Awatar Malczer

+

Malczer 64

www.rp.pl/artykul/2,459498_Nikt_nie_przezyl_katastrofy_.html



Niemedialnie

Odpowiedzi 64

Awatar halibut
halibut

Dzieją się rzeczy, których nie rozumiemy, nikt nie wie, dlaczego musiały się wydarzyć, i wszyscy sobie życzą, że by się nigdy nie wydarzyły - nie umiemy ich sobie nawet nigdy wyobrazić. Drodzy sąsiedzi, Wasz smutek jest także naszym smutkiem. Dla tych i nadchodzących dni życzymy Wam dużo sił wewnętrznych.

Awatar implicite
implicite

halibut napisała:
Dzieją się rzeczy, których nie rozumiemy.

Śmierć, w swojej istocie, jest zawsze niezrozumiała. W tym przypadku mamy jeszcze do czynienia z rozbudowaną warstwą symboliczną. Powstało dużo znaczonych, wciąż powstaje, a my nie mamy dla nich odpowiednich znaczących. Czy też mówiąc wprost: wydarzyło się tyle, że jeszcze nie umiemy tego nazwać. Ale się nauczymy. Za kilka lat warstwa symboliczna tego, co się wydarzyło będzie dla nas mniej lub bardziej zrozumiała, w przeciwieństwie do śmierci jako takiej.



Wstęp do wątpienia
Awatar jarek
jarek

jzl napisał(a):

Śmierć, w swojej istocie, jest zawsze niezrozumiała.


Dlaczego ?



"Dzięki litości serdecznej Boga naszego.
Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju"
(Łk 1, 78-80)
Awatar implicite
implicite

Nie wiem. Ale przypominam przypowieść o owym filozofie, który rozwiązawszy tajemnicę śmierci, w obliczu zagrożenia życia wpadł w panikę, bo nie miał przy sobie swojego zeszytu z notatkami.



Wstęp do wątpienia
Awatar Malczer
Malczer

Jacku, myślę że jutro, najpóźniej pojutrze pojawi się u mnie coś na kształt epitafium. Nie ofiar, raczej epitafium sytuacji...



Niemedialnie
Awatar implicite
implicite

Nie mam zbyt wiele do powiedzenia, choć wiele przemyśleń. Przymierzyłem się do tego w swoim ostatnim wpisie we blogu i chyba nie dam rady więcej. A przecież nie uczestniczę w głównym nurcie wydarzeń, bo moja wiedza bierze się wyłącznie z informacji przekazywanych przez radiową dwójkę, zatem niezbyt obfitych. Siłą rzeczy nie poddaję się też narodowym emocjom.



Wstęp do wątpienia
Awatar cresky
cresky

Godne i piękne ( choć to słowo jakoś mało pasujące do chwili ) pożegnanie.

Post był edytowany 2010-04-18 19:45:52

Awatar implicite
implicite

W moim przypadku dużym problemem jest coś, co można nazwać "niewczesnymi rozważaniami". Pytania i wnioski, które i tak się pojawią w stosownym czasie jako zupełnie naturalne, a które dzisiaj zabrzmiałyby małostkowo lub cynicznie. Dawno temu uznałem, że myślenie nie powinno mieć granic i nie stawiam ich swojemu myśleniu. Na szczęście - dla siebie - umiem się powstrzymywać przed niewczesnym wypowiedzeniem ich. Choć nie wiem, czy słusznie.



Wstęp do wątpienia
Awatar DAAD
DAAD

jzl napisał(a):Choć nie wiem, czy słusznie.


Też nie wiem, wiem jednak, że bezpiecznie

Edit: bo mam sklerozję.

Post był edytowany 2010-04-18 20:26:40



"Fotografia jest jak seks. Jak nie ma uczucia, to nawet najlepsza technika nie pomoże".
Awatar Grisza
Grisza

A tak oczami polskiego fotografa widział żałobę NYT

Awatar cresky
cresky

Zgadzam się, gdyby nie zdjęcie nr.3 mało kto by się domyślił czemu są poświęcone. Nie mniej podobają mi się, zwłaszcza nr. 16

Awatar Bruno
Bruno

mnie nie podeszły, tak jak zresztą cały temat mi nie podszedł. Mam wrażenie, że trochę się ten bigos zaczął zwracać. A zdjęcia mniej niż przeciętne. Tak jakby kogoś wysłali do W-wy i dali deadline'a "na za 10 minut". Wpadł wytrzaskał rolkę i poszedł do domu. No i fajno.

Awatar AnnaN
AnnaN

A mnie się podobają. Zwłaszcza 16. Emocje bardzo widoczne na większości.



flickr
Awatar jac123
jac123

Zdjęcia jak najbardziej ok,pokazują ludzi w smutku, to można stwierdzić oglądając je nawet bez wiedzy jakiego wydarzenia dotyczą.



marian, jaskiniar, czarek, janeq, epoxy1 - we remember ...
Awatar lolo
lolo

Słuchającym radia i czerpiącym wiedzę z TV współczuję. Także tym czytającym gazety. Rzetelność naszych dziennikarzy pozostawia niestety wiele do życzenia. Ich niefrasobliwość zaś, w takich szczególnie przypadkach - po prostu brzydzi. Malutki przykład: Amb. Jerzy Bahr do późnego popołudnia czasu polskiego figurował na liście ofiar. W tym samym czasie zdążył udzielić conajmniej kilku wywiadów naszym "dziennikarzom", w każdym z nich prosił o zdementowanie enuncjacji o swojej śmierci. Na nic. A co się stało? Ambasador zawsze (wyjątki są bardzo nieliczne) wchodzi w skład delegacji, szczególnie wysokiego szczebla. Stąd znajduje się na liście owej delegacji. Żaden z pismaków nie postarał się o analizę tejże listy, tylko walnął ją en bloc do swej redakcji, byle szybciej. Znajomość PODSTAWOWYCH zwyczajów dyplomatycznych u ludzi ZAWODOWO zajmujących się m.in. wizytami państwowymi, także by się przydała. Jak sądzicie, jak czuli się bliscy i znajomi p. J. Bahra, gdy czytali o tym, że zginął w wypadku? Ilu z nich zdążyło go opłakać, zanim okazało się, że był w Smoleńsku ale na płycie lotniska czekał na delegację? ZWYKLE (znów - wyjątki są b. rzadkie) TAK właśnie bywa.
Nie będę Wam opisywł samego wypadku, zdjęcia ze Smoleńska są z cyfry a i tak nie wiem, czy można je pokazać. Proszę jednak, by rozmawiając i dyskutując o wypadku, jego skutkach i długofalowych następstwach, mieć na uwadze, że bez mała setka ludzi zginęła.
Przy okazji chciałbym także napisać o naprawdę wspaniałej postawie Rosjan. I władz i normalnych, zwykłych ludzi. Kwiaty pod ambasadą zaczęły pojawiać się niedługo po wypadku. Nadal jeszcze ludzie kładą świeże. Spontanicznie. Odebrałem kilka ryz kondolencji od zwykłych Rosjan - z całego kraju. Słowa się powtarzają, bo na ileż sposobów można wyrazić współczucie? Ale ono jest - szczere, spontaniczne.
I kiedy czytam durne spekulacje znudzonych pismaków o jakichś incydentach, niewydarzone podejrzenia, wydumane pomysełki.. to nóż mi się w kieszeni otwiera... ze zgrzytem.



Jeśli Bóg jest wszechmogący to czy może stworzyć taki kamień, którego nie będzie mógł podnieść?
Awatar janus
janus

Uprzejmie prosze napisac mi tu, czy z tym Wawelem to jest prawda. Bo znowu nie wiem, czy wracac, czy tez raczej pozostac na antypodach.

Awatar Yoonson
Yoonson

Marcinku!
a o pielgrzymce do Itolandii pamiętasz?

Awatar janus
janus

Oczywiscie. Na kolanach i incognito. Prosto do Ito.

Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.