Awatar lulu1983

Fotografowanie PSIX / Kiev 60 zimą

lulu1983 37

Witam szanowne koleżanki i kolegów. To mój pierwszy posta na tym forum.
Ostatnio stałem się posiadaczem P Sixa, który niestety musi iść do regulacji. I tak się właśnie zastanawiam czy poczekać z tym do wiosny, czy oddać go teraz. Jak w ogóle te aparaty zachowują się zimą - powiedzmy do -10 st C. Słyszałem że nie bardzo i że można sobie czasy rozregulować w takich temperaturach? Z drugiej strony może są jakieś smary, które umożliwiają pracę w zimie? Spotyka się przecież w galeriach zimowe zdjęcia z psixa. Opiszcie proszę wasze doświadczenia w tej materii

Odpowiedzi 37

Awatar DAAD
DAAD

Obciach oktutny by się z nią było pokazać wśród ludzi



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Wolf
Wolf

"Napisał" Funty, bo mieszka w Wielkiej Brytanii i mu się nic nie pomyliło. Poza tym to pudło na eBayu, które byłeś łaskaw wkleić kosztuje 900 Funtów i... Och! Nie ma obiektywu!

Ustalmy, czy dyskutujemy o aparatach, czy o tym, co się (ewentualnie) komuś pomyliło. Bo jeżeli nie o aparatach, to ja wysiadam.

P.S.

Może i są po 600, nieważne. Chodziło mi po prostu o to, że Kijev póki co jest tańszy i szkła też są tańsze, a niezłe. A wątek o ile się nie mylę i tak dotyczy czegoś innego, bo niezawodności Kijeva i P6 podczas mrozu. Ale jak to zwykle bywa na tym forum, rozmowa schodzi na zupełnie nieprzewidziane tory, bo ktoś koniecznie chce znaleźć błędy w wypowiedzi przedmówcy. W innym wątku na temat Zenita, napisałem coś o Zenicie właśnie, a skończyło się tak, że jakiś moherowy berecik pojechał mi, bo mu się mój avatar nie spodobał...

Acha, oczywiście pomyliłem się w jednej literce. Chodziło mi o RZ67. Taką jak ta Mamiya

Za pomyłkę przepraszam, zresztą napisałem "RB67, czy jakoś tak"

Post był edytowany 2010-10-28 21:39:01

Awatar DAAD
DAAD

Wracając do tematu fotografowania zimą. Swojego czasu mój przyjaciel pracował w PAP. Pracował w zasadzie na rzecz PAP. Jest do dzisiaj mechanikiem precyzyjnym, a dla PAP zajmował się przygotowaniami aparatów do wyjazdów reporterów w temperatury -30 albo +40 stopni Celsjusza. Jego praca polegała przede wszystkim na wymianie wszystkich smarów i oliwek na właściwe w mechanizmach aparatu. Pamiętam były to aparaty Od Praktica, Pentakon, Rolleiflex, po Nikon. Więc nasze rozważania o fotografowaniu amatorskim w niskich lub też wysokich temperaturach, sprzętem nie przygotowanym są zwykłą ruletką.



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar fiakier
fiakier

Wolf napisał(a):
że jakiś moherowy berecik pojechał mi, bo mu się mój avatar nie spodobał...



Tak poza tematem - jako zdeklarowany Moher pragnę zwrócić uwagę, że ewentualne niepodobanie się avatara (w moim przypadku) wynikałoby przede wszystkim z "podpięcia się" pod zdjęcie innej osoby - no chyba, że faktycznie były minister obrony narodowej z grudnia 1970r. uprawia preferowane na tej stronie hobby i zarejestrował się tutaj jako ...
Pozdrawiam

Awatar AdamSoczewka
AdamSoczewka

Wolf napisał(a):
Nie wiem, co dokładnie miał na myśli kolega Adam Soczewka, mówiąc, że 'Kijev ma migawkę z roletek', ale mogę podpowiedzieć, że Pentacon Six jest ogólnie rzecz biorąc przereklamowanym, przestarzałym i nieudanym złomem, który nawala nie tylko w niskich temperaturach, ale w dowolnie (losowo) wybranym momencie, ze szczególnym wskazaniem na te momenty, w których najbardziej na niego liczymy.
Co do Kijeva 60, uważam, że jest to jeden z najdziwniejszych przykładów na to, że technika radziecka często bywa nie tylko kopią konstrukcji zachodnich, ale znacznie je przewyższa. Mojej sześćdziesiątki używam w najbardziej ekstremalnych warunkach, jakie można sobie wyobrazić. Byłem z tym aparatem przez sześć długich miesięcy w brytyjskiej stacji badawczej, na Antarktydzie i nie tylko nigdy mnie nie zawiódł, ale wciąż wygląda, jak w dniu, w którym opuścił fabrykę. A temperatura 40 stopni poniżej zera, to była normalka. Cóś jeszcze?


Może źle się wyraziłem, lamelek jak ktoś woli.
Budowa jak dobrze pamiętam przypomina rolety w oknach ;]
A Kiev to wieczna inwestycja jak również PSix i ich pobratyńcy.
Były niezłe Kievy słane na zachód ale taki trafić to żadkość.
Większość które dziś są w obrocie na rynku to z przykrością muszę stwierdzić używki z rynku ukraińskiego i rosyjskiego plus te rodzime dla biednych fotografów ;]

Awatar hobbes
hobbes

Wolf napisał(a):
'Napisał' Funty, bo mieszka w Wielkiej Brytanii i mu się nic nie pomyliło. Poza tym to pudło na eBayu, które byłeś łaskaw wkleić kosztuje 900 Funtów i... Och! Nie ma obiektywu!

Acha, oczywiście pomyliłem się w jednej literce. Chodziło mi o RZ67. Taką jak ta Mamiya

Za pomyłkę przepraszam, zresztą napisałem 'RB67, czy jakoś tak'


Sorry Wolf, ale Twoja argumentacja jest taka, że warto kupić 30 letniego Żuka z rezerw MON, bo kosztuje tylko 200zł, a ma tak samo cztery koła jak.. 10-letni Toyka Corolla ..która kosztuje "tylko" 40 razy więcej.. Albo chcesz się bawić w fotografię z choćby podstawowym komfortem pracy bez rzucania "urwami" przy -5C czy przy +30C ..czy że.. spadł deszcz.

Awatar AdamSoczewka
AdamSoczewka

Wolf napisał(a):

To, że ktoś miał egzemplarz, który działał dobrze i to na mrozie, należy przypisać wyłącznie szczęściu. Jednak szczęście to za mało, żeby nazwać aparat świetnym, a nawet dobrym...


Tu się z kolegą mocno nie zgodzę. To świetny aparat, ma nieziemską optykę z soczewkami które leżakowały po kilka lat w magazynach ZEISSA by dopiero zostać wypuszczone na rynek. Poza tym wystarczy zainwestować niewiele więcej w ARAX-a by bawić się bez ograniczeń.
A na marginesie z dwojga złego wole NRD niż ZSRR!

Awatar noritsu-koki
noritsu-koki

AdamSoczewka napisał(a):To świetny aparat, ma nieziemską optykę z soczewkami które leżakowały po kilka lat w magazynach ZEISSA by dopiero zostać wypuszczone na rynek.


Leżakowane soczewki są lepsze, mówisz ;>? Coś jak z winem?



http://symbolicinteraction.wordpress.com
Awatar AdamSoczewka
AdamSoczewka

hobbes napisał(a):

Sorry Wolf, ale Twoja argumentacja jest taka, że warto kupić 30 letniego Żuka z rezerw MON, bo kosztuje tylko 200zł, a ma tak samo cztery koła jak.. 10-letni Toyka Corolla ..która kosztuje 'tylko' 40 razy więcej.. Albo chcesz się bawić w fotografię z choćby podstawowym komfortem pracy bez rzucania 'urwami' przy -5C czy przy +30C ..czy że.. spadł deszcz.


Zgadzam się z kolegą;]
A prawdę mówiąc full zestaw P6 to koszt Mamci Pro ze standardem lub Bronka ETRS lub SQAi z nawet 2 obiektywami!
Szukajcie a znajdziecie, a wracajac do tematu to faktycznie upierdliwa sprawa zimowe zdjecia z uzycien P6, ale i tak mam ten system bo uwielbiam go za jego plusy i minusy ;]
Ma urok i nie da się mu go na bank odebrać, no chyba że trafimy na mega zajechany egzemplarz to pewnie bym miał mieszane uczucia

Awatar AdamSoczewka
AdamSoczewka

noritsu-koki napisał(a):
AdamSoczewka napisał(a):To świetny aparat, ma nieziemską optykę z soczewkami które leżakowały po kilka lat w magazynach ZEISSA by dopiero zostać wypuszczone na rynek.


Leżakowane soczewki są lepsze, mówisz ;>? Coś jak z winem?


Zdecydowanie, głównie stosowali te zabiegi do 50, 180 i 300 jak również do 500 których było jak na lekarstwo. Kiedyś przykładano się do roboty a nie dziś kupisz i ci na gwarancji nawet nie naprawią bo powiedzą że zepsułeś ;]

Awatar Wolf
Wolf

Adam.
Masz rację z tą migawką, ale taka podobna do rolety antywłamaniowej (z lamelek) jest w dalmierzowym Kijevie małoobrazkowym. Mniejsza z tym. Co do aparatów "z tematu", to dwie sprawy: Po pierwsze sam powiedziałeś, że Pentacon ma świetną optykę, to prawda, ale są to obiektywy, a nie aparat. ponadto można je zastosować chociażby do Kijeva.

Druga sprawa (z tym starzeniem się obiektywów, jak wina), mało kto wie, że wielowarstwowe powłoki antyodblaskowe, stosowane w tych czasach przez wschodnio-niemiecki przemysł optyczny, z biegiem lat utleniają się, co prowadzi do zmian w ich strukturze, a co za tym idzie, kompletnie nieprzewidywalnymi, innymi dla każdego obiektywu, subtelnymi zmianami w "rysowaniu" danego obiektywu.

Natomiast wszystkim, którzy twierdzą, że wolę "Żuka" od Toyoty, odpowiem tak: Mnie Kijev nigdy nie zawiódł, dobrze mi się nim robi zdjęcia, więc o co chodzi?

Awatar DAAD
DAAD

Wolf napisał(a):dobrze mi się nim robi zdjęcia, więc o co chodzi?


Chodzi o to, żeby sobie pogadać



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar hobbes
hobbes

Wolf napisał(a):


Natomiast wszystkim, którzy twierdzą, że wolę 'Żuka' od Toyoty, odpowiem tak: Mnie Kijev nigdy nie zawiódł, dobrze mi się nim robi zdjęcia, więc o co chodzi?


No widzisz, więc "wszyscy" taką argumentację rozumieją - natomiast ekstrapolację, że P6/Kxx jest lepszy bo RZ67 "kosztuje" 1000GBP "wszyscy" uważają za dość fałszywą ..bo nieprawdziwą )

Awatar zubryn
zubryn

A ja mam Prakisixa - poprzednika P-sixa. Kupiony w stanie mało używanym, oddany do kompletnego serwisu - pełna wymiana smarów, regulacja. Używam go już tak ze 3 lata i nic mu nie jest, poza trafiającym się czasem problemem niewielkiego nakładania klatek. Czy lato czy zima fotki wychodzą cudne. Noszony jest w fabrycznym futerale i w zimie to w zupełności wystarcza - problemów nie zauważyłem.
Szkiełka ma bez powłok i jak widzę wychodzi że to zaleta. A plastyka zdjęć jest taka, że wynagradza mi w pełni trud dźwigania tego żelastwa.
Największa wada to brak wymiennych magazynków



Pentax MZ-M, MZ-6,
ob. Pentax: SMC-M 2.8/28, SMC-A 1.7/50, SMC-M 3.5/135, ob Mir 3.5/20,
ob. Pentacon: 2.8/29, 1.8/50, 2.8/100, 4/200
CZJ: Tessar 2.8/50
PRAKTISIX + ob.4/50, 2.8/80, 2.8/120
Awatar SQ6GIT
SQ6GIT

Wydaje mi się, że Kiev 60, bo taki miałem (a ściślej ujmując - Arax 60), był super, wszystko bujało jak należy. Przyjemnie się w ręce trzymało, jasna matówka, dobry pomiar światła, a obiektyw kit 80/2.8 miodzio! Wrto nawet te 350 USD było dać. Żałuję, że go sprzedałem. Natomiast nie wiem czy rozmówcy zakładają coś takiego jak regularny serwis. Ja to robię zarówno z samochodem jak i aparatem. No i druga sprawa - czy mówimy o nowym Arax 60, co na pewno przewyższa nawet wspomniane w wątku eksportowe wersje Kieva, czy mowimy o Mamiya, Hasselblad super sprzęt, tylko czy egzemplarz zajechany czy jeszcze dobry? Te nie zajechane kosztują duuuużo więcej, chyba że ktoś trafi na okazję.

Tak czy owak, Araxa polecam i już. Świetny aparat, fajne szkła, bdb cena.



"Available light is any damn light that is available.." W. Eugene Smith
http://fotomigawki.blogspot.com
Awatar Wolf
Wolf

No widzisz... Koledzy nie potrafią, lub raczej nie chcą tego pojąć. Podsyłają mi zdjęcie jakiegoś strucla, który tylko nazywa się "Mamiya" i fakt, kosztuje ze 300 - 400 GBP, ale dobry aparat to on raczej był parę tysięcy klatek temu. Za cacko trzeba dać bańki i koniec!

Co do radzieckich aparatów większego kalibru, faktycznie Kijev jest cacy, Arsat mniej. Spotkałem się też z opiniami, że stara Volna jest jednak lepsza od nowego Arsata. Takoż z body. Serwis jest... jak Pentacon. Nieprzewidywalny. Mechanicy najczęściej przedstawiają szczegółowe sprawozdanie, w którym słowa "wymiana" i "regulacja" powtarzają się z regularnościę deszczu na południu Szwecji, a tak naprawdę czynności serwisowe ograniczyły się do omiecenia (z grubsza) większych paprochów z widocznych części i potraktowaniu innych WD-40. Uwaga, wiem, co mówię.

Nie wiem nawet, czy coś jeszcze mówić, czy dać sobie spokój. I tak zostanę zagryziony.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.