Awatar marecky1969

Refleksja odnośnie jakości

marecky1969 38

Witam szanownych Forowiczów. Przeglądając czasem swoje dawne zdjęcia "robione" w labach przed 20-22 laty porównuję je do tych "współczesnych" i nasuwa mi się pytanie, mianowicie, dlaczego tak drastycznie spadła ich jakość? Sprzęt mam praktycznie ten sam(owszem, kilka lustrzanek zasiliło od tamtych czasów moje "zbiory"), filmów "używam" podobnych - fuji, kodak, jak onegdaj. Drugie moje pytanie, to dlaczego jakość odbitki 10x15 z labu(oczywiście z kliszy z obrazka 24x36) jest ostatnimi czasy bez porównania gorsza pod względem kolorów, ostrości, kontrastu, o ziarnie nie wspomnę, aniżeli z mojej wysłużonej "wiekowej" Konicy Minolty Z3 z rocznika 2004 dysponującej matrycą 1/2,5cala, z której zrobiłem onegdaj na próbę kilka zdjęć formatu 15x20 na papierze termosublimacyjnym(chyba) w Auchan? Czy w przysłowiową trąbę robią nas producenci materiałów(filmów i papierów), czy producenci odczynników, a może pracownicy labów? A może wszyscy razem wzięci do "kupy"? Zaczynam powoli tracić "wiarę" w sens robienia zdjęć z kliszy - te z "matrycy" wychodzą znacznie lepiej, o kosztach nie wspomnę - 0,79zł za 10x15 i 1,78zł za 15x20(odpada chociażby koszt zakupu i wołania negatywu), a o czasie usługi nawet nie mówię? Czy te "zabiegi" mają zniechęcić do zajmowania się tradycyjną("kliszowo- odczynnikową") fotografią? Czy sposób wykonywania odbitek z kliszy w labach(wstępne skanowanie, nie znam dokładnie tego procesu, kiedyś negatyw umieszczało się pod powiększalnikiem) tak drastycznie obniżył ich jakość? Oddaję zdjęcia do dobrych labów(uznanych) i twierdzą, iż proces obróbki nie ma wpływu na jakość - ja mam zdanie odmienne - jest coraz gorzej, a sprzęt optyczny ma ten sam, a nawet "lepszy" - kiedyś był to Zenit z Heliosem lub Praktica BX20 z prakticarem, a teraz na przestrzeni kilku lat doszło mi kilkanaście szkieł,japońskich i lustrzanek również z kraju kwitnącej wiśni.
Na samodzielną pracę w ciemni mam coraz mniej czasu, dlatego właśnie korzystam z usług labów(poza tym w kolor nigdy samodzielnie się "nie bawiłem"). Na zakończenie mojej refleksji chciałbym zaznaczyć, iż jedynie z formatu 6x6 odbitki 15x15 mają porównywalną jakość z tymi z 15x20 z matrycy, z małego obrazka to niestety "porażka" - nawet rymuje się.
Pozdrawiam, zobowiązany byłbym za wszelkie sugestie odnośnie mojego wątku, pozdrawiam, marek

Odpowiedzi 38

Awatar Marian
Marian

bo może jeszcze "tej" nie zrobili?



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar DAAD
DAAD

marian napisał(a):
bo może jeszcze 'tej' nie zrobili?


To też jest możliwe, lecz w moim przypadku to sentyment (takim sentymentalny).



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar implicite
implicite

marian napisał:
felieton wyszedl...

Skataloguj lepiej wszystkie flaszki Polona. Ubiłem z nim deal, że jeżeli to zrobisz, to napisze felieton.



Wstęp do wątpienia
Awatar Adriano
Adriano

marian napisał(a):


ja gdybym miał na lustrzankę cyfrową z dobrym wizjerem też bym pewnie kliszy dał spokój. nie lubię kadrować na zombie. najbardziej mi leży patrzenie w dwururkę. miałem też kiedyś zestaw cyfrowe lustro plus telewizorek na statywie. znaczy zawieszony ekranik na nóżce statywu. fajna sprawa ale z zasilaniem był lekki kłopot i ze składaniem. taka namiastka elefa. zwłaszcza w zestawie z teleobiektywem dobra rzecz. z pagórka setki kadrów trzysetką można wypatrzyć, trzeba tylko wygodne krzesełko...pudełkiem po butach można zrobić dobre zdjęcie, ale łatwiej dobrym aparatem. czyli do puki nie nazbieram na wygodną cyfrę z odpowiednimi parametrami będę was męczył pejzażami 'z ręki'. a tak na marginesie pamiętam jak w dawnych latach wypromowano mały obrazek jako symbol nowoczesności i hajendu w opozycji do 'sześć na dziewięć'-zaściankowego formatu na drewnianej szpulce.


No i grejt. Ważne żeby radość była. Nie napisałem jeszcze, że nie przepadam za gładkimi zdjęciami.....może dlatego wolę film od pliku.

Awatar ozjasz
ozjasz

Mi się wydaje że problem opisany przez kolegę Mareckiego głównie dotyczy polskich labów.

Na flikrze followuję analogówców z całego świata i widzę, że ludzie z USA, Japonii, Niemiec, Francji itp jak robią w labach to mają zajebiste skany z porządnych maszyn.

Zgaduję że w polsce kupowało się po prostu tańsze laby z gorszymi skanerami i wychodzi teraz gówno.



📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷
Awatar Adriano
Adriano

U nas zawsze słyszałem - nie da się. Mój tata po jakiejś konferencji w anglii dostał pamiątkowe odbitki w późnych osiemdziesiątych.....do tej pory jak oglądam te kolory to jestem pod wrażeniem.

Awatar ozjasz
ozjasz

Adriano napisał(a):
U nas zawsze słyszałem - nie da się. Mój tata po jakiejś konferencji w anglii dostał pamiątkowe odbitki w późnych osiemdziesiątych.....do tej pory jak oglądam te kolory to jestem pod wrażeniem.


Może to ilfochrome? Swoją drogą żałuję że ta technologia nie dożyła "moich" czasów.



📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷
Awatar Adriano
Adriano

Ha...jest w albumie z ręcznie przyklejanymi rożkami wiec mogę przy okazji luknąć na rewers. Raczej solidna odbitka z dobrze wywołanego negatywu kolorowego.

Awatar marecky1969
marecky1969

Dziękuję wszystkim za sugestie odnośnie "jakości" zdjęć z labów. Konkluzja jest taka, iż jest coraz gorzej i lepiej raczej już nie będzie. Pozdrawiam serdecznie wszystkich AT-istów, marek.

Awatar implicite
implicite

marecky1969 napisał:
Konkluzja jest taka, iż jest coraz gorzej i lepiej raczej już nie będzie.

To w gruncie rzeczy uniwersalna konkluzja.



Wstęp do wątpienia
Awatar zieloo
zieloo

Przyczyna jest taka, że lab przed drukiem materiał skanuje, a potem drukuje.
Labu, który wykonuje odbitki (a nie wydruki) z negatywu nie widziałem juz ładnych parę lat.

Awatar sej
sej

Wiele lat temu - z pięć może - wróciłem z włóczęgi po szkierach i alandzkich wysepkach. Wszystkie emocje, zdarzenia, widoczki, spotkanych ludzi, spakowałem na cztery rolki kolorowego Fuji. Już byłem na AT i poganiany pragnieniem pokazania obrazków, na AT właśnie, pognałem do znanego mi od dawna zakładu fotograficznego. W małym miasteczku nie ma dużego obciążenia pracą, może dlatego panienka przyjmująca filmy, wyznaczyła tylko godzinę oczekiwania na odbiór wywołanych negatywów. Po godzinnym spacerze i kilku naświetlonych klatkach w okolicy, wróciłem po swoje wywołane wspomnienia. Obniżony koszt usługi i brak uśmiechu na twarzy panienki poraziły mnie niepokojem. Niepewnym krokiem podszedłem do okna wystawowego w owym zakładzie. Powoli podniosłem koszulkę z pociętym negatywem i otworzyłem oczy. Gniew, żal, nerwowy śmiech i inne zmienne nastroje, przejęły mnie we władanie.

- Kurwa, nie ! Usłyszałem znajomy, bo własny, głos. Opanowanie powróciło szybko i zamieniło mnie w głaz. Już zaczynałem syczeć głosem nadepniętej żmii, standardowe pogróżki sponiewieranego klienta. Już starannie dobierałem nieładne wyrazy – gdy zza kotary na zapleczu wyszła malutkiego wzrostu starsza pani. Spojrzała na mnie i zaraz wbiła wzrok w podłogę. Drobnymi kroczkami ominęła mnie i podeszła do okna wystawowego; zaskakująco energicznym ruchem ręki zerwała z szyby cennik za wywoływanie, za odbitkę taką, czy inną… Zaraz potem zwróciła się do panienki spokojnym, opanowanym głosem: - kończymy z tym na zawsze, i do mnie – przepraszam pana. Drobnymi kroczkami podreptała za kotarę i zniknęła. Złagodniałem i nawet uśmiechnąłem się do panienki.

Po lewej stronie od okna wystawowego, zauważyłem galerię zdjęć zajmującą całą ścianę. Od góry zdjęcia czarno-białe, przechodziły w kolorowe rzędy ku dołowi. Podszedłem bliżej. Rozproszone firanką światło wielkiego okna ukazało postaci: ślubnych par, dzieci ledwie narodzonych, dzieci odświętnie ubranych z lilią lub świecą w dłoni, strażaka w błyszczącym hełmie, orkiestrę dętą w dynamicznym marszu, itd. , itd.
Zrozumiałem, że byłem świadkiem i powodem zamknięcia pewnej epoki w tym zakładzie. Poczułem się jeszcze gorzej.

Post był edytowany 2015-07-05 20:31:19 przez sej

Awatar Marian
Marian

na felieton to proszę i do GW



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar sej
sej

marian napisał(a):
na felieton to proszę i do GW


A co to - GW ? Sorki, że pytam, ale naprawdę nie kumam

Awatar Marian
Marian

GW to "GAZETA". inne to podróbki. "Wyborcza" to coś z kiełbasą, ale nie siedzę w przemyśle mięsnym...



"Apart po zalozeniu kliszy 120 jest gotowy do wykonywania zdjęć a to z tego powodu,ze ze jest on 100% sprawny"
Awatar ozjasz
ozjasz

sej napisał(a):


Świat się zmienia i kolejne rzeczy trzeba robić samemu. Wywoływać, powiększać, budować piece chlebowe.



📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷 ❤ 📷 ♥ 📷
Awatar Tukan01
Tukan01

Zabrzmi to jak żart, ale płyty szklane przebijały dzisiejsze negatywy.

Post był edytowany 2015-07-13 13:47:39 przez Tukan01



Tukan
Awatar jaskiniar
jaskiniar

Tukan01 napisał(a):
Zabrzmi to jak żart, ale płyty szklane przebijały dzisiejsze negatywy.

Dlaczego miałoby to brzmieć jak żart? Zresztą - ta technika jest wykorzystywana i współcześnie. Choć nie na masową skalę...



wszystko już było - ergo - nie panikuj :)
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.