lubię mgliste poniedziałki...
z cyklu: subiektywne spacery poszczecińskie, listopad 2015; obiektyw: ZenzanonS 1:4.5, f=200., z ręki, czas 1/30 sek., f8.0, ISO 80 (Retro Rollei 80S), wywołanie negatywu i opracowanie obrazu: obróbka własna (Rodinal: 1+50, 14 min.)
Komentarze 46
{ciach...]
Już napisałem, że nie chcę Jaskiniarowi w żaden sposób robić tym stwierdzeniem na złość czy coś.
Takie zaobserwowałem fakty i się nimi dzielę.
[ciach...]
Całkiem poważnie powtarzam - nie traktuję Twoich wypowiedzi jako żadnego "czy coś" ani "na złość".
Powtarzam również, że niechętnie weksluję tę rozmowę na tory "skanowanie vs przefotografowanie". Mam około dwuletnie doświadczenie - i porównanie - pomiędzy skanowaniem negatywów "średnioobrazkowych" (efektami tego skanowania oraz samodzielnymi próbami) oraz przefotografowywaniem tychże aparatem cyfrowym (niepełna klatka, obiektywy "dedykowane" konkretnemu aparatowi, w dodatku raczej bez opcji makro).
Mam też - minimalne - doświadczenie w samodzielnym skanowaniu negatywów "małoobrazkowych" i przefotografowywaniu tychże (na tym samym "zestawie"). Są to moje własne doświadczenia - plus obserwacja podobnych działań u innych. Podkreślę - nie tylko "byłem" przy tych działaniach, nie tylko "widziałem" te pliki - ale sam je wykonywałem.
Porównanie efektów tych dwóch metod - przynajmniej z mojego - laika - punktu widzenia absolutnie nie skłania mnie do potępiania w czambuł dygitalizacji poprzez przefotografowywanie.
Niestety - nie mam dostępu ani do pełnoklatkowego aparatu cyfrowego, ani do skanera "jakości" V700-tki, czy też skanera "dedykowanego" małemu obrazkowi - nie mogę wzbogacić swoich doświadczeń w tym zakresie.
Jak napisałem nie traktuję Twoich wypowiedzi "wbrew mnie" - mimo to zastanawiam się nad kilkoma "aspektami" tychże wypowiedzi.
1. czy na AT nikt inny - poza mną - nie prezentuje obrazów powstałych w ten sposób?
2. jeśli rzeczywiście tak jest (czyli nikt - poza mną - tak nie robi) - po czym poznajesz jaką techniką powstał obrazek, który oglądamy - zwłaszcza, że opisy w większości fotografii (zwłaszcza tych wzbudzających zachwyty, ale także i innych) są mocno enigmatyczne?
3. jak wytłumaczysz (choć wcale nie musisz) zaobserwowanie tego "faktu" (którym to zaobserwowaniem się zechciałeś podzielić) dopiero teraz, pod tą konkretnie fotografią, skoro - co już raz pisałem, a z przyjemnością powtórzę - wszystkie (WSZYSTKIE) obrazki, które "wiszą" w moim portfolio na tym Portalu powstały (technicznie - w znaczeniu przefotografowania) w taki sam sposób. Wszystkie zatem są "jakości jak z aps"...
Na szczęście wyrosłem już z wieku kiedy sprzedawałem swoją wiedzę publicznie i non profit.
A tak prywatnie spróbuj duplikować małoobrazkowe slajdy MPE-65 dbając o idealnie równomierne oświetlenie tła.
Pal licho argumentację po n-tym piwie, jednak uważam, że to co napisałem jest prawdą.
Przefotografowanie negatywów aparatem cyfrowym najczęściej prowadzi do plików o znaaacznie niższej rozdzielczości niż ilość informacji na kliszy. To są moje własne wnioski na podstawie plików które sam widziałem i byłem przy ich powstawaniu. D700+jakiś Nikkor Macro nie zapewniły tej samej ilości informacji co skaner V700 ze średniego formatu. W małym obrazku dedykowany skaner to już zupełnie nie ma konkurencji. A pamiętaj że mówię tu o matrycy pełnoklatkowej. Dla aps-c będzie raczej gorzej. Szczególnie jeśli chodzi o zakres tonalny.
Już napisałem, że nie chcę Jaskiniarowi w żaden sposób robić tym stwierdzeniem na złość czy coś.
Takie zaobserwowałem fakty i się nimi dzielę.
W czym się mylę Czarku pisząc, że obiektywy zaprojektowane do obrazowania na mniejszej powierzchni są doskonalsze?
Tak DAAD, oczywiście że telecentryczność obiektywu i tak dalej ma znaczenie i przy porównaniu cyfra-analog czynników do wzięcia pod uwagę jest stos, ale dla filmu to też jest prawda. Taki Zenzanon 80 na klatce filmu 35 mm polegnie pod względem rozdzielczości z np Zuiko 50 mm i tyle.
Masz inne obserwacje niż ja to się nimi podziel.
Często pomaga też wbicie szpilek w klawiaturę.
Z tą jakością obiektywu do analoga i cyfrówki jest zależność bardziej skomplikowana. Po prostu są inaczej obliczane i konstruowane, w analogowcach obraz na kliszę poda pod różnym kątem, w cyfrówkach ze względu na soczewki umieszczone na powierzchni matrycy światło powinno padać pod kątem zbliżonym do prostego.
Tak, ale to ma znaczenie przy szerokich kątach widzenia obiektywu.
Przy ogniskowej 50mm nie jest to już zauważalne.
Twój pseudonaukowy styl wypowiedzi powoduje, że sporo osób wierzy w to, co piszesz.
Mnie proszę w to nie mieszać, ja nawet sobie nie wierzę, ogólnie małej wiary jestem.
PS, Do Polona z tą jakością obiektywu do analoga i cyfrówki jest zależność bardziej skomplikowana. Po prostu są inaczej obliczane i konstruowane, w analogowcach obraz na kliszę poda pod różnym kątem, w cyfrówkach ze względu na soczewki umieszczone na powierzchni matrycy światło powinno padać pod kątem zbliżonym do prostego.
Często pomaga też wbicie szpilek w klawiaturę.
Mgła sie niezbyt dobrze kompresuje, niestety...
Pełna zgoda
W każdym razie dobranoc!
Dobranoc - w każdym razie
Ale cały szkopuł fotografii to te manipulacje w rozmiarach...
Podepnij obiektyw z formatu 6x6 do pełnoklatkowej lustrzanki cyfrowej i zobaczysz jaki jest on słaby, gorszy prawdopodobnie niż plastikowe obiektywy kitowe.
Im mniejsze pole projekcji, tym obiektyw musi być doskonalszy.
Ale - choćby z racji nieposiadania przeze mnie owej pełnoklatkowej lustrzanki - taka próba jest niemożliwa. Nie chciałbym, by nasza rozmowa "zwekslowała" w stronę oceny jaka technika dygitalizacji jest lepsza niż gorsza. Bo to jest temat zastępczy.
Jeśli "szkopułem" jest manipulacja w rozmiarach - to podobną manipulacją "rozmiarową" jest wykonanie - przy pomocy powiększalnika - odbitki z negatywu małoobrazkowego - nawet w formacie 9x13 cm, późniejsze zeskanowanie tejże odbitki (nawet przy skanie w wysokiej rozdzielczości w skali 1:1) - i w końcowym etapie cyfrowe "dopasowanie" obrazu do wymogu danego Portalu.
Manipulacja w rozmiarach jest zawsze
Można też określenie "jakość" odnosić do samej procedury/czynności. I znów - powiedzenie/napisanie: "kiepska jakość" - sugeruje niedbałość wykonania, brak zaangażowania wykonawcy w to co robił, niestaranność - być może wynikającą z braku umiejętności. Od takiego podejścia - już tylko krok do rozmaitych "braków warsztatowych". I to wszystko wynika z oglądania obrazka na niewielkim monitorze...
Podepnij obiektyw z formatu 6x6 do pełnoklatkowej lustrzanki cyfrowej i zobaczysz jaki jest on słaby, gorszy prawdopodobnie niż plastikowe obiektywy kitowe.
Im mniejsze pole projekcji, tym obiektyw musi być doskonalszy.
Traktujesz moje wpisy jako złośliwość, a tak nie jest.
Wręcz przeciwnie. Po prostu ich nie rozumiem. Nie jestem zbyt dobry w technikaliach, ale stawianie równości (w sensie "zapisu" informacji) pomiędzy naświetleniem negatywu (błony światłoczułej) o wymiarach 22.2x14.8 mm - i powierzchnią matrycy światłoczułej, sugerujące, że proces zapisania informacji odbywa się na tych powierzchniach w ten sam sposób przerasta moją percepcję.
Wykonujesz “zdjęcie” swojego negatywu aparatem cyfrowym z matrycą APS-C.
Ta matryca ma rozmiar 22.2x14.8 mm co daje 328.5 mm kwadratowych powierzchni.
“Klatka” fotografowanego filmu ma 56x56 mm co daje 3136 mm kwadratowych
także dokonujesz powiększenia x10 tylko na potrzeby wyświetlenia zawartości klatki w tutejszej galerii. To odpowiada powiększeniu 56x56 cm oglądanegu z nosem w papierze.
Nie używasz prawdopodobnie obiektywu z układem optycznym korygującym odległość przedmiotową, także uważam, że wnioski powinieneś wyciągnąć sam.
Ale jak się to przekłada na określenie "jakość aps"?
Nie mogę wyciągnąć wniosków, które powinienem - bo to co napisałeś generalnie jest dla mnie niezrozumiałe.
Aby zamieścić w galerii AT ten obrazek wykonałem dokładnie takie same czynności, jakie opisałeś. Być może wyłącznie przez przeoczenie nie napisałeś pod tym obrazkiem (ani pod żadnym innym, z prezentowanych przeze mnie) - że jego "jakość" to "jakość jak z aps".
ps
A jaki związek ma fizyczna powierzchnia matrycy z powierzchnią - fizyczną - fotografowanego obiektu?
Ta matryca ma rozmiar 22.2x14.8 mm co daje 328.5 mm kwadratowych powierzchni.
“Klatka” fotografowanego filmu ma 56x56 mm co daje 3136 mm kwadratowych
także dokonujesz powiększenia x10 tylko na potrzeby wyświetlenia zawartości klatki w tutejszej galerii. To odpowiada powiększeniu 56x56 cm oglądanegu z nosem w papierze.
Nie używasz prawdopodobnie obiektywu z układem optycznym korygującym odległość przedmiotową, także uważam, że wnioski powinieneś wyciągnąć sam.
No myślę, że jakbyś tam stał z iphone'em 4 to jakość by się zdecydowanie poprawiła... ale to tylko moje rozważania...
Ależ z pewnością masz rację
Wiele razy prosiłem o jakąkolwiek definicję tejże "jakości", jak również o metodykę jej "oceny" (w zakresie: dobra, dostateczna, zła, "jak z aps", itp.) przeprowadzanej na podstawie obrobionego graficznie pliku o niezbyt dużej "wadze" oglądanego na powierzchni kilkunastocalowego monitora... doprosić się nie mogę
To oczywiście wszystko są żarty i przekomarzania (z mojej strony). Nie dysponując warsztatem - mam świadomość fatalnej "jakości" prezentowanych (przeze mnie jak i przez znaczną część Użytkowników) tu obrazków. Ale przecież to tylko takie hobby. Mało szkodliwe społecznie