Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 16
Gratuluje roweru i gustu
Bardzo dziękuję
A ja chciałbym pogratulować czmielkowi za wspaniały album Moje Widoki
***
Skąd to pamiętasz?
Toż śliniłem się do klubowego Jagura, którym jeździł starszy kolega z podwórka.
W Łodzi były aż trzy kluby z sekcją kolarską. Kiedyś, to była baza dla całego polskiego kolarstwa.
Jaguarów nie sprzedawano w sklepach, chyba, że w takich małych, prywatnych serwisach rowerowych, jak pana Edwarda Diesnera w Łodzi.
Te rowery dostawały kluby wyłącznie dla czynnych zawodników. W sklepie można było upolować Huragana (jak się miało szczęście)
Tyle, że nie było tam osprzętu Campagnolo, jak w zawodniczych Jaguarach, tylko osprzęt rometowski.
Szytki, to pamiętam wyłącznie NRD-owskie Kowality - były także w Huraganach, który kosztował masakryczne pieniądze, jak na tamte czasy, bo aż 2 400 zł. (lub 2 800, czego niestety już nie pamiętam)
Nie muszę chyba dodawać, że było to dla mnie nieziszczalne marzenie.
Teraz mam aż 4 rowery, choć tylko jeden tyłek. Zabytkową szosówkę japońską z 1982-go, firmy Miyata (tak, tak - 82-gi i już klasyczny zabytek)
Nowoczesną szosówkę niemiecką Corrateca, klasycznego MTB z 1992-go Bike-tech i najnowszą MTB, czyli świnkę w kratę, jak na zdjęciu wyżej.
Coś trzeba robić by nie pierniczeć, zatem to mój sposób.
Pozdrawiam,
Tomek
***
Drogi Janku!
Przyznam, że targają mną uczucia ambiwalentne
Wielka to szkoda! Ten rower wyżej, to produkt całkiem innych czasów, drogi Janku
Waży mniej więcej tyle, co Twój dawny Jaguar, czyli około 10,5 kg. Nie zaprzeczaj, proszę. Znam się na tym i wiem co piszę.
To jasne, że koła o większej masie na obwodzie będą wolniej się rozpędzać i trudniej będzie je zatrzymać. Fizyka - nic ponad to.
...
Hejah Fotomanku,
Potwierdzam wagę ok. 10,5 kg! Piasty i osprzęt Campagnolo też! Skąd to pamiętasz?
Potwierdzam rozpędzanie lekkiego roweru i kół (ja też byłem lżejszy od dzisiejszych 80 kg, no i nogi, nogi!). Szytki były jakieś czeskie i chyba NRDowskie (wszystko badziewie).
Sport (judo i rower) poszedł w kąt na studiach. Jednak trzeba było się uczyć!
Poza tym zaangażowałem się w Klubie Turystycznym Elektroniki "Maluch" i stąd moje znajomości z czerwonym szlakiem beskidzkim i Beskidem Niskim i Bieszczadami.
Na rowerze jeździłem jeszcze, ale nie sportowo, chyba do roku 1976, bo pamiętam poranne tempówki pod Agrykolę (jak się zrobiło 10-15 podjazdów na maxa, to płuca można było wypluć!). Rodzina, dzieci ('73, '79, '82) doktorat i wyjazd do Afryki (Nigeria + South Africa = 15lat+) położyły temu kres.
Rower 'zlikwidowałem' po powrocie w 1997r. Teraz mam trekk'a i jeżdżę wzdłuż kanału na Żerań i nad Zalew. Robię trochę zdjęć, bo to lubię i mnie bawi.
Ano, pięknie to było...
Pozdr, Janeq
Drogi Fotomanku,
Rower pokazany przez Ciebie jest w istocie imponujący! I fotogeniczny
Kolarskiego bluesa znam, od czasu gdy w latach 1967-1969r ścigałem się w sekcji kolarskiej KS Spójnia. Najbardziej pamiętam wściekle wyczerpujące tempówki dokoła pobliskiego jeziorka! Rowery (powyścigowe Jaguary) kupowaliśmy od St. Królaka z jego pawilonu na ul. J Marchlewskiego.
Znam więc opory toczenia i bez wsiadania wiem jakie on generuje. Rower górski z oponami terenowymi ma mieć opory toczenia porównywalne do oporów współczesnego ogumienia wyścigowego? No daruj, ale NIE.
Serdecznie więc pozdrawiam,
Janeq
Drogi Janku!
Przyznam, że targają mną uczucia ambiwalentne
Wielka to szkoda! Ten rower wyżej, to produkt całkiem innych czasów, drogi Janku
Waży mniej więcej tyle, co Twój dawny Jaguar, czyli około 10,5 kg. Nie zaprzeczaj, proszę. Znam się na tym i wiem co piszę.
To jasne, że koła o większej masie na obwodzie będą wolniej się rozpędzać i trudniej będzie je zatrzymać. Fizyka - nic ponad to.
Jednak jeżeli chodzi o opory toczenia, to zależą one wyłącznie od rodzaju gumy i powierzchni styku z nawierzchnią.
W przypadku szytki (czyli Twego dawnego Kowalita) będzie to długa i wąska łezka.
W przypadku mojej opony dwucalowej, będzie to nieco szersza łezka (ale nie szersza niż 25 mm.) za to znacznie krótsza!
Piasty wysokiej klasy nie generują żadnych oporów, podobnie jak Twoje Campagnolo, które powinieneś jeszcze pamiętać.
Różnice w oporach toczenia są zatem pomijalnie małe. Za to we własnościach jezdnych - kolosalne!
Na MTB przejedziesz każdy odcinek drogi (o ile umiesz na tym jeździć)
Na Jaguarze możesz jedynie poszaleć na gładkich asfaltach i .... koniec na tym.
MTB to znakomity rower uniwersalny! Jeżeli lubisz asfalty, wystarczy założyć szosowe ogumienie jednocalowe.
Jeżeli ekstremalnie trudny teren, to i na takie warunki znajdzie się odpowiednie ogumienie i kaseta, która "rozmiękczy" przełożenia.
Resumując, bez wsiadania się nie da
Wsiadanie na marketowe badziewie to jedynie doładowanie nieprawdziwych stereotypów
***
Mam nadzieję, że nie pogniewasz się na starego Fotomanka, jeżeli Ci powie, że nigdy nie poczułeś kolarskiego bluesa i po prostu, nie znasz się na tym
Rower ten nie generuje żadnych oporów, a te konieczne - wynikające z fizyki - nie są większe niż te, które muszą pokonać kolarze Tour de France na swych frymuśnych, karbonowych szosówkach.
***
Drogi Fotomanku,
Rower pokazany przez Ciebie jest w istocie imponujący! I fotogeniczny
Kolarskiego bluesa znam, od czasu gdy w latach 1967-1969r ścigałem się w sekcji kolarskiej KS Spójnia. Najbardziej pamiętam wściekle wyczerpujące tempówki dokoła pobliskiego jeziorka! Rowery (powyścigowe Jaguary) kupowaliśmy od St. Królaka z jego pawilonu na ul. J Marchlewskiego.
Znam więc opory toczenia i bez wsiadania wiem jakie on generuje. Rower górski z oponami terenowymi ma mieć opory toczenia porównywalne do oporów współczesnego ogumienia wyścigowego? No daruj, ale NIE.
Serdecznie więc pozdrawiam,
Janeq
Ściany to Ci szczerze zazdraszczam!
Nie ma czego zazdraszczać, bo to fotomankowa prehistoria fotograficzna, czyli lata 80-te ubiegłego wieku. Wtedy byłem jeszcze fotograficznie ambitny
Sprzęt? Ach, łezka kręci się w oku! Zorka4 z Jupiterem12, Zenit TTL z Heliosem, Kiev z Jupiterem8 + powiększalnik Krokus69 i nocki w zaciemnionym pokoju
Co za żarty! Przecież opory toczenia roweru górskiego są nieporównywalnie większe od trekingowego. Choćby ze względu na rozmiar kół 28' vs. 26' i typ opon.
Moda na górskie, to promocja nowej sprzedaży
A większość dróg i tak już wyasfaltowali.
Mam nadzieję, że nie pogniewasz się na starego Fotomanka, jeżeli Ci powie, że nigdy nie poczułeś kolarskiego bluesa i po prostu, nie znasz się na tym
Ten rower wyżej złożyłem sam z oddzielnie kupowanych komponentów - tylko po to, aby te komponenty były takie, jakie sobie życzyłem - a nie takie, jakie chcą Ci wcisnąć handlowcy.
Rower ten nie generuje żadnych oporów, a te konieczne - wynikające z fizyki - nie są większe niż te, które muszą pokonać kolarze Tour de France na swych frymuśnych, karbonowych szosówkach.
Trudno to wytłumaczyć komuś, kto nigdy nie jeździł na czymś takim, podobnie jak trudno objaśnić pstrykaczowi, subtelną różnicę pomiędzy Druhem a Nikonem F100.
Masz rację co do mody na "górale"! To właśnie owa moda wygenerowała takie opinie o MTB jak Twoja i czmielka
Tyle, że opinie te powstały w wyniku doświadczeń z jazdy na rowerowych "druhach" za kilkaset złotych, a nie bynajmniej na sprzęcie klasy F100
***
nie chodzi mi o sprzęt tylko o pozycję jazdy, bolące plecy i tyłek ...
Zainwestuj w poziomke!!!
Jak tylko spróbuję wsiąść na normalny rower turystyczny, to natychmiast mam wrażenie, że marnuję bezproduktywnie siły
A tu - specjalnie dla Ciebie - ta ściana nad rowerem, nieco inaczej sfotografowana:
***
Co za żarty! Przecież opory toczenia roweru górskiego są nieporównywalnie większe od trekingowego. Choćby ze względu na rozmiar kół 28" vs. 26" i typ opon.
Moda na górskie, to promocja nowej sprzedaży
A większość dróg i tak już wyasfaltowali.
Ściany to Ci szczerze zazdraszczam!
nie chodzi mi o sprzęt tylko o pozycję jazdy, bolące plecy i tyłek oraz brak bagażnika na wielki format... Za stary już byłem na niego
Ja jestem stary - Ty chyba sobie żartujesz (!) - ale tak się już przyzwyczaiłem do sportowej pozycji na rowerze, że nie umiem jeździć inaczej
Jak tylko spróbuję wsiąść na normalny rower turystyczny, to natychmiast mam wrażenie, że marnuję bezproduktywnie siły
A tu - specjalnie dla Ciebie - ta ściana nad rowerem, nieco inaczej sfotografowana:
Wszystkie zdjęcia czarno białe, jak widzisz
***
... ale i tak jestem zadowolony po przesiadce z górala i to bardzo.
Wszystko zależy od tego z jakiego górala się przesiadłeś
To mój, zaraz po dokręceniu ostatniej śrubki (trzy lata temu)
Łatwo zgadnąć, że nieco wyżej wiszą sobie zdjęcia
***
Swoją drogą, dziwię się, ze wystarcza Ci normalny trekking. W tych piachach miałem trudności nawet na rasowym MTB
***