Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 26
O wojnach nie da się niczego dobrego powiedzieć. To najczarniejsze strony ludzkiego charakteru.
święte słowa, ale zdjęcia pokazuj
Faktycznie zdjęcie na wieki. Technika bez zarzutu choć to prawie sto lat temu. Ciekawe jakiego światłomierza używał fotograf
albo kołowy albo na czute ;]
jak na czuja to miał niezłego nosa ...
...albo opanował do perfekcji Słoneczną Szesnastkę i łupnął 1/10 z f/8 na czułości 15 DIN
Faktycznie zdjęcie na wieki. Technika bez zarzutu choć to prawie sto lat temu. Ciekawe jakiego światłomierza używał fotograf
albo kołowy albo na czute ;]
jak na czuja to miał niezłego nosa ...
Faktycznie zdjęcie na wieki. Technika bez zarzutu choć to prawie sto lat temu. Ciekawe jakiego światłomierza używał fotograf
albo kołowy albo na czute ;]
no muszę się z kolegami nie zgodzić w kwestii detali,
oczywiście nie wiem jak w przypadku rekonu z I światowej ale jak współpracowałem z niemiaszkami to aż mi ciary przechodziły jak na nich patrzyłem...
okulary, fajki , wąsiki a la Adolf...
w przypadku np: amerykanów to w ogóle problem się nie pojawia.
zwykle to byłe wiejskie chłopaki albo robotnicy z np: z Detroit.
tak że szala nadal nie przeważa ani za ani przeciw...
porównywanie faktycznej wojny do chłopięcej zabawy bo tak należało by to nazwać nie ma zupełnego sensu.
Wąsik "ala Adolf" czy np. swastyka to generalnie były wtedy dość popularne na całym świecie tematy. Dopiero po wojnie się utarło, że taki wąsik i krzyż to takie a nie inne skojarzenie
Żeby rozluźnić atmosferę:
Dwóch żołnierzy pierwszej światowej siedzi w szynku przy piwie.
Pamiętam pańskiego brata z okopów, w wolnych chwilach czytał nam na głos Szekspira. Biedaczysko nie żyje. Kto? - No pański brat! - Boże a ja już się zmartwiłem, że Szekaspir
To ja tez pozwolę sobie udezyć w żartobliwy ton.
Wiosna. Słonko świeci. Dwóch leciwych weteranów siedzi sobie na ławeczce w parku. Wspierają się na laseczkach, kiwają siwymi głowami i rozmawiają:
- Ehhh... niech no Pan popatrzy jakiegośmy to wieku sędziwego dożyli. Sił już brak, kondycja też nie ta, a i pamięć szwankuje na potęgę. O! Taki przykład: za nic nie mogę sobie przypomnieć, czy ja dostałem dwie kulki podczas Pierwszej Wojny, czy jedna kulkę podczas Drugiej.
- To jeszcze nic - odpowiada drugi - Ja nie pamiętam czy podczas wojny dostałem kulkę między łopatki, czy łopatką między kulki.
oczywiście nie wiem jak w przypadku rekonu z I światowej ale jak współpracowałem z niemiaszkami to aż mi ciary przechodziły jak na nich patrzyłem...
okulary, fajki , wąsiki a la Adolf...
w przypadku np: amerykanów to w ogóle problem się nie pojawia.
zwykle to byłe wiejskie chłopaki albo robotnicy z np: z Detroit.
tak że szala nadal nie przeważa ani za ani przeciw...
porównywanie faktycznej wojny do chłopięcej zabawy bo tak należało by to nazwać nie ma zupełnego sensu.
Dwóch żołnierzy pierwszej światowej siedzi w szynku przy piwie.
Pamiętam pańskiego brata z okopów, w wolnych chwilach czytał nam na głos Szekspira. Biedaczysko nie żyje. Kto? - No pański brat! - Boże a ja już się zmartwiłem, że Szekaspir
bolas napisał(a):
Przy okazji polecę świetną książkę. Na pewno każdy słyszał o 'Na zachodzie bez zmian' Remarque'a.
Film też da się obejrzeć.
bolas napisał(a): … kończąc wojnę jako dowódca kompanii szturmowej w stopniu porucznika. W ciągu kolejnych czterech lat czternastokrotnie był ranny…
Musiał mieć chłop wiele szczęścia, żeby przeżyć te cztery lata, w dodatku jako szturmowiec…
...(fotosik)...
Po ludzku straszne i znakomite fotograficznie zarazem.
"Odziany byłem w strój roboczy właściwy rzemiosłu, jakie wykonywac zamierzaliśmy: na piersi dwa worki z piaskiem z czterem granatami trzonowymi w kazdym, po lewej z zapalnikiem uderzeniowym, po prawej z czasowym, w prawej kieszeni munduru pistolet 08 na długiej taśmie, w prawej kieszenie spodni mały mauzer, w lewej kieszeni munduru świecacy kompas i gwizdek sygnałowy, przy pasie karabińczyk do odbezpieczania granatów ręcznych, sztylet i nożyce do drutu. W wewnętrznej kieszeni munduru tkwił pełen portfel i adres domowy, w tylnej kieszeni spodni płaska butelka cherry brandy. Naramienniki i godło "Giblartar" odpruliśmy, by przeciwnik nie mógł się zorientować jaka jest nasza macierzysta jednostka. Jako znaki rozpoznawcze nosiliśmy białe opaski na rękawach ..."
A propo wojen to polecam lekturę prac Dave'a Grossmana (nie mylić z Grossem) opisujące konflikt zbrojny od strony psychologii i fizjologii żołnierzy. Nokaut po raz drugi i trzeci. Szczególne uwagi godne są dwie pozycje:
-> "On Combat: The Psychology and Physiology of Deadly Conflict in War and in Peace"
-> On Killing: The Psychological Cost of Learning to Kill in War and Society
(ostatnio ukazał się polski przekład)
Udowadnia w nich, że zaledwie 2% żołnierzy walczących w II wojnie światowej strzelało by zabić. Cała reszta robiła praktycznie wszystko, byle tylko nie musieć osobiście zabijać. Świetna lektura prezentująca prawdziwe oblicze człowieka w takiej sytuacji, jakże odmienna od tego serwowanego przez Hollywood.
Przy okazji polecę świetną książkę. Na pewno każdy słyszał o 'Na zachodzie bez zmian' Remarque'a.
Książka jest świetna i zarazem przygnębiająca. O wojnach nie da się niczego dobrego powiedzieć. To najczarniejsze strony ludzkiego charakteru.
ale jednak cyfra trochę zabija fotografię. Koniec, kropka.
Żartujesz - trochę? od zawsze twierdzę, że to tylko proteza fotografii