Awatar janykiel

lato, lato wszędzie - materiały foto a temperatura

janykiel 22

Chciałbym zapytać Was o osobiste praktyki związane z przechowywaniem filmów i papierów... Czy obowiązkowo w lodówce, na ile przed użyciem wyjmujecie i czy w przypadku 120 jakoś rozszczelniacie opakowanie na czas ogrzewania..?

Do tego naszły mnie wątpliwości co do wysyłkowych zakupów foto latem, przy aurze takiej jak dziś... Sądzicie, że np. negatywy mogą ucierpieć podczas wysyłki przez te temperatury?

Odpowiedzi 22

Awatar rbit9n
rbit9n

ja tygodniami trzymam "profesjonalne" filmy poza lodówką i nie przejmuję się tym. oczywiście każą je przechowywać od 2 do 8*C.

Awatar janykiel
janykiel

A papiery? Jest sens to ładować do lodówki?

Awatar wienczyslaw5
wienczyslaw5

Ludzie \-\-- nie przesadzajcie bo się porobicie nie długo jak cyfrowcy co to jeden nosi aparat w obudowie wodoszczelnej żeby mu wiosenny deszczyk nie zaszkodził a drugi rozprawkę pisze jak to zabezpieczyć apatat w autokarze aby broń Boże się nie wstrząsnął bo mu się cybernetycznym łbie poprzestawia .
Filmy \-\-- jeśli już trzymasz w lodówce to trzeba z pół godzinki przed użytkiem wyjąć aby taki film do siebie doszedł \-\-- ale to wszystko .

Post był edytowany 2010-06-09 21:03:08

Awatar rbit9n
rbit9n

yyy... papiury? mam taką fomę na plastiku, format albumowy, która trzeci rok leży w kredensie, a kredens stoi obok kaloryfera. właściwie to chyba komoda jest. i nadal kontrasty są cacy. aha, kupiłem ją, fomę, a nie komodę, przeterminowaną z 5 lat, pakowana jest jeszcze w białe pudełko.

choć na barycie pakowanym przez rolleia są jakieś niby zalecenia do przechowywania (lodówka, -18*C itepe), ale foma, która produkuje te papiery, nic takiego nie zaleca. ilford też o tem milczy.

Post był edytowany 2010-06-09 21:08:43

Awatar MarcinD
MarcinD

wienczyslaw5 napisał(a):
Ludzie \-\-- nie przesadzajcie bo się porobicie nie długo jak cyfrowcy co to jeden nosi aparat w obudowie wodoszczelnej żeby mu wiosenny deszczyk nie zaszkodził a drugi rozprawkę pisze jak to zabezpieczyć apatat w autokarze aby broń Boże się nie wstrząsnął bo mu się cybernetycznym łbie poprzestawia .
Filmy \-\-- jeśli już trzymasz w lodówce to trzeba z pół godzinki przed użytkiem wyjąć aby taki film do siebie doszedł \-\-- ale to wszystko .


święta prawda, nie? Nie stwarzajmy sobie problemów, patrz na Capę, albo tego, który wywoływał filmy na froncie, w hełmach... Oni się o takie pierdoły nie martwili.

Awatar romek
romek

Jak byś miał aparat za pięć klocków który jest wykonany nie lepiej niż wydmucha za pięć stówek to też byś marudził na mgiełkę i deszczyk.
Na szczęście wojny nie mamy. Nie muszę wywoływać w hełmie, płukać w kałuży, strzelać z dzidy do bizonów, pić z kaktusów ani rozpalać krzesiwem. Więc nic nie stoi na przeszkodzie pomarudzić wygodną dupą. Z czystego szacunku do swojej roboty i plus minus ładu i składu.

Z lodówą i filmami mam tak, że zimą nie muszę a latem mi się nie mieszczą. Większości nie trzymam. Slajd kolorek to upchnę za sałatą bo warto. Całą puchę filmu tyż a nawet dwie, ale tylko jak mam kupioną nadto do zachomikowania (na wypadek gdyby prezydent wylądował kołami do góry i złotówka w żałobie osłabła względem dolara).
Jakieś większe formaty, to żeby sto lat nie gniło (bo robię tym mało) to staram się kupować na bieżąco. Papiery? zlituj się Pan.

Post był edytowany 2010-06-09 21:56:16

Awatar janykiel
janykiel

Dobrze, czuję się uspokojony...
Prawdę mówiąc, wrzuciłem do lodówki znaczną część większych zakupów, bo wiem, że dłuższy czas nie użyję. Ale duża cześć filmów leży w szafce i w torbie...
Pytanie zadałem, bo co rusz natykam się na wzmianki o przechowywaniu w lodówce i zacząłem się zastanawiać, czy nie zbyt lekko podchodzę do sprawy...

Awatar czarek
czarek

Zajrzyj do magazynów producenta albo do jakiejkolwiej hurtowni i spytaj się o chłodnię... chyba by umarli ze śmiechu.



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar romek
romek

czarek napisał(a):
Zajrzyj do magazynów producenta albo do jakiejkolwiej hurtowni i spytaj się o chłodnię... chyba by umarli ze śmiechu.


Ot to.
Tylko u sprzedawców z allegro filmy zawsze leżą w lodówce. Podobnie jak plamy na soczewkach, nigdy nie mają wpływu na zdjęcia :]

Post był edytowany 2010-06-09 22:19:01

Awatar filozof97
filozof97

albo nawet do fotografa- kiedyś widziałem, jak w środku lata KODAKI leżały na wystawie, po południowej stronie- zdarzyło mi się też zostawić film w aucie w Chorwacji- na słońcu, i nic mu nie było- nie wiem jak może z tym byc na dłuższą metę, ale niech leżą choć w suchym i zacienionym miejscu, czyli tak jak powinno leżeć wszystko, a nie leży nic



Forum fotograficzne
Awatar czarek
czarek

Lodówka jest wymysłem dla końcowego klienta, więc "szanujące się" laby mają filmy zawsze z lodówki. Mój kolega też miał - jak klient pytał, to mówił: "oczywiście, z lodówki". Nie kłamał - leżały na lodówce ;->



Kup książkę. Lepszych zdjęc robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Awatar janykiel
janykiel

Pysznie Zasnę spokojniejszy

Awatar rudi
rudi

jab , poczekaj na koniec moich testów- robię test długodystansowy HP5 wraz z Minoltą AF2. Leży w samochodzie w cieniu aczkolwiek w desce, dobrze jej tam i ciepło- jak przygrzeje, wychodzę z pracy po słonecznym dniu to tak na rękę ma więcej niż 40 stopni, jak wyniki będę miał to wystrzelę racę. Na dziś mam 14 klatek. Na jesień będzie, jak nic mnie po drodze nie dopadnie wartego uwiecznienia. W zeszłym roku testowałem tak ME super z deltą chyba, przez parę tygodni, wszystko było norma.




Awatar fiakier
fiakier

Ot, taki obrazek z filmu, który kilkanaście lat przeleżał na strychu pod eternitem - w zimie -30 latem do +40 (może nawet trochę więcej. Lodówki nie widział. Do lodówki zacząłem chować filmy dopiero niedawno - na półkach innych mebli nie mam miejsca.

Awatar marek1953
marek1953

Dawno, dawno temu gdy nie było internetu a sprzęt i materiały kosztowały krocie wystarczył zwykły, brezentowy plecak. Teraz bez specjalnego wyposażenia strach wychodzić z domu. O innych współczesnych dylematach nie wspomnę.



co robią dorosłe dzieci bez kontroli
Awatar implicite
implicite

To jak z kosiarkami. Odkąd weszła moda na równo i krótko skoszoną trawę, każdy właściciel kosiarki poczytuje sobie za ambicję odpalić ten cholerny sprzęt w sobotę, psując tym przyjemność weekendu każdemu miłośnikowi ciszy. Cicha sobota jest w dzisiejszych czasach nierealnym marzeniem.

A przecież nie tak było jeszcze dziesięć lat temu. Trawa wtedy nie rosła, czy jak?



Wstęp do wątpienia
Awatar fiakier
fiakier

jzl napisał(a):
Trawa wtedy nie rosła, czy jak?


Rosła. Tyle, że obecnie próba użycia kosy (również przeze mnie) mogłaby się zakończyć amputacją stóp (pół biedy jeżeli własnych).

Awatar rbit9n
rbit9n

jakby kosili kosą, to by Plackowi przeszkadzało klepanie kosy. znam ja takich malkontentów, oj znam.

a u nasz na Południu, koszą trawniki w piątek wieczorem.

Awatar CHoSSeN_OnE
CHoSSeN_OnE

rbit9n napisał(a):
a u nasz na Południu, koszą trawniki w piątek wieczorem.


Nawet o 7 rano i niekoniecznie w piątek... Chyba, że nie o naszej wsi piszesz, to co innego [;

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.