Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 33
ponoć chodzi o moment, w którym zaczyna się 'łamać oddech' - nie wiem czy to fachowe określenie.
To nie jest kwestią oddechu. Chodzi o maksymalną szybkość tętna, jaką może z siebie wykrzesać zawodnik. Jest to wielkość mniej więcej stała, nie ulegająca zmianie w wyniku treningu (tak podaje literatura przedmiotu). Parametr ten określa się w badaniach w przychodni sportowej, w sposób mniej dokładny można to zmierzyć samemu stosując specjalny test wysiłkowy i pomagając sobie pulsometrem jako urządzeniem pomiarowym, ostatecznie wyliczyć z mniej czy bardziej dokłądnych wzorów empirycznych, jak podany we wcześniejszym poście.
Nie znam pojęcia "łamanie oddechu" ale domyślam się, że chodzi o przekroczenie progu mleczanowego, czyli wejście w fazę wysiłku, kiedy energia uzyskiwana jest z reakcji beztlenowych.
To nie są pojęcia tożsame. Dla przeciętnego zawodnika tętno maksymalne wynosi 190-200 uderzeń na minutę, a próg mleczanowy zlokalizowany jest na ok. 150-165 uderzeń.
A poza tym na rowerze jeżdżę wyłacznie dla przyjemności
metod jest kilka, ale róznice wynikające z metod liczenia zazwyczaj mieszcząsię w "widełkach", jakie podawane są w opisach rodzajów treningu.
zazwyczaj liczy się to w/g wzoru: 220 uderzeń/minutę minus 1/2 wieku liczonego w latach
max wysiłkowe to takie tuż przed zatrzymaniem pikawy
ale dopóki pompka nie stanie, to nie wiemy, że to już max.
o!
nigdy nie liczyłem w kilometrach.
wczoraj na ten przykład zrobiłem 45 minut przy tętnie 60-75% tętna maxymalnego.
teraz będę co trzy teningo zwiększał albo czas, albo średnie tętno.
a co?
nigdy nie mierzyłem tętna na rowerze. pewnie dlatego, że ciężko utrzymać trzy palce na tętnicy szyjnej, kiedy się jeździ po lessie.
jakie jest tętno maksymalne? bo chyba jakiś niedouczony jestem.
o!
nigdy nie liczyłem w kilometrach.
wczoraj na ten przykład zrobiłem 45 minut przy tętnie 60-75% tętna maxymalnego.
teraz będę co trzy teningo zwiększał albo czas, albo średnie tętno.
a co?
Też nie liczę w kilometrach, ale jednak mam licznik w rowerze
o!
nigdy nie liczyłem w kilometrach.
wczoraj na ten przykład zrobiłem 45 minut przy tętnie 60-75% tętna maxymalnego.
teraz będę co trzy teningo zwiększał albo czas, albo średnie tętno.
a co?
Zazdroszczę. Mój mam w serwisie, będzie za tydzień. My tu mamy rewelacyjnie z trasami. Wyjeżdżając z domu mogę zrobić pętlę do 120 km, praktycznie polami, lasami, przeskakując tylko skrajami wiosek. A blisko Jura Krakowsko-Częstochowska i Beskid Śląski. Miodzio.
teraz to ja zazdroszczę. u nas traz jak na lekarstwo, ale tereny fajne, tyle że wycieczka to totalna partyzantka, bez GPS nie ma się co wybierać.
fajne trasy mają na Szumawie w Czechach i Niemczech, poezja. góry i doliny, a między nimi gładki asfalt.
DAAD, z tej odległości, przy 24 mm i na dodatek Nikkorem przy założeniu, że przysłona jest od 5,6 w górę
Oczywiście tylko, że Nikkor 24 ma światło 2 albo 2,5 i wtedy ostrość już widać bezbłędnie nawet przy ogniskowej 24mm.
... zaczyna się sezon rowerowy...
na to konto zrobiłem dziś 18km na rozgrzewkę. na bajku ma się rozumieć.
Zazdroszczę. Mój mam w serwisie, będzie za tydzień. My tu mamy rewelacyjnie z trasami. Wyjeżdżając z domu mogę zrobić pętlę do 120 km, praktycznie polami, lasami, przeskakując tylko skrajami wiosek. A blisko Jura Krakowsko-Częstochowska i Beskid Śląski. Miodzio.
Mam rozumieć, że aparat na statyw, otworzyć tył, oprzeć matówkę o szyny po których przesuwa się film?
Zrozumiałeś bezbłędnie!
... zaczyna się sezon rowerowy...
na to konto zrobiłem dziś 18km na rozgrzewkę. na bajku ma się rozumieć.