Awatar romek

Fotografia otworkowa.

romek 65

Czy jest w POLSCE ktoś, kto 'poważnie' zajmuje się fotografią otworkową?
Obecnie, czyli jak najbardziej współcześnie.
Nie liczę, że jakiekolwiek miejsce w sieci będzie miarodajne.
Dla przykładu znam stronę fotografiaotworkowa.pl. Nie prześledziłem wszystkich autorów, część. By stwierdzić bez emocji, że prezentuję ona raczej zbieraninę ludzi, którzy zrobili kilka, często przypadkowych i różnorakich zdjęć w tej technice i bardzo chcieli się tam znaleźć, wiec (z braku laku chyba) tam się znaleźli. Zdrowi pasjonaci, zapewne i w duchu dobrej zabawy, ale fotograficznie jest to kiepskie (zrobiłem/zrobiłam aparat z czegoś dziwnego i wychodzą mi równie dziwne rzeczy) lub bardzo kiepskie (solarigrafia). Lub po prostu nudne bo i plastycznie nie interesujące.

Chodzi mi o ludzi, którzy traktują to serio i realizują bądź zrealizowali projekty które są dobre, uważacie, że są ciekawe, i warsztatowo też są dobre. Nie kładę tu nacisku na absolutnie żaden gatunek fotografii.

Post był edytowany 2012-01-15 12:31:34

Odpowiedzi 65

Awatar janus
janus

snowman napisał(a):
Nie no, "negatyw" jest, tyle że trzeba się z nim specjalnie obchodzić, żeby nie zniszczyć. Nawet utrwalać można (choć to istotnie wpływa na obraz). Jednorazowość mamy przecież i w dagerotypii, i materiałach natychmiastowych polaroida (owszem, tam w niektórych dostajemy również negatyw do dalszego wielokrotnego kopiowania, ale to przypadek szczególny).


No tak, dagerotypia i Polaroid to dobre przykłady, spontanicznie powiedziałbym, że obie techniki nigdy nie pociągały mnie może właśnie z tego samego powodu, to jest z powodu niemożności wielokrotnego kopiowania i - co ważne - dalszego modyfikowania obrazu. Oczywiście niemożność taka (lub możność) nie stanowi o samej definicji fotografii - byłby to jakiś absurd.

A co masz na myśli, mówiąc, że w solarigrafii "negatyw jest, tyle że trzeba się z nim specjalnie obchodzić"?

Awatar Yoonson
Yoonson

solarki

zima jest - to i pługopiaskarki się pojawią

Awatar snowman
snowman

janus napisał(a):
No tak, dagerotypia i Polaroid to dobre przykłady, spontanicznie powiedziałbym, że obie techniki nigdy nie pociągały mnie może właśnie z tego samego powodu, to jest z powodu niemożności wielokrotnego kopiowania i - co ważne - dalszego modyfikowania obrazu.

I to jest OK (znaczy takie podejście).
janus napisał(a):A co masz na myśli, mówiąc, że w solarigrafii 'negatyw jest, tyle że trzeba się z nim specjalnie obchodzić'?

Z kamery wyciągamy gotowy negatyw. Podatny na zaświetlanie (więc trzeba ostrożnie suszyć - jeśli zamókł, skanować - żeby nie pozostawić na nim nieusuwalnych śladów gdy linijka skanera zatrzyma się choć na chwilę), to jedyna różnica z tym, co współcześnie rozumiemy przez negatyw, raczej bliższe temu, co pionierzy osiągali zanim nauczyli się utrwalać. Oczywiście, można potraktować negatyw utrwalaczem, ale znacząco wpływa to na obraz (i w tym sensie utrwalanie też różni się współczesnego pojmowania - zatrzymania pewnego procesu bez zmiany utrwalanego obrazu). Innymi słowy: możemy solarigraficzny negatyw zeskanować, utrwalić i jeszcze raz zeskanować - i będziemy mieli dwa różne obrazy (pod względem oczywiście kolorów, jasności i kontrastu, bo sam układ kształtów się nie zmieni )

Awatar janus
janus

Aaa... ok. Negatyw jest, wiadomix, gorzej tylko z jego kopiowaniem. Sorry, nie wyrazilem sie scisle, a to ten ostatni aspekt najglowniej mi chodzilo.
:-)

Awatar snowman
snowman

Z tym kopiowaniem też nie jest aż tak źle - najlepsze efekty daje (a jednocześnie najprostsze jest) skanowanie i cyfrowa reprodukcja, ale można też próbować kopiować stykowo na papier o odpowiedniej gradacji, nawet kolorowy. Przy nieutrwalonym negatywie będziesz miał tylko jedno podejście, ale z utrwalonym możesz próbować do woli. Noszę się z zamiarem zrobienia kiedyś takiego styku, ale najpierw chcę naświetlić półroka w jakimś większym formacie.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.