Awatar dove70

Czy warto urządzać ciemnie do B&W

dove70 40

Witam
Ponieważ zacząłem więcej focić na kliszy w szczególności czarno-białej, rozważam urządzenie ciemni , tylko nie wiem czy warto , koszt wywołania filmu w labie 8 zł, odbitka 10x15 0,69 zł , większy format wiadomo, więcej . Nie mam doświadczenia w cenach sprzętu i odczynników. Ostatnio robiłem zdjęcia samodzielnie z wywoływaniem filmów 22 lata temu . Może koledzy podpowiecie coś

Odpowiedzi 40

Awatar farfurnia
farfurnia

Własna ciemnia to porażka finansowa.
Lab - porażka jakościowa.

Wybór należy do Ciebie.

Awatar pawell31
pawell31

Jak masz miejsce to jasne że warto.

Wywołanie filmu wychodzi grosze. Odbitki przy większych formatach też wychodzą tanio.
Jakościowo jak się wprawisz to też uzyskasz dużo lepsze efekty niż z labu.

Duży wydatek jest tylko na początku bo trzeba wszystko kupić

Awatar epoxy1
epoxy1

Jak się ma miejsce, czas i pieniądze. Warto.
Jak się nie ma jednej z tych rzeczy, nie warto.
Taki los.

Jakby co to mam trzy powiększalniki i takie tam resztki. Odbiór osobisty.

Post był edytowany 2016-06-02 16:00:49 przez epoxy1

Awatar MrCloudHill
MrCloudHill

czy na sali jest lekarz?

Awatar Marian
Marian

albo student prawa?



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar eleroo
eleroo

Warto. Warto. Warto. Zawsze warto.

Wołanie filmów w domu to tanioszka a cena odbitek głównie zależy od ceny papieru plus ceny ewentualnych wymyślnych tonerów. Na plastiku będa tanie, na dobrym papierze to juz niezakoniecznie, choć w sumie jak tak spojrzeć to wyjdzie ze dwadzieścia dolców za odbitkę 11x14 cali max. No to w sumie tanio. Za tyle nikt Ci nigdzie nie zrobi.



Czasem długo siedzę w nocy. Czasem noc długo siedzi we mnie.
Awatar keraltok
keraltok

Na początku jest drogo i trudno a wraz z doświadczeniem jest jeszcze drożej i jeszcze trudniej. To jest powodem, że jutro jadę po drukarkę. A nie znaczy to wcale że będzie i łatwiej i taniej.

Awatar zladygin
zladygin

keraltok napisał(a):
Na początku jest drogo i trudno a wraz z doświadczeniem jest jeszcze drożej i jeszcze trudniej. To jest powodem, że jutro jadę po drukarkę. A nie znaczy to wcale że będzie i łatwiej i taniej.

będzie łatwiej ale mniej radości i drożej
albo inaczej;
mniej radości i drożej, ale za to łatwiej

niepotrzebne skreślić.

edit:
a tak na poważnie: zdecydowanie warto filmy wywoływać samemu: tanio i w zasadzie mało kłopotliwe. Przy zachowaniu staranności i poprawności procedur - efekt murowany.
urządzanie pierwszej ciemni może być niedrogie, ale to spore wyzwanie. Natomiast praca w niej na początek przyniesie wiele rozczarowań.

Post był edytowany 2016-06-02 18:39:48 przez zladygin

Awatar pawell31
pawell31

Drukarki zawsze się psują

Awatar jaskiniar
jaskiniar

można samemu wywoływać negatywy, skanować (albo dygitalizować w inny sposób) i później urządzić \"ciemnię cyfrową\"...
W sumie sporo Kolegów się tak bawi - ale nikt nie napisał...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Awatar epoxy1
epoxy1

To ja napiszę. Miałem ciemnię, nie mam i nie żałuję. Skanuję i noszę na Minolty, które drukują w sposób dla mnie wystarczający. Koledzy, którzy noszą swe \"analogi\" do labów, może nie wiedzą, ale tam też skanują i dalej to już cyfrowa bajka.
Takie czasy. To po co się puszyć i naprężać? Chętnie bym coś jeszcze pod powiększalnikiem zrobił. Ale na spokojnie, a nie profy Kodaka, densytometry, światłomierze, kliny szare trele morele i duperele. Tu się wyżej stan nosi, a ja lubię normalnie.

Awatar dove70
dove70

jaskiniar napisał(a):
można samemu wywoływać negatywy, skanować (albo dygitalizować w inny sposób) i później urządzić \\\'ciemnię cyfrową\\\'...
W sumie sporo Kolegów się tak bawi - ale nikt nie napisał...

To też właśnie rozwazałem ale drogie są dobre skanery no i jednak czy ma sens robienie scanu z kliszy? chyba lepiej jednak dobrą cyfrą robić zdjęcia w RAW-ach i bawić się w ciemnię cyfrową, pamiętam swoje próby analogowe w latach 90 -tych i te zdjęcia mam do dzisiejszego dnia na papierze i negatywy też zostały a robiłem Zenitem, Elikonem i na pozczonym od kumpla Krokusie.
Teraz mam trochę lepsze aparaty, tylko pozostała kwestia wywolywania, Widziałem sporo sprzętu na aukcjach. Myślałem, że ktoś podpowie ile tak na początek trzeba by wydać.
Bo czytając niektóre posty to chyba należałoby pozbyć sie większości sprzetu i dokupić coś do cyfry, dobrą drukarkę i dać sobie spokoj z analogową przygodą.

Awatar dove70
dove70

farfurnia napisał(a):
Własna ciemnia to porażka finansowa.
Lab - porażka jakościowa.

Wybór należy do Ciebie.

Pozostaje więc trzecie wyjście Syfra

Awatar espresso
espresso

keraltok napisał(a):
Na początku jest drogo i trudno a wraz z doświadczeniem jest jeszcze drożej i jeszcze trudniej. To jest powodem, że jutro jadę po drukarkę. A nie znaczy to wcale że będzie i łatwiej i taniej.




Zastanów się jeszcze co zrobisz z powiększeniami...
ps.
Pewnie warto, ale dla dużych artystycznych powiększeń, na dobrym papierze, dobrze oprawić i dobrze sprzedać.
Nie warto dla szuflady, albo do uszczęśliwiania/obdarowywania innych którzy i tak to maja gdzieś... głęboko.
Mam Epsona R3000 do wydruków dużych (max A3+), na dobrym papierze mało kto rozróżnia proces powstania. Szczególnie b&w. Pocztówki małe, duże drukuję na Epsonie L800 kolor.(b&w zawsze będzie miało jakiś zafarb).
Do ciemni raczej nie wrócę.

Post był edytowany 2016-06-02 19:51:04 przez espresso

Awatar epoxy1
epoxy1

Ile wydać? Powiększalnik w walizce UPA 100 zł, Koreks 30 zł, wywoływacz 20 zł, utrwalacz 15 zł, puszka z negatywem 30,5 metra 200 z groszami, lampa ciemniowa 20 zł, kuwety po 15 zł, szczypce po 10 zł, zegar ciemniowy 60 zł, Podliczyć mnie się nie chce.

U jednego fotografa w mieście był pokaz drukarki (?) Epson, po pokazie zostało wydrukowane (?) zdjęcie liści jesiennych na tle innych liści jesiennych które leżały na kupie liści jesiennych. Wziąłem tą fotografię (?) i zaniosłem do drugiego fotografa w mieście i się zapytałem Go pokazując mu owe liście, czy jak przyniosę negatyw to On mi zrobi z taką jakością. Powiedział, że nie da rady. Po drugie, nie dałem rady Go przekonać, że to Epson, a nie tradycyjna odbitka z negatywu.

Coś w tym jest.

(napisałem to wcześniej niż espresso dał komentarz, i w Jego komentarzu jest Epson. Coś w tym jest, bo na tym Epsonie i specjalnej folii można było wypuścić NEGATYW do pracy pod powiększalnikiem. Ale tego niestety nie pokazano, jedynie mówiono - ale ja wierzę).

Post był edytowany 2016-06-02 19:59:41 przez epoxy1

Awatar marek1953
marek1953

Kupiłem dzisiaj żarówkę do powiększalnika, 12V 100W, cena 26,45zł. Jutro wieczorem muszę za to wypić 2 piwa mniej. Żart, kto zrezygnowałby z piwa w knajpie? Jeśli ktoś chce mogę odszukać notatki z cenami sprzętów w latach 80tych. I jakoś się żyło, nie fotografowało się pniaków wokół domu ale wyjeżdżało w plener. Bardzo często za tzw granicę. Dzisiaj wystarczy włączyć \"street view\" i mamy wszystko jak na dłoni. Jest w czym wybierać. W końcu biednemu skazanemu często musi wystarczyć nadmuchiwana lalka gumowa.



co robią dorosłe dzieci bez kontroli
Awatar Jantar
Jantar

Zawsze można poprzestać na wywoływaniu negatywów, jeśli z odbitkami już nie .

Awatar epoxy1
epoxy1

Nie ma się co oszukiwać. Technologii i jej rozwoju nie zatrzyma nikt.
Analogowa fotografia będzie jedynie źródłem informacji, po zdigitalizowaniu.
A fotografie spod powiększalnika będą traktowane jak dziś odbitki z kamienia litograficznego. Będzie szlachetnie, że aż strach!

Awatar pawell31
pawell31

Ręce opadają.

Awatar epoxy1
epoxy1

pawell31 napisał(a):
Ręce opadają.


Mówi się trudno.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.