Awatar Fotomanek

Hasselbladowy - co o nich sądzicie??

Fotomanek 44

Cóż tu kryć. Zawsze chciałem mieć którąś z rosyjskich kopii Hasselblada, jednak zawsze w wyniku jakichcikś perypetii nie natrafiłem na wystarczająco atrakcyjną okazję aby coś takiego kupić.
Na domiar złego, jeden ze znanych tu powszechnie servismanów, nie zostawił na nich suchej nitki, gdy zapytałem o rzetelne opinie.
Ciekaw jestem, czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenia wynikające z użytkowania tych aparatów i jak się one przedstawiają?
Słyszałem też, że najbardziej niezawodnymi aparatami tej linii modelowej są wczesne modele Salutów i Zenitów 80.
Prawda li to, czy fałsz??

***

Post był edytowany 2013-05-16 00:34:25

Odpowiedzi 44

Awatar Jacot
Jacot

Fotomanek napisał(a):
Jacot napisał(a)... wymienić choć jeden ...

Na przykład Mamiya 7. Może być?
***


Pisząc "prawdziwe" miałem na myśli troche mniej japońskie aparaty
Jesli jest jak mowisz, to potwierdza jak najbardziej moja zartobliwa teze, że:
także technologie Japonczycy wynajduja u Niemca na strychu To ze Niemcy stosowali tam chromowany mosiadz wynika z konstrukcyjnej oczywistosci a nie fanaberii. Jesli Japonczycy zastosowali stal to zapewne dla obnizenia kosztow produkcji (Niemcy z kolei w okresie powojennej biedy niekiedy stosowali dural wiec tak czy owak "odkrycie mosiadzu" na bagnecie jest powrotem do korzeni (niemieckich.

Awatar Fotomanek
Fotomanek

Po pierwsze nie jestem przekonany, że od czasu gdy bagnet w ogóle zaczął być stosowany, wykonywano go niemal wyłącznie z mosiądzu.
Należałoby przejrzeć wszystkie znaczniejsze konstrukcje aby się o tym przekonać (co zbyt łatwe jednak nie jest!) i na dodatek ze szczególnym uwzględnieniem aparatów dla profi.
Ponadto warto by było sprawdzić jak w obrębie konstrukcji tego samego producenta wyglądał materiał z którego wykonywano bagnet korpusu i złącze bagnetowe obiektywu.

Po trzecie to szczerze NIE CIERPIĘ polskiego zachwytu nad niemiecką przemyślnością, chociaż samych Niemców cenię za to, że mając coś wykonać wg przepisu nie wychylą się poza specyfikacje ani na jotę (z czym u innych nacji bywa różnie)
Po czwarte wreszcie, były takie czasy gdy w branży sprzętu foto kopiowali Niemców wszyscy.
Ale tylko Japończykom udało się pobić ich z kretesem a nawet rozłożyć na obie łopatki, co dobitnie świadczy o tym, że przysłowiowa niemiecka przemyślność jest tylko przysłowiowa.

***

Post był edytowany 2013-05-26 11:24:15

Awatar Jacot
Jacot

Ogółem to byłby materiał na długą i pyszną dyskusję w jakichs sprzyjajacych warunkach...
Ja tez niczego nie dam sobie obciac za to ze wyłacznie mosiadz. Ze znanych i uznanych przychodzi mi na mysl tylko jeden wyjatek: bagnet Praktiny, ktory chyba od poczatku pomyslany byl jako duralowy i z perspektywy dziesiecioleci nie wydaje sie to bledem.
Tu musze sie "przypiac" do jeszcze jednego: podzialu na "profi" i nie profi... To jest wynalazek zupelnie nowozytny, przynajmniej w czasach, o ktorych teraz mowa w technice fotograficznej nieobecny.
Daleki tez jestem od jakichs "slepych zachwytow nad niemieckoscia... Ale nie sposob pomijac faktu, ze w I polowie zeszlego wieku i nieco ponad, postęp techniczny sprzetu foto lezal w niemieckich rekach a koncentracja tego rozwoju i produkcji w rejonie Drezna to byl swoisty fenomen w historii techniki w ogole. Japonczycy zawojowali rynki glownie cena ale swiadom jestem, ze ten lud pracowity na tym nie poprzestal i korzystajac wprawdzie jak caly swiat z uwolnienia niemieckich patentow dal w swoim czasie "mocnego kopa" dalszemu rozwojowi...
Dzisiaj to ja kocham wszystkie moje zabytki ale ani razu nie przychodzi mi na mysl, zeby fotografowac Exakta czy ktorymkolwiek z nich... z wyjatkiem Minolty 7000i, najmlodszego zabytka posrod moich "analogow" - umiem doceniac techniczne piekno

Awatar Fotomanek
Fotomanek

Jacot napisał(a):
Tu musze sie 'przypiac' do jeszcze jednego: podzialu na 'profi' i nie profi... To jest wynalazek zupelnie nowozytny, przynajmniej w czasach, o ktorych teraz mowa w technice fotograficznej nieobecny.
Daleki tez jestem od jakichs 'slepych zachwytow nad niemieckoscia... Ale nie sposob pomijac faktu, ze w I polowie zeszlego wieku i nieco ponad, postęp techniczny sprzetu foto lezal w niemieckich rekach a koncentracja tego rozwoju i produkcji w rejonie Drezna to byl swoisty fenomen w historii techniki w ogole. Japonczycy zawojowali rynki glownie cena ale swiadom jestem, ze ten lud pracowity na tym nie poprzestal i korzystajac wprawdzie jak caly swiat z uwolnienia niemieckich patentow dal w swoim czasie 'mocnego kopa' dalszemu rozwojowi...

Podział na profi i pozostałych ma taką oto rację bytu (jeżeli mowa o trwałości bagnetu) że wszyscy profi (bez wyjątku!) byli zoomodporni aż do połowy lat 80-tych ubiegłego wieku!
Zatem, bez wątpienia, to właśnie oni najbrutalniej testowali trwałość bagnetów w swych korpusach.
Zoomy, z racji swej rozciągliwej ogniskowej ograniczyły konieczność przekładania optyki, więc i bagnety niejako "odetchnęły" od ciężkiej roboty i być może zaczęły być produkowane nieco oszczędniej.
Najlepszym jednak dowodem na to, że trwałość bagnetu miała znaczenie dla konstruktorów i technologów a dla księgowych stanowiła znaczącą pozycję w zapisach po stronie oszczędności było masowe stosowanie plastikowych złączy bagnetowych w typowo amatorskich korpusach SLR lat 90-tych.
Odwołanie się do sprzętu dla profi i reszty, ma jeszcze dodatkowe znaczenie.
Otóż każda firma wytwarzająca dowolny sprzęt w pełnym spektrum przeznaczenia (czyli od profi do frajerów) zarabia przede wszystkim na frajerach.
Frajerzy z kolei (w swych sprzętowych wyborach) kierują się wizerunkiem marki wypracowanym przez profi.
Zatem aby masowo sprzedawać sprzęt dla frajerów, należy bezkompromisowo produkować sprzęt dla profi, co w ciągu ostatnich 40 (z górką!) lat było ściśle przestrzeganą zasadą przez wszystkie firmy tego typu.
Co to znaczy "bezkompromisowo" możemy sobie sami dośpiewać

Co do Niemców i postępu w technice foto powiem krótko. Mieli szczęście, które opuściło ich dopiero w 1945 roku.
To samo szczęście a nawet tego samego gatunku opuściło nas Polaków znacznie wcześniej, bo już w 1914-tym! Pisałem o tym zresztą w felietonie "Voigtlander, Zeiss i .... Ginsberg?" Pech i tyle!
Tylko Szwajcarzy nieodmiennie mają szczęście produkować najlepsze zegarki na świecie!

***

Post był edytowany 2013-05-27 22:13:37

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.