Awatar Fotomanek

Hasselbladowy - co o nich sądzicie??

Fotomanek 44

Cóż tu kryć. Zawsze chciałem mieć którąś z rosyjskich kopii Hasselblada, jednak zawsze w wyniku jakichcikś perypetii nie natrafiłem na wystarczająco atrakcyjną okazję aby coś takiego kupić.
Na domiar złego, jeden ze znanych tu powszechnie servismanów, nie zostawił na nich suchej nitki, gdy zapytałem o rzetelne opinie.
Ciekaw jestem, czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenia wynikające z użytkowania tych aparatów i jak się one przedstawiają?
Słyszałem też, że najbardziej niezawodnymi aparatami tej linii modelowej są wczesne modele Salutów i Zenitów 80.
Prawda li to, czy fałsz??

***

Post był edytowany 2013-05-16 00:34:25

Odpowiedzi 44

Awatar jarek
jarek

Tak.
Kupiłem Saluta, który następnie rozpadł mi się w rękach.
Została mi Vega 90/2.8. Całkiem fajny obiektyw.

Jeśli zbierasz złom to kupuj.



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar czmielek
czmielek

Mam K88 i poza tym ze między kasetą a body wpada światło nic mu nie dolega... Problem rozwiązuje kawałek taśmy izolacyjnej.... Jest dość głośny i toporny za to obiektywy pięknie rysują... Szczególnie 80mm 120mm 150mm i zodiak 30mm



http://czmielek.wix.com/chmielewski
Awatar RagnarokIII
RagnarokIII

Zenit 80 będzie najbardziej ekstrawagancki, no i rzadki jest.

Awatar MartaW
MartaW

czmielek napisał:
Mam K88 i poza tym ze między kasetą a body wpada światło nic mu nie dolega... Problem rozwiązuje kawałek taśmy izolacyjnej.... Jest dość głośny i toporny za to obiektywy pięknie rysują... Szczególnie 80mm 120mm 150mm i zodiak 30mm


j.w.



opinia publiczna, a w tym czytelnicy, nie mają żadnego pożytku z wiadomości, które są prawdziwe
Awatar Graven
Graven

Używam niemodyfikowanego Kieva 88CM, czyli z mocowaniem pentaconowym. Poza samym mocowaniem różnic między tym modelem a wcześniejszymi jest znacznie więcej. Przede wszystkim migawka płócienna zamiast metalowej roletki, więc zmęczene materiału raczej zminimalizowane. Spust migawki przeniesiony z przodu na boczną ściankę, dzięki czemu nie przeszkadza w mocowaniu i używaniu bardziej gabarytowych obiektywów. Troszkę tylko żal, że w związku z tym uchwyt pistoletowy do modeli z przednim spustem niemożliwy do zamocowania bez modyfikacji. Choć zastanawiam się czy i tak bym go używał nawet gdyby się dało Pasują za to zarówno kasety starego typu z okienkiem do wglądu na papier filmu z numerem klatki jak i nowe o nieco zmienionej konstrukcji bez okienka, z usprawnieniami w postaci przełącznika multiekspozycji i uchwytem na wyjęty z kasety szyberek. Dzięki temu, że numer klatki sprawdza się nie bezpośrednio patrząc na materiał w kasecie lecz w okienku z mechanicznie zmienianym numerem po naciągnięciu migawki, można stosować filmy typu 220. Tak przynajmniej przypuszczam, bo nigdy jeszcze takiego materiału nie próbowałem i nie wiem, czy na tarczy mechanizmu jest przewidziana dostateczna liczba klatek. Tu by się przydała zapewne solidna instrukcja. Kasety zabezpieczone są też przed odpięciem kasety, gdy szyberek jest wyjęty tak jak nie odpalimy migawki z szyberkiem włożonym. Do aparatu w standardzie jest jasna matówka z klinem i oprócz składanego kominka z lupką dostępny jest także jasny pryzmat z pomiarem światła centralnie ważonym i ze spotem. O ile mi wiadomo wielu użytkowników Hasselblada używa właśnie tego pryzmatu jako zdecydowanie tańszy acz niekoniecznie gorszy zamiennik. Przynajmniej jak dla mnie pomiar jest w porządku i ze slajdem daje radę. Fajnym dodatkiem jest też solidna korbka naciągu, która można złożyć tak by nie przeszkadzała gałkowym purystom Sama migawka może do najcichszych nie należy ale jakże piękny dźwięk wydaje
Oczywiście nie ma róży bez kolców i pora wymienić wady. Sam niestety doświadczam nieszczelności. Pojawia się ona najprawdopodobniej w momencie naciągania migawki przez odpychanie zębatek między korpusem a kasetą. Mam jeszcze jedną brzydką hipotezę ale wolę jej nie głosić aż sprawdzę doświadczalnie. W każdym razie można temu problemowi zaradzić w najbanalniejszy sposób, zwyczajnie zabezpieczając kasetę szyberkiem przed naciąganiem migawki. Zaproponowana wcześniej metoda z gumką uszczelniającą jest też bardzo dobra i nie trzeba wtedy ciągle wkładać i wyjmować szyberka przy każdej kolejnej klatce.
Drugim istotnym problem na jaki się natknąłem wiąże się z ważnym atutem posiadanego przeze mnie modelu. Chodzi o mocowaniem obiektywu. Wszystkie posiadane przeze mnie obiektywy (Biometar 80, Zodiak, czy też 500 mm potwór Pentacona) pasują idealnie, z jednym aczkolwiek okropnie bolesnym wyjątkiem Sonnara 180. Zwyczajnie nie da się przekręcić blokującego pierścienia i kropka. Od biedy na krótkie dystanse można sobie poradzić jakoś z króciutkim pierścieniem pośrednim macro ale na nieskończoność to już sobie nie poostrzę na pewno.
Na rynku są też wersje modyfikowane przez Arax czy Hartblei z MLU i innymi kosmetycznymi poprawkami. Możliwe, że i mocowanie poprawiają.
W każdym razie polecam.

Awatar Fotomanek
Fotomanek

Wygląda zatem na to, że większość właścicieli chwali sobie ten sprzęt.
A jak się przedstawia problem serwisowania tych aparatów? Czy wszyscy servismani nie lubią ich naprawiać ?

***

Awatar Pet
Pet

Fotomanek napisał(a):
Wygląda zatem na to, że większość właścicieli chwali sobie ten sprzęt.
A jak się przedstawia problem serwisowania tych aparatów? Czy wszyscy servismani nie lubią ich naprawiać ?

***


W Warszawie wszyscy servismani na wieść o tym, że chce im się zlecić naprawę Kieva odsyłają delikwenta do konkurencji w postaci pana Gecyngiera, a pan Gencyngier do nikogo już nie odsyła tylko przyjmuje robotę.

Awatar czmielek
czmielek

W 3mieście nikt nie chce serwisować. Przynajmniej ja nikogo nie znam. Co do starych kaset to mój nie nakłada klatek i one tez mają licznik klatek z boku więc nie trzeba zagladac przez dziure z tyłu. W dodatku mój robi spokojnie 13 klatek zamiast 12.



http://czmielek.wix.com/chmielewski
Awatar Fotomanek
Fotomanek

Pet napisał(a):
W Warszawie wszyscy servismani na wieść o tym, że chce im się zlecić naprawę Kieva odsyłają delikwenta do konkurencji w postaci pana Gecyngiera, a pan Gencyngier do nikogo już nie odsyła tylko przyjmuje robotę.

Wygląda zatem na to, że kupując Hasselbladowa trzeba mieć szczęście
A jak już się zdarzy, że ten nasz fartowny egzemplarz się zbiesi, to jedynie pan Gecyngier może pomóc
Zazdroszczę mu tej pracy bez jakiejkolwiek konkurencji

Ale z drugiej strony, te Hasselbladowy nie są takie najgorsze, jakby się mogło wydawać.

***

Awatar fiakier
fiakier

Fotomanek napisał(a):
(...)
A jak już się zdarzy, że ten nasz fartowny egzemplarz się zbiesi, to jedynie pan Gecyngier może pomóc
Zazdroszczę mu tej pracy bez jakiejkolwiek konkurencji

Ale z drugiej strony, te Hasselbladowy nie są takie najgorsze, jakby się mogło wydawać.

***


Jeszcze dwa lata wstecz właściciel tej firmy w Lubelandii reanimował złomowanego przez jeden nielubelski Dom Kultury "naziola" z pozytywnym rezultatem. Ale możliwe to jest tylko pod warunkiem, że trafi się na szefa a nie pracowników - Ci boją się "analogów" jak diabeł święconej wody.

A "naziol" swoje narowy ma. Niemniej nawet polubiłem skubańca.

Pozdrawiam.

Awatar babcia
babcia

mam tutaj w Bublinie pana serwisanta aparatow analogowych-wspanialy jest pod kazdym wzgledem, ale kiedy przynioslam mu sonnar 150 od Hassanka, ktory byl kiedys nieprawidlowo naprawiony i usterka sie znow pojawila. Pan ten uznal, ze to przyjemnosc naprawiac tego rodzaju sprzet i odradzil mi absolutnie ew pomysl kupna Kieva (nie mialam zamiaru kupowac) oraz nawet Hasselblad 501 ze niby awaryjne sa. Jednak sa tacy, ktorzy Kievem robia piekne fotografie - ja jednak dziekuje bo sprzet dla mnie musi byc jak najmniej awaryjny.
edyta mnie lubi

Post był edytowany 2013-05-21 08:19:41

Awatar zieloo
zieloo

W kwestii awaryjności Hasselbladów oraz Kievów z własnego doświadczenia mogę napisać tylko tyle, że jest... porównywalna (na korzyść Kieva) i w obu przypadkach dość wysoka. Dotyczy to zarówno korpusów jak i obiektywów. To sprzęt przynajmniej o klasę bardziej zawodny od dowolnego aparatu produkcji japońskiej...

Awatar DAAD
DAAD

zieloo napisał(a):
To sprzęt przynajmniej o klasę bardziej zawodny od dowolnego aparatu produkcji japońskiej...

Nie godzi się Hasselblada porównywać do sprzętu Japońskiego, przynajmniej ja tak myślę. Używam wielu japońskich aparatów, i jeżeli chodzi o korpusy (dzisiaj modne słowo body) są bardziej zawodne od konstrukcji Hasselblada.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Adriano
Adriano

DAAD napisał(a):
zieloo napisał(a):
To sprzęt przynajmniej o klasę bardziej zawodny od dowolnego aparatu produkcji japońskiej...

Nie godzi się Hasselblada porównywać do sprzętu Japońskiego, przynajmniej ja tak myślę. Używam wielu japońskich aparatów, i jeżeli chodzi o korpusy (dzisiaj modne słowo body) są bardziej zawodne od konstrukcji Hasselblada.


Zgadzam się z DAADem w 100%, Hasel musi być dłubany, musi być obsługiwany przez wiele osób lub kogoś narwanego żeby się popsuł. Miałem 36 letni model,który nigdy nie widział serwisu, kupiłem go od 2 właściciela - był super! Nie godzi się porównywać zwłaszcza optyki

Awatar DAAD
DAAD

Jako ciekawostkę dodam, że żadne z kół zębatych w aparacie Hasselblad nie jest wykonane na sztancy, ani nie jest odlewem czy wtryskiem. Wykonane są na tzw. frezarce obwiedniowej. To oczywiście rzutuje na ich cenę, ale i na ich trwałość.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar babcia
babcia

zieloo napisał(a):
W kwestii awaryjności Hasselbladów oraz Kievów z własnego doświadczenia mogę napisać tylko tyle, że jest... porównywalna (na korzyść Kieva) i w obu przypadkach dość wysoka. Dotyczy to zarówno korpusów jak i obiektywów. To sprzęt przynajmniej o klasę bardziej zawodny od dowolnego aparatu produkcji japońskiej...

wypluj te slowa, jedyne usterki, ktore nastapily w moim obiektywie byly tylko i wylacznie moja wina a pozniej to juz nieudolnosc serwisanta. Nigdy nie mialam absolutnie zadnych klopotow z korpusem i obiektywami (oprocz mojego naciagniecia sprezynki zbyt mocnego)w Haselbladzie 503 cx. Tak samo nie mialam zadnych klopotow z Roleliflexem staruszkiem z 1939r.
Mowa tu o aparatach, ktore jak wpsomniano wyzej nie byly uzywane przez nie wiadomo jaka ilosc osob wczesniej.To tak jak z samochodami, kupujac uzywany przewaznie zyczymy sobie aby byl on jednego wlasciciela.

Awatar tomaszt81
tomaszt81

ja miałem pożyczony od Dawida. Nie dla mnie sprzęt. Zbyt toporny, nie miałem przyjemności z robienia zdjęć. Bronica sq-ai dla mnie okazała się najlepszym wyborem. Na razie mam jedno szkło. Rysuje jak dla mnie rewelacyjnie (przesiadłem się z sekora)

Awatar zieloo
zieloo

babcia napisał(a):
wypluj te slowa, jedyne usterki, ktore nastapily w moim obiektywie byly tylko i wylacznie moja wina a pozniej to juz nieudolnosc serwisanta. Nigdy nie mialam absolutnie zadnych klopotow z korpusem i obiektywami


Babcia, jak sama widzisz, generalizujemy na postawie jednego, ew. kilku egzemplarzy. W swoim poście to wyraźnie zaznaczyłem, że opinię opieram tylko na własnym doświadczeniu.

Porównanie do samochodów jest bardzo trafne - tak samo japońskie są mniej awaryjne od ruskich i szwedzkich

Post był edytowany 2013-05-22 10:08:14

Awatar sweetek
sweetek

zieloo napisał(a):

Porównanie do samochodów jest bardzo trafne - tak samo japońskie są mniej awaryjne od ruskich i szwedzkich


to bardzo śmiałe twierdzenie..., szczególnie, że japoński samochód produkowany w Turcji, szwedzki produkowany według norm chińskich..... (szczególnie w świetle wtryskiwaczy i kół dwumasowych w Toyocie....)

Awatar rbit9n
rbit9n

zieloo napisał:
[...]

Porównanie do samochodów jest bardzo trafne - tak samo japońskie są mniej awaryjne od ruskich i szwedzkich

taaa... ale ładę 2107 byle kowal zreperuje.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.