele' wydarzyło się właśnie 'COŚ szczególnego'. Ale ja to zacofany ciemnogrodzki moher jestem.
Myślę, że to cudowna wymówka dla fotografów okolicznościowych. Do tego kilka ujęć R.Capy nosić w kieszeni. Dla mnie bomba.
Że nie umiem ale to ma sens!
A czy coś wiadomo na temat tego, czy Jantar jest profesjonalnym fotografem, który za zrobienie tego zdjęcia wziął pieniądze, czy też amatorem, który to zdjęcie wykonał tak jak wykonał, a następne postara się wykonać z uwzględnieniem wszlekich rad i wskazówek.
BTW: Radzę zrobić mały eksperyment: otwórzcie sobie dowolną stronę galerii i policzcie ile zdjęć, które się tam aktualnie pojawia ma wg Was idealną ekspozycję(lub choćby bliską idealnej).
Powiem szczerze, że nie rozumiem dlaczego akurat to zdjęcie wzbudziło tak stanowczą krytykę.
Moim zdaniem 'w tym kościele' wydarzyło się właśnie 'COŚ szczególnego'. Ale ja to zacofany ciemnogrodzki moher jestem.
Myślę, że to cudowna wymówka dla fotografów okolicznościowych. Do tego kilka ujęć R.Capy nosić w kieszeni. Dla mnie bomba.
Że nie umiem ale to ma sens!
A czy coś wiadomo na temat tego, czy Jantar jest profesjonalnym fotografem, który za zrobienie tego zdjęcia wziął pieniądze, czy też amatorem, który to zdjęcie wykonał tak jak wykonał, a następne postara się wykonać z uwzględnieniem wszlekich rad i wskazówek.
BTW: Radzę zrobić mały eksperyment: otwórzcie sobie dowolną stronę galerii i policzcie ile zdjęć, które się tam aktualnie pojawia ma wg Was idealną ekspozycję(lub choćby bliską idealnej).
Powiem szczerze, że nie rozumiem dlaczego akurat to zdjęcie wzbudziło tak stanowczą krytykę.
Moim zdaniem 'w tym kościele' wydarzyło się właśnie 'COŚ szczególnego'. Ale ja to zacofany ciemnogrodzki moher jestem.
Myślę, że to cudowna wymówka dla fotografów okolicznościowych. Do tego kilka ujęć R.Capy nosić w kieszeni. Dla mnie bomba.
Że nie umiem ale to ma sens!
Moim zdaniem 'w tym kościele' wydarzyło się właśnie 'COŚ szczególnego'. Ale ja to zacofany ciemnogrodzki moher jestem.
Myślę, że to cudowna wymówka dla fotografów okolicznościowych. Do tego kilka ujęć R.Capy nosić w kieszeni. Dla mnie bomba.
Że nie umiem ale to ma sens!
jak nie widzisz różnicy w wartości zdjęcia - z jednej strony klatka z wyjątkowego fragmentu historii, niepowtarzalna sytuacja - a z drugiej rutynowy obrzęd powtarzany z uporem maniaka co jakiś czas, to wybacz. Twoje porównanie do Normandii jest o kant dupy potłuc. Inaczej byłoby, jakby w tej scenie (w tym kościele) wydarzyło się COŚ szczególnego... ale nic tam się takiego nie stało.
Może dla autora, a z pewnością dla tych diakonów którzy leżą krzyżem to też wyjątkowa i niepowtarzalna sytuacja.
Poza tym dla obecnych w tym kościele dzieje się COŚ szczególnego. To, że dla Ciebie nie, to już jakby nie moje zmartwienie.
Skoro skala porównania Wam się nie podoba, to radzę jeszcze zwrócić uwagę, że porównujemy zdjęcie publikowane w dziesiątkach albumów i prezentowane na niezliczonych reprodukcjach, ze zdjęciem, które nie wiadomo czy zobaczyło światło dzienne gdzieś poza galerią AT. Mimo to mechanizm w obu przypadkach był identyczny: obie fotki przeszły selekcję autorską mimo niedostatków technicznych (w przypadku zdjęcia Cappy te niedostatki były nawet większe, niż na obrazku powyżej). Ergo: koncepcja wstępnej selekcji odrzucającej wszystkie klatki niedoskonałe technicznie nie musi wcale być żelazną zasadą dla wszystkich i w każdym przypadku. Jak już słuzsznie zostało tu powiedziane - choć fajnie by było, gdyby było idealnie, to jednak to nie jest krajobraz, który trzeba cyzelowac do znudzenia, bo najmniejsze uchybienie jest dla niego dyskwalifikujące.
jak nie widzisz różnicy w wartości zdjęcia - z jednej strony klatka z wyjątkowego fragmentu historii, niepowtarzalna sytuacja - a z drugiej rutynowy obrzęd powtarzany z uporem maniaka co jakiś czas, to wybacz. Twoje porównanie do Normandii jest o kant dupy potłuc. Inaczej byłoby, jakby w tej scenie (w tym kościele) wydarzyło się COŚ szczególnego... ale nic tam się takiego nie stało.
Może dla autora, a z pewnością dla tych diakonów którzy leżą krzyżem to też wyjątkowa i niepowtarzalna sytuacja.
Poza tym dla obecnych w tym kościele dzieje się COŚ szczególnego. To, że dla Ciebie nie, to już jakby nie moje zmartwienie.
Skoro skala porównania Wam się nie podoba, to radzę jeszcze zwrócić uwagę, że porównujemy zdjęcie publikowane w dziesiątkach albumów i prezentowane na niezliczonych reprodukcjach, ze zdjęciem, które nie wiadomo czy zobaczyło światło dzienne gdzieś poza galerią AT. Mimo to mechanizm w obu przypadkach był identyczny: obie fotki przeszły selekcję autorską mimo niedostatków technicznych (w przypadku zdjęcia Cappy te niedostatki były nawet większe, niż na obrazku powyżej). Ergo: koncepcja wstępnej selekcji odrzucającej wszystkie klatki niedoskonałe technicznie nie musi wcale być żelazną zasadą dla wszystkich i w każdym przypadku. Jak już słuzsznie zostało tu powiedziane - choć fajnie by było, gdyby było idealnie, to jednak to nie jest krajobraz, który trzeba cyzelowac do znudzenia, bo najmniejsze uchybienie jest dla niego dyskwalifikujące.