Awatar remnaj

jak skanowac i odwracac nega w pozy

remnaj 58

Witam !
Tylko sie nie smiejcie wczoraj pierwszy raz skanowalem film. wrzucilem go na PS i dalem odwroc zeby zmienic negatyw w pozytyw i co sie okazlo zamiast otrzymac kolory otrzymalem pozytyw caly niebiesko bialy. jak zrobic zeby otrzymac kolor?? dzieki



fotografia to nie wojna, nie strzelaj na oślep

Odpowiedzi 58

Awatar orwo
orwo

co prawda nie skanuję negatywów, ale pozwolę sobie pogdybać.
a gdyby tak jako podświetlenia negatywu użyć powiększalnikowej głowicy do koloru? na rozbiegówce można by ustawić "szarość", znaczy zneutralizować kolor maski, potem odwracać w programie.
a gdyby tu było przedszkole, w przyszłości...

Awatar Jester
Jester

kurzymis napisał(a):
Robię psix-em, więc liczba ta schodzi do 12 klatek na rolkę. Ale mi się nie spieszy, więc sobie powoli każdą z osobna zeskanuję. A z tym pobieraniem koloru do każdej klatki to w wyniku skanowania w pudełku po butach za pomocą cyfry, z lampą od góry. Bo zwykłego skanera nie mam niestety i tutaj niezbędne jest za każdym razem pobieranie koloru, bo jednak minimalnie mogą się różnić od siebie. Ale zgodzę się z tobą, że przy tradycyjnym skanowaniu wystarczyłoby pobrać raz kolor, bo maska w obrębie jednego negatywu generalnie nie będzie się różnić.


Maska się nie będzie różnić. Ale efekt takiego prostego odjęcia koloru maski od zdjęcia - owszem. Jak zrobisz kilka zdjęć od sasa do lasa - jeden wschód słońca, jedno nocne, jedno niedoświetlone, jedno pod światło, jedno z lampą... - to okaże się, że z tych 12 klatek dostaniesz po odjęciu maski 12 obrazków wymagających desperackiego, indywidualnego grzebania w Photoshopie, na dodatek każde z innym zafarbem. Ja już to setki razy przerabiałem. Teoretycznie to jest proste, tyle, że praktyka o tym nie wie...
Ostatnio skanowałem czarno-białe negatywy na wernisaż, kilkadziesiąt sztuk tego było. A ponieważ - jak wspominałem - jest milion sposobów odwrócenia greyscalowego negatywu - zrobiłem test: jeden typowy kadr przekonwertowałem na 5 bardzo różnych sposobów i poprosiłem autorkę zdjęć, żeby sobie wybrała konwencję w jakiej chce mieć te skany. I mało nie położyłem całego wernisażu, bo się dziewczyna prawie dwa tygodnie miotała: a to ziarno jej się spodobało, następnego dnia już mniej - ale winieta - owszem, no i kontrast może większy, a może w ogóle w takiej ciemnogotyckoponurej konwencji by je zeskanować... I jak już wybrała - to siedziałem po nocach z oczami na zapałki. Więc trzeci raz powiem: nie ma lekko
I w sumie dobrze...

Awatar rbit9n
rbit9n

Jester napisał(a):
...
Ostatnio skanowałem czarno-białe negatywy na wernisaż, kilkadziesiąt sztuk tego było. A ponieważ - jak wspominałem - jest milion sposobów odwrócenia greyscalowego negatywu - zrobiłem test: jeden typowy kadr przekonwertowałem na 5 bardzo różnych sposobów i poprosiłem autorkę zdjęć, żeby sobie wybrała konwencję w jakiej chce mieć te skany. I mało nie położyłem całego wernisażu, bo się dziewczyna prawie dwa tygodnie miotała: a to ziarno jej się spodobało, następnego dnia już mniej - ale winieta - owszem, no i kontrast może większy, a może w ogóle w takiej ciemnogotyckoponurej konwencji by je zeskanować... I jak już wybrała - to siedziałem po nocach z oczami na zapałki. Więc trzeci raz powiem: nie ma lekko
I w sumie dobrze...


w sumie to nie mój biznes i w dodatku nie na temat, ale to jakaś schizofrenia, żeby skanować negatywy, żeby je potem drukować. nie lepiej od razu cyfrą to było strzelić?

Awatar Jester
Jester

rbit9n napisał(a):
w sumie to nie mój biznes i w dodatku nie na temat, ale to jakaś schizofrenia, żeby skanować negatywy, żeby je potem drukować. nie lepiej od razu cyfrą to było strzelić?


Nie lepiej. Gdybyś zobaczył te wydruki to byś się w ogóle nie pytał.
Po drugie - one dość duże były... 50x70 o ile pamiętam.
Po trzecie - to były materiały z ostatnich chyba 10 lat.
Po czwarte - następny wernisaż też robi na kliszy.

Awatar rbit9n
rbit9n

wiesz, ja to taki skostniały młodzieniec jestem, który uważa, że negatyw jest po to, żeby z niego robić odbitki tradycyjnie, powiększalnikiem, a nie skanować i drukować. wiem, bęben, baryt do drukarek, to, tamto, owamto, ale cóż jak dla mnie analog rządzi

Awatar Jester
Jester

rbit9n napisał(a):
wiesz, ja to taki skostniały młodzieniec jestem, który uważa, że negatyw jest po to, żeby z niego robić odbitki tradycyjnie, powiększalnikiem, a nie skanować i drukować. wiem, bęben, baryt do drukarek, to, tamto, owamto, ale cóż jak dla mnie analog rządzi


Powiększalnikiem się nie dało - tego było kilkadziesiąt sztuk.
Inna sprawa, że - mimo, że skanowane i drukowane - wyszły o dwie klasy lepiej, niż cała reszta robiona wypasionymi cyfrówkami. Przy takim formacie i czarno-białych zdjęciach cudów nie ma.

Awatar orwo
orwo

Jester napisał(a):
Powiększalnikiem się nie dało - tego było kilkadziesiąt sztuk.

przepraszam, ale chyba nie bardzo wiesz co mówisz. tym bardziej by się dało, mniej czasu na próby niż ślęczenie na kompie, o efekcie nie wspomnę, bo koszt na pewno niższy niż wydruków

Awatar Jester
Jester

weesee napisał(a):
przepraszam, ale chyba nie bardzo wiesz co mówisz. tym bardziej by się dało, mniej czasu na próby niż ślęczenie na kompie, o efekcie nie wspomnę, bo koszt na pewno niższy niż wydruków


Wiem co mówię - koszt odbitek cb 50x70 pod powiększalnikiem był sporo wyższy, niż wydruków.
Nawet jeżeli znajdziesz lab, który to robi - to na widok średniego formatu wszyscy dostają małpiego rozumu i ceny odbitek idą w górę (pewnie wszystkim średni format kojarzy się z zarabianiem pieniędzy, więc jest okazja, żeby coś uszczknąć dla siebie).
Ślęczenia nie było - już dawno nauczyłem się odwracać czarno białe negatywy.
Poza tym autorka tych zdjęć miała możliwość oceny zdjęć PRZED zrobieniem wydruku. W przypadku odbitek - dostałaby po prostu powiększenia bez możliwości ingerencji, nikt nie będzie robił próbnych odbitek w takim formacie (a chodziło m.in. o ziarno - tego nie sprawdzisz na stykówkach).
Znalazłem jedno z tych zdjęć. Całego nie powieszę, bo nie moje itd, ale wycinek 1:1 jest tutaj. To wycinek kadru +/- 2x2 centymetry powiększony do 20x24 (trochę ponad 3000 dpi). Skan z negatywu. Uwierz mi - wydruki wyszły bez zastrzeżeń.

Post był edytowany 2009-05-30 23:07:43

Awatar orwo
orwo

a z ciekawości, ile za wydruk wyszło?
wieczorkiem policzę ile wychodzi z pod powiększalnika.

Awatar Jester
Jester

weesee napisał(a):
a z ciekawości, ile za wydruk wyszło?


Już nie pamiętam, nie ja zajmowałem się wydrukami. Ale różnica była podobno taka, że wydruk plus skanowanie wychodził taniej, niż odbitka z powiększalnika...

wieczorkiem policzę ile wychodzi z pod powiększalnika.


Sęk w tym, że koszt ZROBIENIA odbitki nijak się ma do ceny, jaką trzeba za nią zapłacić człowiekowi, który ją robi w labie. Koszt iPoda to podobno około 30-40 dolarów - też nie ma żadnego związku z ceną w sklepie

Post był edytowany 2009-05-31 13:34:54

Awatar rbit9n
rbit9n

Jester napisał(a):
I mało nie położyłem całego wernisażu, bo się dziewczyna prawie dwa tygodnie miotała:

Jester napisał(a):
Powiększalnikiem się nie dało - tego było kilkadziesiąt sztuk.


no to jak? miotała się 2 tygle nad skanami, a piszesz, że nie dało by rady powiększalnikiem zdążyć? widzę tu pewną nieścisłość

Jester napisał(a):
Poza tym autorka tych zdjęć miała możliwość oceny zdjęć PRZED zrobieniem wydruku. W przypadku odbitek - dostałaby po prostu powiększenia bez możliwości ingerencji, nikt nie będzie robił próbnych odbitek w takim formacie (a chodziło m.in. o ziarno - tego nie sprawdzisz na stykówkach).


tylko ziarno? to co za problem naświetlić tylko pasek przekrojowy przez całą odbitkę żeby mniej więcej porównać kontrasty i zobaczyć ziarno.

jestem laikiem w sprawie skanowania i wydruku, ale może byłbyś uprzejmy wyjaśnić, jak się ma skan do negatywu, do jego rzeczywistej ziarnistości (rzeczywistej, a nie to co możesz wyciągnąć z bębna) oraz jak na tym tle wygląda jeszcze wydruk z plujki?

wybacz Jester, ale niektórymi wpisami sam sobie przeczysz.

Post był edytowany 2009-05-31 13:41:20

Awatar rbit9n
rbit9n

Jester napisał(a):
Sęk w tym, że koszt ZROBIENIA odbitki nijak się ma do ceny, jaką trzeba za nią zapłacić człowiekowi, który ją robi w labie. Koszt iPoda to podobno około 30-40 dolarów - też nie ma żadnego związku z ceną w sklepie


sęk w tym, że zawsze można zrobić pasjonata, który to zrobi taniej, ale niekoniecznie gorzej.

Awatar Jester
Jester

rbit9n napisał(a):

sęk w tym, że zawsze można zrobić pasjonata, który to zrobi taniej, ale niekoniecznie gorzej.


Albo drogo i kiepsko
Jak nie masz pod ręką kogoś sprawdzonego, kto Ci na pewno nie spieprzy i nie zedrze z Ciebie skóry - to prawda.
A jak nie masz? Sprawdzić jakość wydruku w jakimś labie możesz w zasadzie w pięć minut: przychodzisz z plikem, prosisz o jeden wydruk i obiecujesz, ża jak będzie ok - przyniesiesz jeszcze 40. Jak wychodzi ok - to się dodatkowo targujesz, bo przy takiej ilości masz argument (w tym przypadku ilość wydruków i format zbiły podobno cenę dość znacznie). A jak się uprzesz - to możesz być przy drukowaniu i poprawiać na bieżąco (tak było w moim przykładzie). I te kilkadziesiąt sztuk to była kwestia jednego popołudnia. I wcale nie twierdzę, że pasjonat z powiększalnikiem nie zrobi tego lepiej. Nie zrobi na pewno szybciej, a w tym wypadku - oprócz ceny - miało to pewne znaczenie.
A żeby zamknąć już może temat jakości - bo często na tym forum pojawia się wątek sensu skanowania klisz: pierwsze duże (A4) KOLOROWE odbitki z kliszy, jakie udało mi się uzyskać z moich zdjęć (a pstrykam hohooo... a może i dłużej, ORWO się kłania) i do których się nie czepiałem, bo nie było do czego - to skany z bębna (ze slajdów) wysłane majlem do cewe. Były wyostrzone tak, jak powinny, miały rozdzielczość taką, jaką samo cewe zalecało (400 dpi), nie były wysyłane jakimś ich dziwnym programem do uploadu na eftepa, który przekompresowuje pliki w locie (i zmniejsza je przy okazji o 60% robiąc schodki na gałęziach drzew) tylko bezpośrednio - zwykłym programem-klientem ftp... Efekt urywał głowę i w zasadzie kończył dyskusję "czy warto". To, co dostawałem do tej pory na przestrzeni chyba ze 30 lat z labów, które dostawały kliszę i robiły odbitki po swojemu - to w porównaniu z odbitkami ze skanów z bębna produkty zdjęciopodobne, tym gorsze im większy format. I laby analogowe sprzed lat wcale nie prezentują się korzystniej, niż dzisiejsze skanowanie na jakiejś Frontierze - one zawsze były dostosowane do statystycznego, mało wymagającego klienta. Ale podkreślam: chodzi mi o odbitki kolorowe (które i tak padają w konfrontacji ze slajdem z rzutnika).
Czarno-białych odbitek z labu akceptowalnej jakości robionych nie z powiększalnika nie widziałem na oczy i wątpię, czy w ogóle istnieją. Natomiast czarno białe wydruki - owszem. Tyle, że podstawą są bezbłędne skany i - niestety - optyka w aparacie: do powiększeń 50x70 rozklekotany obiektyw od Pentacona (który dodatkowo wali lustrem jak młotkiem, wyrywa aparat z ręki, kiwa się razem ze statywem i dorabia ludziom na zdjęciach drugą parę oczu ) się nie bardzo nadaje, mimo sporego niby formatu klatki.

Awatar Jester
Jester

rbit9n napisał(a):
tylko ziarno? to co za problem naświetlić tylko pasek przekrojowy przez całą odbitkę żeby mniej więcej porównać kontrasty i zobaczyć ziarno.


Zdjęć było ponad 40, robione na przestrzeni kilku lat różnymi aparatami, różną otyką, na różnych kliszach, ze 3 sztuki były na kolorowych slajdach. Na skanach widać wyrażnie różnicę w ostrości i ziarnie - a miały wisieć obok siebie i wyglądać podobnie. Pasek przekrojowy powiadasz?

jestem laikiem w sprawie skanowania i wydruku, ale może byłbyś uprzejmy wyjaśnić, jak się ma skan do negatywu, do jego rzeczywistej ziarnistości (rzeczywistej, a nie to co możesz wyciągnąć z bębna)


A co to znaczy "jak się ma"? Na dobrym skanie widać ziarno, bo jest na kliszy. Na kliszy o małej czułości - ziarna jest mniej, na bardziej czułej - więcej. I na skanach jest identycznie. Co tu wyjaśniać? A najbardziej wypasione rozdzielczościowo bębny mają optyczną rodzielczość do 8000 dpi - więc wszystko, co skanujesz do 8 tysięcy dpi to rzeczywiste ziarno z negatywu, nie interpolowane, nie będące szumem skanera i - co dość istotne - nie mające żadnego związku z rozdzielczością obiektywu (bo ziarno zawsze jest na kliszy, nawet, jeżeli robisz zdjęcie pinholem...)


oraz jak na tym tle wygląda jeszcze wydruk z plujki?


Z dobrej - wygląda dobrze. Ale Z DOBREJ. I ziarno widać ładnie.

wybacz Jester, ale niektórymi wpisami sam sobie przeczysz.


Którymi konkretnie?

Awatar rbit9n
rbit9n

Jester napisał(a):


wybacz Jester, ale niektórymi wpisami sam sobie przeczysz.


Którymi konkretnie?


Jester napisał(a):
I mało nie położyłem całego wernisażu, bo się dziewczyna prawie dwa tygodnie miotała:

Jester napisał(a):
Powiększalnikiem się nie dało - tego było kilkadziesiąt sztuk.


właśnie tymi dwoma, choćby.

Awatar Jester
Jester

rbit9n napisał(a):
wybacz Jester, ale niektórymi wpisami sam sobie przeczysz.


Którymi konkretnie?


Jester napisał(a):
I mało nie położyłem całego wernisażu, bo się dziewczyna prawie dwa tygodnie miotała:

Jester napisał(a):
Powiększalnikiem się nie dało - tego było kilkadziesiąt sztuk.


właśnie tymi dwoma, choćby.


No to może po kolei:
te wszystkie negatywy istniały już wcześniej w wersji papierowej - nie wnikam, czy z powiększalnika (pewnie część tak - niektóre były jeszcze z epoki przedcyfrowej).
A dwa tygodnie zastanawiania się wyniknęły z prostego faktu, że jedno ze zdjęć zostało przygotowoane do testowego wydruku w paru wersjach - nie lepszych ani gorszych, bo wszystkie powstały na bazie tego samego skanu. Każda była dobra, ale ustawione obok siebie mocno się różniły, a w dodatku mocno się różniły od tych papierowych pierwowzorów sprzed lat. Więc trzeba było podjąć decyzję w jakiej konwencji mają być przygotowane do druku. I to zajęło tyle czasu: podjęcie decyzji, nie skanowanie ani nie cały ten postprocessing związany z późniejszym drukiem, bo to był dzień pracy na krzyż.
A to, że odbitka z powiększalnika pewnie nie sprawiłaby takiego problemu, bo byłaby jedna do wyboru (ręka w górę kto zna DWA laby z powiększalnikami w swoim mieście - ja nie znam a miasto duże...) - to moim zdaniem nie jest zaleta powiększalnika. Komputer stwarza większe możliwości ingerencji w efekt końcowy niż dobór papieru o takiej czy innej gradacji i maskowanie pod powiększalnikiem - trzeba się z tym pogodzić. I używać z umiarem

Post był edytowany 2009-05-31 19:37:40

Awatar orwo
orwo

Jester napisał(a):

Już nie pamiętam, nie ja zajmowałem się wydrukami. Ale różnica była podobno taka, że wydruk plus skanowanie wychodził taniej, niż odbitka z powiększalnika...


Sęk w tym, że koszt ZROBIENIA odbitki nijak się ma do ceny, jaką trzeba za nią zapłacić człowiekowi, który ją robi w labie.

to wiem, ot po prostu chciałem sam dla siebie sprawdzić czy mógłbym być konkurencyjny cenowo.

Awatar Jester
Jester

weesee napisał(a):
chciałem sam dla siebie sprawdzić czy mógłbym być konkurencyjny cenowo.


Sam jestem ciekaw ile kosztuje odbitka 50x70...

Awatar orwo
orwo

Jester napisał(a):
weesee napisał(a):
chciałem sam dla siebie sprawdzić czy mógłbym być konkurencyjny cenowo.


Sam jestem ciekaw ile kosztuje odbitka 50x70...

chciałem sprawdzić czy byłbym konkurencyjny wobec wydruków

Awatar Jester
Jester

weesee napisał(a):
chciałem sprawdzić czy byłbym konkurencyjny wobec wydruków


Jakościowo też?
Nie miałem nigdy okazji położyć obok siebie odbitki i wydruku B2 z tej samej klatki... Cena to kwestia często drugorzędna, można powalczyć i potargować się, za to jakość to jest czasami ważny argument... Coraz rzadziej co prawda, bo wszystko zeszło na psy, ale zdarzają się takie sytuacje, że ktoś jest w stanie za nią zapłacić

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.