Awatar Flawiusz

Możliwości analogowego koloru?

Flawiusz 34

Witam, w innym wątku:
http://aparaty.tradycyjne.net/22343-tradycyjnie_znaczy_sie_100_analogowo.html
Napisałem że testuję lab w Łodzi wyposażony w analogową, nowoczesną maszynę Fujifilm.
Wstępnie wykonane odbitki wyglądają dość dobrze, jednak tu pojawiają się pytania, których jeszcze nie zadałem gościowi z laba, a które mają duże znaczenie. Może Wy będziecie mogli na nie odpowiedzieć? Idzie możliwość manipulacji kontrastem w fotografii na negatywach kolorowych. Chodzi mi o to, czy wykonywanie odbitek z negatywów kolorowych daje podobne możliwości jak w przypadku B&W, gdzie w powiększalniku można stosować filtry podnoszące, lub obniżające kontrast? Wiem że klasycznie robiony kolor (bez skanowania), a właściwie jego charakter określa się wybierając odpowiedni negatyw. Duże znaczenie ma także obiektyw, jednak co dalej pozostaje? Macie jakieś doświadczenia?



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!

Odpowiedzi 34

Awatar Jester
Jester

Flawiusz napisał(a):
Jester, skany w 16 bitach pozwalają nawet przy ekstremalnej obróbce na kompie, zachować np. ładniejsze przejścia tonalne. Czasem widać to wyraźnie na histogramie a później w druku.


Ale ładne przejścia tonalne to nie rozpiętość tonalna. Skanując prześwietlone/niedoświetloną kliszę nie uratujesz przepałów 16 bitami. Co do dalszego grzebania - zgoda. A co do histogramu... Zrób taki eksperyment: pogrzeb solidnie w jakimś zdjęciu (zalecane mocne rozjaśnienie na przykład) i jak się histogram już zmieni w totalne schodki - obróć to zdjęcie o 1 stopień w lewo, a później o 1 stopień w prawo (tylko nie przez undo ) Nie wiem, czy to bug w Photoshopie, czy zdjęcie faktycznie się tak potężnie zmienia po takim obróceniu - ale schodki znikną i nikt Ci nie zarzuci, że grzebałeś w zdjęciu. Takie 16 bitów dla ubogich
Inna sprawa, że skanowanie niegatywów nie jest specjalnie trudne. Gorzej ze zrobieniem z nich pozytywu. Jest tyle metod dających tak różne efekty, że ciężko się zdecydować...

Post był edytowany 2009-05-07 10:10:52

Awatar Jester
Jester

czarek napisał(a):

Napisałem, że małoobrazkowy negatyw kolorowy stracił sens w porównaniu z cyfrą. I nadal uważam, że jeśli przeanalizujesz ten problem, to zgodzisz się ze mną. Mikrofilm w ogóle nie jest najlepszym rozwiązaniem w fotografii; gorsze były tylko APS i 110 :-)


Mam trochę zdjęć z Leici aps-owej, robionych na kliszy 400 ASA, większość w tym największym formacie - nie pamiętam ile toto ma w podstawie, ale jest ze 2 razy większe niż pocztówka. Jakość jest na pewno lepsza od zdjęć cykanych tanią małpką na małym obrazku, zresztą laboludek, który je wywoływał i odbijał sam stwierdził, że jest w szoku. Czyli: może i APS jest gorszy od małego obrazka, ale poprzeczka jest ustawiona wystarczająco wysoko jak na potrzeby amatora.

Z mikrofilmu nie da się uzyskać żadnej jakości. Jeśli porównasz dwa zdjęcia, tego samego motywu, zrobione na kolorowym mikrofilmie i powiększone klasycznie, np. do 30x40 oraz tej samej wielkości np. z Nikona D700, to twierdzę, że z dobrze przygotowanego pliku będzie o wiele lepsze. Nie ma obowiązku przeostrzania czy przesadzania w kolorach, prawda?


Skanowałem mały negatyw do B1/300 dpi (takie życzenie było, proszę o niekomentowanie ). A zdjęć z cyfrówek (dobrych - siedzę w dtp) naoglądałem się wystarczająco dużo, żeby mieć inne zdanie.

Heh, przypomniało misie, że kiedyś głosiłem, że odbitka ze slajdu, wykonana w ProfiLabie, na papierze odwracalnym, nie będzie wcale lepsza, niż wykonana przeze mnie przez internegatyw.


A lepsza w jakim sensie? O kolorach ciężko dyskutować, rozpiętość tonalną skajd ma kiepską... Jedyna zaleta - to to, że można go wsadzić w rzutnik i oglądanie nie wymaga zbliżenia się do komputera na odległość strzału...
No i teoria o taniej cyfrze się wali, bo jak mam pliki z cyfrówki naświetlać, żeby je sobie obejrzeć na ścianie, znowu siedzieć przy komputerze... Ja raczej dążę do omijania klawiatury łukiem, dość się już przy niej nasiedziałem...

Odzew podobny - herezje :-) Znalazł się chętny do porównania, zapłacił ProfiLabowi, ja zrobiłem po swojemu i porównaliśmy. Zostało to opisane na pl.rec.foto i pewno wisi do dziś, dla niedowiarków


Jeezu, ile ja już takich testów w sieci widziałem... Co chwila ktoś udowadnia sobie i światu, że dobrze wydał następne półtora czy dwa tysiące zielonych, i śpieszy się z testami zanim mu się nowa cyfrowa zabawka zestarzeje A jak wrzucam swoje knoty na bęben to widzę, że czepiać to się mogę wszystkiego, ale nie jakości. I nie odczuwam parcia na przesiadkę na cyfrę, bo nie będzie lepiej. I taniej też nie - widać za mało pstrykam...

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Widzisz Czarku, ogólnie się zgadzam. Tyle że D700 do kieszeni mi się nie zmieści, a kosztuje więcej niż jest warte moje autko. Co do średniego formatu, to wiele osób twierdzi że Canon Eos1 Ds mk2 już swobodnie konkurował z 6x7, zaś Eos 1DS mk3, Sony Alfa 900 czy Nikon D3X. osiągają lepsze rezultaty niż średni format. I co z tego? Profesjonaliści narzekają (bardzo powszechnie) że ciężar kosztów filmów, niegdyś ponoszony przez zleceniodawcę, został przerzucony na fotografa i ukryty w potwornie drogim sprzęcie. Bo zawodowiec z prawdziwego zdarzenia niejako jest zobowiązany do wymiany aparatu na nowszy model, robienia Backupów z plików co w wydaniu PRO jest kolejnym wyzwaniem technicznym i finansowym. Do tego ekstremalnie wydajne komputery, monitory PRO, wiecznie szwankujące drukarki... koszty, koszty, koszty. Zresztą pełna klatka w cyfrze nie może być tak do końca porównana z 6x7, to lekkie przegięcie, bo wykazywanie jakości obrazu poprzez fotografowanie plansz testowych, to trochę za mało. A moje subiektywne odczucie jest takie, że obraz z Fuji reala, nawet w małym obrazku, zrobiony analogowo jest moim ideałem. Gdy obrabiam RAWy, to staram się wzorować na odbitkach właśnie z tego negatywu, ale to nie jest to samo. I nie ma się o co spierać, bo nawet jeśli jest to tylko efekt placebo, to ja i tak lubię mały obrazek.

Polecam inny wątek na naszym forum:
http://aparaty.tradycyjne.net/22951-pozytywnie.html



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Flawiusz
Flawiusz

Skanowanie trudne nie jest, ale tanie też nie. Ponadto zabiera sporo czasu.



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Jester
Jester

Flawiusz napisał(a):
Skanowanie trudne nie jest, ale tanie też nie. Ponadto zabiera sporo czasu.


A siedzenie przed kompem i cyzelowanie tych stosów z cyfry nie jest czasochłonne? A biorąc pod uwagę, że 80% ludzi nie ma pojęciu o przechowywaniu tych zdjęć i archiwizowaniu - to w dodatku robota głupiego, która zniknie po 3 latach razem z nieczytającą się płytą
A co do ceny... Najpierw wszyscy podkreślali, że cyfra jest fajna, bo zdjęcia nic nie kosztują. A dzisiaj widzę coraz częściej biadolenie, że ciągłe upgrady aparatów, monitorów, drukarek, oprogramowania i komputerów tak naprawdę mocno podrożyły całą zabawę... I to biadolą na zachodnich forach, a oni są ciągle od nas bogatsi...

Awatar Flawiusz
Flawiusz

I właśnie dla tego, nawet pamiątkowe fotki próbuje cykać na filmie (nie wiem czy czytałeś wszystkie wątki w tym temacie?).



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar orwo
orwo

po kolei:
- śruba ta co się aparat do głowicy przykręca, ot co. w moim statywie nie ma szybkozłączki. zagubiłem przy ostatnich nocnych zdjęciach, ciemno było to i nie znalazłem.
- regulacja kontrastu papierem: są papiery z podkręconym kontrastem i nasyceniem, jak np. supra endura, są z obniżonym, np portra endura.
- co do grzania chemii to wskazane, ale ta chemia poprawnie nawet przy 20st działa, jeno przedłużyć trzeba dosyć mocno.
- taniej można, papier w kolorze jest trochę tańszy od cz-b, zwłaszcza w rolkach, chemię można wybębnić od zaprzyjaźnionego labu, oby tylko do jednego kubła nie zlewali. to co z maszyny zejdzie można jeszcze wykorzystać, m2 w litrze spokojnie można zrobić. papier w rolkach ma jeszcze te zaletę że jak się robi w kwadracie to mały odpad wychodzi.
- mały obrazek w kolorze jednak ma sens.jakieś pół roku temu rozglądałem się za lustrzanką cyfrową. wybór padł na fuji s5pro, ale na szczęście nie było jej chwilowo na magazynie. mniej więcej w tym samym czasie powróciłem do koloru w ciemni. i co? stwierdziłem że nie ma sensu pakować się w cyfrę. to co mógłbym uzyskać z cyfry, oczywiście po wydaniu kilku tys., mam teraz w analogu, tyle że dużo mniejszym kosztem.

Awatar Mmichal
Mmichal

Flawiusz, w którym dokładnie miejscu zostawiłeś filmy? I ile tam biorą kasy?

Awatar Flawiusz
Flawiusz

To ta "brzydka" część Piotrkowskiej. Nr 240, mały punkt, mały szyld Fuji. Obok jest brama z metalowym (chyba?) napisem (po łuku) "PRALNIA DYWANÓW".



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Mmichal
Mmichal

Myślałem, że robiłeś na Pomorskiej. Ostatnio tam byłem i nie wiedziałem, który to punkt. Taki mały w bloku, to facet z wielkim zdziwieniem powiedział, że robi na cyfrze, gościu w tym podwórku (Pomorska 100) powiedział, że tam w ogóle nie robią. Ale to tak przy okazji było, bo akurat pojechałem po statyw.
Daj znać jak wyszły z Piotrkowskiej i po ile.

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Wprawdzie napisałem to do innego tematu, ale tu też mój tekst będzie na miejscu:

"Odebrałem 5 kolejnych odbitek analogowych z laba na Piotrkowskiej 240. Tym razem format 13x18 cm, czyli taki, na którym można już ocenić jakość pracy. Odbitki są OK, w odróżnieniu od cyfrowych odbitek z negatywów, tu widać wyraźnie prawdziwą charakterystykę danego filmu. Nie ma żadnego wyostrzania, odziarniania, ani innych mechanizmów "polepszających jakość". Odbitki są absolutnie klasyczne, czyste i nieźle zbalansowane. Tylko jedna odbitka ma (jak dla mnie) nieco za silną, zieloną dominatę, ale to jest do skorygowania przy kolejnej odbitce, o ile zależy mi na ideale. Z tyłu odbitki są nadrukowane informacje o zastosowanych korektach, więc wiadomo jakie są parametry wyjściowe do dalszej korekcji. Zresztą przed wykonaniem większego powiększenia, zawsze można wykonać mniejsze, tańsze, w odniesieniu do którego będziemy dalej korygować. Dla odniesienia wykonałem te same kadry w tej samej wielkości w innym, cyfrowym lanie "Fotospectrum" na Piotrkowskiej 189/191. Działają tam na sprzęcie Noritsu i chemii oraz papierach Fuji. Bardzo dobra obsługa. Po krótkiej rozmowie gośc sam zaproponował, bym wziął udział w korygowaniu skanów, przed wykonaniem odbitek. Jak na cyfrowe odbitki, z cyfrowego duplikatora, muszę powiedzieć że były chyba najlepsze jakie dotychczas zrobiłem. Nie mniej w porównaniu do odbitek tradycyjnych, widać cyfrowe ingerencje. Po pierwsze odbitki z Fuji Reali straciły odrobinę swojej pięknej plastyczności. Po drugie, widać działanie filtrów softowych, które wpływają na wygląd bardzo drobnych detali. Po trzecie widać że zdjęcia są lekko wyostrzane, choć ten parametr na pewno można ustawić na zero. Ogólnie fotki z cyfrowego duplikatora są dobrej jakości, ale w porównaniu z klasycznymi, optycznymi widać sporą różnicę. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć że odbitki z negatywów kolorowych będę wykonywał na Piotrkowskiej 240, zaś skany na Piotrkowskiej 189/191. Obydwa laby, cyfrowy i analogowy zrobiły na mnie dobre wrażenie."



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Flawiusz
Flawiusz

Zamieszczam cennik odbitek z labu analogowego na Piotrkowskiej 240 w Łodzi.

9 cm x 13 cm - 0,25 zł
10 cm x 15 cm - 0,39 zł
13 cm x 18 cm - 1,45 zł
15 cm x 21 cm - 1,83 zł
18 cm x 24 cm - 3,99 zł
20 cm x 30 cm - 4,99 zł
30 cm x 40 cm - 10,0 zł

Odbitki "dorabiane" z wybranych kadrów:

9 cm x 13 cm - 0,45 zł
10 cm x 15 cm - 0,59 zł

Ceny pozostałych formatów odbitek
z wybranych kadrów bez zmian.

Wywołanie filmów C41 - 4,50 zł

Dodam że kolejna porcja odbitek z Superi 200 jest ogólnie
poprawna. Niektóre kadry można by nieco lepiej zbalansować
kolorystycznie, ale jak na masowa robotę to jest nieźle.
Zapaliła mi się jednak czerwona lampka, ponieważ tym razem
negatyw został nieco zabrudzony.
Następne odbitki wykonam z Fuji 160 Pro S. Jeśli będę zadowolony,
to będę polecał.



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Awatar Mmichal
Mmichal

10x15 za tę cenę to nawet rossman nie zrobi pewnie.

Awatar Flawiusz
Flawiusz

Za komplet odbitek 36 szt. 10x15 zapłaciłem 20,79zł. (w cenie doliczono pocięcie i zafoliowanie negatywu).



FED - niemiecka precyzja, radziecki temperament!
Zaloguj się, aby odpowiedzieć w wątku.