Odpowiedzi 31

Awatar jaskiniar
jaskiniar

Janeq-2010 napisał(a):
WoWa napisał(a):
Taką samą technikę zastosowali autorzy wystawy 'Warszawa - miasto Feniksa'. Niesamowicie wyglądały nakładki powstaniowych ruin i współczesnego miasta.
Fajnie, że podejmowane są takie próby.


http://powstanie44.um.warszawa.pl/wystawa-warszawa-miasto-feniksa


Dla mnie BOMBA!

A dla mnie - zwłaszcza niektóre "nakładki" wyglądają karykaturalne. Zestawienie fotografii tych samych miejsc - zawsze daje ciekawy efekt. Dla wyobraźni. Nałożenie - to "kawonaławizm", skrót myślowy, pójście na totalną łatwiznę intelektualną.
Może gdyby nieco uważniej dobrano momenty/sceny sfotografowane współcześnie... ale przepraszam bardzo, zestawienie Powstańców usiłujących "przeskoczyć" przez ulicę wzdłuż której trwa ostrzał niemiecki - z panią niosącą siatkę z zakupami wyłaniającą się zza rogu na tejże ulicy... Zabawa w "pamiątki z Powstania".
Przegięcie, przerost formy nad treścią, artyzm przez duże AAAAA! i sztuka przez duże SZSZ...

W zamyśle być może bomba - w efekcie niewypał albo kopeć z celuloidu...
oczywiście wyłącznie w mojej opinii.
ps
żeby nie było wątpliwości - mam na myśli naszą, krajową wersję realizacji pomysłu...

Post był edytowany 2012-10-25 22:32:22



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

jaskiniar napisał(a):
Janeq-2010 napisał(a):
WoWa napisał(a):
Taką samą technikę zastosowali autorzy wystawy 'Warszawa - miasto Feniksa'. Niesamowicie wyglądały nakładki powstaniowych ruin i współczesnego miasta.
Fajnie, że podejmowane są takie próby.


http://powstanie44.um.warszawa.pl/wystawa-warszawa-miasto-feniksa


Dla mnie BOMBA!

A dla mnie - zwłaszcza niektóre 'nakładki' wyglądają karykaturalne. Zestawienie fotografii tych samych miejsc - zawsze daje ciekawy efekt. Dla wyobraźni. Nałożenie - to 'kawonaławizm', skrót myślowy, pójście na totalną łatwiznę intelektualną.
Może gdyby nieco uważniej dobrano momenty/sceny sfotografowane współcześnie... ale przepraszam bardzo, zestawienie Powstańców usiłujących 'przeskoczyć' przez ulicę wzdłuż której trwa ostrzał niemiecki - z panią niosącą siatkę z zakupami wyłaniającą się zza rogu na tejże ulicy... Zabawa w 'pamiątki z Powstania'.
Przegięcie, przerost formy nad treścią, artyzm przez duże AAAAA! i sztuka przez duże SZSZ...

W zamyśle być może bomba - w efekcie niewypał albo kopeć z celuloidu...
oczywiście wyłącznie w mojej opinii.
ps
żeby nie było wątpliwości - mam na myśli naszą, krajową wersję realizacji pomysłu...


Grzesiu,
W szkołach historii już nie uczą, więc niemal każdy sposób jej przywołania, nawet niemal śmieszny, ale na moment odrywający młodzież od gier komputerowych, ćpania i seksu jest godny propagowania, choćby dla ich i naszego dobra.
JK



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar implicite
implicite

jaskiniar napisał:
zestawienie Powstańców usiłujących 'przeskoczyć' przez ulicę wzdłuż której trwa ostrzał niemiecki - z panią niosącą siatkę z zakupami wyłaniającą się zza rogu na tejże ulicy... Zabawa w 'pamiątki z Powstania'.

Na papierze takie zestawienie nie stanowiłoby groteski, ponieważ to papier, a więc klasyczny sposób przedstawiania wiedzy. Jednak mamy nowoczesne technologie, które to, co dotąd zestawialiśmy jako tekst pozwala nam zreprodukować w postaci wizualnej. Pewnie trzeba, żeby wymarło nasze pokolenie - a przynajmniej straciło prawo głosu - żeby uznać obraz za pełnoprawny środek przekazu.



Wstęp do wątpienia
Awatar bolas
bolas

Nowoczesne technologie są po to żeby ich używać. Te montaże są po prostu marne i bez pomysłu. Licho zrobione to i efekt lichy, i nie uratuje tu nic nawet najlepsze zdjęcie z przeszłości. Papier nic tu nie zmieni. Może jeszcze lepiej w ciemni, po ciemku ... zagryzając barytem i czerwoną żarówką



Łódź okiem przechodnia
Awatar jaskiniar
jaskiniar

Janeq-2010 napisał(a):

Grzesiu,
W szkołach historii już nie uczą, więc niemal każdy sposób jej przywołania, nawet niemal śmieszny, ale na moment odrywający młodzież od gier komputerowych, ćpania i seksu jest godny propagowania, choćby dla ich i naszego dobra.
JK

Zgadzam się z Tobą, że już prawie nie uczą. Ale nie zgadzam się (to znaczy mentalnie, bo wiele poradzić nie mogę...) by jeśli już zaczynają - uczyli głupio...
Bo z nieprzemyślanego działania, działania tylko dlatego, że "jest fajnie" - z reguły jest w przyszłości więcej szkód niż pożytku. Jeśli słyszę od dzieciaków wychodzących z Muzeum Powstania Warszawskiego, że w tym Powstaniu: "to było fajnie", jeśli jakiś odrywacz usiłuje oderwać młodych od gier komputerowych (w których "krew się leje gęsto") planszową grą dotyczącą Powstania, w której nic nikomu złego się nie dzieje, jeśli inny odrywacz proponuje codzienne wysyłanie sms-ów do jakiejś "uczestniczki Powstania", która w odpowiedzi, opisuje krótko wydarzenia danego dnia... to przepraszam, ale efekt końcowy - za rok, pięć, dwadzieścia - będzie opłakany. Jeśli już nie jest...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jaskiniar
jaskiniar

implicite napisał(a):

Na papierze takie zestawienie nie stanowiłoby groteski, ponieważ to papier, a więc klasyczny sposób przedstawiania wiedzy. Jednak mamy nowoczesne technologie, które to, co dotąd zestawialiśmy jako tekst pozwala nam zreprodukować w postaci wizualnej. Pewnie trzeba, żeby wymarło nasze pokolenie - a przynajmniej straciło prawo głosu - żeby uznać obraz za pełnoprawny środek przekazu.

Nieprzypadkowo w post scriptum podkreśliłem, że realizacja pomysłu "made in Poland" - jest beznadziejna, a ta druga - zdecydowanie lepsza. Jak zwykle "diabeł tkwi w szczegółach". Obraz jest pełnoprawnym środkiem przekazu (był zresztą od zawsze i zaistniał jak jeden z pierwszych...). Tyle, że konieczne jest MYŚLENIE przy każdym przekazie. A łatwość z jaką współcześnie można tworzyć obraz - powoduje, że się go tworzy i przekazuje - często zbyt szybko



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

jaskiniar napisał(a):
Janeq-2010 napisał(a):

Grzesiu,
W szkołach historii już nie uczą, więc niemal każdy sposób jej przywołania, nawet niemal śmieszny, ale na moment odrywający młodzież od gier komputerowych, ćpania i seksu jest godny propagowania, choćby dla ich i naszego dobra.
JK

Zgadzam się z Tobą, że już prawie nie uczą. Ale nie zgadzam się (to znaczy mentalnie, bo wiele poradzić nie mogę...) by jeśli już zaczynają - uczyli głupio...


Temat Powstania jest trudny i skomplikowany. Sam wiesz, że na tym Forum zadowalająco tego nie wyklarujemy.
Napewno jednak do młodzieży wychowanej w pokoju i względnym dobrobycie nie trafią obrazy cierpień i krwi podane wprost i bezpośrednio. Będzie wzruszenie ramion i powrót do gry sieciowej na smartfonie, gdzie każdy ma 6 żyć, a zabija się bez konsekwencji. Nie twierdzę, że ta wystawa trafi do weteranów - ale jeśli młodych oderwie od gry na chwilę chociaż, to mz już sukces.
Oczywiście moim zdaniem i bez intencji 'podgrzewania atmosfery'.



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar sweetek
sweetek

A mi się wydaje, że troszkę przesadzacie...
Młodzież Powstanie poznaje w Muzeum Powstania, gdzie jest to zrobione ciekawie, dynamicznie, i zawsze tam tłumy w wieku różnym, a i sam tam parokrotnie byłem nie z ciekawości ale dla przyjemności....
Bardzo fajna akcja była bodajże 2 lata temu jak w wa-wie w rocznice Powstania ustawili barykady, tam harcerzy z bronią, puścili patrole po mieście, a z barykad puszczali LaoChe...
Można fajnie historię podać, ale można też na milionie nudnych stron książek, których poza wydawca i tak nikt nie przeczyta.....

Awatar jaskiniar
jaskiniar

sweetek napisał(a):
Można fajnie historię podać, ale można też na milionie nudnych stron książek, których poza wydawca i tak nikt nie przeczyta.....

Oczywiście, że masz rację - ale ustawianie barykad, z których puszczane są piosenki w wykonaniu LaoChe - to nie jest podawanie historii. To jest "fajne podawanie histori" - a przy "fajnym podawaniu" z reguły zapomina się o wielu elementach na te historię wpływających...
Nie mylmy pojęć - czym innym jest fabuła, czym innym historia



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar Jurek
Jurek

Akurat zbliza sie listopad i tutaj w UK wielu, w kazdym wieku, nosi 'poppy' - mak, który jest wyrazem pamieci wszystkich ofiar wojny. Nie trzeba nic mówic, dzieci same zapytaja tate dlaczego cos takiego przypial do klapy.

Kto bedzie chcial wiedziec, ten sie dowie, reszta poprzestanie na próbach zapomnienia bólu zycia, kazdy na swój sposób.



Simple Money Planner
Awatar jac123
jac123

Myślę, że to dobra inicjatywa. Ciekawa szczególnie dla mieszkańców okolic przedstawionych na zdjęciach. Pomimo pozornej dość banalnej oprawy może skłonić do głębszych poszukiwań , np. dociekań jakie jednostki są przedstawione na zdjęciach, kto wyzwalał moje miasto itp.
Krytykować to każdy potrafi.
Może Kol. jaskiniar przedstawi ciekawą formę nauki historii (oprócz rycia dat z książek)?



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):
Myślę, że to dobra inicjatywa. Ciekawa szczególnie dla mieszkańców okolic przedstawionych na zdjęciach. Pomimo pozornej dość banalnej oprawy może skłonić do głębszych poszukiwań , np. dociekań jakie jednostki są przedstawione na zdjęciach, kto wyzwalał moje miasto itp.

Może Kol. jaskiniar przedstawi ciekawą formę nauki historii (oprócz rycia dat z książek)?

Masz na myśli "inicjatywę" krajową czy tą zagraniczną? Być może zauważyłeś, że moja opinia wyraźnie je różnicowała.
Trochę czytałem (nie ryłem dat z książek) na temat D-day. Byłem nawet w tamtym rejonie Francji. Mieszkańcy okolic przedstawionych na zdjęciach - bez względu na wiek - nie muszą prowadzić głębszych poszukiwań i dociekań, o których piszesz. W większości małych miasteczek tamtego rejonu pamięć o temacie owych dociekań jest cały czas odświeżana. Przypuszczam, że podobnie rzecz się ma w przypadku miasteczka włoskiego. ...
Czy o tym - co się działo w Auschwitz - należy przypominać w taki sposób? Widocznie tak - ale tam nie dołożono fotografii współczesnej, która u znających choć trochę (z literatury, filmu, opowieści starszych) wywołałaby zażenowanie...
Co do Kolonii - to nie jestem pewien, czy obecnym mieszkańcom tego miasta - w taki sposób należy przypominać historię...

Dlaczegóż miałbym przedstawiać - tu, publicznie - "ciekawą formę nauki"? W dodatku za "friko"??? Opracowanie autorskiego programu nauczania - to praca wymagająca - także "rycia dat z książek". W tym wątku rozmawiamy na zupełnie inny temat

ps
natomiast - jako warszawiakowi (który ma trochę więcej niż 5 lat i umie czytać) - sposób "przypominania" Powstania w taki sposób jak zaprezentowano w wersji polskiej - zdecydowanie się nie podoba. Z przyczyn, które podałem wcześniej

Post był edytowany 2012-10-26 22:50:00



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jac123
jac123

jaskiniar napisał(a):
Mieszkańcy okolic przedstawionych na zdjęciach - bez względu na wiek - nie muszą prowadzić głębszych poszukiwań i dociekań, o których piszesz.

Tak, szczególnie ci mieszkańcy co przyjechali z Maroka, tudzież innych gorących krajów, niewątpliwie czują ducha historii na plecach ...
Eh, widzę że jednak sama krytyka bez konstruktywnych wniosków ...



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):
jaskiniar napisał(a):
Mieszkańcy okolic przedstawionych na zdjęciach - bez względu na wiek - nie muszą prowadzić głębszych poszukiwań i dociekań, o których piszesz.

Tak, szczególnie ci mieszkańcy co przyjechali z Maroka, tudzież innych gorących krajów, niewątpliwie czują ducha historii na plecach ...
Eh, widzę że jednak sama krytyka bez konstruktywnych wniosków ...

Byłeś w Normandii? W Cherbourgu, Saint Marie, Colleville-sur-Mer, Caen? nad rzeką Orne? Spotkałeś tam wielu mieszkańców pochodzących z Maroka czy innych francuskich kolonii? A jeśli nawet - rozmawiałeś z nimi na ten temat? Zapewniam Cię, że to w jaki sposób pamięć o końcu II Wojny Światowej - we Francji (zwłaszcza na północy), w Belgii, Holandii - jest kultywowana w tamtych rejonach, przewyższa - choćby naszą, polską świadomość tego "kto wyzwalał moje miasto", jaka jednostka, formacja, czyje nazwiska widnieją na grobach wojskowych cmentarzy...


Oczywiście, że sama krytyka. Dyskusja dotyczy konkretnego tematu. Moja wypowiedź dotyczyła tegoż tematu. Jeśli założysz odpowiedni "wątek" - z przyjemnością możemy podyskutować na temat "polityki edukacyjno-historycznej" To jeden z moich ulubionych tematów

Post był edytowany 2012-10-26 22:59:02



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jac123
jac123

Ale czemu ograniczasz jakoś terytorialnie te zdjęcia? My tu np. w Polsce o nich rozmawiamy i oglądamy, a nie jesteśmy jak widać w Normandii. Co prawda napisałem, że mają szczególną wartość dla miejscowych, ale przecież o zdjęciach pisze prasa światowa. Pomysł jest na tyle uniwersalny, że mogłyby powstać takie kolaże o Gdańsku i innych miastach w Polsce, czyli o miejscach jak piszesz, gdzie jest mniejsza świadomości wydarzeń minionych.
Założenie, że jak kultywują i pamiętają, to wszystko już wiedzą, jest błędne. W Ameryce wiedza na temat II WŚ w Europie głównie opiera się na holokauście Żydów (i to wiedza uniwersytecka). I pomyśleć taka Ameryka, przecież oni wszystko wiedzą...



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):
Ale czemu ograniczasz jakoś terytorialnie te zdjęcia? My tu np. w Polsce o nich rozmawiamy i oglądamy, a nie jesteśmy jak widać w Normandii. Co prawda napisałem, że mają szczególną wartość dla miejscowych, ale przecież o zdjęciach pisze prasa światowa. Pomysł jest na tyle uniwersalny, że mogłyby powstać takie kolaże o Gdańsku i innych miastach w Polsce, czyli o miejscach jak piszesz, gdzie jest mniejsza świadomości wydarzeń minionych.
Założenie, że jak kultywują i pamiętają, to wszystko już wiedzą, jest błędne. W Ameryce wiedza na temat II WŚ w Europie głównie opiera się na holokauście Żydów (i to wiedza uniwersytecka). I pomyśleć taka Ameryka, przecież oni wszystko wiedzą...

To nie ja "ograniczam terytorialnie te zdjęcia". To Ty napisałeś - przykładowe, to fakt - "pytania" na jakie mogłyby odpowiadać takie inicjatywy/pomysły
Z tego co się zorientowałem, to "prasa światowa" - jeśli pisze to o tym pomyśle niepolskim...
Naprawdę nie widzisz różnić w kompozycji, sposobie podejścia do realizacji w obu tych przykładach? W doborze fotografii - zarówno tych archiwalnych jak i tych współczesnych???
Ja napisałem - w odpowiedzi na propozycje "pytań" - przez Ciebie przedstawione, że w owej Francji takich pytań zadaje się mniej, bo tam normalną rzeczą - a także administracyjną - jest pamięć o tych, którzy wyzwalali dane miasteczko, rejon. Tam o tych sprawach uczy się w przedszkolu, szkole

A poza tym - widzisz różnicę w tematyce tych fotografii? Wspólne jest to, że próbują uświadomić co się działo w danym miejscu. Ale wydźwięk tego co przypominają jest diametralnie inny



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar jac123
jac123

Jaskiniarze jak na naukowca (o ile dobrze pamiętam) reprezentujesz dość ograniczony sposób patrzenia na niektóre sprawy.
Zacznijmy od tego, że cały czas piszę o tych zdjęciach zagranicznych, o których mowa w I poście.
Po drugie (w szczególności będąc naukowcem) bałbym się wypowiadać w imieniu tysięcy mieszkańców tych miejscowości o których piszesz. Dopiero pokazując im zdjęcia można wyrobić sobie jakieś zdanie.

Przytoczę tu opinię osoby która oglądała te zdjęcia:
"I loved these, especially the ones of Cherbourgh as my uncle was there at that very time and he could possibly be one of these soldiers! His name was Sgt William F. Finley and he was one of the first American soldiers to enter the city that day and there is a plaque dedicated to him on the Hotel d'ville in Cherbourgh!

Druga opinia:
"These photos brought me to tears. I'm an American & when WW2 was raging I hadn't been born yet. Today I am a retired veteran of 22 years. I've made many trips to the beaches of Normandy, cemetaries & battle regions throughout France, Germany, Belgium, Holland. Each time my heart was grieved & grateful for all who served & gave their lives during this awful era. I grieved for the innocent who suffered & lost their lives. Most moving was my last trip to the 65th Normandy anniversary. I was honored & humbled to be with a British gentleman who came ashore at Gold Beach. This was his first time to return since the war. He later was assigned as Field Marshal Montgomery's body guard. We became intimate friends & somehow being with him brought some closure for me as well. We are free! Thank God for those who came home & for those who gave their Life! Their lives will be lived through us - As long as we keep their memories alive. If not then they will have died in vain."

Te opinie jakoś nie korespondują z tym co napisałeś.
Więcej opinii (jakże pozytywnych)
tutaj.

Co do inicjatywy krajowej (rekonstrukcje wydarzeń) to oczywiście również należy pochwalić.
Oczywiście Ty patrzysz na to krytycznym okiem dorosłego, zauważ jednak że są jeszcze np. dzieci i młodzież. Dla dziecka samo opowiadanie o roku np. 1846 to czysta abstrakcja, nic nie mówiąca. Jeśli natomiast dziecko uczestniczy w rekonstrukcji wydarzeń wiele może z tego zapamiętać, nawet jeśli rekonstrukcja jest słaba. Zresztą dziecko jako osoba bezkrytyczna i tak tego nie zauważy. Często podczas takich rekonstrukcji ma wiele pytań. Często wtedy w ogóle dowiaduje się że była II WŚ, Powstanie Warszawskie itd. Dla nich jest to żywa lekcja historii, z których mogą coś wynieść, a potem poukładać w głowie. Nie dziw się też, że dzieciaki mówią , że było fajnie. Przecież połowa albo i więcej chłopaków biega z karabinem po podwórku tocząc wojny (no może kiedyś tak było), umierając wiele razy . A dlaczego, bo to fajna zabawa. Jednak przychodzi czas, że się z tego wyrasta i wtedy historię podaje się w inny sposób.

Czasami warto wyjść poza swój punkt widzenia i dostrzec plusy.

Post był edytowany 2012-10-27 13:44:33



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar jaskiniar
jaskiniar

jac123 napisał(a):
Jaskiniarze jak na naukowca (o ile dobrze pamiętam) reprezentujesz dość ograniczony sposób patrzenia na niektóre sprawy.
Zacznijmy od tego, że cały czas piszę o tych zdjęciach zagranicznych, o których mowa w I poście.
Po drugie (w szczególności będąc naukowcem) bałbym się wypowiadać w imieniu tysięcy mieszkańców tych miejscowości o których piszesz. Dopiero pokazując im zdjęcia można wyrobić sobie jakieś zdanie.

Przytoczę tu opinię osoby która oglądała te zdjęcia:
'I loved these, especially the ones of Cherbourgh as my uncle was there at that very time and he could possibly be one of these soldiers! His name was Sgt William F. Finley and he was one of the first American soldiers to enter the city that day and there is a plaque dedicated to him on the Hotel d'ville in Cherbourgh!

Druga opinia:
'These photos brought me to tears. I'm an American & when WW2 was raging I hadn't been born yet. Today I am a retired veteran of 22 years. I've made many trips to the beaches of Normandy, cemetaries & battle regions throughout France, Germany, Belgium, Holland. Each time my heart was grieved & grateful for all who served & gave their lives during this awful era. I grieved for the innocent who suffered & lost their lives. Most moving was my last trip to the 65th Normandy anniversary. I was honored & humbled to be with a British gentleman who came ashore at Gold Beach. This was his first time to return since the war. He later was assigned as Field Marshal Montgomery's body guard. We became intimate friends & somehow being with him brought some closure for me as well. We are free! Thank God for those who came home & for those who gave their Life! Their lives will be lived through us - As long as we keep their memories alive. If not then they will have died in vain.'

Te opinie jakoś nie korespondują z tym co napisałeś.
Więcej opinii (jakże pozytywnych)
tutaj.

Co do inicjatywy krajowej (rekonstrukcje wydarzeń) to oczywiście również należy pochwalić.
Oczywiście Ty patrzysz na to krytycznym okiem dorosłego, zauważ jednak że są jeszcze np. dzieci i młodzież. Dla dziecka samo opowiadanie o roku np. 1846 to czysta abstrakcja, nic nie mówiąca. Jeśli natomiast dziecko uczestniczy w rekonstrukcji wydarzeń wiele może z tego zapamiętać, nawet jeśli rekonstrukcja jest słaba. Zresztą dziecko jako osoba bezkrytyczna i tak tego nie zauważy. Często podczas takich rekonstrukcji ma wiele pytań. Często wtedy w ogóle dowiaduje się że była II WŚ, Powstanie Warszawskie itd. Dla nich jest to żywa lekcja historii, z których mogą coś wynieść, a potem poukładać w głowie. Nie dziw się też, że dzieciaki mówią , że było fajnie. Przecież połowa albo i więcej chłopaków biega z karabinem po podwórku tocząc wojny (no może kiedyś tak było), umierając wiele razy . A dlaczego, bo to fajna zabawa. Jednak przychodzi czas, że się z tego wyrasta i wtedy historię podaje się w inny sposób.

Czasami warto wyjść poza swój punkt widzenia i dostrzec plusy.

Jako ograniczony naukowiec - traktowałem - zwłaszcza Twoje wypowiedzi jako łącznie dotyczące różnych sposobów realizacji tego pomysłu. Zresztą, jak może zauważyłeś moja "krytyka" dotyczyła praktycznie we wszystkich wypowiedziach naszej krajowej realizacji. Teraz i Ty uściślasz i zawężasz dyskusję do niepolskiej realizacji
Jako ograniczony naukowiec nauczyłem się (skądinąd niedawno ), że "wypowiadam się" na podstawie własnych doświadczeń. Nie czytałem opinii osób, które oglądały te zdjęcia (poza tymi, które przytoczyłeś. Natomiast będąc kilka razy w Normandii rozmawiałem z mieszkańcami tamtych rejonów - głównie o D-day. O tym co Oni pamiętali, czego dowiedzieli się od starszych. Czytałem również sporo wspomnień - zarówno żołnierzy biorących udział w lądowaniu, mieszkańców i innych.
Mieszkańcom tamtych rejonów nie trzeba pokazywać takich fotografii - via internet. W każdym miasteczku są miejsca w których pamięć jest żywa, żywsza niż na tych fotografiach.

Owszem - biegałem z patykiem odgrywając Janka (lub częściej, z racji imienia Grigirija). Ale oni "nie ginęli". Oglądanie "rekonstrukcji" nie różni się wiele od oglądania filmu, gry komputerowej, komiksu czy nawet - oryginalnego - zdjęcia. Ale wyłącznie wtedy, gdy "rekonstrukcja" naprawdę jest przygotowana z sensem. A większość nie jest. Przynajmniej ja tak uważam. Oglądanie "rekonstrukcji" - to z pewnością "znak czasu" - mało kto czyta (zwłaszcza w młodszym wieku) i używa własnej wyobraźni do "rekonstrukcji".
Oczywiście, że patrzę jako dorosły. Ty również.Te wypowiedzi to - tak przypuszczam - również są wypowiedzi dorosłych.

Jeszcze raz proszę - przeanalizuj te fotografie. I znajdź różnice. Te - które przynajmniej mnie - skłoniły do skrytykowania polskiej wersji



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.