Awatar zoom

katalogowanie klisz

zoom 26

Czy opisujecie, numerujecie lub katalogujecie jakoś swoje klisze?
W sumie przydałoby się mieć jakieś notatki na temat danej kliszy, sposobu i parametrów wołania.
Póki co mam kilka rolek wołanych w labie, wkrótce zabieram się za samodzielne wołanie. I stąd myśl, żeby wszystko jakoś ładnie i logicznie uporządkować, w przemyślany sposób archiwizować. Jak to u Was wygląda?

Odpowiedzi 26

Awatar UIMP
UIMP

Jak skończę jedną robotę, to zapodam skan z mądrej książki, w której jest o katalogowaniu klisz.

Awatar jaskiniar
jaskiniar

zoom napisał(a):
Czy opisujecie, numerujecie lub katalogujecie jakoś swoje klisze?
W sumie przydałoby się mieć jakieś notatki na temat danej kliszy, sposobu i parametrów wołania.
Póki co mam kilka rolek wołanych w labie, wkrótce zabieram się za samodzielne wołanie. I stąd myśl, żeby wszystko jakoś ładnie i logicznie uporządkować, w przemyślany sposób archiwizować. Jak to u Was wygląda?

mogę podać swoją metodę... - sprawdza się w przypadku filmów średniego formatu, zapewne przy małym formacie będzie bardziej upierdliwa...
1. w specjalnym notesiku zapisuję nastawy (plus rodzaj obiektywu i aparatu) kolejnych zdjęć - dwanaście notatek - każdy negatyw, data założenia, miejsce/obraz sfotografowany
2. wywołuję w Zakładzie Fotograficznym, więc odpadają mi opisy chemii
3. po odebraniu negatywów - wkładam każdy negatyw (12 klatek) do osobnej "koszulki"
4. owa koszulka jest opisana: data, rodzaj filmu, rodzaj aparatu, miejsce/miejsca fotografowane, numer
5. numer dopisuję do opisu w notatniku
6. po zdygitalizowaniu negatywu/negatywów z kolejnej partii - pliki zawierające obraz negatywowy - przechowuję w katalogach opisanych datą i miejscem wykonania. Poszczególne pliki mają nadane nazwy zgodne z nazwą katalogu (plus kolejny numer klatki)
7. "koszulki" z negatywami wpinam do skoroszytu - jeden skoroszyt na rok
8. pliki ze zdygitalizowanymi negatywami przechowuję na twardym dysku, dysku zewnętrznym i na płytkach
proste, łatwe i przyjemne



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar UIMP
UIMP

Skan jednak jest niepotrzebny, bo zawiera wszystko to, co opisał Grzesiek

Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

Normalnie markerem do CD na koszulce z negiem piszę: aparat, obiektyw, nazwa negatywu na ile świecony i w czym moczony, data zaokrąglona do miesiąca, miejsce, np:
Beier Edith I Meritar 75/3.5 Trix@800 PC-Tea 110 1+100 10' Cz-wa kwiecień 2K14.

Awatar romek
romek

pergamin ma litere pudelka i nr ktory odpowiada stykowce z segregatora. kazda stykowka ma przypieta strone z opisem zdjec i data. z technicznych parametrow wazny jest dla mnie kontrast indeks i ew adnotacje do odbitek. nigdy nie zapisywalem jakim aparatem wykonane byly zdjecia. bardzo rzadko filtry. takie informacje przydjaja sie glownie na stronach internetowych gdzie panowie o tym rozmawiaja miedzy soba.
nic odkrywczego, raczej powszechny sposob.

Post był edytowany 2014-04-26 20:54:33

Awatar zoom
zoom

Jaskiniar, gratuluję cierpliwości! Też zapisuję w specjalnym notesiku datę, miejsce, nastawy dla każdego zdjęcia, ale czasem szlag mnie trafia Moją lubą tym bardziej, zwłaszcza jak spacerujemy a tu nie dość, że zrobienie zdjęcia tyle trwa, to jeszcze notesik. Więc ostatnio na pytanie "mogę zrobić zdjęcie?" jest stanowcze NIE, czasem nawet nie zdążę zadać pytania. Teraz wpisuję nastawy tylko, jeśli mają one szczególne znaczenie.
Po wywołaniu staram się opisywać każdą odbitkę. Strasznie to upierdliwe.. Póki co nie digitalizuję, więc odpada mi na szczęście opisywanie plików. No ale co zrobić, można mieć porządek, można nie mieć.
Tylko właśnie nie opanowałem jeszcze konkretnej metody katalogowania negatywów. Chciałbym jakoś ponumerować i w jednym zeszycie mieć spisane: nr negatywu, czym robione, jak wołane. Później na odbitce można by dać tylko nr kliszy i tyle.
Dzięki za podzielenie się Waszymi metodami, skombinuję sobie z tego jakąś swoją, albo przywłaszczę czyjąś

Awatar jaskiniar
jaskiniar

zoom napisał(a):
Jaskiniar, gratuluję cierpliwości! Też zapisuję w specjalnym notesiku datę, miejsce, nastawy dla każdego zdjęcia, ale czasem szlag mnie trafia Moją lubą tym bardziej, zwłaszcza jak spacerujemy a tu nie dość, że zrobienie zdjęcia tyle trwa, to jeszcze notesik. Więc ostatnio na pytanie 'mogę zrobić zdjęcie?' jest stanowcze NIE, czasem nawet nie zdążę zadać pytania. Teraz wpisuję nastawy tylko, jeśli mają one szczególne znaczenie.
Po wywołaniu staram się opisywać każdą odbitkę. Strasznie to upierdliwe.. Póki co nie digitalizuję, więc odpada mi na szczęście opisywanie plików. No ale co zrobić, można mieć porządek, można nie mieć.
Tylko właśnie nie opanowałem jeszcze konkretnej metody katalogowania negatywów. Chciałbym jakoś ponumerować i w jednym zeszycie mieć spisane: nr negatywu, czym robione, jak wołane. Później na odbitce można by dać tylko nr kliszy i tyle.
Dzięki za podzielenie się Waszymi metodami, skombinuję sobie z tego jakąś swoją, albo przywłaszczę czyjąś

Jedyne co mogę jeszcze doradzić, to wypraktykowana metoda prowadzenia całej buchalterii via komputer, a nadawanie nazw/numerów robione NATYCHMIAST po wywołaniu. Zestawienie opisów z konkretnymi numerami można robić co jakiś czas - powiedzmy raz na miesiąc. Jeśli zapisuje się nastawy wedle kolejności klatek np: aparat: ZB, film RR80S, zał. 26.04.14, Warszawa, Nowy Świat; 1. 1/125 11 80 (czytaj: zdjęcie pierwsze - czas 1/125, przysłona 11, obiektyw o ogniskowej 80 mm); 2. 1/60 11 150; 3. ... itd, i taki 12-klatkowy zapis ma numer, odpowiadający numerowi na "koszulce", to podczas długich zimowych wieczorów można uzupełniać/przenosić opisy z notesu na koszulki etc. Z kolei - jeśli ktoś wywołuje samodzielnie, to na koszulce powinna się znaleźć informacja o odczynnikach, czasie i "metodzie" wołania...
Co jakiś czas - najlepiej przy skanowaniu/dygitalizowaniu negatywów - wprowadzać wszystko do komputera tworząc taką metryczkę dla każdego pliku zawierającego cyfrowy obraz kolejnej klatki.

Nie do końca zrozumiałem to o skanie...

Cyfrowe wersje negatywu przydają się jeszcze w jednym celu. Można poszczególnym plikom nadawać takie nazwy, które z jednej strony pozwolą zidentyfikować plik - z "koszulką" w segregatorze - czy z odbitką/stykówką, a z drugiej strony sortować nasze "dzieła" pod kątem tematów. Żeby później nie przeglądać wszystkich negatywów w poszukiwaniu portretu Cioci albo zdjęcia Łuku Tryumfalnego...
Dla swoich celów - raz do roku segreguję - pliki ze zdygitalizowanymi negatywami (poszczególne klatki) - na kategorie: górki, miasta, Warszawa, drzewa, kolej, ludzie plus "inne"
Z tym notowaniem - mam podobnie Ostatnio udało mi się namówić LP na zapisywanie, więc nie do końca byłem pod presją czasu. Ale i tak "najlepiej" fotografuje mi się samemu . Jasne, że często nastawy nie ulegają jakimś istotnym zmianom "w ciągu" jednego negatywu (w końcu to "tylko" 12 klatek) ale czasem zdarza mi się zmieniać obiektywy - co automatycznie pociąga za sobą zmianę przysłony i czasu. Oczywiście - gdy używam filtrów w opisie musi się znaleźć odpowiednia informacja...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar zladygin
zladygin

Robię tak (sposób uniwersalny i jednolity do cyfrowych i "analogowych):
1. każda klatka ma swój unikatowy numer (fizycznie każda klatka negatywu jest w osobnej kopertce, nieudane technicznie po prostu wyrzucam). Oczywiście inne kopertki dla formatu 120, 4x5 i 13x18. Sześć cyfr: 120 zaczynają się od 1, 4x5 od 20.000, 13x18 od 30.000, aparatami cyfrowymi od 40.000;
2. numerek jest w pliku excela - mogę opisywać co chcę, wprowadzając informacje do słupków (aktualnie: autor; tytuł; opis; słowa kluczowe; data; materiał; aparat; obiektyw; czas; przysłona; proces. Ponieważ opisuję również negatywy z archiwum muzeum - są pola dodatkowe). Wpisywanie w excelu jest o tyle przydatne, że można kopiować opisy z jednej klatki do innych, oszczędzając sporo czasu; Przy większych archiwach znalezienie odpowiedniego zdjęcia - a przynajmniej zawężenie obszaru poszukiwań - jest łatwe i szybkie.
3. W planach mam wrzucenie tego do bazy MySQL i napisanie aplikacji w php.

W zasadzie powinno się każdą klatkę zdigitalizować po to, by bez wyraźnej potrzeby nie brać negatywu w łapy. Każdy wyjęcie i włożenie grozi porysowaniem.

Wojtkowi Zoomowi na pocieszenie: żony tak mają.
Ileż ujęć straciłem...


Jeszcze: mój ukochany Władysław Werner robił tak:
negatywy (6x6) pocięte w paski, z reguły po trzy klatki, były zawijane w pergamin (lata 50.). Pergaminy miały numer filmu i literkę (z reguły od a do d). Na pergaminie był b. krótki opis (dwa-trzy słowa). Czasami na krawędzi negatywu pojawiało się nazwisko - głównie sportowców, i numer klatki. Z negatywów robił stykówki i naklejał na karty mniej więcej A5 i wsadzał do segregatora. Na kartach był numer filmu i numer klatki. Ponadto prowadził kartotekę rzeczową, gdzie dla danego tematu (architektura, kultura, szkolnictwo, służba zdrowia, krajobraz, zima itd) były numery filmu i klatki oraz krótki opis. Stykówki przestał robić po jakiś 10 latach (w początku lat 60.), a później nawet nie numerował negatywów (juz kolorowych 35 mm). I nikt nie wie co tam jest...

Post był edytowany 2014-04-27 19:08:17

Awatar cracusiac
cracusiac

W czasach, kiedy jeszcze fotografowalem na srednim formacie 6x6, cialem film na odcinki po 3 klatek, ktore pakowalem w papier tzw "przebitkowy, a te po opisaniu i nadaniu numeru pakowalem w podluzne pudelka. Wczesniej robilem stykowke ze wszystkich 4 odcinkow na jednym papierze foto, ktory byl osobno opisany z podaniem numerow i wpinany w segregator.
Kazdy fotograf ma swoj system przechowywania negatywow. Mialem znajomego, ktory po wywolaniu zwijal film w rulonik i tak je przechowywal

Awatar jaskiniar
jaskiniar

cracusiac napisał(a):
[ciach...]
Mialem znajomego, ktory po wywolaniu zwijal film w rulonik i tak je przechowywal

chyba każdy miał/ma takiego znajomego



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar ozjasz
ozjasz

jaskiniar napisał(a):
cracusiac napisał(a):
[ciach...]
Mialem znajomego, ktory po wywolaniu zwijal film w rulonik i tak je przechowywal

chyba każdy miał/ma takiego znajomego


Tak robił mój dziadek. Niektóre do teraz się prostują, bo są tak upierdliwe że nie ma nawet jak poskanować.



📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷
Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

romek napisał(a):


Meksykańska walizka?

Awatar cracusiac
cracusiac

ozjasz napisał(a):
jaskiniar napisał(a):
cracusiac napisał(a):
[ciach...]
Mialem znajomego, ktory po wywolaniu zwijal film w rulonik i tak je przechowywal

chyba każdy miał/ma takiego znajomego


Tak robił mój dziadek. Niektóre do teraz się prostują, bo są tak upierdliwe że nie ma nawet jak poskanować.


ja tez mam takie negatywy z lat 50-tych. Od kilku lat leza pomiedzy kartkami ksiazki, ale nadal sie zwijaja po wyjeciu. Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.

Awatar ozjasz
ozjasz

cracusiac napisał(a):
Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Chyba tak.

Co ciekawe, dziadek robił sporo średniaków w kolorze (orwo). Jedne się same rozprostowały po kilku miesiącach w "delfinie" a inne nie mają nawet zamiaru współpracować. A jeszcze ciekawsze jest to, że te 120stki Orwocolor miały 12 zdjęć ale 6x4,5 cwaniaki :P i to przy ekstremalnie małych odstępach!

Post był edytowany 2014-04-28 08:47:47



📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷
Awatar cracusiac
cracusiac

ozjasz napisał(a):
cracusiac napisał(a):
Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Chyba tak.

Co ciekawe, dziadek robił sporo średniaków w kolorze (orwo). Jedne się same rozprostowały po kilku miesiącach w 'delfinie' a inne nie mają nawet zamiaru współpracować. A jeszcze ciekawsze jest to, że te 120stki Orwocolor miały 12 zdjęć ale 6x4,5 cwaniaki :P i to przy ekstremalnie małych odstępach!


Ciekawe! Nigdy z czyms takim sie nie spotkalem, mimo ze uzywalem zarowno ORWOColor do negatywow jak i do przezroczy. Prawdopodobnie dziadek robil zdjecia jakims aparatem formatu 6x4,5.

Awatar ozjasz
ozjasz

cracusiac napisał(a):
ozjasz napisał(a):
cracusiac napisał(a):
Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Chyba tak.

Co ciekawe, dziadek robił sporo średniaków w kolorze (orwo). Jedne się same rozprostowały po kilku miesiącach w 'delfinie' a inne nie mają nawet zamiaru współpracować. A jeszcze ciekawsze jest to, że te 120stki Orwocolor miały 12 zdjęć ale 6x4,5 cwaniaki :P i to przy ekstremalnie małych odstępach!


Ciekawe! Nigdy z czyms takim sie nie spotkalem, mimo ze uzywalem zarowno ORWOColor do negatywow jak i do przezroczy. Prawdopodobnie dziadek robil zdjecia jakims aparatem formatu 6x4,5.


No robił, beier precisa z maską, tyle że normalnie powinno być 12 kwadratów a 6x4,5 16 sztuk, czarno-białe fotopany były pod tym względem poprawne, a Niemcy oszczędzali



📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷
Awatar zladygin
zladygin

cracusiac napisał(a):
[ciach]
ja tez mam takie negatywy z lat 50-tych. Od kilku lat leza pomiedzy kartkami ksiazki, ale nadal sie zwijaja po wyjeciu. Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Niedawno płukałem i ponownie suszyłem 120-tki po teściu. Nic z tego

Post był edytowany 2014-04-28 09:46:07

Awatar cracusiac
cracusiac

zladygin napisał(a):
cracusiac napisał(a):
[ciach]
ja tez mam takie negatywy z lat 50-tych. Od kilku lat leza pomiedzy kartkami ksiazki, ale nadal sie zwijaja po wyjeciu. Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Niedawno płukałem i ponownie suszyłem 120-tki po teściu. Nic z tego


dzieki, dobrze wiedziec!
jak tam papier?

Awatar ozjasz
ozjasz

zladygin napisał(a):
cracusiac napisał(a):
[ciach]
ja tez mam takie negatywy z lat 50-tych. Od kilku lat leza pomiedzy kartkami ksiazki, ale nadal sie zwijaja po wyjeciu. Jedyna rada to prawdopodobnie ponownie wyplukac i wysuszyc.


Niedawno płukałem i ponownie suszyłem 120-tki po teściu. Nic z tego


A to złe wieści...



📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.