Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 22
Pięknie ujęte, prawie jak poezja
Nigdy nie żeglowałem po Solinie.
Ja też nie.
Tu jednak o linii konstrukcyjnej Andrzeja Skrzata jest mowa.
Solina 24, Solina 27 , i nowsze. DAAdowy Quedin (Kwidzyn)to,
Solina 27. Buja się na Gizerku, przy kei z lekkim podejściem.
To są szkiery.
Makiety panie, na pewno rosyjskie. Rzekłem to ja, szczur lądowy ortodoksyjny
Łódź walczy o dostęp do morza, albo chociaż do jeziora !
... tak to moja Solina ...
Nigdy nie żeglowałem po Solinie.
Popatrz ja też nie
Koryguję. O jedną długość.
... tak to moja Solina ...
Nigdy nie żeglowałem po Solinie.
Popatrz ja też nie
... tak to moja Solina ...
Nigdy nie żeglowałem po Solinie. I nigdy nie miałem własnej łodzi.
Wyprzedzasz mnie o dwie długości.
To są szkiery. Takie je widzę i takie znam.
Nie było mnie jakiś czas. Podlewałem niedawno posadzoną jarzębinkę, bo upał i sucho.
Przez takie jak pokazałeś płynąłem, ale w dzień. W nocy byłoby to niemożliwe. Wyglądało to jak takie przerośnięte Mazury upstrzone skałami. Faktycznie nawet po jasnemu ciężko było się połapać. Bliżej otwartego morza wygląda to przyjaźniej dla nawigacji, ale lekko nie jest.
Chciałbym tam jeszcze kiedyś zajrzeć.
Wybaczać nie muszę, gdyż mam duży dystans do siebie i tego co robię.
Więc cóż mogą mi wyrządzić opinie innych.
Prawdą jest, że obecne łodzie z plastiku już uroku jachtów drewnianych nie mają.
Cóż na drewniany dzisiaj by mnie nie było stać.
A tak, przed śmiercią doczekałem się rozstania z czarterami.
Aniu na Boga, nie czerwony tylko "stare wino"
Edytowała skleroza.
Domyślam się też, że wybaczasz mi nazwanie
Quedina balią w komencie z...nie pamiętam.
Ale Ty na pewno pamiętasz. Obraza ukochanej
tkwi latami. Gdybyś mi czasami nie wybaczył do dzisiaj to,
grzecznie proszę.
Tu jak widzisz, nocą tylko wiosła lub pagaje.
Inaczej tragedia.
I bardzo dłuuugi bosak!
To są szkiery. Takie je widzę i takie znam.
Byłem dociekliwy, ale bez urazy proszę.
Teraz wiem, że pływałeś trasami komunikacyjnymi - przez szkiery.
Tu jak widzisz, nocą tylko wiosła lub pagaje.
Inaczej tragedia.
Jak się orientowałeś w labiryncie skał ?
Mapy morskie (szwedzkie), fińskie atlasy nawigacyjne, spis świateł admiralicji, Decca (to było parę lat temu). Jest trochę namierników po drodze i kardynałek. Ale lekko nie jest. Finowie nie za bardzo dbają o światłą nawigacyjne. Nie wszystkie w nocy świecą. To nie to co na podejściu do Sztokholmu gdzie się idzie jak po sznurku.
Pytam bo od 12-stu lat pływam dość regularnie po szkierach.
Pływałeś kiedyś ?
Tak, choć nie za dużo.
silnik na morze jest konieczny
Zwłaszcza na szkierach, jak robisz nocą slalom między skałami
Nocą na szkierach ?
Pływałeś kiedyś ?
silnik na morze jest konieczny
Zwłaszcza na szkierach, jak robisz nocą slalom między skałami
Ja to pływałem na wypasionych Orionach i Bimbkach
Ja też
Jeszcze może i silnik masz?