Zdjęcia-odpowiedzi

Odpowiedzi na to zdjęcie (0):

Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.

Komentarze 26

Awatar zild
zild 15 lat temu
wiecie co
przedstawia się utrwalony obraz do oceny, komentarza, interpretacji
i w sumie każdy widzi coś innego
chyba, że jest coś jasno przedstawione
tyle ile spojrzeń tyle interpretacji .....

wasze zdrowie (zapomniałem buźki chłolera ;> )
Awatar Grisza
Grisza 15 lat temu
implicite napisał(a):
Ale jak odróżnić świadomego twórcę od hochsztaplera, skoro tradycyjne (nomen omen) kryteria oceny uległy rozluźnieniu?

Chyba wystarczy zobaczyć kilka zdjęć tego samego autora, żeby rozszyfrować czy robi zdjęcia świadomie czy nie. Tak ja przynajmniej staram się to rozróżniać
Awatar implicite
implicite 15 lat temu
Ale jak odróżnić świadomego twórcę od hochsztaplera, skoro tradycyjne (nomen omen) kryteria oceny uległy rozluźnieniu?

Co do mnie, to lubię opisy. Mówią coś nie tylko o pracy, ale i o autorze.
Awatar Grisza
Grisza 15 lat temu
implicite napisał(a):
Autor z którego zdjęto obowiązek nadania swojej pracy sensu, dostaje pole do ogromnych nadużyć. Nie chciałem już w to wnikać. Jednak twierdzenie, że
jak autor nie ma nic do opowiedzenia to i po 10 latach wpatrywania się dalej nic na zdjęciu nie zobaczę, żadnej historii.
jest twierdzeniem idealnym. W praktyce jest różnie.

Zgadzam się że to wyidealizowane i przerysowane, ale będę stał na stanowisku, że świadomy autor zdjęcia nadaje mu sens przez to jakimi środkami się posłużył do jego stworzenia, co zawarł w kadrze jak go skomponował, jaki nadał tytuł, ale od pewnego czasu jestem przeciwny opisom do zdjęć
Awatar hobbes
hobbes 15 lat temu
no szkoda.. ide do ciemni, rezać w barycie
Awatar Grisza
Grisza 15 lat temu
szkoda, że stosunek rozmów sprzętowo-technicznych do rozmów o zdjęciach nie jest mniejszy, ale to może przez zdjęcia albo to jak internet (w sensie portalu z dużą ilością przeróżnych zdjęć) wpływa na odbiór zdjęć
Awatar implicite
implicite 15 lat temu
Autor z którego zdjęto obowiązek nadania swojej pracy sensu, dostaje pole do ogromnych nadużyć. Nie chciałem już w to wnikać. Jednak twierdzenie, że






jak autor nie ma nic do opowiedzenia to i po 10 latach wpatrywania się dalej nic na zdjęciu nie zobaczę, żadnej historii.
jest twierdzeniem idealnym. W praktyce jest różnie.
Awatar hobbes
hobbes 15 lat temu
A ja moi Drodzy, bardzo, ale to bardzo się cieszę.. zupełnie szczerze i poważnie piszę - że jest jeszcze w Polsce portal fotograficzny na którym "współwyznawcy" poruszają takie fajne zagadnienia fotograficzne w swoich dyskusjach.. i nikt nikogo nie "j.bie"; Ukłony
Awatar Grisza
Grisza 15 lat temu
xrog napisał(a):
Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.

Dla mnie te sprawy są połączone, jak autor nie ma nic do opowiedzenia to i po 10 latach wpatrywania się dalej nic na zdjęciu nie zobaczę, żadnej historii.
implicite napisał(a):
Autor, jeżeli ma coś do powiedzenia, opowiada zdjęciem historię. Jeżeli nie ma nic do powiedzenia, to jest to tylko obrazek, który mogę po swojemu zinterpretować. Ale wtedy nie doszukuję się w nim sensu, bo go tam nie ma, ale nadaję własny.

To zresztą współcześnie powszechna praktyka: przerzucić obowiązek nadania dziełu sensu na odbiorcę. Czy to dobrze czy źle – nie wiadomo.

Jacku przecież autor opowiada zdjęciem historię razem z odbiorcą bo środkami wyrazu nadaje sens temu co zatrzymał w kadrze i daje pewną ilość tropów odbiorcy, który nimi podąża albo nie.
wadit-akarit napisał(a):
Jak się ma Twoje podejście do skąpści kompozycyjnej wyrażonej w sakramentalnym: "za dużo w kadrze"? Wielokrotnie czytałem podobne Twoje opinie pod ulicznymi zdjęciami. Czy tutaj jest w sam raz? Chyba nie...

Jak dla mnie to ten kadr jest za mało gęsty, samochody po prawej stronie nie zagrały tak jakbym sobie to wymarzył... zwykle tak to bywa
Awatar implicite
implicite 15 lat temu
Autor, jeżeli ma coś do powiedzenia, opowiada zdjęciem historię. Jeżeli nie ma nic do powiedzenia, to jest to tylko obrazek, który mogę po swojemu zinterpretować. Ale wtedy nie doszukuję się w nim sensu, bo go tam nie ma, ale nadaję własny.

To zresztą współcześnie powszechna praktyka: przerzucić obowiązek nadania dziełu sensu na odbiorcę. Czy to dobrze czy źle – nie wiadomo.

Lubię, kiedy autor opowiada mi swoją historię. Nie czuję się przy tym ograniczony w możliwości interpretacji, stać mnie bowiem na własne wnioski. Wszystko jednak zależy od tego, czego oczekujemy od dzieła.
Awatar jip
jip 15 lat temu
ja daję gwiazdki nie znoszę jak mi ktoś sugeruje co jest na zdjęciu, często na siłę, a już mnie krew zalewa jak czytam idiotyczne pseudozabawne tytuły wymyślane przez co po niektórych..
Awatar wadi-akarit
wadi-akarit 15 lat temu
jip napisał(a):
[...]
tak przy okazji - nie znoszę tytułów na zdjęciach.. to powinno być zakazane mogło by nie być na AT pola tytuł..


A zwłaszcza nie powinno być przy dodawaniu zdjęcia takiego wymogu. Pamietam jak dodawałem pierwsze zdjęcie po zalogowaniu... Mordęgą było wymyslanie "tytułu". Niektórzy uciekaja się do wybiego w postaci numerowania zdjęć. Ma to też pewien walor funkcjonalny.
Awatar jip
jip 15 lat temu
wadi-akarit napisał(a):
xrog napisał(a):
Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.


Wyznaję dokładnie odwrotną filozofię. Autor podaje odbiorcy obraz 'na talerzu', a to jego powinnością jest zdjęcie zinterpretować, odnaleźć w nim sens/bezsens. Nadawanie tytułów, opisów narzuca w pewien sposób odbiorcy wizji autora co czesto może prowadzić do ograniczenia możliwości interpretacji. Inaczej jest gdy zdjęcie jest jakby to nazwać... 'Otwarte', tak jak pytania otwarte, bez podpowiedzi, bez nakierunkowań. Czesto w komentarzach na temat moich fot ludzie czasami odnajdywali rzeczy zupełnie inne niż ja sam. Gdybym uciekł sie do pewnego ograniczenia interpretacyjnego jakim są opisy czy tytuły być może odbiorca nie zastanowiłby się nad zdjęciem 'po swojemu' i podszedł do niego: 'acha, o to jej/mu chodziło'. Jeżeli zdjęcia nie rozumie to albo do niego nie dojrzał, albo zdjęcie jest bez sensu, (ale dla niego!). To są czysto subiektywne dywagacje rzecz jasna...


Dobrze mówi dać mu piwa!
tak przy okazji - nie znoszę tytułów na zdjęciach.. to powinno być zakazane mogło by nie być na AT pola tytuł..
Awatar wadi-akarit
wadi-akarit 15 lat temu
xrog napisał(a):
Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.


Wyznaję dokładnie odwrotną filozofię. Autor podaje odbiorcy obraz "na talerzu", a to jego powinnością jest zdjęcie zinterpretować, odnaleźć w nim sens/bezsens. Nadawanie tytułów, opisów narzuca w pewien sposób odbiorcy wizjię autora co czesto może prowadzić do ograniczenia możliwości interpretacji. Inaczej jest gdy zdjęcie jest jakby to nazwać... "Otwarte", tak jak pytania otwarte, bez podpowiedzi, bez nakierunkowań. Czesto w komentarzach na temat moich fot ludzie odnajdywali rzeczy zupełnie inne niż ja sam. Gdybym uciekł sie do pewnego ograniczenia interpretacyjnego jakim są opisy czy tytuły być może odbiorca nie zastanowiłby się nad zdjęciem "po swojemu" i podszedł do niego: "acha, o to jej/mu chodziło". Jeżeli zdjęcia nie rozumie to albo do niego nie dojrzał, albo zdjęcie jest bez sensu, (ale dla niego!). To są czysto subiektywne dywagacje rzecz jasna...

A co do zdjęcia Griszy. Jak się ma Twoje podejście do skąpści kompozycyjnej wyrażonej w sakramentalnym: "za dużo w kadrze"? Wielokrotnie czytałem podobne Twoje opinie pod ulicznymi zdjęciami. Czy tutaj jest w sam raz? Chyba nie... Pewnie odpowiesz: "sam odpowiedz sobie na to pytanie". I wiesz co? Będziesz miał rację!

E:literówki.
Awatar jip
jip 15 lat temu
Grisza napisał(a):
..chodzi mi o to, że z czasem na już obejrzanych zdjęciach zaczynamy coś dostrzegać co wcześniej było dla nas niewidoczne.


Zgodzę się, bo rację masz z tym że jeśli chodzi o wspomnianego fotografa żydowskiego pochodzenia to on sporo zdjęć robił z bardzo bliska, wtedy człowiek sam w sobie ze swoją mimiką zaczyna nieść jakiś przekaz, jeśli tych ludzi będzie więcej, zaczyna rosnąć w siłę. odwieczny problem dystansu, ale z daleka też można - tobie się to moim zdaniem prawie udało, mnie zdjęcie nie poruszyło - osobnik na planie 1 atakowany przez bilbord ma sens, ale myślę, że przekaz miasta, tej harmonii byłby właśnie bez niego.
A być może bez Pani z tyłu możliwości jest wiele, ale to jest ulica, jeden moment, jeden strzał, nie ma się co zastanawiać, trzeba brać aparat w rękę i lecieć na miasto.. a dziś dobrze wieje.. pozdr
Awatar xrog
xrog 15 lat temu
Grisza napisał(a):
... chodzi mi o to, że z czasem na już obejrzanych zdjęciach zaczynamy coś dostrzegać co wcześniej było dla nas niewidoczne.


Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.
Awatar Malczer
Malczer 15 lat temu
Malczer napisał:
Nie będę cytował

W żaden sposób nie zamierzam tego negować. Absolutnie. Moje „bajki” mają prawo też się nie podobać i nikomu tego nie odmawiam ...
Awatar Grisza
Grisza 15 lat temu
To trochę jak ze wspomnianym Meyerowitzem i niektórymi jego zdjęciami, też ich długo nie łapałem, bo na sporej ilości nie było anegdoty, tylko codzienny chaos miasta w dodatku kolorowy, ale powoli z czasem zacząłem w te zdjęcia się wczytywać i w niektórych odkryłem coś czego na początku nie sobie nieuświadamiałem: jak bardzo ten chaos jest poukładany, ile się w tych gęstych kadrach dzieje historii, które każdy sobie może dopowiedzieć na kilka sposobów, a dodatkowo jest jeszcze warstwa dokumentalna. Nie sugeruję tu, że robię zdjęcia o podobnej sile jak Meyerowitz, chodzi mi o to, że z czasem na już obejrzanych zdjęciach zaczynamy coś dostrzegać co wcześniej było dla nas niewidoczne.
Awatar keraltok
keraltok 15 lat temu
Czuję tu klimat wieczornej rozświetlonej Bydgoszczy moich młodzieńczych lat.
Awatar xrog
xrog 15 lat temu
Kadr poukładany ładnie, technicznie bez zarzutu. Ale dużo mam niepewności o treść zdjęcia. Nie czuję tu takiego 'archetypowego' sensu, o który generalnie trudno na mieście. Bo jak nie anegdotka wyjdzie, to wyjdzie po prostu codzienność, której współcześnie nie docenię.