Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 40
aha, był jeszcze sklepik na Braci Wieniawskich, w pawilonach, wchodziło się po schodach i tak dalej. niedaleko sklepu Unitry on był.
... on jest.
jak widać wraca się jednak do korzeni
może być zaocznie tzn z doskoku
aha, był jeszcze sklepik na Braci Wieniawskich, w pawilonach, wchodziło się po schodach i tak dalej. niedaleko sklepu Unitry on był.
Wciąż jest. I na Czubach około M-200.
...Jednak w LBN ciężko kupić coś porządnego. Jeden ciekawy sklepik jest na Jutrzenki, ale ceny ma mocno pojechane...
w Rzeszowiu mam jeszcze mniej możliwości, zwłaszcza od czasu kiedy splajtowała knajpka wegetariańska handlująca Ciechanem.
a co do perełki w brązie to się zgadzam, jest zdecydowanie lepsza od zielonej i ciężko to wytłumaczyć nielubelakom, którzy twierdzą, że smakują tak samo. na perłę eksport opuszczę zasłonęmilczenia, kupiłem ją dwa razy, pierwszy i ostatni raz.
aha, był jeszcze sklepik na Braci Wieniawskich, w pawilonach, wchodziło się po schodach i tak dalej. niedaleko sklepu Unitry on był.
A widzisz Piotrze, mamy w Lublinie kolejny wyjątek potwierdzający regułę. Naprzeciwko Ceskiej knajpy powstał lokal, który we własnym zakresie warzy piwo. Można się go napić podpatrując proces produkcji, a jako że piwo jest niepowtarzalne i nie do dostania gdzie indziej, można sobie zamówić na wynos. Jak będziesz w L., zapraszam.
Przy okazji, kiedy zobaczymy pierwszy oficjalny portret Małej?
ja już tam byłem (z państwem Wiciami i Bojarem) i dwa pilsy mętne wypiłem. swoją drogą, pieniądze wyrzucone w błoto, toż to normalna perełka (bo co z takiej twardej wody wyjdzie innego?), tylko kredy dosypali co by niefiltrowaną udawała. ale że ciemnego naonczas tedy nie mieli z zaproszenia skorzystam ASAP.
o?!?, kolega także chemik ?
browar jest, rzeczywiście, jednak piwko drogie i jakieś takie średniawe
skądże, aptekarz, ale mało kto wie, że przez pierwsze trzy lata, nasza edukacja oparta jest wyłącznie na chemii, od nieorganicznej, poprzez organiczną, a na leków kończąc. no i na czwartym mamy jeszcze syntezę.
Faktycznie, drogie. Co do smaku, to kwestia... smaku, o którym zawsze warto dyskutować. Ja od kilku tygodni, wyjąwszy Okocim, piję wyłącznie lokalne marki. 'Topowe' piwa przestały mi smakować.
a ja nie piję polskich piw, głowa mnie strasznie po nich boli. wolę sobie kupić czarnego szofera lub Bernarda z Humpolca, o!
masz rację, ale to trzy wyjątki potwierdzające regułę. swoją drogą, to kiedyś bardzo miło było wpaść po pięciu godzinach chemii nieorganicznej na kapera w Ośle.
o?!?, kolega także chemik ?
browar jest, rzeczywiście, jednak piwko drogie i jakieś takie średniawe
Przy okazji, kiedy zobaczymy pierwszy oficjalny portret Małej?
nie mówię o tych zawalidrogach na przedmieściu, ale ogródek w takim np. Złotym Ośle, GramOFFonie czy w Zadorze to nawet przyjemne miejsca
masz rację, ale to trzy wyjątki potwierdzające regułę. swoją drogą, to kiedyś bardzo miło było wpaść po pięciu godzinach chemii nieorganicznej na kapera w Ośle.
Jak już tak piwnie, to ja nie rozumiem dlaczego w polandzie reklamuje sie na wiekszosci knajp kompletnie niepolskie wyroby piwowarskie. W Czechach to jest nie do pomyślenia.
ba! ja nie rozumiem, dlaczego w Czecha w każdej większej mieścinie jest browar, a w dużych miastach nawet dwa lub trzy, a u nas wszystko polikwidowali. czy pamięta ktoś jeszcze Grybów Mocny? to był smak! a teraz produkują pomyje dla liderszajs.
edit: cholera, wiedziałem, że trzeba było pójść utopić Marzannę, a nie siedzieć przed kompiuterem.
Jak już tak piwnie, to ja nie rozumiem dlaczego w polandzie reklamuje sie na wiekszosci knajp kompletnie niepolskie wyroby piwowarskie. W Czechach to jest nie do pomyślenia.
Może nie tyle ogródki, bo te niczemu nie są winne, ale reklamy na nich...
lubelscy radni mieli łeb na karku i swego czasu zabronili reklam (umieszczania nazwy piwa) w ogródkach piwnych i na parasolach, mieliśmy tedy bezimiennych Krakowiaków na białym tle z czerwoną wstęgą, coś-tam- coś-tam, i tak dalej. jedynym wyjątkiem była perła chmielowa, która nie miała zakazu (stadionowego). na szczęście wszystko już wróciło do normy.
Czarku, większość knajp nie ma ogródków. Po prostu wynajmują od miasta kawałek deptaka i na nim stawiają obrzydliwe parasole z reklamą piwa. Ot, i ogródek.
ale doniczki są. i cholera jasna! że jak sobie przypomnę, jak się kiedyś fajnie śmigało welocypedem po deptaku, a teraz? teraz i tak nie mieszkam w Lublinie.
edit: no i rozumiesz wszyscy naj***ni, piwem i wódą, nie dragami.
Zawsze można posiedzieć w ogródku.
Żartujesz? Te cholerne ogródki to największa plaga miejska zaraz po korkach.