Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 17
Pewnie jakieś były. Rozchodzi się jednak o to, aby plusy nie przesłoniły nam minusów. .
Atrakcje są tylko ograniczone wyobraźnią oraz dostępnością 'artefaktów' i 'infrastruktury'. Ja też pamiętam walki między blokami i wojna wodna w lany poniedziałek, bomby z torebkami z wodą z balkonu - no i atrakcja letnia walka na pomidory
Jakieś jeszcze atrakcje
Pewnie jakieś były. Rozchodzi się jednak o to, aby plusy nie przesłoniły nam minusów. .
6. Mieliśmy bliżej na plażę niż do kościoła.
A to zależy, ja miałem bliżej do kościoła.
Z atrakcji cd:
- wojny między falowczakami a bloczakami,
- możliwość ucieczki po balkonach (np. przed milicją),
- atak "z powietrza" na milicję (często coś tam leciało w ich stronę),
- koncerty cyganów (często w niedzielę rano przechodzili wzdłuż falowca z harmoszką, a z góry leciały drobniaki),
itd itp ...
Prawdziwymi atrakcjami falowca były:
(..)
Dobre... rozumiem z życia wzięte
Fajny opis życia codziennego na falowcu. Jakieś jeszcze atrakcje
860 m długości. To już ze dwa przystanki autobusu na jego długości można postawić i do sąsiada jedzie się autobusem
Prawdziwymi atrakcjami falowca były:
1. Przejścia pod budynkiem. Różnica ciśnień pomiędzy stroną północną a południową była często taka, że w tych przejściach wiały wiatry jak na Jowiszu.
2. Gromadzący się śnieg na galeriach, które kiedyś nie były dzielone na odcinku 4 klatek (sekcje a-d). Kulki w przechodniów latały setkami a mozliwość złapania miotacza była znikoma.
3. Dach - dostęp do części anten, które słuzyły do wydłubywania smoły w upalne dni i lepienia z nich kulek, które oczywiście laciały zaraz w dół.
4. Remonty wind - podczas remontów w nasze łapy dostawały się rurki pcv, które przycinalismy na długość od pół metra do metra. Mieściły się w nich idealnie białe kulki rosnące na krzakach, które po dmuchnięciu w rurke rozbryzgiwały się na przeciwniku - czasem w dużej odległości od strzelca.
5. Dostęp do zaworów w węzłach w piwnicy - nieocenione podczas dyngusa, galerie były oczywiście wykorzystywane do polewania wodą.
6. Mieliśmy bliżej na plażę niż do kościoła.
7. Duża ilość dzwonków na galerii. Czasem udało się wcisnąć wszystkie i uciec, a sąsiedzi dzięki temu się integrowali.
ale to ten najdłuższy chyba nie jest nie?
To jest właśnie ten, najdłuższy. Obrońców Wybrzeża.
860 m długości. To już ze dwa przystanki autobusu na jego długości można postawić i do sąsiada jedzie się autobusem
Tak, pod względem długości bodajże 3-ci w Europie. Przystanki są trzy.
ale to ten najdłuższy chyba nie jest nie?
To jest właśnie ten, najdłuższy. Obrońców Wybrzeża.
860 m długości. To już ze dwa przystanki autobusu na jego długości można postawić i do sąsiada jedzie się autobusem
ale to ten najdłuższy chyba nie jest nie?
To jest właśnie ten, najdłuższy. Obrońców Wybrzeża.
Fajnie wyszło. Nawet ten blady kolor daje atmosferę zdjeciu.
Ujęcie niezłe, ale chyba można jeszcze coś tu pokombinować
Mieszkam w najbrzydszym bloku w Warszawie i po namyśle stwierdzam, że ten na zdjęciu jest ładniejszy.
Prawdą jest, że ten na zdjęciu ma pewien „smaczek”, czego nie można powiedzieć o klockach stawianych współcześnie, np.:
... (ciut w dół bym dał).
Można było szerzej, może i prawda.
(ciut w dół bym dał). Subiektywnie oczywiście dla własnej próżności.