Awatar czarnobialykwadrat

Odebrano mi zawód. Dziś każdy może byc inżynierem

czarnobialykwadrat 55

Nie ukrywam, że do napisania tego parodiującego, ironicznego i sarkastycznego posta zmusił mnie wywiad z panem Tomaszewskim, pierwszym wielkim uciśnionym fotografem RP, rzekłbym nawet że najbardziej uciśnionym. Podobieństwo tekstu do tekstu wywiadu, jest celowe i zamierzone, by pokazać niedorzeczność publicznego rozdzierania szat.

Odebrano mi zawód. Robię coś mało oryginalnego, coś czym zajmują się setki tysięcy ludzi w Polsce. Kiedyś trzeba było się wysilić, siąść przy desce i tuszem naginać rysunek po parę godzin jeśli trzeba było, a jak się człowiek pomylił, to trzeba było poprawiać, nierzadko znów kilka godzin. Dziś wystarczy kupić albo spiracić najprostszy system CAD/CAM i już można być wielkim inżynierem. Dziś nie trzeba liczyć już momentów, przekrojów, nie trzeba znać zależności między momentem gnącym a silami tnącymi, wszystko zrobi oprogramowanie. Mam wrażenie, że zawód inżyniera przestaje istnieć, inżynieria może być zajęciem dla każdego, czyli dla byle kogo. Nie wszyscy są przecież przygotowani by wypowiadać się przy pomocy całki, sigmy czy wskaźników na zginanie. W dodatku dobrym inżynierom jest dużo trudniej przebić się przez szum bylejakości i taniości, bo jesteśmy zalewani tanimi absolwentami kierunków technicznych, które to kierunki można skończyć dziś z zamkniętymi oczami. Moja żona pracuje na pewnej uczelni i opowiada jak to dziekan nakazuje przepuszczać idiotów na egzaminach tylko po to, by kogoś przepchnąć dla kasy. Przecież wiadomo, że jak są studenci to i kasa jest z budżetu… By być dobrym inżynierem trzeba mieć coś pod sufitem, trzeba być wykształconym, i reprezentować pewne wartości. Ich brakuje. Dlatego zalewani jesteśmy masą inżynierów idiotów, którzy na pytanie jak obliczyć objętość sześcianu drapią się w głowę [Tak, tak, spotkałem takiego mgr inż]. Niestety znacznie trudniej jest przebić się dobrym inżynierom, bo jak ktoś jest dobry to chce za swoją wiedzę godziwej zapłaty.
Bycie inżynierem zawodowym nie napawa mnie dobrymi myślami. Odebrano mi zawód. Wydaje mi się że nie robię już nic elitarnego, oryginalnego. Kiedyś było inaczej, robiłem coś, nad czym trzeba było się wysilić, przeanalizować wszystkie problemy techniczne i konstrukcyjne. Dziś wystarczy oprogramowanie, które zrobi za inżyniera wszystko co trzeba, niezależnie od wiedzy jaką inżynier posiada.
Bycie dobrym inżynierem, to być osobą potrafiącą uniezależnić się od opinii innych, potrafiącą iść pod prąd, w niezgodzie ze standardowymi rozwiązaniami, ogólnie przyjętymi schematami konstruowania. Przecież gdyby lata temu nie było kilku szaleńców inżynierów, którzy kładąc na szali reputację szli swoją drogą pod prąd, dziś pewnie nadal jeździlibyśmy dorożkami i palili światło naftą. Dobry inżynier powinien unikać schematów i iść pod prąd.

Dlatego uważam, że odebrano mi zawód, poprzez produkcję setek tysięcy absolwentów idiotów, śród których może z 10% wie o co w tym całym zawodzie chodzi, a ponadto poprzez technologię, która zwalnia inżyniera od myślenia i sama proponuje mu rozwiązania, obliczenia, rysunki…

P.S. Wszystkich urażonych absolwentów idiotów serdecznie przepraszam za ten tekst :]

Odpowiedzi 55

Awatar DAAD
DAAD

Archetyp napisał(a):
No przecież chyba pan zna Kossaka.
Owszem nawet kilku.


Podobno Wałęsowa wzięła Malczewskiego za Fałata. I to w dodatku przy ludziach.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

taeda napisał(a): ... w zasadzie od lat 70__tych mamy to samo ...


Tow. Taeda błądzi i po złożeniu dogłębnej samokrytyki powinien przejść proces reedukacji.
1. Tow. Teada nie zauważył że w latach 70tych nie było nawet PCtów! ALtair 8800 z 1975r to nadal prototyp, a nie produkcja. Nie mówiąc o postępach miniaturyzacji i mocy obliczeniowej!
2. Tow. Taeda nie zauważył rozwoju telekomunikacji - w tym telefonii komórkowej a napewno używa tego wyniku pracy 'niedouczonych inżynierów'.
3. Tow. Taeda ogłasza swoje poglądy w internecie który naprawdę zaczął sie w latach 80tych wraz z koncepcjami TCP/IP i DNS. WWW to rok '89!
Tow. Taeda! do obozu reedukacji biegiem marsz!



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar Grisza
Grisza

Nie zgadzam się, z tezą że mu zabrali zawód, bo kto jak kto ale on ze swoja marką i nazwiskiem problemów ze zleceniami i zarabianiem na publikacjach raczej nie ma, pewno ma ich mniej, bo taki jest teraz rynek. Natomiast porównywanie zawodu artystycznego, a takim niewątpliwie jest fotograf pokroju Tomaszewskiego z inżynierem to taka ładna anegdotyczna krotochwila, która ma się nijak do istoty rzeczy.
Zrobił chłop lekką dramę, ale jakoś nie widzę, żeby poziom prac i wypowiedzi artystycznej współczesnych nam młodych czy choćby dojrzałych fotografów w Polsce był zbliżony do jego prac. Ostatnia wystawa o produkcji cukru na Jawie jaką miał w Warszawie była pełna dobrych zdjęć, niebanalnych w większości mocno złożonych i świetnie skomponowanych. W przeciwieństwie jego prac o Śląsku i wsi, których nie trawię, bo są zbyt mocno skupione na stereotypach i są efekciarskie.
Ja w słowach TT widzę raczej zawód tym, że technologia stała się ważniejsza od idei. Wystarczy mieć zabawkę i już można światu coś głosić nieważne co i nieważne jak byle głośno. Trochę jak na AT nieważne co, byle było cyknięte aparatem tradycyjnym.

Awatar DAAD
DAAD

Grisza napisał(a):
Trochę jak na AT nieważne co, byle było cyknięte aparatem tradycyjnym.


To jakaś samokrytyka?



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Grisza
Grisza

DAAD napisał(a):
Grisza napisał(a):
Trochę jak na AT nieważne co, byle było cyknięte aparatem tradycyjnym.


To jakaś samokrytyka?

To po prostu krytyka. Mnie też dotyczy.

Awatar jaskiniar
jaskiniar

Grisza napisał(a):
...[-]...
Zrobił chłop lekką dramę, ...[-]...

Ale ta "drama" została zrobiona w kontekście najnowszej edycji konkursu fotograficznego NG. Po przeczytaniu tej "dramy" wszyscy - ewentualni - uczestnicy (a zasady nadsyłania prac - i ich powstawania - są mocno zbliżone to tego co w "dramie" zostało poddane surowej krytyce) - po przeczytaniu tego wywiadu powinni poważnie zastanowić się nad zdjęciami, które mają zamiar wysłać na konkurs. Pan Tomaszewski będzie głównym jurorem...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar sweetek
sweetek

pocieszający jest fakt, że zarówno jak dobry fachowiec inżynier, jak i dobry fotograf znajdą pracę i są cenieni w swoich środowiskach. Myślę, że nie chodzi tu o "wypowiedziany talent czy zajebist..." w sensie TO JA JESTEM NAJWIĘKSZYM INŻYNIEREM/ TO JA JESTEM NAJWIĘKSZYM FOTOGRAFEM. Niedawno spotkałem znajomego fotografa, jest on jednym z lepszych fotografów jakich znam i nie brakuje mu zajęć. Nie narzeka ani na brak ani wystaw, ani ciekawych zleceń, nie brakuje mu również pomysłów do zrealizowania.
Ja widzę ten problem bardziej indywidualnie. Jeśli ktoś jest dobry w tym co robi to raczej bez problemu znajdzie swoje miejsce, natomiast jeśli ktoś mówi, że jest najlepszy w swojej branży to miejsce znajdzie ale tylko na płaszczyźnie słownej... ulotnej i na krótko.

Awatar photolo
photolo

sweetek napisał(a):
pocieszający jest fakt, że zarówno jak dobry fachowiec inżynier, jak i dobry fotograf znajdą pracę i są cenieni w swoich środowiskach. Myślę, że nie chodzi tu o 'wypowiedziany talent czy zajebist...' w sensie TO JA JESTEM NAJWIĘKSZYM INŻYNIEREM/ TO JA JESTEM NAJWIĘKSZYM FOTOGRAFEM. Niedawno spotkałem znajomego fotografa, jest on jednym z lepszych fotografów jakich znam i nie brakuje mu zajęć. Nie narzeka ani na brak ani wystaw, ani ciekawych zleceń, nie brakuje mu również pomysłów do zrealizowania.
Ja widzę ten problem bardziej indywidualnie. Jeśli ktoś jest dobry w tym co robi to raczej bez problemu znajdzie swoje miejsce, natomiast jeśli ktoś mówi, że jest najlepszy w swojej branży to miejsce znajdzie ale tylko na płaszczyźnie słownej... ulotnej i na krótko.


No niezupełnie jest tak jak piszesz, owszem bycie dobrym w swoim fachu sprawdza się, ale do pewnego momentu, niemieckie Tygrysy i Pantery obiektywnie rzecz biorąc były zdecydowanie lepszymi czołgami niż radziecki T-34 (że o komforcie pracy załogi nie wspomnę), co z tego skoro zostały "zalane" ilością T-34... Weźmy najbardziej popularną w Polsce formę zarobkowania fotografią tzn. tzw. fotografów ślubnych... Do pewnego momentu ludzie byli gotowi płacić przyjmijmy 2000zł za obsługę imprezy, ale gdy okazało się, że jest cała masa ogłoszeń typu: ślub - fotografia 500zł, czy 800zł, a w kraju ubóstwo takie, że już nawet bieda nie piszczy... Problem polega na tym, że "zawodowo", a raczej zarobkowo, najczęściej zresztą "na czarno" fotografować może każdy kto chce i kogo stać na pierwszą lepszą lustrzankę za 800 - 1000PLN, ostatnio przyglądałem się plenerowi robionemu kompaktem - Fuji 9600, ludzie tną po kosztach ile się da, dają dumpingowe ceny na usługę wykonywaną "na czarno", często (ba! najczęściej jest to ich dodatkowa forma zarobkowania, znam urzędnika UM, który sobie w ten sposob dorabia, policjanta, nauczyciela chemii itp., itd.) tym samym zabierają pracę ludziom, dla których fotografowanie jest/było faktycznie zawodem wykonywanym często od wielu lat. Niech ktoś spróbuje zabawić się w takiego płatnego fotografa ślubnego za 500 - 800zł np. w Norwegii to się lekko zdziwi konsekwencjami... Podobnie jest z reporterami, zawód na wymarciu bo przecież jest kontaktTVN czy tym podobne, po co płacić reporterowi za zdjęcia skoro ludzie przysyłają za free, płacić im nie trzeba, ba!, najczęściej nawet w TV nie raczą powiedzieć kto jest autorem, a że do dupy skadrowane, że prawie nic na nim nie widać - olał - "darowanemu koniowi...", przecież to tylko nwes, jutro będzie 1000 innych, reporterzy do kosza, ostaną się jedynie ci wojenni, ci którzy pojadą tam gdzie ta cała masa z komórkami itp. w obawie o własną dupę nie odważy się pojechać. Osobiście przyjąłem zasadę, że skoro jest jak jest, że TV i tym podobne szmatławce pisane mają w dupie reporterów, to w momencie kiedy wiem, że zrobiłem fotę z wydarzenia, którego nikt inny nie chwycił, tudzież moja fota jest w jakiś inny sposób wyjątkowa bez skrupułów zdzieram z nich tyle kasy ile się da, nie ma nic pro publico bono itp. bo hieny z mediów zarobią na tym i tak 10 razy tyle ile mi zapłacą, a później wielka pani redaktor kupi sobie torebkę za 10000PLN czy buty za drugie tyle. Według mnie coś co kiedyś nazywało się zawód fotograf/reporter uległo totalnej degradacji, żeby nie powiedzieć zanikowi. Niech każdy spojrzy na siebie, na wykonywany przez siebie zawód i niech odpowie sobie na pytanie czy tolerowałby na swoim poletku np. samozwańczego chirurga czy stomatologa tudzież samozwańczego prawnika, ale przecież... jak powiedział kiedyś mój "znajomy" urzędnik: "robić zdjęcia, co to za sztuka?, naciskasz spust migawki i jedziesz", na co mu odpowiedziałem: no, to trochę tak jak pracować w urzędzie, być urzędnikiem, co to za sztuka? walisz pieczątką i jedziesz...

Post był edytowany 2013-08-12 10:42:26

Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

photolo napisał(a):
'robić zdjęcia, co to za sztuka?, naciskasz spust migawki i jedziesz', na co mu odpowiedziałem: no, to trochę tak jak pracować w urzędzie, być urzędnikiem, co to za sztuka? walisz pieczątką i jedziesz...


ale co zrobić, skoro ludzie tak właśnie uważają?
fotografowanie - co to za sztuka?
urzędowanie - co to za sztuka?
instalator - co to za sztuka?
...
nie tylko ci co kandydują, ale ...
również ci, co zatrudniają
...
w niektórych działach inżynierii jest łatwiej, bo widać, że nie działa
...
a pracę dostaje się tylko po znajomości

witajcie w pierwszej fazie kapitalizmu!



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar jaskiniar
jaskiniar

no i dochodzi "uwalnianie" zawodów...
Klasyczny efekt walki z autorytetami - w naszym kraju, gdzie dominuje przekonanie o tym, że "Polak potrafi" połączone z tym, że "Państwo powinno" oraz z "moja racja jest najmojsza" - należało się tego spodziewać. Te wszystkie fazy "rozwoju" przechodzimy z 20 (mniej więcej) letnim opóźnieniem względem zachodu. A na to nakłada się globalny rozwój i postęp w dziedzinie komunikacji.

do listy Janka dorzuciłbym jeszcze dwa - bardzo ważne elementy:
wychowanie potomstwa - co to za sztuka?
nauka czegokolwiek - co to za sztuka?



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar implicite
implicite

Nie mam siły czytać całego wątku, więc niewykluczone, że będzie dubel. Mam ogromną słabość i szacunek do osób wiernych klasycznemu porządkowi, o ile nie próbują go narzucać innym. Pan Tomaszewski z żalem myśli o czasach, kiedy istniał kanon, przejrzyste zasady i wartości pozwalające odróżnić dzieło od gniota. Zaletą takiego porządku była niemożliwość oszustwa, co w sztuce pozbawionej stabilnej orientacji jest przecież codziennością.

Kiedyś w Orońsku rozmawiałem o sztuce z pewnym rzeźbiarzem. Był uprzejmy, rozumiał, że poza jego warsztatem istnieje awangarda, ale to nie jest według niego sztuka. Sztuka podlega klasycznym wartościom: prawdzie, pięknu i miłości. Poza tym nie ma sztuki. Nie przekonałem go, że warto się pochylić choćby nad sztuką konceptualną, która daje do myślenia, albo że na śmietniku też można tworzyć. Uśmiechnął się i wrócił do swojego warsztatu. Był dinozaurem, nie użalał się, nikomu nie narzucał swojej sztuki, po prostu ją tworzył. Jego prace były naprawdę interesujące.

Panu Tomaszewskiemu należy się szacunek nawet, jeżeli nie ma racji: „Znacznie trudniej jest się przebić zdjęciom, które stanowią coś podniosłego, szlachetnego, głębokiego czy wysmakowanego”. To nie nadprodukcja niedzielnych fotografów stanowi o „zalewie bylejakości”, ale nadprodukcja osób o niskich wymaganiach odbiorczych. To nie konkurencja odbiera panu Tomaszewskiemu chleb, zawód i sens pracy. Świat po prostu coraz mniej potrzebuje prac opartych na klasycznym porządku wartości. Nie wiem, czy to źle.

Poza tym, niewykluczone, że pan Tomaszewski ma jednak rację. Nie wiem, czy to dobrze.



Wstęp do wątpienia
Awatar taeda
taeda

Post kol. JANEQ-2010 jest tak symptomatyczny,że aż miło.
Szczyl__-niestety__-szczyl!!!!!!!!!!!!!!! Bez obrazy,ale siusiumajtek.
Kolego: nie ma znaczenia pojawienie się komputerów__i nie ma związku z wiedzą inżynieryjną.
Owszem, można coś szybciej obliczyć. Np w geodezji, gdzie komputer jest obecnie sprzężony z teodolitem.
Ale to nie o tym mówimy przecież !!!
Ciołkowski obliczał trajektorie lotów kosmicznych ręcznie. Pytam__ilu jest teraz inżynierów potrafiących w ogóle coś takiego wymyślić a już obliczyć.....to nie pytam.
Ja sam liczyłem zamknięcie ciągu geodezyjnego (poprawki) na arytmometrze (wiesz pan co to jest ?). Było wolniej o jakieś 60% niż na kalkulatorze, ale sie liczyło.
Nie ma to związku z wiedzą w tej dziedzinie.
Niestety____wielu już zauważyło że następuje regres w nauce, a więc coś jakbyśmy sie cofali. Nawet wiedza z zakresy genetyki o której dziś sie mówi, jest ta sama co w latach 70-tych. Mowa to teorii, o wiedzy jako takiej. Od wynalezienia mikroskopu elektronowego przestaliśmy sie rozwijać i tylko żerujemy na tym co było. Żerują młodzi komputerowcy i im sie zdaje, że posuwają się do przodu.
Przypomne coś :::____-Już w roku 1926 można było przeskanować fotografię i wysłać ją przez ocean kablem !!
Czy Wy __Janeq__rozumiecie o co mi chodzi ?

Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

jaskiniar napisał(a):
wychowanie potomstwa - co to za sztuka?
nauka czegokolwiek - co to za sztuka?


ad: wychowanie potomstwa:
Kiedyś młoda osoba, nie dająca sobie rady z dzieckiem, zapytała "Dlaczego tak się dzieje, przecież postępuję dokładnie według wskazań pani profesor z pewnego pisma dla młodych matek?"
Zapytałem "Ile WŁASNYCH dzieci wychowała ta p. prof?"
Odp.: "Ona nie ma WŁASNYCH dzieci."
Ale własnej Mamy ta młoda osoba zbytnio nie słuchała.

(a czy dzieci aż tak bardzo się zmieniły, czy to może media i presja społeczna zmieniły pogląd zagubionej szukaniem autorytetów młodzieży?)


implicite napisał(a):
To nie nadprodukcja niedzielnych fotografów stanowi o „zalewie bylejakości”, ale nadprodukcja osób o niskich wymaganiach odbiorczych. To nie konkurencja odbiera panu Tomaszewskiemu chleb, zawód i sens pracy. Świat po prostu coraz mniej potrzebuje prac opartych na klasycznym porządku wartości.



Mz nie: Liczba klientów o wysokich wymaganiach odbiorczych jest zapewne podobna. Zobaczcie jak sprzedały się odbitki z pewnej sesji Marylin Monroe. To liczba klientów o niskich wymaganiach odbiorczych gwałtownie wzrosła. To gwałtowne bogacenie się społeczeństw. Ponieważ w masie można zrobić kasę na gniotach, promuje się gnioty. Pamiętaj Głębokie Gardło z afery Watergate: 'Szukajcie jak przepływają pieniądze!' A w obliczu gwałtownego spadku sprzedaży prasy papierowej, wydawcy tną koszty i promują sensacje, nawet najtańsze, żeby pozostać przy życiu.

Dawniej ci, którzy dziś robią sesję ślubną za PLN 500.- zrobiliby sobie za podobne pieniądze dwa zdjęcia u fotografa i koniec. To nowi klienci na rynku!
Sesje za 6-7tys. idą doskonale i trzeba się na nie zapisywać długo naprzód! Ja nie potrafię takich sesji ocenić, ale focą to laureaci konkursów fotografii ślubnej oraz w zasadzie wyłacznie z polecenia, albo z zapłatą z góry. Umowę na sesję przygotowują prawnicy.

Dlatego wrzucam na luzik i piję piwo z lemoniadą!



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar Archetyp
Archetyp

taeda napisał(a):
Post kol. JANEQ-2010 jest tak symptomatyczny,że aż miło.
Szczyl__-niestety__-szczyl!!!!!!!!!!!!!!! Bez obrazy,ale siusiumajtek.
...
Przypomne coś :::____-Już w roku 1926 można było przeskanować fotografię i wysłać ją przez ocean kablem !!
Czy Wy __Janeq__rozumiecie o co mi chodzi ?

W umiłowaniu kolegi Janeq-2010 miód i wino w słowem okraszona czytam więc i ja nieco utulę jako ten szczyl choć już nie susimajtek.
W swym nieuctwie jako dziwadło focący elektronik zauroczony różnymi pasjami /czytaj dziwactwami / zapragnąłem uporządkować swą niewiedze w temacie przesłania kablem obrazu w 1926 roku. Moja dotychczasowa nie wiedza śmie twierdzić że takie cudo umknęło naukowcom minionej epoki i w temacie historii światła i elektroniki wygląda to tak :
W 1887: Hertz – efekt fotoelektryczny zewnętrzny
W 1902: Austin – obserwacja emisji wtórnej
W 1905: Einstein: „Fotoemisja jest procesem, w którym fotony są konwertowane na swobodne elektrony."
W 1913: Elster i Geiter skonstruowali tubę fotoelektryczną
W 1929: Koller i Campbell odkryli fotokatodę Ag-O-Cs
W 1935: Iams i inni wytworzyli fotopowielacz oparty o fotokatodę zespoloną z pojedynczą dynodą.
W 1936: Zworykin i inni wytowrzyli fotopowielacz złożony z wielu dynod, wykorzystujący pole elektryczne i magnetyczne.
W 1939: Zworykin i Rajchman zastosowali w fotopowielaczu skupianie elektrostatyczne.
W 1949 & 1956: Morton udoskonalił strukturę tuby fotopowielacz.

Dla normalnych zjadaczy chleba fotopowielacz to taka lampka o nazwie vidikon stosowana powszechnie w kamerach TV do późnych lat '80 (przed przetwornikami CCD, NMOS, CMOS itd.) a do dziś w sprzęcie /powiedzmy w uproszczeniu/ bardzo drogim.

Teoretycznie z 1936r na upartego mogę się zgodzić /brak dokumentacji/, choć oficjalnie to pierwszy cyfrowy obraz powstał w 1957 roku i wykonał go Russell Kirsch.
Czy szanowny kolega Taeda zechciał by nieco więcej wyjaśnić w tym temacie ?
Ps.
O pikietach, podkładach, zasadniczej i wyrysach też mogę choć najpiękniejsze są te z czasów Cesarstwa Austriackiego. Ale to już całkiem inna bajka.



... Fotografia to obraz myśli czasu. Tylko Ona potrafi z nim wygrać ...
Awatar jaskiniar
jaskiniar

taeda napisał(a):
...[-]...
Ja sam liczyłem zamknięcie ciągu geodezyjnego (poprawki) na arytmometrze (wiesz pan co to jest ?). Było wolniej o jakieś 60% niż na kalkulatorze, ale sie liczyło.
...[-]...

Kiedyś - dla zabawy, oraz przyśpieszenia cyklu sprawdzającego działania studenckie napisałem w Pascalu programik, który liczył zamknięcie ciągu geodezyjnego, obliczał i rozrzucał poprawkę (w dwóch wariantach). Rok wcześniej - przy użyciu kalkulatora "Texas Instruments" wykonywaliśmy te czynności równie sprawnie

Według mnie - czym innym jest precyzyjne wykreślenie mapy, planu, dokumentacji (obojętnie czy przy pomocy kreślarza, programu czy samodzielnie piórkiem albo rapidografem) - czym innym przeanalizowanie założeń - wykonanie obliczeń.



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Archetyp
Archetyp

Nio ba, jaki ten świat jest mały. Potwierdzam w 1975/76 r kolega posiadał takie cudo f-my Texas Instruments. To był powiedzmy programowalny kalkulator z multum wbudowanych funkcji matematycznych /z niebieskim wyświetlaczem/ do obliczeń inżynierskich.
Coś wspaniałego nawet dziś nie pogardził bym tym cudeńkiem.



... Fotografia to obraz myśli czasu. Tylko Ona potrafi z nim wygrać ...
Awatar chucklinsky
chucklinsky

Nie czytałem wszystkiego, ale.. jeśli ktoś robi coś dobrze nie musi obawiać się o to że zostanie wyparty przez amatorów, imbecyli z dyplomem.

Poza tym, to chyba jeden z pierwszych hipsterów "Robię coś mało oryginalnego, coś czym zajmują się miliony ludzi." i " Jeśli człowiek czuje się samotny w swojej fotografii, jeśli wszyscy robią to, czego on nie robi - jest na dobrej drodze."

Post był edytowany 2013-08-13 13:11:11

Awatar jaskiniar
jaskiniar

Archetyp napisał(a):
Nio ba, jaki ten świat jest mały. Potwierdzam w 1975/76 r kolega posiadał takie cudo f-my Texas Instruments. To był powiedzmy programowalny kalkulator z multum wbudowanych funkcji matematycznych /z niebieskim wyświetlaczem/ do obliczeń inżynierskich.
Coś wspaniałego nawet dziś nie pogardził bym tym cudeńkiem.

Jednego "texasa" mam nadal na biurku Zdecydowanie szybciej nim się liczy niż przy użyciu programów lub nawet "kalkulatora" komputerowego. Oczywiście w zależności od potrzeb



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar taeda
taeda

szybciej czy wolniej - nie ma znaczenia.
Istotne jest to, że człowiek posiadał wiedzę i rozumiał co robi.
Dziś, w dobie komputeryzacji, myśli za niego program a człowiek głupieje.
PS.nie pamiętam tytułu czasopisma__to był ""półrocznik" wydawany w Polsce, coś w rodzaju "wiadomosci techniczne"__rok 1926__tam były info o przesyłaniu kablem przez
ocean zdjęć ., Urządzenie to po latach (po ii wojnie) nazywano chyba "telefoto".. W tym samym pismie____super ciekawe wspomnienia inż Rechniewskiego o uzyskaniu promieniującego płynu po przepuszczeniu prądów wys. cz. przez przewodnik w atmosferze o podwyższonym ciśnieniu.Następnie - o zawłaszczeniu i utajnieniu sprawy przez żydów.

Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

Program napisał człowiek.
Niektóra wiedza jest zbędna, bo wiedzy jest tak dużo że nie da się ogarnąć całej (nawet w jednej bardziej skompilkowanej dziedzinie) a przy próbie robisz sobie z mózgu śmietnik.
Wystarczy znać związek przyczynowo-skutkowy i umieć użyć odpowiednio odpowiednich narzędzi. I nikt od tego nie głupieje i rozumie co program 'robi za niego' - to jest narzędzie takie samo jak liczydło tylko że lepsze. Tak więc analogując nie muszę znać składu chemicznego i zasady działania wywoływacza by dobrze wywołać film, wystarczy praktyka i doświadczenie na zasadzie błędów i ich poprawiania oraz umiejętność korzystania z dostępnych informacji i umiejętności ich przesiewania. Ciągłe wynajdowanie koła jest bez sensu. Kombatanctwo wsteczne widzę niektórzy koledzy tu uprawiają.

Post był edytowany 2013-08-13 14:09:06

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.