Awatar Marian

jestem nowy i chcę się przedstawić

Marian 98

w tym wątku można zrobić to co w tytule



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"

Odpowiedzi 98

Awatar DAAD
DAAD

ozjasz napisał(a):

I o to właśnie chodzi


Z podobnego powodu pływam na żaglach.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar espresso
espresso

DAAD napisał(a):
ozjasz napisał(a):

I o to właśnie chodzi


Z podobnego powodu pływam na żaglach.

Pływanie w pław nie jest jeszcze większym utrudnieniem? Bo niekórzy to żagle dla oszczędności, a fotografia analogowa to raczej rozrzutność.

Post był edytowany 2015-11-16 15:13:24 przez elcortado

Awatar theatrePFF
theatrePFF

Wszystko zależy od tego, jaki efekt chcemy osiągnąć, i od tego, z czego czerpiemy przyjemność. Fotografia cyfrowa zdecydowanie sprawdza się w fotografii reporterskiej, sportowej czy koncertowej. Postep technologiczny daje na tych polach olbrzymie możliwości. Podobnie jak w przyrodniczej. Kategoryzowanie co lepsze a co gorsze nie ma sensu. Kwestia wyboru. Czy chcemy roić konkretny obraz, czy po prostu zdjęcia.

Awatar DAAD
DAAD

elcortado napisał(a):
Bo niekórzy to żagle dla oszczędności, a fotografia analogowa to raczej rozrzutność.


Na żaglach płynie szybciej i ładniej. Analogowo można tak samo partolić jak cyfrowo.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar implicite
implicite

januszM napisał:
A mi się wydaje, że jak na na cyfrze nie robi się dobrych zdjęć to tym bardziej nie zrobi ich się na analogu. Nie rozumiem jak ma przeszkadzac w zrobieniu dobrego zdjęcia wieksza ilość klatek. To jakiś absurd, co chwile przez kogoś powtarzany.

Nie mogę się z tym zgodzić. Dobór narzędzia determinuje i określa świadomość użytkownika - nigdy dość powtarzania tego.

Jeżeli ktoś używał i cyfry i analoga i twierdzi, że widzi różnicę w podejściu do narzędzia, to wypada go posłuchać i wziąć jego słowa za dobrą monetę, bo jego sąd jest oparty na własnym doświadczeniu. Tymczasem wmawia mu się, że się pomylił, bo jego doświadczenie jest sprzeczne z jakąś teorią.

Rodzaj narzędzia ZAWSZE wpływa na efekt finalny pracy nim wykonanej, nie zawsze co prawda u każdego tak samo i w takim samym stopniu. To dlatego na przykład symulator lotu nie da takiego pojęcia o sprawności pilota, co lot na "żywym" samolocie, choć teoretycznie środowisko i narzędzie jest takie samo. Tyle, że różnica tkwi w świadomości użytkownika i to ona przesądza o ostatecznym efekcie.

Właśnie to zastrzeżenie uczynione w świadomości użytkownika sprawia, że różnica pomiędzy użytkowaniem aparatu analogowego, a cyfrowego jest rzeczywista, a nie wydumana.



Wstęp do wątpienia
Awatar WIATRAK
WIATRAK

implicite napisał(a): ...


Takie różnicowanie, że analog to rzemiosło szlachetne, a cyfra plebejska jest trochę bez sensu.
W efekcie mamy to, że gazety nie ilustrują tekstów zdjęciami fotoreporterów, a koszmarnymi pstrykami "reporterów" przesłanymi z komórek.
Czy fotografując cyfrą mam sobie pozwolić na niechlujne kadrowanie bo przecież mogę sobie pstryknąć bezkarnie jeszcze kilkanaście takich ujęć i wybrać potem to pasujące ? Trochę to durne, lepiej chyba robić porządnie bez względu czy to analog, cyfra czy aparacik w telefonie



szambo wybiło ... ciekawe kiedy przestaniemy się dziwić i zaczniemy się bać ...
Awatar implicite
implicite

WIATRAK napisał:
Takie różnicowanie, że analog to rzemiosło szlachetne, a cyfra plebejska jest trochę bez sensu.

Aleja nieotym...



Wstęp do wątpienia
Awatar WIATRAK
WIATRAK

W sumie racja, ale każda dyskusja w tej materii sprowadza się w końcu do takiego durnowatego różnicowania



szambo wybiło ... ciekawe kiedy przestaniemy się dziwić i zaczniemy się bać ...
Awatar Wilkosz
Wilkosz

WIATRAK napisał(a):
implicite napisał(a): ...


Czy fotografując cyfrą mam sobie pozwolić na niechlujne kadrowanie bo przecież mogę sobie pstryknąć bezkarnie jeszcze kilkanaście takich ujęć i wybrać potem to pasujące ? Trochę to durne, lepiej chyba robić porządnie bez względu czy to analog, cyfra czy aparacik w telefonie



A ja się zgadzam z tą częścią wypowiedzi. Moje doświadczenie jest następujące: potrafie po kilka godzin łazić z cyfrą i zrobić kilka klatek albo w ogóle sobie odpuścić jak widzę, że kwas z tego ma wyjść.

Obie techniki są w porządku, a podziały są bez sensu.

Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

Wilkosz napisał(a):
WIATRAK napisał(a):
Czy fotografując cyfrą mam sobie pozwolić na niechlujne kadrowanie bo przecież mogę sobie pstryknąć bezkarnie jeszcze kilkanaście takich ujęć i wybrać potem to pasujące ? Trochę to durne, lepiej chyba robić porządnie bez względu czy to analog, cyfra czy aparacik w telefonie



A ja się zgadzam z tą częścią wypowiedzi. Moje doświadczenie jest następujące: potrafię po kilka godzin łazić z cyfrą i zrobić kilka klatek albo w ogóle sobie odpuścić jak widzę, że kwas z tego ma wyjść.

Obie techniki są w porządku, a podziały są bez sensu.



Robię podobnie - przyznam się



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar implicite
implicite

Panowie... podział na cyfrę i analog jest tylko jednym z wielu możliwych. W zasadzie każdy aparat to odrębne narzędzie.

Służę jednak przykładem. Dość skrajnym, przyznaję, ale może właśnie dlatego czytelnym.

Żeby zrobić to zdjęcie, szedłem za panią kilka minut i wytrwale robiłem zdjęcie za zdjęciem. Mogłem sobie na to pozwolić, bo miałem aparat cyfrowy z pojemną kartą i autofokusem. Dlaczego to robiłem? Bo nie jestem jasnowidzem i nie umiałem przewidzieć, czy za moment nie ustawi się w jeszcze lepszej pozycji. Gdybym miał aparat analogowy, zwłaszcza manualny, ważyłbym klatki i starał się przewidzieć jedno ustawienie modelki, żeby je sfotografować. W rezultacie wyszłoby zupełnie inne zdjęcie. Nie wiem, czy lepsze, czy gorsze. Inne.

Nie wartościuję narzędzi. Powiadam tylko, że dobór narzędzia określa efekt finalny.



Wstęp do wątpienia
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

implicite napisał(a):
miałem aparat cyfrowy


...a gdyby jednak LFem?



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar epoxy1
epoxy1

Fotografia jest taka sama, zmienił się nośnik, co za tym idzie pojawiły się inne problemy. To normalne. Dziś czytamy o fotografii analogowej, że jest "szlachetna" a o cyfrowej, że "masowa". I co z tego wynika? Nic. Filmy do tradycyjnej fotografii (celowo piszę FILMY), pokrywane emulsją, warstwami antyhalo, antystatycznymi, poślizgowymi, maskami były i są drogie. A matryca cyfrowa daje swobodę i potania fotografię. Uderzające jest to, że gdzieś tak do roku 1930/35 aparat fotograficzny był atrybutem zamożności. Analogowa fotografia znowu będzie dla tych, którzy lubią się wyróżnić. Ale dzielić fotografię na taką czy siaką, nawet nie wypada.
Swoją drogą rozbijam sobie na atomy rok 1925, wiecie, że w USA, w tym właśnie 1925 roku wykonano fotografię metodą elektryczną, bez udziału emulsji srebrowej? Przy okazji pracy nad "telefoto"? Początek to był co prawda telewizji, ale szukano alternatywy już w tamtym czasie. Cyfra to naturalna kolej rzeczy.

Awatar implicite
implicite

epoxy1 napisał:
Swoją drogą rozbijam sobie na atomy rok 1925, wiecie, że w USA, w tym właśnie 1925 roku wykonano fotografię metodą elektryczną, bez udziału emulsji srebrowej?

Poproszę o szczegóły, bo to arcyciekawe.



Wstęp do wątpienia
Awatar Janeq-2010
Janeq-2010

implicite napisał(a):
epoxy1 napisał:
Swoją drogą rozbijam sobie na atomy rok 1925, wiecie, że w USA, w tym właśnie 1925 roku wykonano fotografię metodą elektryczną, bez udziału emulsji srebrowej?

Poproszę o szczegóły, bo to arcyciekawe.



Jacku, nigdy nie zastanawiałeś się jak działała kamera telewizyjna w 'epoce przedcyfrowej' - no nie uwierzę, że nie... - a jednak działała



Tradycyjnie znaczy ciekawiej!
Awatar epoxy1
epoxy1

Dobrze. Bo na informację o tym wydarzeniu natrafiłem też w prasie "anglosaskiej" z tamtych lat. Staram się zlokalizować tytuł, i jestem na dobrej drodze. Bo prawdopodobnie będą też zdjęcia (to właśnie). Ja myślę, że zdjęcie wykonano kamerą z tarczą Nipkowa i "wywołano" w urządzeniu "Telephoto". Jak znam technikę z lat 20, to jedyny sposób.

Awatar januszM
januszM

implicite napisał(a):
Nie mogę się z tym zgodzić. Dobór narzędzia determinuje i określa świadomość użytkownika - nigdy dość powtarzania tego.

Jeżeli ktoś używał i cyfry i analoga i twierdzi, że widzi różnicę w podejściu do narzędzia, to wypada go posłuchać i wziąć jego słowa za dobrą monetę, bo jego sąd jest oparty na własnym doświadczeniu. Tymczasem wmawia mu się, że się pomylił, bo jego doświadczenie jest sprzeczne z jakąś teorią.

Rodzaj narzędzia ZAWSZE wpływa na efekt finalny pracy nim wykonanej, nie zawsze co prawda u każdego tak samo i w takim samym stopniu. To dlatego na przykład symulator lotu nie da takiego pojęcia o sprawności pilota, co lot na 'żywym' samolocie, choć teoretycznie środowisko i narzędzie jest takie samo. Tyle, że różnica tkwi w świadomości użytkownika i to ona przesądza o ostatecznym efekcie.

Właśnie to zastrzeżenie uczynione w świadomości użytkownika sprawia, że różnica pomiędzy użytkowaniem aparatu analogowego, a cyfrowego jest rzeczywista, a nie wydumana.

Skupmy się na razie na kompozycji i motywie. Czym różni się wtedy dla ciebie powiedzmy lustrzanka małobrazkowa na film i lustrzanka cyfrowa. Dla mnie to praktycznie identyczne narzędzia jeżeli chodzi o wybór kompozycji i dobór motywu.
Biorąc ze sobą np nikona F100 zrobie takie same ujęcie jak np canonem cyfrowym. Różnica jaka będzie to raczej na plus dla cyfry. Oprócz tego samego ujęcia, które zrobiłbym analogiem zrobię jeszcze parę dodatkowych, z innej perspektywy itp bo niewiele mnie to kosztuję. Twój przyklad z symulatorem i prawdziwym samolotem porównałbym raczej do chodzenia z samą ramką do kadrowania a z prawdziwym aparatem fotograficznym, to nie są porównywalne narzędzia. Ja wybieram analog nie dla tego, że jego ograniczenia zmuszają mnie do myslenia. Wybieram go bo np. w fotografi ulicznej denerwuje mnie, że bardzo dużo zdjęć mam prześwietonych z powodu małej dynamiki tonalnej ponieważ nie mam na ulicy czasu na dokładne mierzenie światła i często niebo jest całkiem białe. Daje czasem wtedy w cyfrze na stałę sporą korekte ekspozycji, ale wyciągnięte cienie nie wyglądają najlepiej. Używam też analoga bo bardzo lubię czarnobiałe odbitki i z dużo innych powodów. Ale nigdy z powodu tego, że z analogiem dostaję rozumu a z cyfrą głupawki.

Edit:
Jeszcze jedną rzecz chciałem dodać apropo mozliwości robienia dużej ilości zdjęć cyfrą. Zdarza mi się, że zrobie jakiś kadr, który w zasadzię z punktu widzenią mojej obecnej fotograficznej wrazliwości jest brzydki i do kitu. Ale coś mi tam podswiadomość podpowiada, żeby go jednak zrobić. Dopiero za rok dwa widzę, że to dobre zdjęcie. Na analogu pewnie bym go nie zrobił bo szkoda mi by było klatki.

Post był edytowany 2015-11-17 07:57:04 przez januszM

Awatar czarek
czarek

Wilkosz napisał(a): Obie techniki są w porządku

Przy Twoim rozumieniu fotografii - tak, ale nie mów za innych.



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar Wilkosz
Wilkosz

czarek napisał(a):
Wilkosz napisał(a): Obie techniki są w porządku

Przy Twoim rozumieniu fotografii - tak, ale nie mów za innych.


Ważne Caruś, że Ty rozumiesz fotografie... Za innych nie mówię (to proste jest do pojęcia - dasz rade).

I spadaj, nie życzę sobie komentowania przez Ciebie moich komentarzy. Omijam Cie szerokim łukiem i tego samego oczekuję.

Z Tobą skończyłem. Bez odbioru.

Post był edytowany 2015-11-17 09:00:15 przez Wilkosz

Awatar czarek
czarek

Wilkosz napisał(a):
I spadaj, nie życzę sobie komentowania przez Ciebie moich komentarzy.

Najlepszym sposobem uniknięcia komentowania komentarzy jest niepisanie komentarzy, które mogą być komentowane.



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.