Awatar slawoj

YashicaTLR vs PENTACONsix

slawoj 40

Witam.
Znajomy (nawrócony cyfrówkarz), zadał mi pytanie "Co kupić: Yashica TLR czy PENTACONsix ?"

Powiem szczerze, że zamurowało mnie.
Pytanie niby proste i oczywiste, ale po dłuższym namyśle, nie wiem co odpowiedzieć.

Ma to być aparat do codziennego fotografowania i noszenia ze sobą w przysłowiowym plecaku.

Pomóżcie.

Odpowiedzi 40

Awatar slawoj
slawoj

czarek napisał(a):Yashica TLR to masakra, a Pentacon Six to masakra :->

rbit9n napisał(a):coś w tym jest. prawda jest.

Dlaczego?
Yashica-Mat sam posiadam i jestem zadowolony.
PENTACONsix - tu się zgadzam, miałem i sprzedałem.

Post był edytowany 2009-07-11 11:08:01

Awatar rbit9n
rbit9n

ja mam tylko Jaśkę z ja-sikorem, w porównaniu z przedwojennym triotarem cieniutko wypada, a z tego co widziałem, jasi-non, wcale jakoś specjalnie lepszy od sikora nie jest.

uprzedzam, że więcej na ten temat dyskutował nie będę. wychodzę. baj!

Awatar janus
janus

A ja wrecz przeciwnie, bo zostaje. Mamiya aparat piekny i na zdjeciach wyglada niezwykle egzotycznie. Nawet zdjecia robi swietne. No i wymienna optyka, korekcja paralaksy w 330-tce oraz inne ble, ble... Tyle ze... nie da sie tym operowac. No chyba ze ma sie trzecia reke, o co wiekszosci z nas nie posadzam. W ogole nie ma tego jak trzymac, a aparat, ktorego nie ma jak trzymac, wazy dwa razy tyle i tylez razy wiecej meczy. Mamiya TLR? W studio - tak, w plecaku - nigdy!

Awatar slawoj
slawoj

Jak mam ze sobą dwa aparaty (135 i 120) to czasami nie mogę się zdecydować, którego z nich użyć.
Macie też czasami takie dylematy?

Post był edytowany 2009-07-11 23:53:49

Awatar janus
janus

Osobiscie nie. Wlasnie dwa dni temu sprzedalem mojego ostatniego maloobrazkowca. Szczerze mowiac, bez sentymentow, choc mialem go przez cale lata. To tak jak z dobra heroina. Jesli raz sprobujesz, nie ma powrotu do taniego kompotu. Ups... Sorry, pomylilem fora lub metafory. Acha, w kazdym razie sredniak to dla mnie kompromis, w ktorym zalety z nadwyzka rekompensuja wady. Poza tym jest jeszcze kolo hermeneutyczne, no ale o tym to juz Czarek opowie...

Awatar slawoj
slawoj

Ale cyfrę masz?

Awatar janus
janus

Mam, mam. W komorce.

Awatar rbit9n
rbit9n

a po co Ci komórka, skoro w Dublinie nie ma pieców. co w niej trzymasz?

Awatar janus
janus

Nic. Ale na Zachodzie ludzie stawiaja na przezycia zewnetrzne. Bez komorki jestes nikim. Mozesz nawet nic w niej nie trzymac albo trzymac tylko zwykle stare szpargaly. Wazne, zeby komorka byla, najlepiej w dobrze eksponowanym miejscu po srodku ogrodu. Inaczej cie zniszcza.

Awatar rbit9n
rbit9n

widzisz, a mówią że na Wschodzie dzicz, a tam taka sama. trochę inaczej jeste jeszcze na północy, bo tam mają drewutnie.

Awatar janus
janus

To prawda, na Polnocy jest inaczej, bo tam to jest jeszcze to i owo. Ale na takim Poludniu to juz w ogole nie ma nic.

Awatar Leszeg
Leszeg

To może ja wrócę do pierwotnego wątku. Do plecaka nie wrzuciłbym już Psixa. Ciężki, zawodny korpus, a jak się ma możliwość wpięcia dodatkowych szkieł , to kusi by zabierać je ze sobą. I wtedy zaczyna się hardcore dla kręgosłupa .
TLR – jaka najbardziej, trzeba tylko wybrać dobry model, nie jestem fanem tessarów więc nie będę zachwalał jaśki. Od kilku tygodni jestem posiadaczem Rolleiflexa i to jest to.
Nie zgodzę się tylko z Malczerem

Malczer napisał(a):
Można wziąć na ulicę, siedząc na ławce robić niepostrzeżenie zdjęcia (nie mówię, że podglądackie, nie) bo nikt specjalnie nie zwraca uwagi na starsze sprzęty (bo o takich mówimy), a w szczególności nie zwraca uwagi na fotografa patrzącego w dół. Niby do Kijewa czy Pentacona też mogę założyć kominek, ale to już jest aparat - to widać, ma body, duży obiektyw itd. A TLR z racji konstrukcji ma obiektyw nierzucający się w oczy.

Rolek zwraca uwagę, ale budzi pozytywne emocje. Być może osobnik z archaicznym sprzętem jest odbierany przez ludzi jako mniej zagrażający niż posiadacz wypasionej cyfrowej lustrzanki z bardzo długim zoomem.



http://www.flickr.com/photos/39057056@N04/
Awatar rbit9n
rbit9n

Leszeg napisał(a):
...
Rolek zwraca uwagę
...


hmmmmm.... jakoś nikt w San Diego nie zwracał na mnie uwagi, gdy paradowałem po Rynku z przedwojennym r-cordem, który w futerale, o zgrozo!, wygląda jak torebka Tinkie-Winkie. ale nie zwracałem uwagi pewnie dlatego, że mania prześladowcza zawsze była mnie obca. nerwica natręctw też, chociaż wiem że to całkiem normalne myć ręce po przewróceniu każdej strony komiksu.


nie odwrócę nawet głowy, nigdy więcej nie chcę wrócić tu!

Awatar Leszeg
Leszeg

rbit9n napisał(a):
hmmmmm.... jakoś nikt w San Diego nie zwracał na mnie uwagi, gdy paradowałem po Rynku z przedwojennym r-cordem, który w futerale, o zgrozo!, wygląda jak torebka Tinkie-Winkie.


Być może nie wyciągałeś rolka z futerału i w tym tkwi problem... Na stare torebki nikt nie zwraca uwagi.
Spróbuj na rynku w San Domingo zrobić zdjęcie gościowi na wózku (trudno go nie zauważyć) – możesz liczyć na ciekawy dialog.
„No pokaż mi tego Stara”
„To nie Start , to Rolleiflex”
„Eee, to tylko taki australijski Start… ja miałem amerykańskiego Starta, miałem niemieckiego Starta i australijskiego też miałem…”



http://www.flickr.com/photos/39057056@N04/
Awatar rbit9n
rbit9n

chyba kojarzę gościa, on gdzieś koło bramy na Zawichost mieszka? jeśli to ten, to mnie dwa razy bacznie obserwował. no nie bardzo mnie szło wyciąganie, miałem zespół dnia następnego.

Awatar Leszeg
Leszeg

Do bramy nie dojeżdża, mieszka przy Rynku. Zwykle zobaczyć go można w pobliżu lodziarni - lody włoskie.



http://www.flickr.com/photos/39057056@N04/
Awatar rbit9n
rbit9n

e! to musi był na wczasach w takim razie.

Awatar slawoj
slawoj

Jednak polecę znajomemu Jaśkę.

Post był edytowany 2009-07-12 11:32:14

Awatar orzech
orzech

czarek napisał(a):
Nie sądzę, żeby Mamiya była sporo droższa od P-sixa; C33 czy C220 może być nawet w tej samej cenie. A wielkość... miałeś oba te aparaty w ręku? :-) A ciężar? :->

Body C220 to wydatek 300-400zł, do tego 80 za 300zł, więc rzeczywiście nie tak źle. Niestety nie jest to mały sprzęt (chociaż i tak mniejszy i lżejszy niż C330), więc jak potrzebuję wrzucić aparat luzem do torby, biorę Flexaret, albo nawet Minoltę X-500

Awatar Flawiusz
Flawiusz

TLR do noszenia fajny. Wiem że nie polecacie tego sprzętu i wiem dla czego, ale ja kiedyś całe wakacje przełaziłem z Lubitelem Universalem z wkładką do 6x4,5. Aparat tak bajecznie lekki, że bardziej przeszkadza jego wielkość niż masa. Do tego można go umieścić na statywie który normalnie bardziej się nadaje pod cyfrowe kompakty, niż do średniego formatu. Problemem są ograniczenia techniczne, ale Przy iso 100, ze statywem i sensownie domkniętym obiektywem, daje radę całkiem nie najgorzej... i kosztuje kilkadziesiąt złotych



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.