duńskie grzybobranie...
pażdziernik 1992 rok. aparat: Zenit TTL, obiektyw standardowy, negatyw: KODAK GOLD 200, nastaw nie pamiętam (raczej automatyczne). Wywołanie negatywu - jakiś Zakład Fotograficzny. Od czasu wywołania negatyw (pocięty) przechowywany w pergaminowej koszulce, w skoroszycie, opracowanie obrazu: obróbka własna - w tym wypadku obróbka własna jest podobna jak przy negatywach czarno-białych średniego formatu. Negatyw został przefotografowany cyfrowym aparatem na podświetlarce a następnie - ""na poziomie"" negatywu opracowany w czerni-bieli.
Komentarze 14
Z powyższego zdjęcia, jedynie kobitka mi się podoba.
Ba!!! [choć kozak trzymany przez Nią w prawej ręce też niczego sobie. oczywiście w ZUPEŁNIE innej kategorii
aparat: Zenit TTL, obiektyw standardowy,
nastaw nie pamiętam (raczej automatyczne).
I w oto ten sposób awansował Zenit TTL (z Heliosem 2,0/58mm) na wysoką półkę automatów
Dla mnie - zwłaszcza w tamtych czasach - światłomierz i dalmierz wbudowany w obiektyw - to była owa automatyka. W odróżnieniu do ręcznego ustawiania przysłony i czasu w oparciu o pomiar zewnętrznym światłomierzem lub w oparciu o doświadczenie.
aparat: Zenit TTL, obiektyw standardowy,
nastaw nie pamiętam (raczej automatyczne).
I w oto ten sposób awansował Zenit TTL (z Heliosem 2,0/58mm) na wysoką półkę automatów
Tyle, że Kol. Grzybiarka - to Polka z krwi i kości. Oraz temperamentu
O Boże! Grzegorz! Nie doczytałem albo uprzedzenia rasowe bielmem zalały mi oczy.
Dunia! Dlaczego przeczytałem Belgia?! Odszczekuję - Duniaków uwielbiam, Belgijczyków wręcz naprzeciwko czytaj vis à vis...
A Polka, On ci nasza rodzima jest w takiem razie ponad tem wszystkiem.
Cóż za fopa, nieporozumionko
Pozostaje życzyć dopracowania w uzyskiwaniu poprawnych kolorów